
DLACZEGO OFIAROM PRZEMOCY TAK TRUDNO JEST ODEJŚĆ?
W poprzednim artykule opisałem spiralę stresu i bierności. Jest to mój autorski model, który przedstawia, jak długotrwały stres i lęk wpływają na awersję do ryzyka i podejmowania decyzji o zakończeniu patologicznej relacji, a dalsze trwanie w niej tylko wzmaga stres i lęk. Dzisiaj chciałem rozwinąć tę myśl już na gruncie spraw rodzinnych i przemocy domowej, które znam z własnej praktyki zawodowej.
Jak działa spirala stresu i bierności w przemocy domowej?
Najłatwiej będzie ją przedstawić za pomocą grafiki.

Rys. 1. Spirala Stresu i Bierności w przemocy domowej
Spirala Stresu i Bierności w moim ujęciu jest modelem opisującym sprzężenie zwrotne o wartości dodatniej. Oznacza to, że po pełnym cyklu sytuacja zatacza koło, ale jest już jakby „piętro wyżej”. Przypomina sprężynę. Po pełnym obrocie jest już gorzej, niż przed nim. A podjęcie decyzji o wyjściu z patologicznego układu, przemocowego związku będzie o ten jeden stopień trudniejsze, niż poprzednio.
Teraz tylko zasygnalizuję, że o podobnym mechanizmie, którego jeszcze wówczas nie potrafiłem tak nazwać, pisałem w artykułach: Czemu ofiary nie bronią się przed mobbingiem? oraz Podjęcie decyzji o zakończeniu współpracy, a także Konflikt w firmie rodzinnej oczami praktyka – Kompendium.
Więcej na temat przemocy domowej możecie dowiedzieć się m.in z: Raportu Instytut Spraw Obywatelskich o Przemocy Domowej oraz Raportu podsumowujący działalność Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” w czerwcu 2025 roku. Najbardziej wartościowe wydaje mi się jednak Europejskie Badanie Przemocy Uwarunkowanej Płcią – Wyniki z Badań Polskich.
Czemu ofiara przemocy domowej od razu nie decyduje się na odejście od partnera?
Udzielenie wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie przerasta moje możliwości. Do tej pory zauważyłem jednak nastepujące mechanizmy, które mogą wystąpić łącznie, lub mogą pojawić się tylko niektóre z nich.
Długotrwały stres i lęk upośledzają korę przedczołową, która odpowiada za planowanie długoterminowe
Z przytoczonych przeze mnie w poprzednim wpisie badań wynika, że długotrwały stres wpływa na strukturę mózgu odpowiedzialną m.in. za planowanie długoterminowe. Z funkcjonalnego punktu widzenia można powiedzieć, że umysł wchodzi w tryb przetrwania. Cechuje go: a) skupienie na tym, co tu i teraz; b) awersja do ryzyka; c) niechęć do konfrontacji.
Ofiara przemocy, poddana silnemu stresowi i odczuwająca lęk będzie skupiona na tym, żeby a) nie prowokować partnera, b) podporządkować mu się, c) przetrwać „do jutra”.
Samoobwinianie się – selfblaming
Osoba doznająca długotrwałej przemocy domowej będzie odczuwała wstyd oraz wyrzuty sumienia. Z czego to wynika?
Samoobwinianie jest dobrze opisanym mechanizmem psychologicznym, często obserwowanym u osób doświadczających przemocy i traumy. Pozwala zachować złudzenie wpływu na sytuację: skoro to moja wina, to być może mogę coś zmienić. Oznacza ono jednak, że ofiara doszukuje się w sobie przyczyn cudzej agresji. Mówi: „widocznie na to zasłużyłam”, „nie jestem wystarczająca dobry”, „to moja wina”.
Znam, to co mam, a przyszłość jest niepewna
Wiele ofiar długotrwałej agresji jest w takim stanie, że jakakolwiek zmiana wydaje się im być bardziej ryzykowna, niż pozostanie w „niewoli”, którą znają. Są zbyt wyczerpane, że udźwignąć zmianę, bo ta przecież wiąże się ryzykiem i kosztami, których nie są w stanie ponieść (emocjonalnymi, organizacyjnymi, finansowymi, społecznymi). Każde działanie jawi się jako niewykonalne, próba jego podjęcia jako ryzykowna, a każde ryzyko jako śmiertelnie niebezpieczne.
Z decyzyjnego punktu widzenia, koszty wyjścia z relacji są natychmiastowe i pewne, natomiast korzyści – odroczone w czasie i niepewne. A na to ofiara najczęściej nie może sobie pozwolić.
Poczucie wstydu
Ofiara przemocy domowej będzie również doznawać poczucia wstydu za to, że: a) jest ofiarą przemocy, b) znalazła się w takim miejscu, c) wybrała takiego partnera, d) nie miała sił tego zakończyć. Osoba taka może myśleć: „On mnie bije i mówi, że jestem beznadziejna i słaba. Nie potrafię od niego odejść. Widocznie jestem aż tak beznadziejna, jak on mówi. On pewnie ma rację. Nie chcę, żeby ktoś się o tym dowiedział.” Kiedy indziej będzie to wstyd przed samą sobą za brak sił, odwagi, determinacji, konsekwencji, asertywności. Ten rodzaj wstydu niektórym najtrudniej przezwyciężyć.
Przytłoczenie oceną, że „skoro w tym tkwi, to widocznie jej to odpowiada”
To jeden z najtrudniejszych elementów. Jestem przekonany, że nikt nie chce tkwić w przemocowym związku, nikt nie chce być bity, poniżany, głodzony, alienowany od rodziny i społeczeństwa, blokowany w karierze zawodowej i na inne sposoby podporządkowywany lub poddawany przemocy finansowej. Taka osoba marzy o zmianie, ale będąc w trybie przetrwania, nie jest w stanie realnie planować dużych zmian. Nie ma na to zasobów emocjonalnych, ani intelektualnych. Jej „procesor” jest niemal całkowicie obciążony innymi zadaniami. Społeczny odbiór bywa jednak inny – niektórzy znają jej sytuację i pokazują pogardę dla słabości ofiary. W końcu może usłyszeć: „musisz to lubić”. I to jej podcina skrzydła natychmiast.
Widuję przemoc na co dzień
Wszystkie opisane wyżej mechanizmy znam nie tylko z literatury psychologicznej. Widzę je niemal codziennie w mojej kancelarii.
Widziałem i rozmawiałem z dziesiątkami kobiet będących w stanie, który wyżej opisałem. Były zastraszone. Jednak przede wszystkim – nie wyobrażały sobie realnie, że ich życie może wyglądać inaczej. Łączyło je to, że zdawały się być „za szybą”, jakby trochę nieobecne. Rozumiały wszytko, co im mówiłem, ale to do nich nie docierało.
Moimi klientkami są kobiety ze wszystkich warstw społecznych. Są to panie profesor i szwaczki, sprzątaczki, urzędniczki i właścicielki firm. Są to kobiety w każdym wieku, ze wsi i miast. Jeżdżą tramwajami i porsche.
9-letnia dziewczynka płakała i mówiła, że to jej wina, że tata ją bije
W niebieskim pokoju siedziała 9-letnia dziewczynka o ciemnych włosach i za bardzo dojrzałym spojrzeniu. Opowiadała, jak tata ją bije. Mówiła, że to jej wina. Usprawiedliwiała go. Była spokojna, zrezygnowana, bluzeczkę z kołnierzykiem miała zapiętą pod szyją. Zdawała się przepraszać, jakby ta cała sprawa była przez nią.
Zastanawiałem się nie tylko, nad cierpieniem, którego już doznała. Zadawałem sobie pytanie, czy będzie w stanie wyjść ze schematu? Czy przerwie pętlę? Czy uniknie wejścia w przemocowy związek, w którym będzie usprawiedliwiać swojego oprawcę, który będzie bił ją, a potem również ich dziecko. Nie mogłem mieć pewności, że tak będzie, ale słyszałem już wiele podobnych historii.
40 lat
Ale słuchałem też 70-kilkuletniej pani Prezes, która doświadcza przemocy od swojego męża od 40 lat. Chętnie wprowadziła w swojej firmie prace zdalną, gdyż nieraz nie potrafiła już makijażem zakryć siniaków. Wynajęła potajemnie mieszkanie, do którego jeździła pracować. Mężowi mówiła, że jedzie do biura, a pracownikom, że pracuje z domu.
W końcu to zrozumiałem: Prymat Emocji w Strategii Wyjścia
Wiecie, co było najgorsze? Nie to, że nie wiedziałem, jak im pomóc. Najtrudniejsze i najbardziej emocjonalnie obciążające dla mnie było, że one często „nie chciały” mojej pomocy przyjąć. Wówczas zacząłem się zastanawiać, jaka jest tego przyczyna. Wtedy zrozumiałem, że emocje klienta są fundamentalnym elementem strategii, którego nie tylko nie wolno lekceważyć – od niego trzeba zaczynać. O roli emocji w negocjacjach nagrałem osobny odcinek mojego podcastu. Uwagi w nim zawarte odnoszą się również do emocji w strategii wyjścia.
Jak wyrwać się z przemocowego związku?
Są różne scenariusze.
Ostre cięcie
Niektóre moje klientki zdecydowały się na „ostre cięcie” – „rewolucję”. Około miesiąca zajmuje nam: znalezienie mieszkania, przygotowanie przeprowadzki, załatwienie postanowienia sądu, że dzieci mają mieszkać z matką, wdrożenie środków ochrony z ustawy antyprzemocowej i sądowy zakaz zbliżania. Oczywiście do tego dochodzi pozew o rozwód z winy drugiej strony, alimenty, ograniczenie lub pozbawienie władzy rodzicielskiej i zawiadomienia karne. To wszystko musi zostać wykonane we właściwej kolejności. Jeden błąd może zniweczyć cały plan.
Kiedy to może zadziałać? Konieczne są dwa warunki, które musza wystąpić łącznie. Klientka musi mieć zasoby psychiczne, by to udźwignąć i… środki, by to wszystko zorganizować. Trzeba również zadbać o dzieci. Innymi słowy – jest to rewolucja w życiu, na którą nie każdy jest gotowy i nie każdego na to stać.
Jaka jest rola adwokata w ostrym cięciu?
Adwokat jest tu strategiem i wykonawcą, głównodowodzącym i szefem sztabu, który musi wszystko w najdrobniejszych szczegółach zaplanować, ustalić sekwencję zdarzeń i plany awaryjne. A następnie wszytsko to szybko i precyzyjnie wykonać.
Budowa przyczółka
Alternatywą jest stopniowe wdrażanie pomocy psychologicznej, być może psychiatrycznej, budowanie małej przestrzeni bezpieczeństwa, która jest „przyczółkiem”, punktem wyjścia dalszego uwalniania się. Jest to droga dłuższa, inna.
W tej strategii działamy w trzech obszarach: a) wsparciu psychologicznym i odbudowie wiary w siebie, sprawczości, b) analiza prawna stanu majątkowego, własności firmy, wspólnego majątku, możliwych roszczeń, zbieranie informacji, budowa punktów zaczepienia, c) odbudowa relacji z osobami trzecimi (rodziną i przyjaciółmi), których wsparcie może okazać się bezcenne, a sama świadomość tego, że ciągle są, zbawienna.
Rola adwokata w budowie przyczółka
Tutaj adwokat musi być cierpliwy i czekać, aż klientka nabierze sił, a sam w tym czasie musi robić swoje. Musi być przy tym czujny i mieć z nią regularny kontakt. Dlaczego?
Dlatego, że taka osoba jest w układzie, którzy z natury jej kondycje pogarsza. Oznacza to, że wyjściowo czas gra jej niekorzyść. Aby więc czekać, działania „zaradcze” musza nie tylko równoważyć destrukcyjną moc układu, ale ją znacząco uprzedzać. Innymi słowy, strategia ta ma sens tylko wtedy, gdy z czasem ofiara staje się dzięki wykonywanej pracy coraz silniejsza, a nie coraz słabsza. Rolą adwokata jest tu trzymać rękę na pulsie. W obu przypadkach podstawą relacji adwokata z klientem jest zaufanie.
Doświadczenie zdobywa się z czasem
Kiedyś byłem zły, że nie wszyscy, dla których ułożyłem „doskonałą” strategię „ostrego cięcia”, chcieli z niej skorzystać. Dzisiaj wiem, że ta strategia nie była dla nich dobra, bo nie uwzględniała najważniejszego – człowieka, któremu chciałem przecież pomóc.
Z czasem zrozumiałem, że strategia nie jest „modelem matematycznym”, planem oderwanym od rzeczywistości, wartością samą w sobie. Jest ona wyłącznie służebna wobec człowieka, któremu ma pomóc. To człowiek, który przychodzi do adwokata jest najważniejszy, nigdy nie może być traktowany jako „przeszkoda” w realizacji ładnego planu. Plan będzie piękny wtedy, kiedy będzie służył dobru konkretnego człowieka w jego konkretnej sytuacji.
Zaproszenie do kontaktu
Pamiętaj, że wizyta u adwokata, to nie koniec procesu decyzyjnego. Wiele osób uważa, że musi wszystko zaplanować, zrozumieć, przewidzieć, a potem pójdzie do adwokata, żeby napisał pozew. Powinno być odwrotnie: od wizyty u adwokata należy zacząć. To początek drogi, której zwieńczeniem będzie przystąpienie do działania.
Adwokat, który ma doświadczenie w sprawach rodzinnych i przemoc owych wesprze Cię w procesie decyzyjnym i przygotowaniach, pomoże określić cele i stworzy strategię. Nie będzie tylko wykonawcą, ale przeprowadzić cię przez całą drogę. Właśnie takimi zasadami kierujemy się w Kancelarii Jakubiec i Wspólnicy.
Jeśli czujesz, że chcesz z nami porozmawiać, dowiedzieć się, jakie są możliwości, odezwij się do nas. Rozmowa to jeszcze nie decyzja. I zostanie między nami.
Ostatnie wpisy
DECYZJE: DAMASIO, FOGG I MODEL 3 PARAMETRÓW
Jedną z książek polecanych na Studium Analizy Behawioralnej jest "Błąd Kartezjusza" autorstwa Antonio Damasio. Ten wybitny naukowiec działający na styku...
ROZWÓJ KANCELARII JAKUBIEC I WSPÓLNICY W 2026 ROKU
Rok 2026 to dla Kancelarii Jakubiec i Wspólnicy czas, w którym wysiłek i konsekwencja ostatnich lat przekładają się na wymierny rozwój. Oto konkrety....
DLACZEGO OFIAROM PRZEMOCY TAK TRUDNO JEST ODEJŚĆ?
W poprzednim artykule opisałem spiralę stresu i bierności. Jest to mój autorski model, który przedstawia, jak długotrwały stres i lęk wpływają na awersję...
