
JAK BRONIĆ SIĘ PRZED ROSZCZENIAMI KONKUBINY?
W poprzednich pięciu artykułach pokazałem, jak pokrzywdzona partnerka (najczęściej w naszych realiach jest to bowiem kobieta), może walczyć o rozliczenie konkubinatu. Pokazałem, że można wykorzystać konstrukcję bezpodstawnego wzbogacenia do żądania zwrotu nakładów. Przybliżyłem też spółkę cywilną, jako narzędzie pozwalające uznać, że firma, którą oboje konkubenci razem budowali, jest ich wspólną własnością. W tym wpisie zajmę się perspektywą drugiej strony (najczęściej mężczyzny), który chce się obronić przed wygórowanymi roszczeniami swojej byłej partnerki. Choć piszę dla wygody stereotypowo o mężczyznach i ich partnerkach, te same zasady obrony dotyczą przedsiębiorczych kobiet, których partnerzy po latach domagają się udziałów w ich sukcesie.
1. Roszczenia konkubiny. Czy była partnerka ma jakieś prawa do Twojego majątku?
Tak, wspólne życie przez wiele lat mogło skutkować transferami pracy i kapitału między Wami. Mieszkaliście razem w Twoim domu, ale ona dokładała się do opłat lub współfinansowała remont? Takich sytuacji jest mnóstwo. A wynik „podsumowania” wcale nie jest z góry oczywisty. Mówimy przecież o codziennych „usługach”, ale i nakładach na cudzy majątek, które mają mniej lub bardziej oczywistą wartość rynkową.
Jak rozliczać konkubinat?
W konkubinacie nie powstaje wspólny majątek, jak w małżeństwie, więc nie ma czego dzielić. To może być dla Ciebie dobra informacja. Zła jest taka, że była partnerka może żądać zwrotu nakładów poczynionych na Twój majątek. Tu pojawia się pewien problem. Czy można rozliczyć tylko nakłady finansowe (szeroko rozumiane)? Czy rozliczeniu podlega też świadczenie pracy i usług, a wśród nich „prowadzenie domu”, „zajmowanie się dziećmi”? Przecież gdybyś chciał „kupić” te usługi na wolnym rynku, musiałbyś za nie zapłacić. Kwoty, po zsumowaniu np. 10 lat, mogą zwalać z nóg.
Rezygnacja z ambicji zawodowych – jedna strona medalu
Poza tym, z pewnością spotkasz się z argumentem, że Twoja partnerka często zrezygnowała z ambicji zawodowych, nie kontynuowała nauki, nie aktualizowała swoich kompetencji, przez co teraz jej wartość na rynku pracy, bardzo spadła. To może być fakt, ale trzeba umieścić go w szerszym kontekście – druga osoba świadomie wybrała taki sposób zaangażowania we wspólnie tworzoną rodzinę, co dawało jej komfort i możliwość czerpania z owoców pracy drugiej osoby również w sytuacji, gdy znacznie przewyższały one to, co ona sama mogłaby zarobić. Innymi słowy – mówiąc wprost – to się jej opłacało. Często bardzo.
Roszczenia konkubiny: ona zajmowała się domem, więc Ty miałeś czas na rozwój firmy
Spotkasz się tez z argumentem, że jej starania umożliwiły Ci skupienie się na pracy i rozwoju firmy. Znów, to prawda, ale wyrwana z kontekstu. Każde z Was wniosło to, co mogło i dało drugiemu to, co miało. Ona podjęła decyzję – będzie zajmować się domem i dziećmi. Ty ten dom, dzieci i ją utrzymywałeś. Jeśli porównamy wartość / cenę tych usług, nie trzeba wcale deprecjonować wartości starań partnerki, żeby stwierdzić, kto w konkretnej rodzinie „dał więcej”. I tu uwaga – bo może być przecież bardzo różnie. Znam przypadki, gdzie te starania ze strony kobiet miały o wiele większa wartość, niż to, co ich niezbyt obrotni mężczyźni przynosili do domów.
Mieszkanie u kogoś – to też ma wartość
A skoro już o domach mowa – o tym często zapominamy, ale przecież fakt, że Twoja partnerka mogła bez ponoszenia opłat mieszkać w Twoim domu, lub dorzucać się do niego w stopniu minimalnym, o wiele niższym, niż np. połowa kosztów jego najmu i utrzymania, jest przecież nie do przecenienia. Wiele osób w ten sposób korzysta z zamożności partnera i odkłada sobie to, co sama zarabia. Kierują się logiką: „to, co jego dla nas, a to co moje – dla mnie.”
2. Jakie roszczenia majątkowe może mieć była konkubina?
Nie ma jasnych reguł rozliczenia konkubinatu
Jako bardzo ogólny punkt wyjścia możemy przyjąć zasadę, że powinniście sobie oddać równowartość tego, co sobie daliście (opartą o bezpodstawne wzbogacenie). Doznaje ona jednak szeregu ograniczeń i nie można jej traktować dosłownie. Od czegoś jednak trzeba wyjść. Przez to „dawanie” rozumiem również umożliwienie mieszkania, korzystania z majątku, całość utrzymania.
Oczywiście, w praktyce sąd nie dokonuje ogólnego rozliczenia związku, tylko bada konkretne roszczenia oparte na określonych podstawach prawnych. Roszczenia konkubiny i Twoje będą badane osobno. O zastosowaniu przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu do rozliczenia konkubinatu rozstrzygał wielokrotnie Sąd Najwyższy, m.in. Postanowieniem Izby Cywilnej SN z 14 grudnia 2023 r., sygn. akt II CSKP 1611/22.
Zapamiętajcie jedną rzecz – nic tu nie jest pewne i nie ma reguł wynikających z przepisów wprost. Wiele rozstrzygnięć zapada w oparciu o zasady słuszności, zasady współżycia społecznego. Nie ma jasnych reguł.
Z tego ogólnego obrazu przejdźmy teraz do konkretów – czyli do roszczeń, które pojawiają się najczęściej
Roszczenia konkubiny o zwrot nakładów
Tak, była partnerka może mieć Wobec Was roszczenie o zwrot nakładów, jakie czyniła na Wasz majątek. Może żądać np. zwrotu poniesionych przez nią kosztów remontu, albo zwrotu kwot, które ona albo jej rodzice „dali Ci” na rozwój firmy.
W takiej sytuacji, jeśli nie mamy żadnej konkretnej podstawy prawnej, będzie ona mogła żądać zwrotu równowartości tych świadczeń (rownież własnej pracy).
Jak się bronić przed roszczeniem byłej partnerki o zwrot nakładów?
Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Możecie jednak rozważyć m.in.:
- przedawnienie;
- potrącenie;
- fakt, że wiedziała, iż spełnia świadczenie nienależne;
- twierdzenie, że oddaliście już tę kwotę;
- przedstawić jej korzyści majątkowe ze związku z Wami i zadać ich zwrotu.
Roszczenia konkubiny wysuwane w kierunku Twojej firmy
To jest obszar, którego dotknięcie sprawia, że mężczyźni wpadają w furię. Firma jest Wasza! I nikt nie ma do niej prawa! To wynika z faktu, że ją budowaliście, ona przynosi Wam źródło utrzymania i jest podstawą pozycji społecznej wielu z nas. Jeśli ktoś wyciąga po nią rękę, ręka ta – parafrazując Cyrankiewicza – powinna zostać odrąbana! Prawda? Niestety, nie do końca.
Nawet, jeśli firma była od początku zarejestrowana na Was, to jeśli Wasza partnerka wykaże, że współfinansowała jej działalność, prowadziła ją razem z Wami, podejmowała decyzje, uczestniczyła (nawet nieformalnie, pod stołem) w zyskach, i gotowa była ponosić straty, dołożyć do interesu, gdy trzeba, to istnieje duża szansa, że sąd uzna, że działaliście w reżimie spółki cywilnej, a firma jest Waszą wspólną własnością. W dodatku, nie jest do tego potrzebna pisemna umowa. Brzmi to jak koszmar wielu przedsiębiorców, ale niestety to prawda.
Jak bronić się przed roszczeniem byłej partnerki, która chce połowy firmy?
Zacznijmy od szoku. Ona nie chce połowy firmy. Ona chce całej firmy. Wspólnicy cywilni są właścicielami całego majątku zgromadzonego w ramach spółki – każde. Nie jest tak, że każde ma np. połowę – oboje mają całość. Na szczęście, możecie się przed tym bronić.
Będziecie się bronić wykazując, że:
- Nie mieliście wspólnego celu gospodarczego;
- Nie określiliście sposobu działania każdego z Was;
- Ona nic do spółki nie wniosła (to nie był żaden wkład!), tylko Wam – co najwyżej pożyczyła – pożyczkę można oddać;
- Zwrot pożyczki możecie potrącić ze swoimi roszczeniami wobec niej;
- ona w firmie pracowała, dostawała za to wynagrodzenie (nawet, jeśli nieoficjalnie), jej praca była odpłatną usługą, a nie wkładem do spółki;
- nie dzieliliście się zyskami, tylko utrzymywałeś rodzinę uwzględniając jej zdanie i życzenia przy podejmowaniu decyzji o wydawaniu pieniędzy. To subtelna różnica – czy czerpiecie razem prosto ze spółki, czy żyjecie wspólnie z pieniędzy, które Ty zarobiłeś;
- Ona o niczym nie decydowała, ani nie była gotowa ponosić odpowiedzialności za zobowiązania firmy. Nigdy nawet byście o tym nie pomyśleli.
3. Roszczenia konkubiny. Jak przygotować się do obrony – krok po kroku
Dostałeś wezwanie do rozliczenia konkubinatu?
Jest jedna prosta zasada: nie róbcie tego w domu…. To nie jest sprawa, którą można ocenić intuicyjnie. Oczywiście, każdy z Was może sam stwierdzić, że ona nie ma żadnych podstaw. Może nawet zapytać o to AI, która mu odpowie – zgodnie z prawdą, że nie ma przepisów, które to regulują. Ale w poprzednich 5 artykułach pokazałem, że z powodzeniem mogą być stosowane inne przepisy, które takie roszczenia czynią realnymi.
Analiza podstawy prawnej roszczenia o rozliczenie konkubinatu
Jeśli więc dostaliście takie wezwanie, lub już pozew – przeanalizujcie je dokładnie z doświadczonym adwokatem, który zajmuje się sprawami gospodarczymi i rodzinnymi. Ustalenie toku rozumowania drugiej strony jest konieczne. Tak samo, jak ocena, co wiąże się z przyjętą podstawą prawną. Bo to mogą być całkowicie inne roszczenia, inne dowody i inne procesy.
Identyfikacja roszczeń konkubiny
Trzeba dokładnie sprawdzić, czego druga strona żąda. Czy to roszczenie o zwrot nakładów, czy ustalenie współwłasności majątku prywatnego / firmowego, czy roszczenie o wypłatę należnego zysku? Możliwości jest wiele. Ważne jest jednak, by umieć czytać miedzy wierszami i widzieć to, co nie jest napisane wprost.
Przygotowanie do obrony – zbieranie dowodów
To żmudne i trudne, ale konieczne. Trzeba będzie sprawdzić korespondencję, przepływy pieniężne, zastanowić się, kto może być świadkiem. Być może konieczne będzie zatrudnienie prywatnego detektywa albo analityka, który wykaże, że druga strona nie wniosła żadnych wkładów do firmy? Każdej historii zawsze trzeba przyjrzeć indywidualnie.
Wybór strategii
Przygotowanie do negocjacji (a walka w sądzie jest w moim rozumieniu jednym z pól negocjacji), wymaga określenia celów, możliwych do poniesienia kosztów, ale również możliwych alternatyw – i tych najlepszych, i tych najgorszych. Trzeba zawsze przy tym odtworzyć interesy oraz minimum negocjacyjne drugiej strony. Po tym wszystkim, i analizie prawnej, należy ustalić, czy w ogóle chcemy rozmawiać, czy też odrzucamy roszczenia drugiej strony w całości.
Jakie jest ryzyko błędu?
Jeśli popełnicie błędy w analizie, w przygotowaniach, ich konsekwencje mogą być bardzo poważne. Błędna strategia obrony może doprowadzić do:
– zasądzenia wysokich kwot;
– uznania istnienia spółki cywilnej;
– uznania, że partnerka jest współwłaścicielką całości albo części majątku.
4. Roszczenia konkubiny. Wezwanie do działania
Jeśli dostałeś wezwanie do rozliczenia konkubinatu albo obawiasz się, że były partner lub partnerka zacznie formułować roszczenia — nie próbuj oceniać tego samodzielnie. W takich sprawach najwięcej kosztują błędy popełnione na początku: nieprzemyślane wiadomości, pochopne deklaracje, brak zabezpieczenia dowodów, zła narracja.
To nie jest spór o rachunek za prąd. To jest spór o majątek, firmę, reputację i przyszłość.
Pomagam przedsiębiorcom projektować strategię obrony zanim sprawa trafi do sądu. Jeśli chcesz przeanalizować swoją sytuację i ustalić, jakie masz realne ryzyka i możliwości — skontaktuj się ze mną:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Roszczenia konkubiny: FAQ — Najczęstsze pytania przedsiębiorców
Czy była partnerka może żądać połowy mojej firmy? Tak. Chociaż w konkubinacie nie ma wspólności majątkowej, może jednak próbować wykazać, że działaliście jak wspólnicy spółki cywilnej. A to wiąże się z przyjęciem współwłasności firmy. To trudne, ale nie niemożliwe — dlatego trzeba wiedzieć, jak tę narrację rozbroić.
Czy praca w domu lub „wsparcie” może być traktowane jak wkład do firmy? Istnieje takie ryzyko, jeśli ona będzie chciała wykazać, że spółka cywilna miała na celu zaspokojenie potrzeb rodziny, a przedsiębiorstwo, które Ty prowadziłeś, było tylko częścią tej spółki, prowadzenie domu zaś – drugą częścią. Jest to bardzo trudne, sądy mogą do tego podchodzić niechętnie, ale jest to możliwe.
Czy mogę żądać zwrotu tego, że mieszkała u mnie za darmo? Tak — jako korzyści majątkowej po jej stronie. Sądy coraz częściej patrzą na to, ile druga osoba „zaoszczędziła” dzięki temu, że żyła na czyjś koszt. W praktyce, łatwiej o tę „oszczędność” pomniejszyć żądania partnerki np. z tytułu nakładów na remont domu lub mieszkania, niż je faktycznie odzyskać. Ale jest to brane pod uwagę.
Co z pieniędzmi, które „dała na firmę”? Najczęściej to pożyczka albo prezent, a nie wkład. Pożyczkę można oddać, a następnie potrącić ją z roszczeniami wobec niej. To jeden z najskuteczniejszych sposobów obrony. Udowodnienie, że to był wkład do spółki, będzie trudne.
Czy grozi mi spółka cywilna, jeśli partnerka pomagała w firmie? Co do zasady nie. Jeśli jednak ta pomoc była nieodpłatna albo jakaś zawarta umowa miała jedynie maskować faktyczną wartość i znaczenie jej starań, które dla firmy były kluczowe, porównywalne z Twoimi, istnieje ryzyko, że sąd uzna to za wkład do spółki, o ile spełnione są pozostałe przesłanki spółki cywilnej..
Czy warto odpowiadać na wezwanie samodzielnie? Nie. Jedno źle napisane zdanie może zostać wykorzystane jako dowód intencji wspólnego działania. W takich sprawach narracja jest równie ważna jak przepisy.
Czy takie sprawy da się wygrać? Tak — i to często. Większość roszczeń jest albo przesadzona, albo źle skonstruowana, albo nieudowodniona. Kluczowe jest przygotowanie strategii zanim druga strona złoży pozew.

JAK UDOWODNIĆ WKŁAD DO FIRMY PARTNERA?
W tym artykule pokażę Wam, jak można udowodnić wniesienie wkładu do firmy partnera. W poprzednich wpisach mogliście przeczytać, że rozliczenie konkubinatu jest możliwe, również w odniesieniu do budowanej wspólnie firmy. Pisałem też o dwóch możliwych konstrukcjach: bezpodstawnym wzbogaceniu i spółce cywilnej. Mogliście już przeczytać, czym się różnią wkłady od nakładów i jakie z tego rozróżnienia wynikają konsekwencje. Ten tekst jest naturalną kontynuacją poprzednich. Możecie go czytać jako osobną całość albo cofnąć się i zacząć o tamtych wpisów.
1. Wkład do firmy partnera? Wprowadzenie
W poprzednich artykułach, napisałem m.in., że:
- Nie ma prawnej regulacji konkubinatu, ale to nie znaczy, że nie podlega on rozliczeniu. Do rozliczenia nieformalnego związku trzeba stosować przepisy, które nie zostały stworzone konkretnie z myślą o nim, ale mimo wszystko się do tego nadają ze względu na swój ogólny charakter. Dotyczy to również wspólnie budowanej przez partnerów firmy.
- W przypadku braku jakichkolwiek podstaw prawnych do faktycznie wykonywanych transferów pracy lub kapitału na przedsiębiorstwo partnera, możliwe jest zastosowanie przepisów o bezpodstawnych wzbogaceniu i wystąpienie z roszczeniem o zwrot nakładów.
- Jeśli natomiast wasze zaangażowanie w postaci pracy, usług lub transferów majątkowych do przedsiębiorstwa prowadzonego formalnie tylko przez drugiego partnera miało na celu wspólną budowę firmy, czerpanie z niej zysków i wiązało się z gotowością do uczestniczenia w stratach, to można uznać te transfery jako wkłady do faktycznie zawiązanej spółki cywilnej.
- Przedstawiłem również koncepcję uznania za wkład do spółki cywilnej pracy i usług polegających na „zajmowaniu się domem” i opiece nad dziećmi. W takiej sytuacji można próbować wykazać, że spółka cywilna obejmowała nie tylko przedsiębiorstwo prowadzone przez drugiego partnera, ale również „ognisko domowe”. W tej sytuacji obie te części miały współgrać w celu osiągnięcia wspólnego celu gospodarczego, jakim było dobro i zaspokojenie potrzeb rodziny. Cel spółki cywilnej jest bowiem znacznie szerszy od prowadzenia działalności gospodarczej. Jest to jednak wariant najtrudniejszy do wykazania i „przekonania sądu”. Sąd częściej uzna tego typu starania za nakład, niż wkład do szeroko rozumianej spółki cywilnej.
- Napisałem też, że czynienie nakładów na cudzy majątek stawia nas w pozycji zewnętrznej – możemy być uznani za wierzyciela, który ma roszczenie zwrot nakładów, nie ma jednak żadnego prawa do tego, by czuć się współwłaścicielem tego majątku. Wniesienie wkładów z kolei stawia nas wewnątrz sprawia, że – upraszczając – stajemy się współwłaścicielem. Wiąże się to z prawem i obowiązkiem do prowadzenia spraw spółki, zarządzania nią, czerpania z niej zysków. Ale i uczestniczeniem w stratach i gotowości do zaspokojenia wierzycieli spółki solidarnie z drugim wspólnikiem.
Teraz odpowiem na pytanie, jak udowodnić, że wnieśliście wkład do firmy, którą budowaliście wspólnie z partnerem. Od tego, czy udowodnicie wkład, zależy bowiem nie tylko to, czy odzyskacie pieniądze. Może od tego zależeć, czy macie prawo do udziału w firmie.
2. Co może być wkładem firmy partnera, a w konsekwencji do spółki z nim?
Z wcześniej opisanych przyczyn ograniczam się do wkładów do spółki cywilnej. A ich zakres jest bardzo szeroki. Wkłady dzielimy na pieniężne i niepieniężne.
Wkładami pieniężnymi są oczywiście wszystkie formy pieniądza: gotówka, pieniądz elektroniczny. Pieniądze mogą być wpłacone gotówką, przelewem, przekazem, blikiem – forma jest obojętna. Wkład może być wniesiony w polskich złotych lub jakiejkolwiek innej walucie.
Więcej trudności jest z wkładami niepieniężnymi. Te dzielimy według różnych kryteriów, m.in. na:
a) ruchomości (samochody, maszyny, komputery) i nieruchomości (własność lokalu, nieruchomości gruntowej);
b) prawa skuteczne wobec wszystkich (np. prawa własności intelektualnej i przemysłowej, jak znak towarowy), prawa skuteczne wobec określonej osoby (np. wierzytelność w wysokości 100.000 PLN wobec Jana Kowalskiego);
c) własną pracę lub usługi – należy je precyzyjnie opisać i wycenić. W ramach dorozumianej spółki cywilnej można udowodnić, że doszło do tego doprecyzowania z czasem przez ukształtowanie się zwyczaju między stronami. Jest to możliwe, jeśli obie strony zdały sobie sprawę z tego. I jeśli czuły, że jedna ma prawo tego wymagać od drugiej, a druga czuła się do tego zobowiązana;
d) know-how – wiedzę, doświadczenie, umiejętności, znajomość rynku, procesów technologicznych, ale też kontakty osobiste. Jest ono bezcenne – dosłownie i w przenośni. Jest to ten „magiczny składnik”, który z kupy niezwiązanych ze sobą biurek, samochodów i ludzi, czyni sprawnie działającą całość. Jego wycena jest jednak bardzo trudna i najczęściej umowna.
W pewnym uproszczeniu można przedstawić wkłady do spółki cywilnej w ten sposób:

Skoro wiemy już, co może być wkładem, przejdźmy do najważniejszego: jak udowodnić, że go wnieśliście?
Jakie trudności wiążą się z udowodnieniem wniesienia wkładu do nieformalnej spółki cywilnej prowadzonej przez partnerów?
Co się stanie, jeśli umowa spółki cywilnej nie jest zawarta na piśmie?
Gdy umowa została zawarta w formie pisemnej, jak elegancko sugeruje i radzi kodeks cywilny, nie ma z tym większego problemu. Umowa określa bowiem wkłady wspólników. Gorzej, gdy umowa nie została spisana, albo nawet dochodziła do skutku metodą faktów dokonanych i domniemanych oświadczeń składanych na przestrzeni długiego czasu. Wtedy trzeba odtwarzać nie tylko zamiar stron co do samego utworzenia spółki, ale i wniesione przez nie wkłady.
Zderzamy się tu z dwiema trudnościami.
Pierwsza ma oblicze czysto prawne. Naruszenie obowiązku zawarcia umowy spółki cywilnej na piśmie (tzw. rodzaj formy pisemnej zastrzeżonej dla celów dowodowych) oznacza, że spotkamy się z pewnymi trudnościami w postępowaniu sądowym. Sąd nie dopuści bowiem m.in. dowodów z zeznań świadków, chyba że odpowiednio ustawicie sprawę od samego początku poprzez określenie się jako przedsiębiorca. Wówczas tych ograniczeń się nie stosuje.
Druga trudność ma charakter już czysto dowodowy – wykazanie wniesienia wkładów do nieformalnej spółki cywilnej nie jest łatwe. Ale nie jest też niemożliwe. Jasne jest, że jeśli spółka ta miała charakter nieformalny, to żaden przelew nie był zatytułowany „wkład do spółki”. Trzeba więc będzie szukać innych świadczeń: darowizn, pożyczek, „inwestycji” i wykazać, że ich oznaczenie było niewłaściwe, a służyło wyłącznie zamaskowaniu wkładu do spółki.
Co będzie przeciwko Wam?
Nie jest to proste, bo przeciwko sobie będziecie mieli: 1) tytuły przelewów i nazwy dokumentów, 2) zapewnienia drugiej strony; 3) wstępną niechęć sędziego, który może być niezadowolony, że „ktoś tu chce udowadniać coś, co nie jest oczywiste” i przysporzy mu w związku z tym więcej pracy – chyba że traficie na sędziego, który akurat nie jest przytłoczony pracą i wykaże zainteresowanie – wówczas będzie lżej.
To samo dotyczy wkładu w postaci świadczenia pracy i usług. Najczęściej nie odbywa się to zupełnie „na czarno”, ale „na szaro”. Jest zawarta jakaś umowa, która generuje jak najmniejsze obciążenia publiczno prawne, ale „pozwala Wam tam być”. Wówczas, trzeba będzie wykazać, że taka umowa była pozorna w całości lub częściowo. Trzeba przy tym wykazać, że wynagrodzenie w niej opisane w żaden sposób nie oddaje ekwiwalentnie charakteru, ilości i jakości Waszej pracy i odpowiedzialności.
I w tym przypadku spotkacie się z:
1) zaprzeczeniami drugiej strony;
2) co najmniej pytaniem sędziego: to czemu podpisaliście taką umowę? Czemu Wam to przez tyle lat nie przeszkadzało? Sędziowie bardzo nie lubią, gdy ktoś przychodzi do sądu i mówi: „na papierze było tak i się na to godziłem, a teraz proszę uznać, że było inaczej.”;
3) strachem przed konsekwencjami podatkowymi – tego czynnika nigdy nie wolno lekceważyć. Dobry adwokat wie, jak pomóc, żeby nie zaszkodzić. Chociaż brzmi to banalnie, jest to prawdziwa sztuka.
Perspektywa drugiej strony – obrona przed żądaniami byłej partnerki
Możemy być pewni że druga strona też ma swoje racje i będzie się bronić. Często zdarza mi się reprezentować również przedsiębiorców, których byłe partnerki wysuwają niewspółmiernie wysokie roszczenia. Trzeba bowiem unikać generalizacji i każdą sprawę oceniać osobno.
Jak udowodnić wniesienie wkładu do spółki cywilnej?
Korespondencja partnerów jako dowód wniesienia wkładów do firmy partnera
Wiem, że nie macie spisanej umowy. Ale macie z pewnością inne ślady. Przydatna będzie Wasza korespondencja: sms, WhatsApp, messenger, telegram, maile – obojętne. Bez względu na kanał komunikacji, jest ona Wasza i mogła pokazywać, jak faktycznie traktowaliście swoje zobowiązania względem siebie.
Jeśli mieliście umowę na 1/8 etatu z wyjściową kwotą minimalnego wynagrodzenia na stanowisku administracyjnym, a wykażecie, że faktycznie przez 15 lat codziennie od rana do wieczora pracowaliście w takim samym wymiarze czasu i w tym samym wymiarze obowiązków, co Wasz partner, ta rozbieżność będzie uderzająca. To samo, jeśli pokażecie w korespondencji, że współdecydowaliście o sprawach firmy, mieliście realny, porównywalny z partnerem wpływ na jej prowadzenie, jak wspólnik. Jeśli przejrzycie Waszą korespondencję, istnieje duże prawdopodobieństwo, że znajdziecie na to co najmniej poszlaki, jeśli nie wartościowe dowody.
W korespondencji znajdziecie też być może ślady Waszej gotowości do ponoszenia odpowiedzialności wobec wierzycieli albo współdecydowania o tym, co zrobić z zyskiem – reinwestować, czy wypłacić sobie – bez względu, czy tylko na konto partnera.
Poszukajcie wiadomości, w których partner pisze Wam, że potrzebuje pieniędzy na rozruch, albo zapewnia, że to będzie Wasza firma, ale zarejestrowana tylko na niego, żeby Was chronić – albo z innych przyczyn. Takie oświadczenia to złoto. Pisał: „Kochanie, to wszystko jest nasze”? albo „W każdej chwili mogę to na Ciebie przepisać”? A może „Gdyby nie Twoje pieniądze i praca, nigdy byśmy tej firmy tak nie rozbujali”? Poszukajcie wiadomości w stylu: „Ta pożyczka od Twoich rodziców… dobrze, że nie muszę jej zwracać. Zbudujemy dzięki niej firmę.” Albo jeszcze lepiej: „Będziesz miała umowę na 1/8, etatu, ale działamy wspólnie. Księgowa mi tak doradziła, będzie taniej. Ale pamiętaj, firma jest nasza”. W sądzie może to być koronny dowód.
Wkład do firmy partnera – zeznania świadków
Z tym zawsze jest problem, bowiem świadkowie w sprawach rodzinnych – szeroko rozumianych – rzadko są obiektywni, o czy sądy doskonale wiedzą. Pracownicy dziwnym trafem jakoś nigdy nie znają, ani nie pamiętają szczegółów. Ale trzeba sobie radzić mimo to.
Świadkowie mogą zeznać, że budowaliście firmę razem, że byli przy Waszych rozmowach, z których wynikało, że to Wasza wspólna własność. Twoi rodzice mogą potwierdzić, że „pożyczka” od nich dla Twojego partnera była fikcyjna i nigdy nie miała być zwrócona. Albo że zrobili przelew na Twoje konto, ale po rozmowie z Wami dwojgiem, w której prosiliście o pieniądze na rozruch i miał być Twój wkład.
Pracownicy, kontrahenci, dostawcy – oni doskonale znają niuanse funkcjonowania firmy i wyczuwają, czy dana osoba jest tylko „dziewczyną szefa”, która tam sobie „dorabia”, czy też współwłaścicielem, który na równych prawach współdecyduje i odpowiada. Ci ludzie mogą nie znać konstrukcji prawnych, ale tego typu relacje rozpracowują od razu.
Świadkiem może być Twój doradca finansowy, który pomagał Ci zorganizować kredy. Formalnie był on konsumpcyjny, ale wiadomo było, że ma być przeznaczony na wkład do spółki. Świadkiem może być grafik, który projektował logo albo stronę internetową. Może pamięta, że to Ty o wszystkim decydowałaś, chociaż byłaś „tylko” zatrudnioną na 1/8 etatu sekretarką? Być może zezna, że telefony odbierałaś przez cały dzień i pisałaś maile późno wieczorem i wcześniej rano.
Ci ludzie są, czasami jest ich mniej, kiedy indziej więcej. Ale są. Trzeba ich tylko poszukać. I dobra rada – nie zaczynajcie z nimi sami rozmów i nie pytajcie, czy zgodzą się zeznawać. To nie Ameryka, w Polsce świadek ma obowiązek zeznawać. Uprzedzenie go wcześniej, może Wam tylko zaszkodzić, może uprzedzić drugą stronę, że przygotowujecie się do sprawy.
Dowód z opinii biegłego
Może się zdarzyć, że Wasze przepływy pieniężne były „skomplikowane” – celowo, lub naturalnie. Ale dla kogoś z zewnątrz, odtworzenie faktycznego obiegu pieniądza w Waszej rodzinie i firmie może być zadaniem ponad siły. Na szczęście, są biegli – finansiści, ekonomiści i inni, którzy odszyfrowaniem i odtworzeniem tych przepływów zajmują się zawodowo. Oni na zlecenie sądu chętnie przyjrzą się finansom Wasze partnera. Być może wykaże, że musiał mieć finansowanie zewnętrzne pochodzące właśnie do Ciebie i nie traktował go, jako zwrotnego.
Prywatny detektyw pomoże ustalić wkład do firmy partnera?
Jak najbardziej! Sam często współpracuję z detektywami, którzy są bardzo przydatni w zbieraniu dowodów. Dobry detektyw wie, jak pozyskać informacje w sposób legalny, by móc wykorzystać je w sądzie. Udało mi się wygrać już wiele spraw dzięki współpracy z prywatnymi detektywami.
Czy nagrania rozmów mogą być dowodem w sądzie?
Odpowiem krótko – nie zastanawiaj się nad tym. Jeśli masz nagrania, z których wynika, że wniosłeś / wniosłaś wkład do spółki z konkubentem – zwyczajnie je wykorzystaj. Prawne niuanse zostaw adwokatom. Teraz wystarczy, jeśli się dowiesz, że wykorzystanie nagranych rozmów jest co do zasady możliwe w sądzie. Ważne jest, żeby nagranie takie nie naruszało dóbr osobistych drugiej strony i służyło wykazaniu praw dla Ciebie istotnych.
Aspekty dowodowe w sprawach o ustalenie istnienia spółki cywilnej w orzecznictwie sądów.
Przeczytajcie uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 25.11.2015 w sprawie IVC CSK 52/14. Dowiecie się z niego, jakie ograniczenia dowodowe mogą stosować sądy w sprawie o ustalenie istnienia spółki cywilnej.
Z kolei Sąd Apelacyjny w Białymstoku wskazał, że w sprawa§ch o ustalenie istnienia spółki cywilnej, konieczne jest wykazanie interesu prawnego, a więc jednej z przesłanek zastosowania słynnego art. 189 k.p.c., który pozwala zadać ustalenia istnienia stosunku prawnego.
Jak ustalić i udowodnić, że Twój wkład był WKŁADEM do spółki, a nie tylko NAKŁADEM
Spróbujmy to przedstawić graficznie:

Najczęściej zadawane pytania o dowody w sprawach o rozliczenie firmy i konkubinatu
1. Czy muszę mieć „oficjalny” dowód wniesienia pieniędzy, np. potwierdzenie przelewu z tytułem „wkład”? Nie. W związkach nieformalnych takie tytuły przelewów prawie się nie zdarzają. Sąd bada całokształt przepływów. Jeśli przelewałeś pieniądze jako „pożyczkę” lub „darowiznę”, a w rzeczywistości zasilały one rozwój firmy, można udowodnić ich faktyczny charakter. Posłużą temu m.in. korespondencja, świadkowie lub analiza ekonomiczna biegłego.
2. Co jeśli partner usunął naszą historię rozmów na WhatsApp? Historię rozmów często udaje się odzyskać z kopii zapasowych lub eksportów danych. Ponadto, dowodem mogą być screeny lub wiadomości e-mail. Jeśli partner celowo niszczy dowody, istnieją narzędzia prawne i procesowe, by wykazać jego złą wolę i cel takiego zachowania przed sądem.
3. Czy moi rodzice mogą być świadkami, skoro są stronniczy? Tak. Sąd wie, że w sprawach rodzinnych i partnerskich najbliżsi są jedynymi osobami, które znają prawdę o domowych ustaleniach. Kluczem jest, aby ich zeznania były prawdziwe i spójne z innymi dowodami.
4. Czy praca „za darmo” w firmie partnera jest łatwa do udowodnienia? Sama praca – tak (ślady w mailach, zeznania kontrahentów). Trudniejszy jest dowód, że była ona wkładem do spółki, a nie tylko „grzecznościową pomocą”. Tu kluczowa jest skala zaangażowania: czy podejmowałeś decyzje zarządcze? Czy miałeś wpływ na strategię? Czy Twój brak w firmie sparaliżowałby jej działanie?
5. Ile czasu zajmuje zebranie takich dowodów? To proces, który trzeba zacząć jeszcze przed złożeniem pozwu. Wspólnie z adwokatem i ewentualnie detektywem tworzycie „mapę dowodową”. Czasem wystarczy kilka dni na zabezpieczenie telefonów i maili, czasem analiza finansowa biegłego trwa kilka miesięcy. Im lepiej przygotujemy się na starcie, tym krótszy będzie proces w sądzie.
6. Czy nagranie partnera bez jego wiedzy jest legalne w sądzie? W sprawach cywilnych i rodzinnych polskie sądy coraz częściej dopuszczają dowody z tzw. „nagrań z ukrycia”, jeśli służą one wykazaniu istotnej prawdy, której nie da się udowodnić inaczej.
