
DO KOGO NALEŻĄ UDZIAŁY W SPÓŁCE Z O.O.?
Pytanie pozornie oczywiste. Każdy wie, że właściciel udziałów jest wpisany do KRS jako wspólnik (chyba że ma mało udziałów, wtedy nie jest ujawniony). Ktoś może powiedzieć, że wspólnicy są wymieni w umowie spółki. Ktoś inny będzie ich szukał w księdze udziałów, którą prowadzi zarząd. I każda z tych osób będzie miała rację. Ale tylko częściowo. czym innym jest bowiem status wspólnika, a czym innym kwestia własności udziałów w spółce. Nie wiedzą o tym często sami wspólnicy, ich małżonkowie (małżonki), wspólnicy, spadkobiercy, wierzyciele i inne osoby.
Współwłasność udziałów. Udziały w spółce z o.o. jako prawo majątkowe
Współwłasność udziałów w spółce z o.o. jest fascynującym zagadnieniem. Muszę wszystkich zmartwić – udziały w spółce z o.o. nie są papierami wartościowymi. Nie mają żadnego materialnego nośnika, w którym byłyby ucieleśnione. Jeśli ktoś powie Wam, że widział je w szufladzie, to prawdopodobnie leżały obok dóbr osobistych.
Udziały w spółce można rozumieć na kilka sposobów. Relacja wspólnik – spółka jest tylko jednym z nich. Drugim, o którym właśnie piszę jest traktowanie udziałów jako prawa majątkowego, a więc – przedmiotu własności. Najprościej sobie wyobrazić, że udziały w spółce z o.o. można sprzedać – jak inne rzeczy lub prawa. I tu pojawia się rozbieżność. Na linii wspólnik – spółka może może być traktowany jako wspólnik np. pan Kowalski i to on będzie ujawniony w księdze udziałów, w KRS oraz w umowie spółki, ale same udziały mogą wchodzić do majątku wspólnego małżonków. Albo być własnością wspólników spółki cywilnej.
Kiedy indziej – udziały mogą być przedmiotem dziedziczenia. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której pan Kowalski zmarł zostawiając żonę i dwójkę dzieci. Nabędą spadek w ten sposób, że żonie przypadnie 1/2, a dzieciom po 1/4. Będą oni wspólnikiem zbiorowym. Wskażą spółce jedną osobę spośród siebie. Osoba ta w imieniu wszystkich spadkobierców będzie realizować ich prawa wobec spółki. Właśnie ta osoba będzie ujawniona w KRS oraz księdze udziałów jako wspólnik. Na zewnątrz nikt nie będzie nawet wiedział, że udziały objęte są współwłasnością, a do czasu działu spadku wspólnością łączną.
Udziały w spółce z o.o. mogą należeć do spółki cywilnej?
Tak, udziały w spółce z o.o. mogą być nabyte również przez wspólników cywilnych – czemu nie! – i będą wchodzić do ich majątku wspólnego objętego właśnie wspólnością łączną. Powstaje pytanie, co w przypadku późniejszego przystąpienia do spółki cywilnej nowego wspólnika? Czy staje się on współwłaścicielem udziałów w spółce z o.o.? Albo odwrotnie – co w przypadku wystąpienia ze spółki cywilnej jednego ze wspólników, gdy przysługiwała im własność udziałów w spółce z o.o.?
Jeszcze weselej będzie, jeśli udziały w spółce z o.o. były własnością wspólników cywilnych, a w tej spółce cywilnej jeden ze wspólników będzie chciał sprzedać swoje „udziały” (wiem! – proszę mi tego nie wytykać – upraszczam świadomie) osobie trzeciej, która na jego miejsce do tejże spółki cywilnej ma przystąpić. Kto będzie wspólnikiem spółki z o.o.? Komu i w jakiej formie będzie przysługiwała własność udziałów w spółce z o.o.?
Pytań jest więcej, niż łatwych odpowiedzi. Zaznaczę tylko, że orzecznictwo sądów nie jest w tym zakresie jednolite i można spotkać się różnymi interpretacjami.
Współwłasność udziałów – co z dywidendą?
Reżimy prawne współwłasności są różne. Lubię porównanie spółki cywilnej do małżeństwa. Traktuję je z pewnym dystansem i świadomością, że występują istotne różnice w zakresie współwłasności. Regulacje kodeksu rodzinnego i opiekuńczego są jednak znacznie dłuższe.
W związku z tym, wystąpią istotne rozbieżności między sami zasadami ustalenia prawa do udziałów między małżonkami, wspólnikami cywilnymi i spadkobiercami. Zasady te nie są takie same. Dotyczy to zarówno zasad wejścia tych udziałów do majątku wspólnego, wykonywania praw z nich, ustalania losów dywidendy (pobranej i należnej), jak również zbywania ich, obejmowania nowych z prawa pierwszeństwa itp.
Co do zasady jednak można potraktować jako punkt wyjścia, że dywidenda wypłacana jest osobie wskazanej spółce jako wspólnik i spółka dokonując takiej zapłaty zwalnia się z długu. Kwestia późniejszych rozliczeń między współwłaścicielami podlega już jednak reżimowi prawnemu określającemu daną współwłasność.
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy pomaga w sprawach dotyczących współwłasności udziałów w spółce z o.o.
Mamy doświadczenie w sprawach związanych ze współwłasnością udziałów w spółce z o.o. Prowadziliśmy sprawy związane z jej ustaleniem, sporne sprawy rozwodowe, w których kwestia własności udziałów była szczególnie istotna. Doradzaliśmy w przypadkach nabywania udziałów w spółce z o.o. przez spółki cywilne. W każdym razie pomagaliśmy ustalić relacje stron tak, by zapewnić sprawne wykonywanie praw udziałowych oraz określić jasne sposoby realizacji praw współwłaścicieli. Jeśli potrzebujecie naszej pomocy, odezwijcie się do nas:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
https://www.pwc.pl/pl/publikacje/badanie-nextgen-survey.html

WSPÓŁPRACA ZE SPADKOBIERCAMI ZMARŁEGO WSPÓLNIKA
To trudny temat. Współpraca ze spadkobiercami zmarłego wspólnika jest w Polsce tematem tabuizowanym. Podobnie, jak sama śmierć. A przecież zakładając firmę, często myślimy o tym, żeby przetrwała ona znacznie dłużej, niżmy sami. Dlaczego zatem niemal instynktownie omijamy temat spadkobierców? Oczywiste jest, że któryś ze wspólników umrze pierwszy i pojawi się kwestia dziedziczenia jego udziałów.
Czy spadkobiercy zmarłego wspólnika wejdą do spółki?
To jest podstawowe pytanie. Odpowiedź na nie determinuje dalszą część dyskusji. Różne są zasady przewidziane przez kodeks spółek handlowych dla poszczególnych typów spółek. Ważne jest jednak, że przepisy te mogą być co do zasady modyfikowane przez umowy spółek. Oznacza to, że w akcie założycielskim wspólnicy podejmują decyzję, czy ich spadkobiercy mają wejść do spółki, czy też nie. W grze są dwa podstawowe warianty: 1)spadkobiercy zmarłego wspólnika wejdą do spółki na jego miejsca albo
2)nie wejdą.
Jeśli spadkobiercy do spółki nie wejdą – to trzeba będzie ich spłacić. Udziały, akcje albo ogół praw i obowiązków (zależnie od typu spółki) podlegają bowiem dziedziczeniu jak każdy inny składnik majątku zmarłego wspólnika. Wchodzą one do spadku. Jeśli więc umowa spółki albo późniejsza decyzja (np. umowa, uchwała) stanowi, że spadkobiercy nie przystąpią do spółki – trzeba będzie ich spłacić. Można to porównać do odkupienia od nich udziałów w tej spółce.
Może się jednak zdarzyć również tak, że spadkobiercy albo pozostali (przy życiu) wspólnicy będą mogli zadecydować, czy ci pierwsi do spółki wejdą, czy zostaną spłaceni. Być może potrzebna będzie do dalszej współpracy zgoda obu tych grup. Wszystko zależy od tego, jak skonstruowana była umowa spółki. A to zależy od tego, czy założyciele spółki byli przewidujący już wtedy, czy też uznali, że na tak początkowym etapie nie ma jeszcze potrzeby zajmowania się takimi odległymi i nieprzyjemnymi sprawami, jak śmierć któregoś ze wspólników.
Spadkobiercy zmarłego wspólnika wchodzą do spółki
Załóżmy, że spadkobiercy zmarłego mają wejść do spółki. Co to oznacza? Tutaj wystąpią istotne różnice między na przykład Spółka jawną, a Spółka akcyjną. Uwagi w tym artykule czynię celowo bardzo ogólne. Przedstawiam jedynie możliwe modele bez wnikania w specyfikę natury poszczególnych rodzajów spółek. Załóżmy więc, że spadkobiercy zostaną wspólnikami.
Oznacza to małą rewolucję w spółce. Przecież spadkobiercy mogą mieć zupełnie inne cechy charakteru, niż zmarły wspólnik. Z założenia przynajmniej część z nich jest pokoleniowo młodsza. Mogą mieć inne doświadczenia życiowe, wykształcenie, inaczej będą postrzegali świat. Gdzie indziej będą widzieli potencjalne szanse, ale i zagrożenia. Będą nadawać im inną wartość, co wpłynie na ich rachunek w podejmowaniu decyzji. O różnicach pokoleniowych w firmach rodzinnych pisałem już gdzie indziej, nie będą tego powtarzał – zostawiam jednak link pod tym tekstem.
Czy współpraca ze spadkobiercami zmarłego wspólnika będzie możliwa? Przeszkody mentalne
Odpowiedź na to pytanie jest zdeterminowana innym: czy dotychczasowi wspólnicy oczekują, że będzie tak samo? Jeśli tak, to z pewnością się zawiodą. Nie ma dwóch takich samych ludzi, a spadkobiercy zmarłego wspólnika z pewnością będą się od niego różnić, co pociągnie za sobą nowe spojrzenie na zastaną rzeczywistość. Otworzy to nowe pole sporów – przecież do tej pory wszystko jakoś działało, a oni coś chcą zmieniać, nic im się nie podoba, nie znają się, nie rozumieją i przede wszystkim – nie mają do nas należytego szacunku! Brzmi – jak głos kogoś, kogo znacie? A może to Wasze własne słowa? No właśnie…
Spójrzmy na to z drugiej strony: spadkobiercy mają prawo tu być. Nie muszą się godzić na spłatę, być może taka opcja w ogóle nie leżała na stole. Stają się oni pełnoprawnymi wspólnikami (w różnych typach spółek może to różnie wyglądać). Ich wejście może być powiewem świeżości, zastrzykiem energii. Może być szansą, impulsem do rozwoju tej firmy. Oczywiście, najczęściej spotkają się z oporem ze strony dotychczasowych wspólników, którzy chcieliby zachować wpływy, a przede wszystkim mogą chcieć odsuwać od siebie fakt, że nie mają już po 30-40 lat i świat im być może nieco odjechał. Pogodzenie się z tą brutalną rzeczywistością może być trudne.
Wiele osób – szczególnie starszych – ma tę cechę, że woli zabrać ze sobą firmę do grobu, niż wcześniej pozwolić na samodzielność młodszym przedstawicielom rodziny lub dzieciom wspólnika. Jest to przejaw przekonania o własnej wyjątkowości, potrzeby kontroli i nieufności. Czym oni by się stali, gdyby dopuścili świadomość, że nowa krew nie stanowi zagrożenia, ale jest paliwem dla spółki?
Jak ułożyć relacje między wspólnikami?
Jeśli chcemy budować firmę, która nas przetrwa, musimy dopuścić, że zmiany pokoleniowe są naturalne. Co więcej, nie powinny być one tematem tabu, ale głównym procesem – wręcz strategicznym w tej spółce. Nowe pokolenie należy traktować jako przedłużenie życia firmy, jako szansę, a nie zagrożenie. Trzeba wznieść się ponad własne ego i nie oczekiwać ani bierności i posłuszeństwa (gdyż osoba, którą w ten sposób złamiemy, nie będzie w przyszłości dobrym liderem), ani doświadczenia i kompetencji, jakie mają starsi wspólnicy – gdyż oni tez potrzebowali lat, by je zdobyć.
Młodych wspólników należy wspierać, a staramy okazywać szacunek. Ale warto poszukiwać równowagi, a w różnorodności poszukiwać szansy, a nie zagrożenia. Jak ułożyć relacje między wspólnikami, by znaleźć miejsce dla wszystkich? By każdemu dać szansę, by dawał z siebie to, co najlepsze, dla wspólnej korzyści? Jak uniknąć tego, by człowiek złamany, który przez całe życie był tłamszony przez starszych wspólników albo innych przełożonych, nie powielił ich postaw i nie przekazał tych negatywnych wzorców dalej – gdy sam już doczeka ich miejsca – niczym wirusa? Ile razy widziałem już to w firmach rodzinnych, większych spółkach albo na Uniwersytecie?
Nasza Kancelaria może pomóc Wam to zmienić i ułożyć relacje między wspólnikami. Odezwijcie się do nas
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
https://www.biznes.gov.pl/pl/portal/00149
https://podpowiada.gofin.pl/338/podatek-dochodowy/6972/prowadzenie-pkpir-w-praktyce/307772
https://www.parp.gov.pl/storage/publications/pdf/kodywartoscisos.pdf
