
ZMIANA POKOLENIOWA W FIRMIE RODZINNEJ OKIEM STARSZYCH
W poprzednim artykule opisałem punkt widzenia przedstawicieli młodego pokolenia. Dzisiaj spojrzę na to z drugiej strony i zadam pytanie – czy i kiedy przekazanie sterów w firmie jest zasadne. Jakie mogą być sygnały ostrzegawcze i jakich błędów lepiej nie popełnić?
Królowa Elżbieta jako szefowa firmy rodzinnej
Zmiana pokoleniowa dotyczy każdej firmy rodzinnej. Gdy królowa Elżbieta II pochowała już swojego męża i była u kresu swojego życia, zastanawiałem się, co sądzi o swoim synu, Karolu, jako następcy. Jak w każdej rodzinie, pewnie były między nimi tarcia, różnice zdań, pretensje. O Karolu można było pewnie powiedzieć wiele. Jednak zwyczajnie nie można było zarzucić mu braku przygotowania, doświadczenia i dojrzałości. Chyba jego rodzice nie musieli się obawiać, że woda sodowa uderzy mu do głowy, gdy zostanie „prezesem”. Mając już ponad 70 lat odziedziczył tron i póki co z pewnością nie zasłużył na przydomek „szalony”, „okrutny”, „rozrzutny” lub „rozpustny”.
Problem polega na tym, że brytyjska monarchia jest firmą rodzinną raczej nietypową i trudno szukać jej odpowiednika w naszym polskim biznesie rodzinnym. Większość polskich przedsiębiorców nie ma tego komfortu, że władzę w firmie przekaże dziecku, które ma 70 lat i całe życie w niej pracowało. Jeśli więc nie jesteście Elżbietą II, staniecie przed innymi dylematami. I to znacznie wcześniej.
Zmiana pokoleniowa. Czy on jest gotowy?
To pytanie zadaje sobie wielu rodziców, którzy zaczynali budować biznes 30 lub 40 lat temu. Wychowywali się w innych warunkach. W otoczeniu, które dzisiaj coraz trudniej nam sobie wyobrazić. A jednak udało im się i zbudowali biznes. Czy ich dzieci są gotowe, by go przejąć? Popatrzmy na nie. Niczego im nigdy nie brakowało. Ukończyły dobre szkoły, znają świat z książek, filmów, ale z problemami codziennego życia raczej się nie zetknęły. A przynajmniej nie musiały się z nimi zmierzyć.
Nie musiały o nic walczyć, bo obiecano im, że wszystko kiedyś dostaną. Miały się uczyć, cieszyć życiem, przysparzać Wam dumę. I czekać. Czas leci, jednak odczuwacie coraz większy niepokój. Wynika on z tego, że Wasze dziecko jest już w wieku, do którego sięgają Wasze wyraźne wspomnienia dotyczące Was samych. I widzicie wielką różnicę. Wy zasuwaliście w pocie czoła, w starych dżinsach, czasem dziurawych, bo innych nie było. A Wasze dziecko siedzi sobie, pachnie, ma drogie ciuchy, niemal same przyjemności.
Ma też inne aspiracje. Wy chcieliście wziąć życie za bary. I zrobiliście to. A Was syn? Albo córka? Jacyś tacy bez ikry, bez polotu, niemrawi albo przeciwnie – chcieliby się porwać z motyką na słońce. A tu przecież trzeba działać spokojnie, systematycznie. Owszem, chcieliby władzy i pieniędzy, ale czy są na to gotowi? Czy są tego godni? Czy poradzą sobie z podejmowaniem decyzji i odpowiedzialnością za pracowników, rodzinę, za nazwisko, na które całe życie pracowaliście?
Niepokój
Zmiana pokoleniowa nadchodzi nieubłaganie. Ale czujecie niepokój. Kochacie swoje dziecko, ale widzicie, że nie jest takie, jak Wy. Ma chwilami to samo spojrzenie, podobny uśmiech, ale żyje w zupełnie innym świecie. Dla Was liczyła się odpowiedzialność, rzetelność, relacje z pracownikami, których osobiście znaliście. Biznes budowaliście po to, by mieć gdzie pracować, by być niezależnym. A Wasze dziecko mówi czasem o jego sprzedaży, biernym dochodzie, o zewnętrznym finansowaniu, inwestorach, nowych technologiach, które pozwolą zaoszczędzić na ludziach. Niby słyszycie o tym codziennie w telewizji, ale wypieracie to.
Poza tym, czy on nie wyda tych pieniędzy na głupoty? Wy zaczynaliście pracować w latach 80 i zarabialiście po 30 dolarów. A on ma czapkę z daszkiem za 200. Ma dopiero 40 lat, a to niebezpieczny wiek… Wielu facetów zostawia w tym czasie żony dla młodszych dziewczyn. Są rozwody, podziały majątków, walka o dzieci. Poza tym – jak on się ubiera? Wy przychodziliście do biura schludni i po to pracowaliście, żeby nie mieć dziur w spodniach. A Wasze dziecko wydaje na dziurawe dżinsy tyle, ile Wy zarabialiście ciężką pracą w pół roku. Czy to jest poważne podejście?
Może to jeszcze nie ten moment? Ale gdyby to była tylko kwestia czasu… Czy właściwy moment nadejdzie kiedykolwiek?
Dylemat
Zastanawiacie się, co robić. Czy pieniądze go nie popsują? A czy on da radę? Czy gdzieś popełniliście błąd? Może za mało byliście w domu i nie poświęciliście mu wystarczająco dużo czasu, nie wychowaliście go? Albo za bardzo go rozpuściliście. A może wszystko jest dobrze i zwyczajnie zaczynacie szukać dziury w całym?
Może lepiej zatrudnić menadżera, który będzie prowadził firmę? A syn niech zajmie się wychowywaniem wnuków, może dzięki temu uniknie tych błędów, które Wy popełniliście i one będą gotowe i godne, by przejąć biznes w przyszłości? To takie słodkie dzieciaczki… Za 20 lat zaczną pracę w firmie, którą pozostawicie, za 30 lat zaczną nią zarządzać, a do tego czasu jakoś to będzie. Ten menadżer to będzie bardzo porządny człowiek. Na pewno nie okradnie firmy. Na pewno… Prawda?
Zmiana pokoleniowa. Decyzja
To są dylematy i pytania, które stawia sobie wielu założycieli firm rodzinnych. Jednak każda rodzina będzie musiała odpowiedzieć na nie sama. Każda rodzina i każda firma to osobna historia. Jedno jest jednak pewne i wspólne: możecie nadać kierunek, ale nie ustawicie firmy tak, że będzie działała sama po Waszej śmierci lub odejściu na emeryturę. Do tego potrzebni są ludzie. Ich wybór jest ograniczony, a czasu nie ma wiele. On ucieka. Trzeba podjąć decyzję, być może najtrudniejszą w Waszym życiu. Zmiana pokoleniowa nadchodzi, a odwlekaną decyzję trzeba będzie podjąć.
Pierwszym krokiem nie musi być od razu przekazanie władzy. Czasem wystarczy stworzyć wspólny plan sukcesji i określić etapy, które dadzą wszystkim poczucie bezpieczeństwa.
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy pomaga firmom rodzinnym układać relacje i organizować przejście między pokoleniami
My rozumiemy Wasze dylematy. Firma rodzinna jest obszarem do pracy, którą chcemy i potrafimy wykonać.
Pomożemy Wam uporządkować firmę tak, by zapewnić płynne przejście zadań i odpowiedzialności na kolejne pokolenie.
Nauczymy Was rozmawiać o sprawach trudnych, znaleźć wspólny język i miejsce dla każdego — od seniora po najmłodszych członków rodziny.
To się da zrobić. Zapewniam.
Nie zostawiajmy tych spraw przypadkowi. Same się nie załatwią.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935.
https://www.pwc.pl/pl/publikacje/raport-badanie-polskich-firm-rodzinnych-2023.html
https://www.pwc.pl/pl/publikacje/badanie-nextgen-survey.html

FIRMA RODZINNA – BIZNES NA POKOLENIA?
Ludwik XV i jego kochanka mieli mawiać – po nas choćby potop. Pewnie nie przypuszczali, jak prorocze to były słowa. Podejście takie cechuje jednak wielu polskich przedsiębiorców. Większość z nich nie uświadamia sobie tego jednak. Chcą budować biznes nie na lata i dekady, ale na pokolenia. Zapominają jednak o najważniejszym elemencie tej układanki. W tym artykule przedstawię jeden punkt widzenia. Punkt widzenia części młodych. Stąd tekst ten może wydać się niektórym subiektywny. Jest to zabieg celowy. W następnym tekście przedstawię drugi punkt widzenia. Ale póki co…
Firma rodzinna i praszczur założyciel, czyli „nie chcę, ale muszę”
Firma rodzinna to fascynujący temat. Wielu przedsiębiorców, którzy zaczynali w innej rzeczywistości, trwa do dziś w przekonaniu, że są wyjątkowi. I mają rację. Żadne inne pokolenie nie doświadczyło transformacji ustrojowej: z socjalizmu do kapitalizmu, z państwa aspirującego do totalitaryzmu – do demokracji, z biednego społeczeństwa rolniczo-przemysłowego – do zamożnego i innowacyjnego.
Ale czy naprawdę są wyjątkowi? Z pewnością tak — w swoich oczach.
Tak samo jak wyjątkowi byli ich rodzice, którzy przeżyli sanację, II wojnę światową, stalinizm i szarą rzeczywistość PRL.
A jeszcze wcześniejsze pokolenia? Urodziły się pod zaborami, przeżyły dwie wojny światowe i wojnę z bolszewikami. Ich doświadczenia też były unikalne.
A moje pokolenie? Urodziłem się w orwellowskim roku 1984. Pamiętam, jak obok mojego domu na przedmieściach Łodzi chodziły barany, sąsiedzi hodowali kury, jeździli „maluchami” i marzyli o paszporcie, żeby zwiedzić Czechosłowację. Dziś piszę w epoce gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji, w mieście pełnym usług i start-upów. Świat zmienił się na moich oczach bardziej niż na oczach trzech poprzednich pokoleń razem wziętych.
Praszczur założyciel i mentalna blokada przed sukcecją
A jednak jakaś fatalna siła każe temu „praszczurowi założycielowi” uważać się za lepszego od poprzednich i następnych pokoleń.
Poczucie misji, odpowiedzialności i wyjątkowości nie pozwala mu przekazać sterów w firmie.
Dlaczego? Bo się boi.
Nie chce przeminąć. Trudno mu pogodzić się z myślą, że jego świat już nie istnieje.
Zapytacie – jak to? Proszę, oto odpowiedź.
Firma rodzinna: czy założyciel coś od kogoś dostał?
Trudno mieć pretensje do założycieli firm rodzinnych. W pewnym sensie są wyjątkowi – ich życie przypadło na moment, kiedy zakładanie biznesów stało się możliwe -najpierw pół legalne, a potem całkiem normalne. Oni nie odziedziczyli niczego poza wyniesionymi z domu wzorcami: ciężkiej pracy, surowości, ojcowskiej władzy. I uważają, że to właśnie te wzory zapewniły im sukces. Zapominają, że gdyby tak było, nigdy nie założyliby własnych warsztatów, przedsiębiorstw, firm, czy jakkolwiek byśmy tego nie nazwali. Oni je założyli, bo się temu nieświadomie sprzeciwili. Gdyby byli posłuszni, pracowaliby w przedsiębiorstwie państwowym.
A jednak wzorce, które kiedyś odrzucili, wracają jak bumerang i nie pozwalają im oddać sterów w firmie, którą budowali przez całe życie. Boją się. Boją się, że ich dzieci lub wnuki nie są do tego gotowe. Że są to dzieci wychowane w warunkach „szklarniowych”, pod kloszem. Nieznające realnego życia i problemów, co gorsza, nie szanujące tradycji, szacunku dla ciężkiej pracy i poczucia odpowiedzialności. Nie dopuszczają do siebie faktu, że sami je tak wychowali. Ale to by jeszcze przeżyli. Nie dopuszczają jednak faktu znacznie ważniejszego. Wypierają ze świadomości, że świata, który znali już nie ma. Panicznie boją się przyznać, że to, co znali już przeminęło. Nie przyjmują do wiadomości, że dzisiaj inaczej wyglądają relacje międzyludzkie, łańcuchy dostaw, cele i wartości firm oraz otoczenie, w jakim funkcjonują.
Firma rodzinna: założyciel boi się, że nie jest już potrzebny
Dlaczego to wypierają? Bo najbardziej na świecie boją się tego, że nie będą już potrzebni. Nie chcą przeminąć. Walczą z myślą, że już sami więcej nie osiągną, a nowe pokolenie nie jest takie, jak chcieliby je zaprojektować. No nie jest. I nigdy nie będzie. Ale możecie przyjąć do wiadomości i zaakceptować przemijalność i zmianę, które są nieuniknione. Jeśli to zrobicie, dacie młodym popełnić błędy i wyciągnąć wnioski. Pozwolicie im żyć i uczyć się odpowiedzialności. Pozwolicie im zacząć podejmować decyzje za przyszłość, która należy do nich – czy tego chcecie, czy nie. Jeśli jednak będziecie trzymać dalej „stery rodziny i firmy na siłę i łamać ich osobowość, charaktery, udowadniać im, że nie potrafią i nie zasługują, sprawicie, że przepowiednia spełni się sama. I rzeczywiście firma nie przetrwa po Was.
Jeszcze jedno. Zadajecie sobie pytanie, dlaczego Wasze dzieci nie są takie jak Wy? Dlaczego nie wyszły wcześniej z domu i nie zaczęły od zera pokazując odwagę i determinację? Bo Wam uwierzyły. Mówiliście im, że mają się tylko uczyć, zdobywać wiedzę, a Wy im przekażecie firmę. Postąpiliście dokładnie odwrotnie, niż Wasi rodzice wobec Was. A teraz bijecie się z myślami i mówicie: Ja w jego wieku miałem już trzecią firmę, rozwód i stan wojenny i kontrole na karku. A on? Pytacie o swego syna. A on robił to, czego od niego oczekiwaliście. I dzisiaj macie pretensje.
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy pomaga firmom rodzinnym układać relacje i organizować przejście między pokoleniami
Odezwijcie się do nas. Firma rodzinna jest obszarem do pracy, którą chcemy i potrafimy wykonać.
Pomożemy Wam uporządkować firmę tak, by zapewnić płynne przejście zadań i odpowiedzialności na kolejne pokolenie.
Nauczymy Was rozmawiać o sprawach trudnych, znaleźć wspólny język i miejsce dla każdego — od seniora po najmłodszych członków rodziny.
To się da zrobić. Zapewniam.
Nie zostawiajmy tych spraw przypadkowi. Same się nie załatwią.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935.

ŚMIERĆ WSPÓLNIKA – CO DALEJ ZE SPÓŁKĄ?
W naszym społeczeństwie śmierć jest ciągle trudnym tematem. A przecież w życiu tylko śmierć jest pewna. Jeśli chcemy, by nasza firma przetrwała dłużej, niż my sami, musimy podchodzić do tego poważnie, ale i z pewną otwartością. Przyjrzyjmy się kilku sprawom związanym ze śmiercią wspólnika.
Śmierć wspólnika – czy firma przetrwa?
Śmierć wspólnika jest trudnym momentem dla spółki. Jak firma przejdzie przez ten okres? To zależy od kilku kwestii.
Śmierć wspólnika w spółkach osobowych i kapitałowych
👉Łatwiej będzie „poradzić” sobie ze śmiercią wspólnika w spółkach kapitałowych (spółka z o.o., Spółka akcyjna), niż w spółkach osobowych (np. spółka jawna, spółka komandytowa). Dlaczego? Spółki kapitałowe mają osobowość prawną – niezależną od wspólników. Organizacyjnie, prawnie i strukturalnie istnieją one w pełni niezależnie od swoich wspólników. Śmierć wspólnika – nawet większościowego – będzie dla nich znacznie mniejszym problemem, niż w przypadku spółek osobowych. Nie wspominam nawet o spółce cywilnej, gdzie będzie to prawdziwy dramat.
Śmierć wspólnika a kultura organizacyjna
👉Kultura organizacyjna. W firmach opartych o procedury śmierć kogokolwiek będzie znacznie mniej odczuwalna, niż w firmach opartych o rolę jednego człowieka. Tam, gdzie są opisane i realizowane procedury, role, opisy stanowisk będzie to znacznie łatwiejsze. Trudniejsze będzie tam, gdzie wspólnik jest od wszystkiego i rozdziela zadania w zależności od sytuacji, a wiedzą dzieli się niechętnie.
Pozycja i rola zmarłego wspólnika
Trzeba wreszcie zadać pytanie, 👉 czy działalność spółki była oparta i zależna od osobistych kwalifikacji, kompetencji, kontaktów, wiedzy, autorytety danego wspólnika? Jeśli tak, znaczy to, że nie zadbał on o to, by firma była czymś więcej, niż przybudówką do jego osoby. Warto o tym myśleć już za życia, by budować firmę większą od siebie samego. Oczywiście, w przypadku wolnych zawodów – będzie to wyglądało inaczej, niż w przypadku firm produkcyjnych, technologicznych, czy handlowych. Ale nawet w firmach medycznych czy prawniczych chodzi przecież o to, by zostawić po sobie coś, co przetrwa. A to wymaga wyzbycia się obsesji kontroli za życia – i to długo przed śmiercią.
Czy spadkobiercy mają wejść do spółki?
Zostawmy kwestie proceduralne. W różnych spółkach wygląda to różnie. Odmienne są zasady i punkty odniesienia. Ogólna zasada jest jednak taka – w umowie spółki możemy tę sytuacje dość elastycznie kształtować i nadać kierunek.
Po co założono tę firmę?
Należy się więc zastanowić, czy firma jest od tego, żeby wspólnicy mieli miejsce pracy osobiście świadczonej? Jeśli tak, to nie ma przeszkód, żeby spadkobiercy weszli do spółki, jeśli mają kwalifikacje, żeby tę prace w niej wykonywać. Jeśli jest to przychodnia lekarska – proszę bardzo, jesteście lekarzami? Zapraszamy. Ale jeśli nie, to lepiej będzie się z nimi rozliczyć, spłacić ich i kontynuować współpracę w ograniczonym składzie. Jeśli jednak spółka jest prowadzona w celu biznesowym opartym o wzrost wartości, pomnażanie kapitału, czerpanie z niego korzyści, to wejście spadkobierców do spółki wyglądać może zupełnie inaczej.
Czy spadkobiercy będą osobiście zaangażowani w prowadzenie spraw spółki?
Można więc zapytać, czy tacy spadkobiercy będą biernymi wspólnikami czerpiącymi korzyści kapitałowe z dywidendy lub wzrostu wartości udziałów? Czy może zostaną w spółce zatrudnieni na stanowiskach odpowiadających ich obecnym kwalifikacjom i przygotowywani do tego, by w przyszłości zajmować coraz wyższe i bardziej odpowiedzialne stanowiska? A może zasadne jest, by od razu weszli do zarządu i wzięli odpowiedzialność za zarządzanie spółka?
Nie ma jednej odpowiedzi na tak postawione pytania. Wszystko zależy od sytuacji konkretnej firmy, relacji między wspólnikami ich rodzinami, wieku i stopnia przygotowania zawodowego spadkobierców do wejścia do spółki. Nie bez znaczenia będzie sytuacja finansowa i otoczenie gospodarcze firmy, plany życiowe spadkobierców oraz ich zdolności komunikacyjne w relacjach z dotychczasowymi wspólnikami.
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy pomaga spółkom, wspólnikom i spadkobiercom w razie śmierci wspólnika
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy pomaga wspólnikom, spółkom i spadkobiercom przejść przez moment śmierci wspólnika w sposób uporządkowany i bezpieczny.
Doradzamy, jak przygotować firmę na taką sytuację zawczasu, a gdy trzeba – pomagamy ułożyć relacje i zabezpieczyć interesy po śmierci wspólnika.
Nie zostawiajmy tych spraw przypadkowi.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
https://www.pwc.pl/pl/publikacje/badanie-nextgen-survey.html
https://www.biznes.gov.pl/pl/portal/00149
https://podpowiada.gofin.pl/338/podatek-dochodowy/6972/prowadzenie-pkpir-w-praktyce/307772

KONFLIKT WSPÓLNIKÓW W FIRMIE RODZINNEJ
Czy wiecie, że konflikt wspólników jest trzecim najpoważniejszym zagrożeniem dla firm rodzinnych? Takie dane podaje PWC Polska w swoim raporcie z 2023 roku. Konflikty te najczęściej rozwiązywane są w gronie rodzinnym – za zamkniętymi drzwiami. Z moich obserwacji wynika jednak, że często taka „rozmowa” oznacza szantaż emocjonalny, przemoc finansową lub zmuszenie do wyrzeczenia się własnych wartości lub ambicji. To nie jest rozwiązanie sporu ani pogodzenie interesów. Jest to złamanie słabszego. Na krótką metę – porządek zostaje przywrócony, a firma i rodzina wyglądają na stabilne. W dłuższej perspektywie – takie zwyczaje oznaczają podcinanie gałęzi, na której siedzi rodzina.
Czym jest konflikt wspólników?
Czy konflikt wspólników jest czymś złym? Tak samo, jak noc, burza, czy zima. Konflikt przypomina w przyrodzie trzęsienie ziemi – wynika z naprężenia płyt tektonicznych / interesów stron i prowadzi do obniżenia napięcia / znalezienia równowagi. Dzieje się to czasami w sposób spektakularny, kiedy indziej tli się latami. Paradoksalnie, znacznie zdrowiej jest przejść przez konflikt „z fajerwerkami”, jeśli ma on doprowadzić do oczyszczenia atmosfery. Jest to lepsze od raka, który toczy rodzinę powoli.
Konflikt wspólników nie jest dobry, ani zły
Konflikt nie jest dobry, ani zły. Jest naturalną reakcją na postrzeganą subiektywnie niesprawiedliwość, którą należy zmienić – wg jednej strony. Druga strona uważa, ze wszystko jest w porządku i należy obecny stan utrwalać. Albo zmieniać go, ale w przeciwnym kierunku, niż chciałaby pierwsza. Przecież tak się w życiu dzieje i błędem jest oczekiwanie, że tak nie będzie. To jest zupełnie naturalne.
👉Złe mogą być jednak konsekwencje konfliktu. Co to znaczy? Spór związany z różnicą interesów lub odmienną wizją może eskalować do konfliktu personalnego, w którym przestajemy być otwarci na argumenty merytoryczne i poszukiwanie równowagi, ale przypisujemy drugiej stronie wszelkie najgorsze cechy i intencje, odczłowieczamy ją i uznajemy, że to ona jest problemem. Wówczas jesteśmy skłonni rozlewać konflikt na nowe pola, używać coraz mocniejszych środków, szkodzić w imię „wartości” sobie, rodzinie, firmie i oczywiście – osobie, która stała się naszym wrogiem. Jest to spirala konfliktu, która łatwo wciąga i niszczy.
Czy potrafimy rozmawiać o sprawach trudnych?
Niestety, w Polsce nie jesteśmy uczeni rozmawiania o rzeczach trudnych. W wielu rodzinach samo podniesienie tematu trudnego traktowane jest jako przejaw nielojalności. Wiele osób postrzega to jako zamach na stabilność, tożsamość i jedność. Rodzina ma trwać. Zaciskać czasami zęby, ale trwać.
✅W szczególności wśród przedstawicieli starszego pokolenia dostrzegam przekonanie o własnej wyjątkowości. Jest to poniekąd uzasadnione doświadczeniami, jakie ci ludzie zebrali w czasach PRL i trudnej transformacji. Jeśli zbudowali firmy, które przetrwały do dzisiaj, mają podstawy uważać się w pewnym sensie za wyjątkowych. Ci mądrzejsi jednak wiedzą, że nie są nieomylni.
✅Tematy trudne zamiata się pod dywan. Albo też używa się szantażu emocjonalnego, finansowego lub zwyczajnie łamie się charaktery. Można w ten sposób uzyskać pozory zgody i stabilności nawet na wiele lat. Ale jakim kosztem? Rozłam w rodzinie powstaje i narasta przez cały ten czas. Ponieważ jest zduszony, ukryty, wybuchnie jeszcze silniej, gdy będzie ku temu okazja. Co więcej, w ten sposób pozbawia się sprawczości i wiary w siebie tych, których zmuszono do uległości. Ich poczucie własnej wartości ulega osłabieniu. Problem polega na tym, że często są to przedstawiciele młodszego pokolenia, którzy mają być przyszłością firmy. W ten sposób osłabia się jej przyszłość.
✅Swoją drogą, o podobnych mechanizmach słyszałem również w innych miejscach – na przykład na uniwersytetach, gdzie apodyktyczny profesor nie potrafił zrozumieć, że wartością większą od jego racji tu i teraz jest przygotowanie następców do odpowiedzialnego kierowania zespołem, a zamiast tego rządził twardą ręką o wiele lat za długo.
Jak rozwiązać konflikt w firmie rodzinnej❓
Mediacja jest tym sposobem rozwiązywania sporów, od którego warto zacząć. Dlaczego❓
Mediacja jest:
- tańsza;
- szybsza;
- mniej sformalizowana;
- nastawiona na utrzymanie relacji;
- nastawiona na korzyści obu stron;
- nastawiona na walkę ze wspólnym problemem, a nie z drugim człowiekiem;
- bardziej poufna;
- bardziej nastawiona na uzdrowienie fundamentów
niż proces sądowy. Jestem w stanie obronić każdy z tych punktów. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że mediacja lepiej pozwala rozwiązać konflikty, niż cywilny proces sądowy (albo postępowanie karne). Jakie są alternatywy? Jedną z nich jest opisane wyżej zamiatanie sprawy pod dywan lub tabuizowanie problemu do tego stopnia, by stresujące wydawało się nawet pomyślenie o tym, by o nim porozmawiać. Zapewniam Was, że tak dzieje się w wielu rodzinach – nie tylko w tych, które prowadzą wspólny biznes.
Wzmocnienie kompetencji komunikacyjnych
Mediacja między wspólnikami pozwala również wzmocnić kompetencje komunikacyjne. Tak, to prawna. My potrafimy mówić, czasami nawet w wielu językach. Ale większość z nas nie potrafi ze sobą rozmawiać. I to jest przyczyną tragedii wielu rodzin, firm i ogromnej liczby wspaniałych ludzi. Wielu z nich nie mogło rozwinąć swoich zdolności, nie mogło skupić się na robieniu tego, co dobre i wartościowe, bo przez lata tkwili właśnie w takich rodzinach, w których nie potrafiono rozmawiać o sprawach trudnych, a przez to nierozwiązane problemy ciągnęły ich w dół przez lata lub dekady.
Dzięki mediacji w firmie rodzinnej nauczycie się rozmawiać ze sobą. Oczywiście, będzie to dopiero pierwszy krok na drodze nabywania kompetencji komunikacyjnych. Będzie to jednak krok niezwykle ważny. A to, czego się nauczycie, z pewnością przyda się Wam również później.
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy prowadzi mediacje rodzinne i mediacje w firmach rodzinnych
Jesteśmy przekonani, że to, co dajemy od siebie jest naprawdę wartościowe dla naszych Klientów. I nie chodzi tu tylko o wyniki, które oni osiągają dzięki nam. Mam na myśli to, że pomagamy im pokonać problemy, które przez lata nie pozwalały im cieszyć się życiem. Tak, mediacja naprawdę działa. Oczywiście, nie w każdej mediacji udaje się doprowadzić do zawarcia ugody. Ale nawet wtedy wartością jest to, że strony odjęły próbę rozmowy. Być może pierwszy raz od wielu lat. A to jest pierwszy krok w dobrą stronę. Dzięki temu nawet, jeśli sprawa trafi do sądu, będzie już toczyła się inaczej.
Odezwijcie się do nas! jesteśmy po to, żeby Wam pomóc:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
https://www.pwc.pl/pl/publikacje/raport-badanie-polskich-firm-rodzinnych-2023.html

ROZWÓD – WALKA, CZY WSPÓLNE ZAŁATWIENIE SPRAWY?
Rozwód – walka czy wspólne rozwiązanie sprawy? Polacy są dość emocjonalnym narodem. Widać to nie tylko na weselach, ale i podczas rozwodów. Na weselach jest to całkowicie zrozumiałe. Jednak przy rozwodach stajemy się często świadkami zachowań kompletnie nieracjonalnych. Co prawda, odrobina szaleństwa nigdy nikomu nie zaszkodziła. Ale… czy tu nie ma go za wiele? Jednak, po kolei.
Rozwód jako pole bitwy. Po co nam mediacje rodzinne?
Czemu uważam, że mediacje rodzinne są dobrym sposobem rozwiązywania sporów? Zobaczcie sami.
❌Rozwód często staje się walką toczoną z szerokim zaangażowaniem aparatu państwowego. Wiele spraw toczy jest nie tylko w sądzie prowadzącym rozwód. To czą się również w prokuraturach, urzędach skarbowych, sądach cywilnych i gospodarczych, gdzie strony toczą postępowania eskalacyjne💣. Z czasem zaczynają tracić nad nimi kontrolę. Wynika to nie tylko z ich ilości, ale z faktu, że inicjacja jednego pociąga za sobą analogiczną reakcję małżonka. A na nią przecież trzeba odpowiedzieć. I tak w kółko. Strony zaczynają wzajemnie składać na siebie donosy do skarbówki, prokuratury, składać wnioski o zabezpieczenie.
Czemu ludzie chcą walczyć w sądzie o rozwód z winy drugiej strony?
Co ciekawe, nagle okazuje się, że małżonkom zależy na tym, by obca osoba – sędzia – zaglądała w ich prywatne życie. Również w najbardziej intymne jego aspekty. A potem w imieniu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej orzekał, że winę za rozpad małżeństwa ponosi druga strona‼️
Jest to o tyle ciekawe, że ci sami ludzie bardzo często nie interesują się tym, co sądzą o nich znajomi, sąsiedzi, rodzina.⛔ Ale opinia urzędnika – sędziego staje się dla nich ważna.
Gdyby o ich małżeństwie, życiu seksualnym, nałogach, lękach, zdolnościach zawodowych i społecznych miał się wypowiadać inny urzędnik, czy jego opinia byłaby dla nich równie ważna❓
Czy w ogóle życzyliby sobie, że ktokolwiek się tymi sprawami interesował❓
Żeby zadawał pytania, grzebał w nich, przesłuchiwał świadków?❓
Ci sami ludzie, którzy nigdy by sobie tego z pewnością nie życzyli, płacą duże pieniądze, by przeżywać żenujące chwile w sądzie okręgowym. Liczą na to, że okaże się to bardziej bolesne dla drugiej strony, która po kilku latach trwania tego koszmaru, będzie nim bardziej zmęczona. Co ciekawe, wielu z nich odczuwa rzeczywistą satysfakcję, że Rzeczpospolita uznała za winnego ich małżonka. Płacą za to bardzo wysoką cenę – finansową, emocjonalną, wizerunkową i społeczną.
Znaczenie wyroku rozwodowego
❌ Prawda jest bardzo bolesna: nikt się tym wyrokiem nie przejmuje. Nikogo nie będzie on interesował‼️
Rozwód może na początku budzić emocje znajomych lub rodziny. Ale po jakimś czasie ludzie przestają się nim interesować. Gdy będziecie za 3 lata do nich dzwonić i z wypiekami na twarzy relacjonować kolejną rozprawę, zobaczycie, że będą zmieniać temat, odpowiadać zdawkowo, z grzeczności. Ale myślami będą gdzie indziej. Na świecie dzieje się wiele innych – ważniejszych rzeczy. I znacznie ciekawszych. Może kiedyś pikantne szczegóły ujawniana na sali sądowej były dla kogoś sensacją, ale przy tej ilości seriali oraz portali relacjonujących życie celebrytów – nie macie szans w długim wyścigu o uwagę innych. Będziecie toczyć walkę, do której chcieliście włączyć wszystkich w okół – niemalże krucjatę! – a zostaniecie w niej sami.
Koszty rozwodowej batalii
Proces rozwodowy to nie tylko lata w sądzie (nierzadko 5–7 lat), ale także:
- ogromne wydatki;
- przeciągające się napięcia i negatywne emocje;
- poświęcenie relacji z przyjaciółmi i rodziną;
- ryzyko trwałego pogorszenia kontaktów z małżonkiem.
❌ Ceną staje się zdrowie, czas, energia, a niekiedy i reputacja. Cierpią na tym dzieci.
Mediacje rodzinne – co tracimy walcząc w sądzie?
Jako adwokat obserwuję wiele spraw rozwodowych – część z nich prowadzę osobiście. I często zadaję sobie pytanie: czy ten ogromny wysiłek i koszty są rzeczywiście potrzebne? Uważam, że w większości przypadków jest do niepotrzebne, nieracjonalne. Jest to:
1) zmarnowanie pieniędzy stron, ich czasu i energii, które mogłyby przeznaczyć na coś wartościowego dla siebie i innych;
2) zafundowanie sobie wieloletniego kryzysu i walki w czasie, w którym mogłyby cieszyć się życiem i dawno zapomnieć o zakończonym związku;
3) zmarnowanie mocy przerobowych sądów, które naprawdę powinny być wykorzystane tam, gdzie to jest bardziej potrzebne;
4) również złe dla samych prawników, którzy wykorzystują swoją wiedzę, doświadczenie i autorytet w sposób, który nie czyni świata lepszym, ale czyni ludzi słabszymi i bardziej sfrustrowanymi;
5) fatalne dla dzieci stron, których psychika w trakcie rozwodu lub alienacji zostaje bezpowrotnie poturbowana, a efekty będą odczuwać przez całe swoje życie, często powielając negatywne wzorce, od których nie będą potrafiły się uwolnić.
✅Moim zdaniem wiele konfliktów można rozwiązać inaczej – w drodze mediacji rodzinnej🧠. Będę szczery, kiedyś nie wierzyłem w mediację. Dzisiaj traktuję jako podstawowy sposób rozwiązywania sporów – również, a może przede wszystkim – rodzinnych.
Mediacje rodzinne – przyszłość zamiast wojny
Mediacje pozwalają:
👉oszczędzić czas, pieniądze i emocje,
👉skupić się na rzeczowym uregulowaniu spraw technicznych (opieka nad dziećmi, alimenty, podział majątku),
👉zakończyć związek w sposób bezpieczny i z godnością.
👉nauczyć się rzeczowej i pragmatycznej postawy wobec sporów, co z pewnością przyda się w przyszłości.
✅ Warto pamiętać, że wymiar sprawiedliwości jest przeciążony i powolny. Mediacje rodzinne mogą być drogą do konstruktywnego zakończenia sporu – bez niepotrzebnej walki.
Wsparcie adwokata w mediacjach rodzinnych
✅ Rolą adwokata w mediacjach jest zadbanie o bezpieczeństwo prawne rozwiązań, sprawdzenie ich zgodności z prawem i reprezentowanie interesów klienta. To połączenie ochrony prawnej i poszukiwania porozumienia. Jednocześnie, adwokat w mediacji rodzinnej powinien wiedzieć, kiedy… milczeć i pozwolić klientowi dyskutować rzeczowo o rozwiązaniach dotyczących jego prywatnych spraw.
✅Moim zdaniem zadanie adwokata w mediacji rodzinnej polega na tym, by zapewnić klientowi poczucie bezpieczeństwa, szybką pomoc prawną przy pojawiających się kwestiach i czuwać nad tym, by nikt nie wywierał na niego presji. Ale nie powinien prowadzić rozmów za niego. Inna będzie jakość i ocena przez strony wartości porozumienia, które wypracowały same dzięki wsparciu adwokatów, niż gdyby technicznie załatwili je sami prawnicy między sobą. O roli adwokata w mediacjach rodzinnych napisałem poprzedni artykuł, do którego link niżej zamieszczam.
🟢 Jeśli stoisz przed rozwodem – odezwij się do nas.
Pomożemy Ci przejść przez ten trudny etap bezpiecznie, z godnością i z myślą o przyszłości. Mamy doświadczenie w negocjacjach, odnosimy sukcesy na polu mediacji, w tym mediacji rodzinnych. Zawsze naszym celem jest bezpieczeństwo naszego Klienta i jego dzieci. Skontaktujcie się nami:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2019/K_015_19.PDF
https://obserwatoriumspoleczne.pl/wp-content/uploads/2021/03/rozwody20210218.pdf
https://www.infor.pl/prawo/rozwody/6732862,3-glowne-powody-rozwodow-w-polsce.html

ROLA ADWOKATA W MEDIACJACH RODZINNYCH
Rola adwokata w mediacji nie jest łatwa. Zupełnie czego innego będzie od niego oczekiwał klient korporacyjny w mediacji gospodarczej i klient w sprawie rodzinnej. Dzisiaj skupię się na mediacjach rodzinnych. Mediacjom gospodarczym poświęcę osobny tekst. Jest to uzasadnione, gdyż mediacje rodzinne i gospodarcze pod tym względem leżą na przeciwstawnych biegunach. Co ciekawe, konflikty między wspólnikami przypominają konflikty rodzinne. Może dlatego tak dobrze czuję się w konfliktach w firmach rodzinnych. Ale dzisiaj skupmy się na roli adwokata w mediacjach rodzinnych..
Jaki jest cel mediacji rodzinnych?
Jaka jest rola adwokata w mediacjach rodzinnych? Wiele osób zadaje cobie pytanie o cel mediacji rodzinnych. Mniej więcej połowa moich Klientów pyta mnie – po co mają przystępować do mediacji, skoro z drugą stroną nie da się rozmawiać. Jest to punkt wyjścia – niemalże aksjomat, który dla dobra tych ludzi staram się najczęściej przełamać. Nie zawsze mi to wychodzi, ale bardzo często próbuję i jestem z tego dumny. Podjęcie rozmów na trudne, ale bardzo ważne tematy dotyczące funkcjonowania rodziny jest wartością samą w sobie.
👉 Nawet, jeśli nie dojdzie do porozumienia w mediacji, spór w sądzie z dużym prawdopodobieństwem będzie już toczył się inaczej. Jego przedmiotem będą sposoby rozwiązania problemu, a nie walka ze znienawidzonym człowiekiem prowadzona kosztem tych, których ci ludzie kochają. I kosztem ich samych. Możemy więc powiedzieć, że sukcesem adwokata jest już doprowadzenie do rozpoczęcia mediacji. Ale na tym jego rola się nie kończy.
✅Istotą mediacji rodzinnych jest pokazanie uczestnikom, że:
1) ich spór nie musi dotyczyć wszystkich aspektów ich życia;
2) za „groźną miną” stoi drugi człowiek, który ma swoje troski i nadzieje, których nie potrafi inaczej zamanifestować;
3) należy dyskutować o rozwiązaniach trudnych spraw, a nie dyskutować o tym, czyja to wina;
4) należy szukać takich rozwiązań, które maksymalnie zaspokoją interesy obu stron;
5) najważniejsze – troska o dzieci, które nie potrafią się same obronić, wyrazić swojego stanowiska i potrzebują obojga rodziców i mają prawo do więzi z każdym z nich – te dzieci nie mogą stać się zakładnikami sporu dorosłych, ani przedmiotem w nim.
Jeśli strony to zrozumieją, będzie już z górki.
Jaka jest rola adwokata w mediacjach rodzinnych?
Adwokat powinien czuwać nad tym, by na jego Klienta nikt nie wywierał niedopuszczalnej presji oraz tłumaczyć mu wszystkie kwestie prawne. Adwokat powinien być w trakcie tych mediacji obecny, uważny i okazywać wsparcie Klientowi. Jednakże prowadzenie samych rozmów powinien zostawić w największej części właśnie jemu. Sam powinien ograniczyć czynny udział do minimum. Dlaczego?
👉🧠Istotą mediacji jest rozmowa i otwartość. Otwartość na potrzeby drugiej strony, ale również otwartość na pokazanie własnych interesów, ale również obaw, słabości, ran, trosk i oczekiwań. Zupełnie inną moc i wartość będą miały słowa, które padają z ust samej strony, niż gdyby oświadczenie o podobnej treści zostało wygłoszone przez pełnomocnika. Słowa takie będą inaczej odebrane, usłyszane, wywołają inny skutek. Mogą trafić do drugiej strony znacznie silniej. Działa to oczywiście w dwie strony.
Przecież tu nie chodzi o to, by adwokaci targowali się w imieniu swoich Klientów o wysokość alimentów, by potem każdy z nich zadzwonił do swojego Mocodawcy i przedstawił kwotę. Ona powie, że to za mało. On powie, że to za dużo. Spór nie zostanie rozwiązany, obie strony będą szukać okazji do „zaatakowania” porozumienia.
Rola adwokata w mediacjach rodzinnych – jak to powinno wyglądać?
A teraz alternatywa‼️ Strony spotykają się i pierwszy raz od 2 lat rozmawiają szczerze o potrzebach swoich dzieci, które przecież kochają. Zgadzają się, że dziecko potrzebuje jeść, mieć własny pokój, ubrania, zabawki, przedszkole, wakacje, leki itp. I podliczają wspólnie koszty zaspokojenia tych potrzeb. Rzeczowo przy tym rozmawiają, wymieniają się uwagami, dyskutują. I wspólnie ustalają kwotę oraz możliwości swojego uczestnictwa w jej pokryciu. Od czasu do czasu pytają jedynie adwokatów o kwestie techniczne.
👉To samo dotyczy kwestii technicznych związanych z opieką nad dziećmi. Chodzi o terminy i miejsce kontaktów, które będą wygodne i akceptowalne dla obu stron i ich dzieci. Przecież dla mnie jako adwokata nie jest żadnym wysiłkiem, by zadzwonić do pełnomocnika drugiej strony i ustalić, że będzie to wtorek i czwartek od 15 do 19 i co drugi weekend od tej do tej godziny. Żaden problem. 5 minut i załatwione. Ale nie o to w mediacji chodzi! W mediacji chodzi o to, by strony zaczęły ze sobą rozmawiać, nauczyły się konstruktywnej rozmowy na wąskie, techniczne, wydzielone z początku tematy. A potem – by „dziwnym trafem” jakoś naturalnie im wyszło rozszerzenie zakresu tych rozmów. Wartością jest tu proces dojścia do porozumienia przez same strony, a nie jego końcowa treść.
Jakie błędy popełniają adwokaci w mediacjach rodzinnych?
❌Najgorsze, co może zrobić adwokat w mediacji rodzinnej, to gwiazdorzyć i pokazywać swoją aktywnością Klientowi, że zasługuje na swoje honorarium. Są adwokaci, którzy boją się, że jeśli nie będą w centrum uwagi, nie będą robić „rozróby”, to klienci ich nie docenią. Będą więc prowadzić rozmowy zamiast swoich klientów, być może nawet ich ze sobą nie wezmą i przyjdą na mediację rodzinną sami. W ten sposób przekreślą wszystko to, co czym wyżej pisałem. Rola adwokata w mediacjach rodzinnych wymaga zupełnie innej postawy.
❌Inni pełnomocnicy skupią się na negocjacjach pozycyjnych zamiast rzeczowych. Na czym polega różnica? Sklupią się na targowaniu o same kwoty bez „pracy u podstaw”, to jest bez wspólnego przyjrzenia się, jakie potrzeby mają być zaspokojone i jak to można zrobić. Taki pełnomocnik może sobie wyznaczyć kwotę alimentów i iść na mediację z Klientem powtarzając wspólnie z nim w rytm krótko „2 tysiące albo śmierć, 2 tysiące albo śmierć”. A nie skupią się na tym, z czego ta kwota wynika i jak rodzice mogą wspólnymi siłami utrzymać dziecko. Taka postawa będzie odebrana jako atak, próba „okradzenia” drugiej strony, postawa roszczeniowa.
❌Jeszcze innym poważnym błędem są ataki personalne na drugą stronę w czasie rozmów. Można oczywiście zmarnować czas mediacji na dyskusje o tym, które było gorszym małżonkiem i czyja to wina. Tylko po co? Czy jeśli adwokat jednej strony wykaże drugiej, że jest „zdrajcą niegodnym miana mężczyzny, sknerą, przemocowcem i narcyzem, który zasługuje na to, by zamknąć do więzienia”, to czy Waszym zdaniem przybliży to strony do porozumienia w zakresie kontaktów z dzieckiem i zachęci go do zwiększenia zaangażowania w wychowywanie i utrzymywanie wspólnych dzieci?
W Kancelarii Jakubiec i Wspólnicy zajmujemy się sprawami rodzinnymi
👉 Prowadzimy mediacje rodzinne zarówno jako mediatorzy, jak i pełnomocnicy stron. Jesteśmy przekonani, że w zdecydowanej większości przypadków warto spróbować mediacji. Nawet jeśli nie dojdzie do zawarcia porozumienia, uwaga stron może zostać przekierowana z konfliktu personalnego na spór rzeczowy, w którym należy szukać konkretnych, pragmatycznych rozwiązań. Być może uda się, że zwaśnione strony dostrzegą w sobie partnerów do rozmowy. A to jest już wielką wartością.
Jeśli stoicie przed rozwodem, separacją albo macie konflikt o dzieci – skontaktujcie się z nami. Pomagamy przejść przez mediacje tak, abyście nie musieli walczyć latami w sądzie.
Zapraszamy do kontaktu!
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
https://gliwice.so.gov.pl/mediacja-w-sprawach-rodzinnych,m,mg,70,3,203
https://osrodkipomocy.ms.gov.pl/pl/dzialalnosc/mediacje/publikacje-akty-prawne-statystyki

ZIMNA WOJNA W FIRMIE RODZINNEJ – KOSZMAR NA LATA
Zimna wojna w firmie rodzinnej to jeden z najtrudniejszych i najbardziej destrukcyjnych konfliktów w praktyce mediacyjnej i negocjacyjnej. Nie jest to otwarta kłótnia czy spór sądowy. Jest to cicha, przewlekła rywalizacja między członkami rodziny, którzy formalnie współpracują, ale w rzeczywistości toczą ze sobą walkę podskórną. Często jej stronami są również ci członkowie rodziny, którzy nie są formalnie zaangażowani w działalność firmy.
Na czym polega zimna wojna w biznesie rodzinnym?
Zimna wojna to sytuacja, w której członkowie rodziny:
✔ unikają otwartej rozmowy,
✔ nie podejmują wspólnych decyzji,
✔ wzajemnie sabotują swoje działania,
✔ a mimo to – nadal pracują razem w firmie.
Efekt? Atmosfera nie do zniesienia, brak zaufania, blokowanie rozwoju biznesu. Taki stan potrafi trwać latami, a nawet dekadami. W tym czasie firma traci przewagę konkurencyjną, pracownicy odczuwają napięcia, a kluczowe decyzje są odkładane lub podejmowane wbrew logice.
Dlaczego zimna wojna jest tak groźna?
- Niszczy relacje rodzinne – konflikty w pracy przenoszą się do domu.
- Obniża efektywność firmy – decyzje są spóźnione, inwestycje wstrzymywane.
- Powoduje koszty psychiczne i zdrowotne – stres, wypalenie, depresja.
- Przyciąga ryzyko rozpadu biznesu – eskalacja sporu często kończy się podziałem firmy lub jej sprzedażą.
Jak przerwać zimną wojnę w firmie rodzinnej?
Najczęściej strony same nie potrafią wyjść z impasu, ponieważ:
➡ brakuje im zaufania,
➡ każda rozmowa kończy się awanturą,
➡ nikt nie chce „ustąpić pierwszy”,
Najgorsze jest jednak, że po pewnym czasie zaczynamy się oswajać z tym patologiczny stanem i tracimy z pola widzenia możliwość i sens zmian. Znam bardzo przykre przypadki, w których w takiej atmosferze ktoś spędził dwie albo nawet trzy dekady swojego życia – te, które mogły być najbardziej twórczą.
W takich sytuacjach skutecznym narzędziem jest mediacja rodzinna i biznesowa. W odróżnieniu od procesu sądowego, mediacja:
✅ daje przestrzeń na rozmowę w bezpiecznych warunkach,
✅ pomaga wypracować wspólne rozwiązania zamiast eskalacji,
✅ chroni relacje rodzinne i firmę przed rozpadem.
Dlaczego warto działać szybko?
Im dłużej trwa zimna wojna w firmie rodzinnej, tym trudniej odbudować zaufanie i komunikację. Z doświadczenia wiemy, że wiele firm traci lata rozwoju i ogromne pieniądze, zanim ktoś powie: „dość, szukamy pomocy”.
📍 Prowadzimy mediacje w Łodzi i online.
Jeśli w Twojej firmie rodzinnej zaczyna się zimna wojna albo konflikt trwa od miesięcy – nie czekaj na katastrofę.
Skontaktuj się z nami:
✉ kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
☎ 536 270 935
https://www.pwc.pl/pl/publikacje/badanie-nextgen-survey.html

DLACZEGO WARTO ZACZĄĆ OD MEDIACJI?
Wiele osób wciąż uważa, że podjęcie rozmów, gdy toczymy spór, jest oznaką słabości. Nic bardziej mylnego! Mediacja to nie poddanie się, ale świadome zarządzanie konfliktem. To sposób na odzyskanie kontroli nad sytuacją. Gdy sprawa trafi do sądu, nasze możliwości kontroli zdarzeń stają się ograniczone. Do tego czas, koszty i stres typowe dla sprawy sądowej stają się ogromnym obciążeniem. Cechą postępowania sądowego jest też eskalacja konfliktu, która nie przekłada się na rozwiązanie sporu, ani załatwienie merytoryczne sprawy.
Czym jest mediacja i dlaczego staje się coraz popularniejsza?
Mediacja to sposób rozwiązania sporu. Polega na tym, że neutralny mediator pomaga stronom znaleźć wspólne rozwiązanie konfliktu. W odróżnieniu od procesu sądowego, to strony decydują o wyniku, a nie sędzia. Spór w mediacji jest rozwiązany poprzez znalezienie rozwiązania, a nie rozstrzygnięty przez przyznanie racji jednej ze stron. To fundamentalna różnica. Dzięki temu:
- masz wpływ na kształt porozumienia,
- możesz ochronić ważne relacje,
- unikasz publicznej batalii w sądzie,
- strony dowolnie mogą decydować o tym, jakie sprawy i w jakim zakresie będą objęte mediacją.
W Polsce coraz więcej osób decyduje się na mediację w sporach rodzinnych (w tym rozwodowych), pracowniczych i biznesowych. To trend, który wyraźnie rośnie – i to z bardzo prostego powodu: mediacja działa. Jest szybsza tańsza i mniej sformalizowana od sprawy sądowej. Jest też objęta poufnością – tajemnicą mediacji.
Kiedy warto spróbować mediacji?
1. Mediacja w sprawach rodzinnych
Rozwód, podział majątku, opieka nad dziećmi – to kwestie, które potrafią ranić na lata. W mediacji strony mogą rozmawiać w bezpiecznej atmosferze, wypracowując rozwiązania dopasowane do potrzeb całej rodziny.
2. Spory biznesowe i konflikty wspólników
Biznes to nie tylko planowanie i liczenie, ale również emocje – a gdy w grę wchodzą wspólne inwestycje czy udziały w firmie, konflikt wspólników może oznaczać paraliż działalności. Mediacja pozwala uniknąć kryzysu w firmie, wieloletniego procesu sądowego i zachować reputację firmy i wizerunek wspólników.
3. Sytuacje o dużym ładunku emocjonalnym
Konflikty w pracy, spory o nieruchomości, kwestie spadkowe – w każdej z tych spraw rozmowa z udziałem mediatora może być kluczem do szybszego i bardziej satysfakcjonującego zakończenia sporu.
Dlaczego mediacja się opłaca?
✔ Oszczędność czasu – proces sądowy trwa latami. Mediacja to często kilka spotkań. Wiele mediacji udaje się zakończyć w ciągu miesiąca.
✔ Niższe koszty – opłaty mediacyjne są znacznie niższe niż koszty procesu sądowego.
✔ Poufność – mediacje są poufne. Informacje i propozycje ujawnione w mediacji nie mogą być nigdzie wykorzystane.
✔ Mniej stresu – zamiast walki „kto wygra”, pojawia się szansa na wypracowanie rozwiązania korzystnego dla obu stron bez krzywdy dla relacji.
A co, jeśli druga strona nie chce mediacji?
To częsty problem. Część osób uważa, że rozpoczęcie rozmów to przyznanie się do słabości. Jednak w praktyce mediacja to przejaw odpowiedzialności, siły i rozsądku. Warto wysłać jasny komunikat: „Chcę rozwiązać konflikt w sposób konstruktywny, a nie go eskalować”.
Jeżeli druga strona nie chce się spotykać, są też inne metody – np. mediacja online albo prowadzenie rozmów przez pełnomocników.
Jak zacząć mediację w Łodzi lub online?
Jeżeli jesteś w konflikcie i chcesz uniknąć długiej batalii sądowej, zapraszamy do kontaktu. W kancelarii Jakubiec i Wspólnicy prowadzimy mediacje w Łodzi oraz online. Pomagamy rozwiązywać spory majątkowe, rodzinne, biznesowe i pracownicze.
📞 Skontaktuj się z nami, zanim konflikt wymknie się spod kontroli.
