
SPRAWY RODZINNE – WALKA CZY WSPÓŁPRACA?
Sprawy rodzinne są emocjonalnie trudne. Często wiążą się z wieloma pretensjami i krzywdami. Każda ze stron uważa najczęściej, że to jej dzieje się krzywda. Między walczącymi rodzicami są dzieci – często bezbronne i wystraszone. Kiedy indziej cierpi wspólnie budowana przez małżonków firma. Czy sprawy rodzinne muszą zawsze oznaczać brutalną walkę? Czy i kiedy jest szansa na dobre porozumienie albo współpracę?
Dlaczego decydujemy się na walkę w sprawach rodzinnych?
Sprawy rodzinne cechują się – co zrozumiałe – silnymi emocjami. Są to poczucie krzywdy, wstydu, żal, złość, gniew, ale i strach, lęk, wyrzuty sumienia. Najczęściej, emocje te mieszają się i występują obok siebie. Nie bez znaczenia są kwestie wizerunkowe – przejmujemy się tym, „co ludzie powiedzą”. Walczymy w końcu o alimenty, podział majątku. I na tym tle dochodzi do wielu nieporozumień. Dzieci – niestety – często traktowane są w tych sprawach przedmiotowo.
Przede wszystkim jednak – nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Ludzie rozstają się, gdyż często nie potrafili rozmawiać ze sobą już wcześniej. Tym trudniej jest im więc rozmawiać ze sobą wtedy, gdy ich świat się wali, a emocje lub „życzliwe” osoby stają się głównymi doradcami. Ostatnio do grona tych doradców dołączyły modele językowe sztucznej inteligencji. Są one wyjątkowo niebezpieczne w tej roli, gdyż mają pewną niebezpieczną cechę –utwierdzają rozmówcę w jego pierwotnych przekonaniach. Sprawiają przy tym wrażenie obiektywnych i „wszystko wiedzących”, dlatego użytkownik czuje się dodatkowo wzmocniony „autorytetem” AI.
Sprawy rodzinne: Jak działa podstawowy błąd atrybucji?
W sprawach rodzinnych wyjątkowo mocno ujawnia się podstawowy błąd atrybucji. Jest to znana psychologii tendencja do tłumaczenia cudzego zachowania przez jego wewnętrzne cechy. W sporach rodzinnych bardzo łatwo przychodzi nam tłumaczenie zachowań drugiej strony przez przypisywanie jej negatywnych cech: „leniwa”, „głupi”, „chciwa”, „przemocowiec”, „narcyz” itp.
Co „zyskujemy” przez podstawowy błąd atrybucji w sprawach rodzinnych?
W ten sposób osiągamy niskim kosztem dwa cele na raz: 1) unikamy konieczności zmierzenia się z argumentacją drugiej strony; 2) stawiamy się na przeciwległym biegunie. W ten sposób nazywając drugą stronę „głupią i leniwą” przekreślamy jej argumenty, a jednocześnie pokazujemy siebie jako „mądrych i pracowitych”. To bardzo łatwe i przyjemne. Ale jednocześnie niebezpieczne: zaczynamy myśleć w kategoriach dobra i zła, a to nie zbliża nas do porozumienia. W końcu – jak wielu z nas rozumuje – z tym „złym” się nie rozmawia! Z tym „złym” się walczy!
Panie Mecenasie, z nim nie da się rozmawiać!
Chyba tylko „dzień dobry” słyszę w Kancelarii częściej. Możecie mi nie wierzyć, ale ponad 90% moich Klientów w sprawach rodzinnych mówi, że z drugą stroną nie da się rozmawiać.
Czy w ten sposób nie idziemy jednak na skróty i nie staramy się uniknąć rozmów trudnych, nieprzyjemnych niewygodnych? Czy nie staramy się uniknąć konieczności zmierzenia się z własnymi błędami lub częściowo chociaż uzasadnionymi oczekiwaniami drugiej strony?
Co sprawia, że jesteśmy gotowi i skłonni raczej położyć się i umrzeć? A nie widzimy możliwości… rozmowy? Czy nasza tragiczna historia nie sprawia, że nie cenimy rozmowy, umiarkowania i porozumienia, a upatrujemy sensu, siły i celu w tym, żeby raczej walczyć do końca i demonizować przeciwnika?
Staram się tłumaczyć moim Klientom, że odmowa rozmów to nie dowód siły. To kapitulacja wobec wspólnego problemu. Ludzie niestety znacznie łatwiej wybierają drogę związaną z pozbawieniem się możliwości manewru i sprawczości. Godzą się na cierpienie własne, dzieci, rodziny, byle tylko móc uchodzić za niezłomnych w oczach drugiej strony, na opinii której ponoć w ogóle im już nie zależy. Dla mnie to sprzeczność, która przysparza ludziom mnóstwa cierpienia. Uważam za swój obowiązek zwracać im na nią uwagę.
O tym, że odmowa rozmów jest faktyczną kapitulacją pisałem już w tym artykule:
Tutaj znajdziecie pierwszy z cyklu artykułów o tym, czemu rozmawiać nie chce druga strona:
Sąd nie rozwiązuje problemu, ale rozstrzyga. To różnica
Sąd nie jest od rozwiązywania problemów. Sąd jest od rozstrzygania sporów. Rozstrzygniecie polega na tym, że sąd przyznaje rację jednej ze stron. Ale w ten sposób nie usuwa problemu. Najczęściej tworzy nowy. Proces sądowy ukierunkowany jest na walkę stron. Każda z nich stara się przekonać sędziego, że ta druga jest „złym człowiekiem”. I tak schodzi ludziom kilka lat. Spór rośnie, a strony stają się jego zakładnikami. Angażują coraz bardziej swoje imię, znajomych, rodziny, ale również prawników. Ponoszą coraz większe koszty, więc angażują się i zrastają ze swoimi żądaniami coraz mocniej. A na końcu sąd wydaje wyrok, który po jednej ze stron spowoduje poczucie krzywdy i chęć rewanżu. To jest droga, która najczęściej nie prowadzi donikąd.
Kiedy walczyć w sprawie rodzinnej?
Są oczywiście sytuacje, kiedy rozmowa (eufemistycznie) nie będzie pierwszym wyborem. Dotyczy to przypadków realnej przemocy, wykorzystywania seksualnego dzieci lub popełnienia innych, ciężkich przestępstw przeciwko małżonkowi, dzieciom lub najbliższej rodzinie. Jednakże są to przypadki dość rzadkie. Najczęściej, pole do porozumienia realnie istnienie. Dlaczego dorośli ludzie mieliby nie być w stanie porozumieć się co do grafiku kontaktów lub opieki nad dzieckiem? Czy naprawdę nas to przerasta do tego stopnia, żebyśmy oczekiwali, że zrobi to za nas sąd po 3 latach procesu?
Problemem nie jest to, że korzystamy z prawa do sądu. Problemem jest to, że robimy to zbyt szybko. Idziemy walczyć zanim spróbowaliśmy realnie się porozumieć. Zbyt szybko rezygnujemy z możliwości załatwienia swoich spraw i angażujemy się w niepotrzebną walkę w sądzie. Robimy to zamiast podjąć realne próby porozumienia. Czynimy tak również z jeszcze jednego – bardzo prostego powodu – złość i duma przeszkadza nam w myśleniu.
Sąd powinien rozstrzygać spór, gdy stronom nie udało się go rozwiązać w sposób polubowny. Ale rolą stron i mądrych pełnomocników jest to, by od tej próby zacząć. Jeśli nie przyniesie rezultatu, trzeba będzie pójść do sądu. Ale wtedy postępowanie sądowe wygląda już inaczej – jest znacznie bardziej rzeczowe, spokojniejsze.
O roli mediacji w sprawach rodzinnych możecie poczytać na stronie Amerykańskiego Stowarzyszenia Arbitrażu: https://www.adr.org/mediation-industries/family-mediation/
lub na stronie Sądu Okręgowego w Łodzi: https://lodz.so.gov.pl/mediacje,m,mg,141,s,0
O standardach mediacji w sprawach rodzinnych przeczytacie na stronie Polskiego Centrum Mediacji: https://mediator.org.pl/baza-wiedzy/standardy-mediacji/#standardy-mediacje-rodzinne
Sprawy rodzinne. Zaproszenie do kontaktu
Jeśli potrzebujecie pomocy w sprawie rodzinnej, bo czujecie, że utknęliście i chcecie skorzystać z innego podejścia, odezwijcie się do nas. Pomagamy naszym Klientom rozwiązywać ich problemy, zaczynamy niemal zawsze od środków polubownych. To naprawdę działa.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935

CZYM JEST PRZEMOC FINANSOWA W ZWIĄZKU?
Mamy dwie podstawowe formy przemocy fizyczną oraz psychiczną. Jedną z form przemocy psychicznej jest przemoc finansowa i to nią (z punktu widzenia związków) zajmę się w tym artykule. Przemoc finansowa przy okazji spraw rozwodowych oraz licznych rozmów prowadzonych z Klientami często ujawnia się jako przyczyna rozpadu pożycia małżeńskiego. Nierzadko bywa ona początkowo starannie maskowana. Czym jest przemoc finansowa? Jak ją rozpoznać, zanim zdąży skutecznie zrujnować relację? I wreszcie – co najważniejsze – jak z nią walczyć? Na te pytania odpowiada niniejszy artykuł.
Przemoc finansowa- kogo najczęściej dotyka?
Przemoc finansowa w przeważającej liczbie przypadków dotyka kobiet. Dlaczego? Ponieważ to właśnie kobiety wciąż – statystycznie i praktycznie – biorą na siebie główny ciężar wychowywania dzieci oraz prowadzenia gospodarstwa domowego. Mężczyźni natomiast częściej realizują się zawodowo, zapewniając rodzinie środki utrzymania.
W klasycznym podziale ról nie ma nic złego, każdy ma przecież prawo do organizacji życia po swojemu. Problem pojawia się wówczas, gdy osoba przynosząca pieniądze do domu zaczyna traktować je jak formę nacisku, a siebie samego – niczym domowego ministra finansów i najwłaściwszego dysponenta budżetu w jednym. Praca wykonywana w domu bywa w takich sytuacjach uznawana za błahy wkład w funkcjonowanie rodziny.
Czym jest przemoc finansowa?
Przemoc finansowa (zwana również ekonomiczną) polega na kontrolowaniu przez jedną stronę wspólnych środków poprzez ograniczenie dostępu lub sposobu ich wykorzystywania drugiej stronie . Innymi słowy – jeden partner ma pieniądze, a drugi musi prosić o pozwolenie na ich użycie.
Przykład pierwszy: Partner zabrania kobiecie dostępu do wspólnego konta bankowego, mimo że oboje pracują i wpłacają na nie pieniądze.
On sam decyduje o wszystkich wydatkach, daje jej „kieszonkowe”, kontroluje paragony i odmawia pieniędzy na podstawowe potrzeby (np. leki, ubrania, transport), tłumacząc to „dbaniem o budżet”.
Przykład drugi: Mężczyzna choruje przewlekle i ma ograniczoną zdolność do pracy. Jego partnerka przejmuje pełną kontrolę nad jego dochodami (rentą/zasiłkiem), zabiera kartę bankową i decyduje o wszystkich wydatkach. Odmawia mu pieniędzy na leki, rehabilitację lub wizyty lekarskie, twierdząc, że „przesadza” albo że „nie ma na to budżetu”, jednocześnie wydając pieniądze na własne potrzeby.
W obu przypadkach mechanizm jest ten sam: pieniądz staje się narzędziem kontroli, a nie wspólnym dobrem.
Gdzie przebiega granica? Kontrola a wspólne ustalenia
Wspólne ustalenie budżetu, klasyczny podział ról w domu czy nawet rezygnacja jednego z małżonków z pracy zawodowej same w sobie nie są czymś złym, o ile są oparte na dobrowolności obydwóch stron.
Przemoc finansowa występuje się tam, gdzie:
a. jedna osoba podejmuje decyzje finansowe samodzielnie nie biorąc pod uwagę zdania drugiej strony,
b. druga strona nie ma realnego wpływu ani wiedzy na wydatki,
c. dostęp do pieniędzy jest warunkowy lub uzależniony od „posłuszeństwa”,
d. próby rozmowy o finansach kończą się groźbami, ośmieszaniem lub szantażem ekonomicznym,
e. mimo początkowego podziału ról, dochodzi do uderzenia w poczucie własnej wartości drugiego partnera, umniejszania jego roli oraz tego, co druga strona robi dla rodziny, tylko ze względu na fakt, że nie przynosi pieniędzy do domu.
Kiedy zaczyna się przemoc?
Zazwyczaj przemoc finansowa nie zaczyna się z dnia na dzień. Gdyby przecież tak się zdarzyło, że np. z chwilą zawarcia związku małżeńskiego, mąż konfiskuje portfel żony, wówczas wywołałoby to opór, nagły sprzeciw. Zazwyczaj przemoc zaczyna się od drobnych decyzji.
Przykładowo mężczyzna prowadzi biznes i proponuje, żeby kobieta po urodzeniu dzieci nie wracała do pracy, bo przecież po co będzie traciła czas na dojazdy do niej, poza tym kto zajmie się dziećmi, kiedy będą chore (przecież nie on, bo on ma firmę). W taki sposób na lata kobieta pozostaje pracując (jedynie i aż) w domu. Zazwyczaj traci ona realny wpływ na finanse, nie wie w jakiej formie mąż prowadzi firmę, nie wie czyj jest dom, gdzie są akty notarialne, jakie są hasła do banku, żyje z tego, co łaskawie da jej mąż. Takie sytuacje dzieją się i trwają latami. Czasami z wygody (gdy kieszonkowe od męża jest duże), lecz zazwyczaj ze strachu “jak ja dam sobie radę kiedy odejdę”, “widzę, że mnie zdradza, ale bez niego jestem nikim, nie ma gdzie się podziać, nie mam za co żyć”. To nie są hasła z telenoweli, to słowa kobiet, z którymi w ostatnim czasie miałam okazję rozmawiać.
Skutki przemocy finansowej
Długotrwała przemoc finansowa prowadzi nie tylko do problemów materialnych, ale również do:
- utraty samodzielności i poczucia sprawczości,
- zależności ekonomicznej utrudniającej odejście z relacji,
- obniżonego poczucia własnej wartości,
- problemów z powrotem na rynek pracy.
Krótko mówiąc: brak pieniędzy to często brak realnego wyboru.
Jak się bronić? (czyli kilka kroków zanim powiesz „dość”)
1. Dokumentuj – przelewy, wiadomości, ograniczenia, brak dostępu do środków.
2. Zadbaj o własne konto – nawet jeśli pieniądze są „wspólne”.
3. Nie podpisuj dokumentów w ciemno – miłość miłością, ale kredyt zostaje.
4. Porozmawiaj z prawnikiem – najlepiej zanim sytuacja stanie się dramatyczna.
5. Pamiętaj, że pieniądze to nie łaska – to narzędzie do normalnego funkcjonowania.
Przemoc finansowa a prawo – dlaczego ma znaczenie procesowe?
Przemoc finansowa nie jest jedynie problemem relacyjnym czy „kwestią domowych ustaleń”. W świetle prawa może stanowić formę przemocy domowej, a jej istnienie ma realne znaczenie w postępowaniach sądowych – w szczególności rozwodowych.
W praktyce sądowej przemoc finansowa bywa kwalifikowana jako zachowanie naruszające obowiązek wzajemnej pomocy i współdziałania małżonków. Może mieć wpływ na ustalenie winy w rozkładzie pożycia małżeńskiego, a także na rozstrzygnięcia dotyczące alimentów, zabezpieczenia roszczeń czy sposobu korzystania z majątku wspólnego.
Co istotne, ograniczanie drugiemu małżonkowi dostępu do środków finansowych, uniemożliwianie podjęcia pracy zarobkowej czy zatajenie informacji o stanie majątku może zostać ocenione przez sąd jako działanie umyślne i długotrwałe, a nie „neutralna organizacja finansów”.
Przemoc finansowa a majątek wspólny
Wbrew obiegowym przekonaniom fakt, że jedna osoba zarabia, nie oznacza, że pieniądze „należą tylko do niej”. W małżeństwie objętym wspólnością majątkową wynagrodzenie wchodzi do majątku wspólnego. Tak zaś, gdzie mamy rozdzielność majątkową, małżonkowie są zobowiązani do wzajemnej pomocy.
W mojej praktyce spotykam się z sytuacjami, w których jeden z małżonków:
a. nie ma dostępu do rachunków bankowych,
b. nie zna wysokości dochodów drugiej strony,
c. nie wie, jakie zobowiązania zostały zaciągnięte,
d. dowiaduje się o kredytach lub długach dopiero w trakcie rozwodu.
Takie działania nie tylko pogłębiają zależność ekonomiczną, ale często utrudniają późniejszy podział majątku i obronę własnych praw.
Przemoc finansowa- Podsumowanie
Przemoc finansowa nie pozostawia siniaków, ale skutecznie pozbawia wolności. Jeśli w związku jedna osoba ma pełnię władzy nad pieniędzmi, a druga jedynie dostęp warunkowy – to nie jest partnerstwo, lecz system zależności. Jeżeli rozpoznajesz opisane mechanizmy w swojej relacji, warto zasięgnąć profesjonalnej porady prawnej, zanim sytuacja stanie się dramatyczna. Prawo daje narzędzia ochrony – trzeba tylko wiedzieć, kiedy i jak z nich skorzystać.
Chcesz przeczytać inne artykuły z zakresu prawa rodzinnego, zapraszam na stronę: https://jakubieciwspolnicy.pl/alienacja-rodzicielska-przykra-rzeczywistosc/
Chcesz dowiedzieć się więcej o przemocy finansowej, oto link do:
a. spotu Rzecznika Praw Obywatelskich: https://www.youtube.com/watch?v=4eFBG-w2tHI
b. badań prowadzonych w ramach Europejskiego Instytutu Równości Płci: https://odpowiedzialnybiznes.pl/wp-content/uploads/2023/08/EIGE_Factsheet_EconomicViolence.pdf
c. analizy kosztów ponoszonych przez przez społeczeństwo związku z przemocą ekonomiczną: https://newcomb.tulane.edu/sites/default/files/LA%20report%20IPV%20costs_3%2022%2024_final%20(1).pdf

JAK AI WPŁYNIE NA DYNAMIKĘ KONFLITKÓW W 2026 ROKU?
Dużo ostatnio pisałem o wpływie AI na eskalację konfliktów rodzinnych i biznesowych. Opisałem sprzężony błąd konfirmacji oraz przedstawiłem, jak może on doprowadzić do myślenia tunelowego, w konsekwencji do odpowiednika tzw. dylematu bezpieczeńtwa w skali mikro. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi refleksjami na temat tego, jaki może być wpływ modeli językowych na dynamikę sporów i konfliktów w 2026 roku. Mogę racjonalnie zakładać, że trendy, które zaobserwowałem w tym roku nie ulegną same z siebie odwróceniu lub zatrzymaniu. Wprost przeciwnie wszystko wskazuje na ich spotęgowanie.
Jak AI wpływa na dynamikę sporów?
AI wpływa na dynamikę sporów. Oczywiście, nie chcę powtarzać tego, co pisałem w innych tekstach. Dlatego podam linki do tych, które uważam za najważniejsze. W nich znajdziecie odnośniki do najnowszych publikacji naukowych z opisywanych zakresów oraz do innych moich tekstów.
O tym, że coraz więcej osób korzysta z AI do diagnozowana i rozwiązywania swoich ważnych problemów prawnych, pisałem m.in. tutaj.
W tym samym tekście napisałem, dlaczego taka analiza jest niewystarczająca, niepełna i wymaga każdorazowej weryfikacji przez prawnika.
Jak wygląda korzystanie z AI przez prawników i klientów, pisałem m.in. tutaj:
Natomiast najważniejszy mój tekst przeczytacie pod tym linkiem:
https://jakubieciwspolnicy.pl/ai-i-myslenie-tunelowe-w-sporach-miedzy-wspolnikami/
Opisałem tam szczegółowo mechanizm sprzężonego błędu konfirmacji. Przedstawiłem, że jedną z jego konsekwencji może być doprowadzenie do powstania tzw. myślenia tunelowego. Jednakże największe niebezpieczeństwo powstanie, gdy obie zaangażowane strony będą analogicznie korzystać z modeli AI i za ich pomocą interpretować swoje zachowania, co doprowadzić może do gwałtownej i niekontrolowanej eskalacji.
Więcej o pętli sprzężenia zwrotnego możecie przeczytać tutaj: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11860214/?utm_source=chatgpt.com#ad93. Tej to artykuł M. Glickmana i T. Sharot „Jak pętle sprzężenia zwrotnego człowiek-AI zmieniają ludzkie osądy percepcyjne, emocjonalne i społeczne”. Poza nim mogę Wam polecić również świetny tekst „How people reason with counterfactual and causal explanations for Artificial Intelligence decisions in familiar and unfamiliar domains” L. Celar i R.M.J. Byrne https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36964302/ . Na koniec mogę polecić również świetny artykuł Liu Y, Moore A. „Intuicyjne osądy wobec werdyktów sztucznej inteligencji o wykroczeniach moralnych”. Br J Soc Psychol. 2025 Lip;64(3) . Jest on szczególnie cenny, gdyż odnosi się właśnie do postaw społecznych i postrzegania innych.
Jaki będzie wpływ AI na gwałtowność sporów w 2026 roku
Żadne racjonalne przesłanki nie pozwalają zakładać, że ulegną odwróceniu trendy: 1) rozpowszechnienia dostępu do AI; 2) wzrostu zaufania do AI; 3) zdolności „obliczeniowych” modeli językowych.
Mogę zakładać jedynie, że powstanie grupa ludzi w pewien sposób uzależnionych emocjonalnie od swoich „związków”, „relacji” z modelami językowymi. Będą na to podatne w szczególności osoby wycofane, samotne lub potrzebujące atencji. Szczególnie narażone będą osoby, które nie przywykły do postawy krytycznej dla oceny i interpretacji zjawisk, faktów i relacji. Deficyt postawy krytycznej po stronie użytkownika sprawia, że model językowy zaczyna pełnić funkcję „moralną” zamiast „informacyjnej”. Jeśli ktoś wątpi w istnienie tendencji człowieka do nawiązywania relacji emocjonalnych z „maszyną”, to niech sobie przypomni japońskie zabawki „tamagotchi”.
Tak więc uważam, że rola AI w kształtowaniu postaw emocjonalnych człowieka będzie rosła. Będzie to miało bezpośredni wpływ na postrzeganie aktualnych relacji, a przez to na dynamikę sporów. Będziemy obserwować wzrost atomizacji i polaryzacji jednostek i grup. Atomizacja będzie skutkiem tego, że towarzystwo AI będzie dla wielu bardziej atrakcyjne od rozmów i kontaktów z innymi ludźmi. Te więzi – i tak już słabe – ulegną osłabieniu. Polaryzacja natomiast będzie następstwem coraz większej ilości i „jakości” konsultacji człowiek – AI w sprawach dla tych ludzi ważnych, jak relacje rodzinne lub kontakty w pracy albo ze wspólnikiem. W sporze oznacza to, że strona użytkownik nie będzie korzystał z AI w celu znalezienia rozwiązania, lecz po to, by uzyskać potwierdzenie słuszności swojej narracji.
Wcześniej opisane przeze mnie mechanizmy będą obserwowane coraz częściej. Prawdopodobnie świadomość społeczna i znajomość tych mechanizmów nie nadążą za ich realnym wpływem na życie ludzi.
Czy AI może być jednak pomocna w rozwiązywaniu sporów?
Tak! Wbrew wszystkiemu, co do tej pory pisałem, wpływ AI będzie miał również silne aspekty pozytywne. AI posłuży nam w prewencji – pozwoli przewidzieć potencjalne obszary sporne i „zabezpieczyć” je zawczasu. Pod tym względem modele językowe są bardzo pomocne, gdyż potrafią z łatwością tworzyć wiele wariantów przyszłych zdarzeń i wskazują potencjalne ryzyka. Będą więc z pewnością pełnić funkcję ostrzegawczą.
Modele generatywnej sztucznej inteligencji będą też służyć do poszukiwania racjonalnych i satysfakcjonujących rozwiązań sporów, które już zaistniały. Również na tym polu ich zdolność do multiplikowania rozwiązań jest zdumiewająca. Można więc zakładać, że po szczegółowym opisaniu sytuacji patowej, czat podpowie nam rozwiązanie, na które byśmy bez niego zwyczajnie nie wpadli. Sztuką będzie jednak zawsze umiejętność krytycznej oceny proponowanych rozwiązań i przewidywania ich konsekwencji na wielu płaszczyznach i w długim czasie.
Należy pamiętać, że w każdym z tych przypadków, rola AI będzie jednak pomocnicza. Ona bardzo dobrze buduje warianty, ale znacznie słabiej analizuje ich potencjalne skutki – szczególnie na gruncie prawnym i emocjonalnym.
W tym miejscu należy wskazać też na badania Marco Giacalone, który wskazuje na znaczny potencjał modeli językowych w rozwiązywaniu sporów: https://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=5083207 . Autor ten pisze, że „Integracja generatywnej sztucznej inteligencji redukuje koszty i pozwala praktykom prawa skupić się na złożonych zagadnieniach, planowaniu strategicznym oraz interakcji z klientem.” Zdaniem Autora AI nie zastąpi człowieka, ale będzie bardzo cennym narzędziem w jego rękach. Zgadzam się z tym podejściem.
AI wpływa na dynamikę sporów, ale sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła
Nie ma sensu pytanie, czy sztuczna inteligencja jest dobra lub zła. Możemy badać jej wpływ na określone aspekty naszego życia, ale zawsze w konkretnym kontekście. Skoro nasz gatunek stworzył sztuczną inteligencję, próby „zagonienia dżina do butelki” są tyle skazane na niepowodzenie, co niecelowe. Badajmy obiektywnie wpływ na nasze schematy myślowe, przekonania, relacje, samopoczucie. Wyciągajmy z tego wnioski. Używajmy tej technologii w sposób, który będzie przynosił korzyści nam i innym. Wierzę, że jest to możliwe. Ale nie doprowadźmy do tego, że zastąpi nam ona przyjaźń i bliskość drugiego człowieka. Nie pozwólmy, by obszary zdrowia i prawa były poddane bezrefleksyjnemu wpływowi AI.
Ostatecznie, mamy do czynienia z nowym zjawiskiem, narzędziem – nowym źródłem wpływu na naszą psychikę i świadomość. Mamy do czynienia z nowym narzędziem – tak potężnym, jakiego ludzkość jeszcze nie znała. Ale… przecież każde wielkie odkrycie przynosiło przełomy. A wśród nich szanse i zagrożenia. Na końcu, tylko od nas samych zależy, co z tego wyniknie.
Różnica jest taka, że w przeciwieństwie np. do energetyki atomowej lub broni nuklearnej, bezpośredni dostęp do AI ma teraz niemal każdy. AI wzmacniać będzie więc to, co w każdym z nas ukryte i silne.
Zaproszenie do współpracy
A Państwo? Czy zauważyliście już wpływ sugestii AI na postrzeganie swoich relacji prywatnych lub biznesowych? Czy widzicie taki wpływ u siebie samych? A może dostrzegacie zmianę zachowania drugiej strony, która od jakiegoś czasu nieco się radykalizuje?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach albo kontaktu z naszą kancelarią. Pomagamy naszym Klientom budować strategię i rozwiązywać spory w sposób optymalny. Jak widzicie, uwzględniamy wiele czynników, nie tylko prawo, ale również psychologię, aspekty komunikacyjne i technologiczne. To nasza siła.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Możecie też przeczytać angielską wersję tego artykułu: https://jakubieciwspolnicy.pl/en/how-will-ai-impact-dispute-dynamics-in-2026/

ROZMOWA O MEDIACJACH Z JERZYM ZIELIŃSKIM
Zobaczcie moją rozmowę z Jerzym Zielińskim – redaktorem naczelnym Magazynu Pewna Terapia oraz prowadzącym podcast na Youtube. Rozmawialiśmy o sporach, konfliktach, mediacjach i negocjacjach. Czy udało mi się wszystko wytłumaczyć? Oceńcie sami.
Jerzy Zieliński podcast – to przestrzeń ważnych rozmów na trudne tematy
Jerzy Zieliński podcast to kanał na YouTube, na którym rozmawia się o sprawach trudnych. Dlatego uznaliśmy, że to dla mnie świetna przestrzeń do rozmowy. Nasza rozmowa dotyczyła mediacji i negocjacji w trudnych sprawach rodzinnych i gospodarczych. Tak, wbrew pozorom mają one ze sobą wiele wspólnego. Starałem się pokazać, ze mediacja jest narzędziem zarządzania konfliktem, a sąd miejscem jego formalnego rozstrzygnięcia. To nie to samo – i nie służy temu samemu celowi.
Opowiadałem o przyczynach konfliktów i ich rozwiązywaniu. Mówiłem o korzyściach płynących z dialogu. Podałem prawdziwe przykłady z własnej praktyki. Dowiecie się, kim był człowiek, który powiedział „Chcę udowodnić, że on jest świnią.”
Z tej rozmowy dowiecie się między innymi:
- czym różni się konflikt od sporu? – Konflikt to spór, który eskalował do etapu, w którym to człowiek zaczyna być problemem.
- czym jest eskalacja? – to (nie?) zamierzone i (nie?) kontrolowane wejście na wyższy próg szkodzenia drugiej stronie i ponoszenia strat. Oznacza to, że jesteśmy gotowi „zrobić krzywdę komuś” i godzimy się na to, że ten ktoś „zrobi krzywdę nam”. Eskalacja polega na tym, że godzimy się na to, że te krzywdy będą coraz większe.
- czemu sąd nie rozwiązuje sporów? – bo są od ich rozstrzygania, a przyznanie racji nie ma nic wspólnego z usunięciem przyczyn sporu.
- dlaczego mediacja często jest lepsza od sądu? – jest szybsza, tańsza i mniej sformalizowana.
- jak rozmawiać o trudnych sprawach? – szczerze i z odwagą, asertywnie i uważnie.
- o co kłócą się wspólnicy? – zapewniam, że nie tylko o pieniądze!
- i… jak można negocjować z kosmitami – na sam koniec zostawiam Wam przykład, czy można tak negocjować, żeby obie strony były zachwycone? Przykład kosmitów i Egipcjan pokazuje, że tak.
Dlaczego rola mediacji rośnie?
Mediacja nie zastąpi sądów. Ona służy czemuś innemu. Sądy są ostatnią deską ratunku, po która należy sięgnąć, gdy inne środki zawiodły. Niestety, wiele osób ciągle od nich zaczyna. A przecież powinniśmy zadać sobie pytanie, czy musimy angażować aparat państwowy, żeby załatwiać nasz sprawy?
Zgodnie z najnowszymi danymi Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczącymi mediacji rodzinnych, liczba spraw kierowanych do mediacji systematycznie rośnie. Potwierdza ich skuteczność w rozwiązywaniu sporów rodzinnych.
Co warte podkreślenia, nie chodzi tu tylko o ilość, ale jakość. Mediacja pozwala usunąć spór, ochronić lub naprawić relację albo chociaż zminimalizować tarcia w przyszłości. To bardzo cenna właściwość, o której często zapominamy.
O tym, że spory można skutecznie rozwiązywać również poza sądem, możecie przeczytać m.in. na stronie https://www.americanbar.org/groups/dispute_resolution/resources/ największej na świecie organizacji zrzeszającej adwokatów w USA.
Zalety mediacji, w tym znaczne skrócenie czasu potrzebnego na załatwienie sprawy, są przedstawione w tym raporcie: https://www.coe.int/en/web/cepej/cepej-stat. Z raportu tego dowiecie się m.in., że szczególny nacisk kładzie się teraz na tzw. Child-Inclusive Mediation. Jest to mediacja z udziałem dzieci. Nasza kancelaria wdraża jako priorytet w ochronie dobra małoletnich. Niestety, ciągle spotykamy się z niechęcią niektórych mediatorów starszego pokolenia. Niedawno jeden z nich powiedział, że „nie zwariował jeszcze, żeby zapraszać dzieci do mediacji” – a mowa była o 16 letnim chłopaku.
O tym, jak ja sam zacząłem zajmować się prawem rodzinnym możecie przeczytać m.in. tutaj:
Zapraszamy do kontaktu!
Jeśli chcecie porozmawiać o sporach, które prowadzicie albo konfliktach, których jesteście stroną, odezwijcie się do nas.
Pomagamy rozwiązywać spory, szukamy optymalnych rozwiązań i szukamy porozumienia, gdy tylko jest możliwe.
W pierwszej kolejności stawiamy na porozumienie, ale nie unikamy procesu, gdy jest potrzebny.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Pracujemy po to, żeby Wam pomóc!

AI JAKO DORADCA W SPRAWACH RODZINNYCH
W kilu ostatnich wpisach zająłem się rolą AI w rozwiązywaniu i eskalacji sporów między wspólnikami. Teraz chciałem przyjrzeć się temu, jak ludzie wykorzystują sztuczną inteligencję w sprawach bardzo delikatnych. Mam na myśli sprawy rodzinne. Opiszę Wam przypadki, z którymi zetknąłem się osobiście – żeby daleko nie szukać – w grudniu 2025 roku. Są one dla mnie szczególnie interesujące, ponieważ zajmuję się konfliktami jako zjawiskiem i obserwuję rosnącą rolę AI w ich powstawaniu i eskalacji. Sprawy rodzinne są jednym z obszarów, gdzie jest to szczególnie widoczne.
AI w sprawach rodzinnych i jej wpływ na zachowanie ludzi
Coraz częściej dostrzegam silny wpływ AI na dynamikę sporów rodzinnych. W tym tekście podzielę się z Wami sprawami z ostatnich tygodni. Zmieniam oczywiście szczegóły tak, aby uniemożliwić identyfikację kogokolwiek. Z każdą z osób, których historię przedstawiam, rozmawiałem kilka razy osobiście lub online. Opisuję zjawisko nowe, którego konsekwencje dla życia rodzinnego i dobrostanu psychicznego jednostek, rodzin i społeczności nie są jeszcze zbadane. Staram się powstrzymywać od ocen – zostawiam je Wam.
SPRAWA PIERWSZA – PYTANIE O KONTAKTY Z DZIECKIEM PO ROZWODZIE
Zgłosił się do mnie Klient, który właśnie się rozwiódł. Nie uczestniczyłem w tym rozwodzie. Mężczyzna między 30, a 40 – dobrze prosperujący i inteligentny. Prosił o pilną poradę. Ustalił bowiem w trakcie rozwodu, który odbył się 2 tygodnie wcześniej, że będzie miał kontakty z dziećmi w określone dni w tygodniu i co drugi weekend. Co ważne – państwo ciągle ze sobą mieszkają.
W związku z tym, była żona powiedziała mu, że zamierza w najbliższy weekend wyjść na imprezę – a on zgodnie z ustaleniami – ma zająć się dziećmi.
Pan zapytał jeden z modeli AI, czy ustalone kontakty oznaczają, że on musi się w tym czasie zajmować dziećmi, czy też jest to jedynie jego prawo, „zabezpieczenie”, gdyby była żona zamierzała mu to utrudniać. Czat utwierdził go w przekonaniu, że jest to jedynie jego prawo, a więc matka nie ma prawa od niego oczekiwać, że zajmie się dziećmi. Po tej „rozmowie” z AI doszło do gwałtownej kłótni między nimi.
Pomijam już fakt, że takie kwestie powinni klientom wytłumaczyć ich prawnicy. Jest to w końcu abecadło nowej rzeczywistości. Problem polegał na tym, że model językowy nie udzielił prawidłowej porady prawnej. Odpowiedź była nieprawdziwa. Utwierdziła jednak tego pana w mylnym przekonaniu. To, co się stało dalej jest idealnym przykładem sprzężonego błędu atrybucji.
Użytkownik miał wątpliwości. Opisał wycinek rzeczywistości w sposób, który pozwolił czatowi na udzielenie odpowiedzi utwierdzającej go w błędnym przekonaniu. Spowodowało to utwierdzenie, wzmocnienie tego przekonania i gotowość do konfrontacji i eskalacji.
Sprawa druga – AI jako wynajęty psychoanalityk
Klientka koło 30 roku życia. Inteligentna, wykształcona i bardzo dobrze zarabiająca. Przygotowując się do sprawy poprosiła popularny model AI o stworzenie modelu psychologicznego swojego męża.
Opisała go dokładnie tak, jak go widziała. Czat odpowiedział, że „co prawda nie jest psychologiem, ale…” chętnie pomoże. Po czym przypisał mu połowę istniejących zaburzeń utwierdzając ją m.in. w tym, że mąż jest niedojrzały emocjonalnie, głęboko narcystyczny i psychopatyczny.
W oparciu o rozmowę z modelem AI stwierdziła, że nie może mu zaufać i zostawiać z nim dziecka, gdyż nie byłoby to dla tego dziecka bezpieczne.
Gdy zaproponowałem, żeby skonsultowała to z psychologiem, powiedziała, że nie ma takiej potrzeby. Czat odpowiedział jej już na wszystkie pytania. W efekcie ta pani gotowa uniemożliwić mężowi kontakty z synem, by go chronić przed ojcem.
Problem nie polegał na samej analizie. Chodzi o to, że rozmowa z modelem AI została potraktowana jak diagnoza kliniczna, a opierała się wyłącznie na jednostronnym opisie. Pomijam już, że dokonał jej model językowy, a nie uprawniony do tego psychiatra lub psycholog. On również powinien zbadać pacjenta, posłużyć się testami i obserwacją, a nie bazować na samej relacji zaangażowanej osoby.
Nie przyjąłem tej sprawy.
Sprawa trzecia – AI jako analityk rozmów
Przyszli do mnie na mediację rodzice dwojga małych dzieci. Początkowo po rozstaniu ich rodzicielska współpraca przebiegała poprawnie. Od tego czasu państwo rozmawiali ze sobą niemal już wyłącznie przez komunikator WhatsApp i dość długie wiadomości pisane na nim.
Wkrótce zaczęli wzbudzać w sobie nieufność, doszukiwać się ukrytych zamiarów, aluzji i wielowariantowego planowania w celu zaszkodzenia sobie. Oboje nabrali przekonania, że drugie z nich gotowe jest użyć dzieci przedmiotowo, a nawet godziło się na długotrwałe ujemne następstwa psychiczne po ich stronie, byle postawić na swoim.
Okazało się, że każde z nich wklejało otrzymane wiadomości do okna modelu AI, który szczegółowo je analizował, po czym pomagał przygotować odpowiedź. Odpowiedź taka była wysyłana i poddawana podobnej analizie przez drugą stronę.
Powstała spirala podejrzeń i gotowość do podejmowania coraz bardziej radykalnych kroków. Każde z nich straciło w pewien sposób kontakt z rzeczywistością.
AI w sprawach rodzinnych – wnioski
Te trzy przykłady z mojej praktyki pokazują, że mamy tendencję do:
- szukania potwierdzenia pierwotnych założeń;
- podlegamy wzmocnieniu przekonań po otrzymaniu potwierdzenia;
- preferujemy AI jako źródło potwierdzenia, gdyż jest:
- szybsze;
- tańsze;
- milsze;
- stoi za nią nimb wszechwiedzy i tajemniczości, przez co wydaje nam się bardziej atrakcyjna, niż jakiś prawnik albo psycholog.
Prowadzi to do powstania myślenia tunelowego i gotowości do szybkiego i nieprzemyślanego wchodzenia na wyższe szczeble eskalacji w sporze. Co najgorsze, nasze pierwotne uprzedzenia i przekonania ulegają wzmocnieniu, gdyż uznajemy, że dostaliśmy potwierdzenie od niezawodnej technologii.
Skutki tego zachłyśnięcia się AI są obecnie trudne do przewidzenia. I problem nie leży w samej technologii, ale w tym, że wiele osób nie potrafi krytycznie oceniać uzyskiwanych odpowiedzi.
Co ważne, AI sprzyja też potęgowaniu skutków podstawowego błędu atrybucji, o czym pisałem już tutaj:
O tym, że klienci przychodzą do mojej kancelarii z gotowymi „rozwiązaniami” i oczekują ich realizacji pisałem już kilka razy. Motyw AI w sprawach rodzinnych przewija się u mnie od początku 2025 roku. Możecie przeczytać np. ten artykuł:
O myśleniu tunelowym i sprzężonym błędzie konfirmacji pisałem z kolei tu:
Dla zainteresowanych: badania naukowe o roli AI w utrwalaniu błędów poznawczych
AI w sprawach rodzinnych pojawia się coraz częściej i ma coraz większy wpływ na przekonania, wybory i zachowania ludzi. Okazuje się, że moje obserwacje mają silne oparcie w badaniach naukowych. Zobaczcie sami.
Polecam Wam artykuł opublikowany już rok temu: Jak pętle sprzężenia zwrotnego człowiek-AI zmieniają ludzkie osądy percepcyjne, emocjonalne i społeczne (Nature Human Behaviour). Autorzy wykazali, że AI potwierdzające ludzkie założenia prowadzi do wzmocnienia percepcji, emocji i ocen społecznych. Przeczytajcie go koniecznie: https://www.nature.com/articles/s41562-024-02077-2?
Zdecydowanie warto przeczytać również artykuł Yiran Du: Confirmation Bias in Generative AI Chatbots. Zawiera on analizę tychże mechanizmów błędu potwierdzenia w modelach AI. Przeczytamy w nim również o ryzykach związanych z tym sprzężeniem: https://arxiv.org/abs/2504.09343?
Wreszcie tutaj macie link do tekstu o myśleniu tunelowym, które powstaje wskutek mało krytycznego podejścia do odpowiedzi uzyskiwanych od AI: Bias in the Loop: How Humans Evaluate AI‑Generated Suggestions. Autorzy twierdzą, że eksperymenty dowodzą, że użytkownicy przyjmują błędne sugestie AI, jeśli pasują do ich wcześniejszych przekonań: https://arxiv.org/pdf/2509.08514
Tutaj zostawiam linki do analizy naukowców z Uniwersytetu Stanforda, którzy zajęli się zjawiskiem „halucynowania” AI i jego wpływem na podejmowanie decyzji przez ludzi: https://hai.stanford.edu/news/ai-trial-legal-models-hallucinate-1-out-6-or-more-benchmarking-queries?utm_source=chatgpt.com
Zapraszam Was do kontaktu
Jeśli potrzebujecie pomocy prawnika, który zajmuje się rozwiązywaniem sporów – również w zakresie spraw rodzinnych – odezwijcie się do mnie:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Z przyjemnością Wam pomogę!

KIM JEST I CO ROBI REPREZENTANT MAŁOLETNIEGO ?
Od kilku lat w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym znajdują się przepisy o reprezentancie małoletniego. Kim jest ten reprezentant? Jakie ma zadania? W czym działania interesie i przed kim odpowiada? Wbrew pozorom, odpowiedź na te pytania wcale nie jest łatwa. Wiele osób błędnie rozumie ideę i cele przepisów o reprezentancie małoletniego. Myli się go z pełnomocnikiem z urzędu jednego z rodziców dziecka. Tymczasem są to dwie różne instytucje, których zadania, tryb ustanowienia i zakres odpowiedzialności są całkowicie odmienne. Przyjrzyjmy się bliżej tej reprezentacji.
Czy reprezentant małoletniego jest tym samym, co pełnomocnik z urzędu?
Nie, to są dwie różne funkcje. Łączy je chyba tylko to, że najcześciej są to adwokaci lub radcowie prawni, a strona, która wnosi o ich ustanowienie nie płaci za nich. Przynajmniej na początku. Pełnomocnik – obojętne, czy zwykły, czy tzw. z urzędu – działa w interesie strony, swojego mocodawcy. Jest najczęściej stosunek zlecenia oparty na zaufaniu. Prawnik będący pełnomocnikiem działa wyłącznie w interesie swojego klienta. Nic nie stoi na przeszkodzie, by rodzic wynajął adwokata lub radcę prawnego, by ten reprezentował interesy dziecka w sprawie, w której stroną jest dziecko, a rodzic działa jako jego przedstawiciel ustawowy. Wówczas „partnerem” dla takiego adwokata jest właśnie rodzic.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z reprezentantem małoletniego. Jest to adwokat lub radca prawny (w 99% przypadków), którego nie wynajmuje rodzic, ale ustanawia sąd opiekuńczy. Nawet, gdy sąd robi to na wniosek któregoś z rodziców, to rodzice są w takim przypadku osobami „obcymi” dla takiego reprezentanta. „Partnerem” do rozmowy, z którym prawnik będzie różne kwestie uzgadniał, będzie własne sąd opiekuńczy. I to bez względu na to, w jakim sądzie toczy się postępowanie, do którego go powołano.
W czyim działa interesie?
Jakkolwiek by to banalnie nie zabrzmiało, reprezentant małoletniego działa w interesie małoletniego. Jego celem i jedynym zadaniem jest zapewnienie ochrony i realizacji interesów dziecka. Celem działania reprezentanta małoletniego nie jest popieranie jakichkolwiek działań rodziców lub tym bardziej jednego ze zwaśnionych rodziców przeciwko drugiemu, jeżeli nie leży to bezpośrednio w interesie dziecka.Widać to, gdy jeden z rodziców wnosił do sądu opiekuńczego o ustanowienie reprezentanta. Następnie ten rodzic oczekuje od niego działania według własnych wskazówek. Chce wydawać mu polecenia. Oczekuje, że będzie popierał oskarżenia wytoczone przez niego przeciwko drugiemu z rodziców. I to nawet, jeśli w materiale dowodowym nie ma wiarygodnych dowodów świadczących o tym, że drugi rodzić rzeczywiście dopuścił się popełnienia przestępstwa przeciwko dziecku.
Jak w takiej sytuacji ma się zachować reprezentant małoletniego? Rodzic nagle jest w szoku, że reprezentant nie żali postanowienia prokuratora o umorzeniu lub odmowie wszczęcia postępowania i ma o to pretensje właśnie do reprezentanta. Tymczasem reprezentant działa wyłącznie w interesie dziecka i widzi sprawę w ten sposób: w interesie dziecka nie leży, by np. ojciec został niesłusznie skazany za przęstepstwo przeciwko dziecku, którego nie popełnił, czego chce matka, gdyż uznaje, że w ten sposób znacznie łatwiej pójdzie jej w rozwodzie i przy żądaniu alimentów. Do takich działań reprezentant małoletniego ręki nie przyłoży.
Jeśli zainteresował Was ten temat, przeczytajcie również te teksty:
