
JAK AI WPŁYNIE NA DYNAMIKĘ KONFLITKÓW W 2026 ROKU?
Dużo ostatnio pisałem o wpływie AI na eskalację konfliktów rodzinnych i biznesowych. Opisałem sprzężony błąd konfirmacji oraz przedstawiłem, jak może on doprowadzić do myślenia tunelowego, w konsekwencji do odpowiednika tzw. dylematu bezpieczeńtwa w skali mikro. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi refleksjami na temat tego, jaki może być wpływ modeli językowych na dynamikę sporów i konfliktów w 2026 roku. Mogę racjonalnie zakładać, że trendy, które zaobserwowałem w tym roku nie ulegną same z siebie odwróceniu lub zatrzymaniu. Wprost przeciwnie wszystko wskazuje na ich spotęgowanie.
Jak AI wpływa na dynamikę sporów?
AI wpływa na dynamikę sporów. Oczywiście, nie chcę powtarzać tego, co pisałem w innych tekstach. Dlatego podam linki do tych, które uważam za najważniejsze. W nich znajdziecie odnośniki do najnowszych publikacji naukowych z opisywanych zakresów oraz do innych moich tekstów.
O tym, że coraz więcej osób korzysta z AI do diagnozowana i rozwiązywania swoich ważnych problemów prawnych, pisałem m.in. tutaj.
W tym samym tekście napisałem, dlaczego taka analiza jest niewystarczająca, niepełna i wymaga każdorazowej weryfikacji przez prawnika.
Jak wygląda korzystanie z AI przez prawników i klientów, pisałem m.in. tutaj:
Natomiast najważniejszy mój tekst przeczytacie pod tym linkiem:
https://jakubieciwspolnicy.pl/ai-i-myslenie-tunelowe-w-sporach-miedzy-wspolnikami/
Opisałem tam szczegółowo mechanizm sprzężonego błędu konfirmacji. Przedstawiłem, że jedną z jego konsekwencji może być doprowadzenie do powstania tzw. myślenia tunelowego. Jednakże największe niebezpieczeństwo powstanie, gdy obie zaangażowane strony będą analogicznie korzystać z modeli AI i za ich pomocą interpretować swoje zachowania, co doprowadzić może do gwałtownej i niekontrolowanej eskalacji.
Więcej o pętli sprzężenia zwrotnego możecie przeczytać tutaj: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11860214/?utm_source=chatgpt.com#ad93. Tej to artykuł M. Glickmana i T. Sharot „Jak pętle sprzężenia zwrotnego człowiek-AI zmieniają ludzkie osądy percepcyjne, emocjonalne i społeczne”. Poza nim mogę Wam polecić również świetny tekst „How people reason with counterfactual and causal explanations for Artificial Intelligence decisions in familiar and unfamiliar domains” L. Celar i R.M.J. Byrne https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36964302/ . Na koniec mogę polecić również świetny artykuł Liu Y, Moore A. „Intuicyjne osądy wobec werdyktów sztucznej inteligencji o wykroczeniach moralnych”. Br J Soc Psychol. 2025 Lip;64(3) . Jest on szczególnie cenny, gdyż odnosi się właśnie do postaw społecznych i postrzegania innych.
Jaki będzie wpływ AI na gwałtowność sporów w 2026 roku
Żadne racjonalne przesłanki nie pozwalają zakładać, że ulegną odwróceniu trendy: 1) rozpowszechnienia dostępu do AI; 2) wzrostu zaufania do AI; 3) zdolności „obliczeniowych” modeli językowych.
Mogę zakładać jedynie, że powstanie grupa ludzi w pewien sposób uzależnionych emocjonalnie od swoich „związków”, „relacji” z modelami językowymi. Będą na to podatne w szczególności osoby wycofane, samotne lub potrzebujące atencji. Szczególnie narażone będą osoby, które nie przywykły do postawy krytycznej dla oceny i interpretacji zjawisk, faktów i relacji. Deficyt postawy krytycznej po stronie użytkownika sprawia, że model językowy zaczyna pełnić funkcję „moralną” zamiast „informacyjnej”. Jeśli ktoś wątpi w istnienie tendencji człowieka do nawiązywania relacji emocjonalnych z „maszyną”, to niech sobie przypomni japońskie zabawki „tamagotchi”.
Tak więc uważam, że rola AI w kształtowaniu postaw emocjonalnych człowieka będzie rosła. Będzie to miało bezpośredni wpływ na postrzeganie aktualnych relacji, a przez to na dynamikę sporów. Będziemy obserwować wzrost atomizacji i polaryzacji jednostek i grup. Atomizacja będzie skutkiem tego, że towarzystwo AI będzie dla wielu bardziej atrakcyjne od rozmów i kontaktów z innymi ludźmi. Te więzi – i tak już słabe – ulegną osłabieniu. Polaryzacja natomiast będzie następstwem coraz większej ilości i „jakości” konsultacji człowiek – AI w sprawach dla tych ludzi ważnych, jak relacje rodzinne lub kontakty w pracy albo ze wspólnikiem. W sporze oznacza to, że strona użytkownik nie będzie korzystał z AI w celu znalezienia rozwiązania, lecz po to, by uzyskać potwierdzenie słuszności swojej narracji.
Wcześniej opisane przeze mnie mechanizmy będą obserwowane coraz częściej. Prawdopodobnie świadomość społeczna i znajomość tych mechanizmów nie nadążą za ich realnym wpływem na życie ludzi.
Czy AI może być jednak pomocna w rozwiązywaniu sporów?
Tak! Wbrew wszystkiemu, co do tej pory pisałem, wpływ AI będzie miał również silne aspekty pozytywne. AI posłuży nam w prewencji – pozwoli przewidzieć potencjalne obszary sporne i „zabezpieczyć” je zawczasu. Pod tym względem modele językowe są bardzo pomocne, gdyż potrafią z łatwością tworzyć wiele wariantów przyszłych zdarzeń i wskazują potencjalne ryzyka. Będą więc z pewnością pełnić funkcję ostrzegawczą.
Modele generatywnej sztucznej inteligencji będą też służyć do poszukiwania racjonalnych i satysfakcjonujących rozwiązań sporów, które już zaistniały. Również na tym polu ich zdolność do multiplikowania rozwiązań jest zdumiewająca. Można więc zakładać, że po szczegółowym opisaniu sytuacji patowej, czat podpowie nam rozwiązanie, na które byśmy bez niego zwyczajnie nie wpadli. Sztuką będzie jednak zawsze umiejętność krytycznej oceny proponowanych rozwiązań i przewidywania ich konsekwencji na wielu płaszczyznach i w długim czasie.
Należy pamiętać, że w każdym z tych przypadków, rola AI będzie jednak pomocnicza. Ona bardzo dobrze buduje warianty, ale znacznie słabiej analizuje ich potencjalne skutki – szczególnie na gruncie prawnym i emocjonalnym.
W tym miejscu należy wskazać też na badania Marco Giacalone, który wskazuje na znaczny potencjał modeli językowych w rozwiązywaniu sporów: https://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=5083207 . Autor ten pisze, że „Integracja generatywnej sztucznej inteligencji redukuje koszty i pozwala praktykom prawa skupić się na złożonych zagadnieniach, planowaniu strategicznym oraz interakcji z klientem.” Zdaniem Autora AI nie zastąpi człowieka, ale będzie bardzo cennym narzędziem w jego rękach. Zgadzam się z tym podejściem.
AI wpływa na dynamikę sporów, ale sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła
Nie ma sensu pytanie, czy sztuczna inteligencja jest dobra lub zła. Możemy badać jej wpływ na określone aspekty naszego życia, ale zawsze w konkretnym kontekście. Skoro nasz gatunek stworzył sztuczną inteligencję, próby „zagonienia dżina do butelki” są tyle skazane na niepowodzenie, co niecelowe. Badajmy obiektywnie wpływ na nasze schematy myślowe, przekonania, relacje, samopoczucie. Wyciągajmy z tego wnioski. Używajmy tej technologii w sposób, który będzie przynosił korzyści nam i innym. Wierzę, że jest to możliwe. Ale nie doprowadźmy do tego, że zastąpi nam ona przyjaźń i bliskość drugiego człowieka. Nie pozwólmy, by obszary zdrowia i prawa były poddane bezrefleksyjnemu wpływowi AI.
Ostatecznie, mamy do czynienia z nowym zjawiskiem, narzędziem – nowym źródłem wpływu na naszą psychikę i świadomość. Mamy do czynienia z nowym narzędziem – tak potężnym, jakiego ludzkość jeszcze nie znała. Ale… przecież każde wielkie odkrycie przynosiło przełomy. A wśród nich szanse i zagrożenia. Na końcu, tylko od nas samych zależy, co z tego wyniknie.
Różnica jest taka, że w przeciwieństwie np. do energetyki atomowej lub broni nuklearnej, bezpośredni dostęp do AI ma teraz niemal każdy. AI wzmacniać będzie więc to, co w każdym z nas ukryte i silne.
Zaproszenie do współpracy
A Państwo? Czy zauważyliście już wpływ sugestii AI na postrzeganie swoich relacji prywatnych lub biznesowych? Czy widzicie taki wpływ u siebie samych? A może dostrzegacie zmianę zachowania drugiej strony, która od jakiegoś czasu nieco się radykalizuje?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach albo kontaktu z naszą kancelarią. Pomagamy naszym Klientom budować strategię i rozwiązywać spory w sposób optymalny. Jak widzicie, uwzględniamy wiele czynników, nie tylko prawo, ale również psychologię, aspekty komunikacyjne i technologiczne. To nasza siła.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Możecie też przeczytać angielską wersję tego artykułu: https://jakubieciwspolnicy.pl/en/how-will-ai-impact-dispute-dynamics-in-2026/

ROZMOWA O MEDIACJACH Z JERZYM ZIELIŃSKIM
Zobaczcie moją rozmowę z Jerzym Zielińskim – redaktorem naczelnym Magazynu Pewna Terapia oraz prowadzącym podcast na Youtube. Rozmawialiśmy o sporach, konfliktach, mediacjach i negocjacjach. Czy udało mi się wszystko wytłumaczyć? Oceńcie sami.
Jerzy Zieliński podcast – to przestrzeń ważnych rozmów na trudne tematy
Jerzy Zieliński podcast to kanał na YouTube, na którym rozmawia się o sprawach trudnych. Dlatego uznaliśmy, że to dla mnie świetna przestrzeń do rozmowy. Nasza rozmowa dotyczyła mediacji i negocjacji w trudnych sprawach rodzinnych i gospodarczych. Tak, wbrew pozorom mają one ze sobą wiele wspólnego. Starałem się pokazać, ze mediacja jest narzędziem zarządzania konfliktem, a sąd miejscem jego formalnego rozstrzygnięcia. To nie to samo – i nie służy temu samemu celowi.
Opowiadałem o przyczynach konfliktów i ich rozwiązywaniu. Mówiłem o korzyściach płynących z dialogu. Podałem prawdziwe przykłady z własnej praktyki. Dowiecie się, kim był człowiek, który powiedział „Chcę udowodnić, że on jest świnią.”
Z tej rozmowy dowiecie się między innymi:
- czym różni się konflikt od sporu? – Konflikt to spór, który eskalował do etapu, w którym to człowiek zaczyna być problemem.
- czym jest eskalacja? – to (nie?) zamierzone i (nie?) kontrolowane wejście na wyższy próg szkodzenia drugiej stronie i ponoszenia strat. Oznacza to, że jesteśmy gotowi „zrobić krzywdę komuś” i godzimy się na to, że ten ktoś „zrobi krzywdę nam”. Eskalacja polega na tym, że godzimy się na to, że te krzywdy będą coraz większe.
- czemu sąd nie rozwiązuje sporów? – bo są od ich rozstrzygania, a przyznanie racji nie ma nic wspólnego z usunięciem przyczyn sporu.
- dlaczego mediacja często jest lepsza od sądu? – jest szybsza, tańsza i mniej sformalizowana.
- jak rozmawiać o trudnych sprawach? – szczerze i z odwagą, asertywnie i uważnie.
- o co kłócą się wspólnicy? – zapewniam, że nie tylko o pieniądze!
- i… jak można negocjować z kosmitami – na sam koniec zostawiam Wam przykład, czy można tak negocjować, żeby obie strony były zachwycone? Przykład kosmitów i Egipcjan pokazuje, że tak.
Dlaczego rola mediacji rośnie?
Mediacja nie zastąpi sądów. Ona służy czemuś innemu. Sądy są ostatnią deską ratunku, po która należy sięgnąć, gdy inne środki zawiodły. Niestety, wiele osób ciągle od nich zaczyna. A przecież powinniśmy zadać sobie pytanie, czy musimy angażować aparat państwowy, żeby załatwiać nasz sprawy?
Zgodnie z najnowszymi danymi Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczącymi mediacji rodzinnych, liczba spraw kierowanych do mediacji systematycznie rośnie. Potwierdza ich skuteczność w rozwiązywaniu sporów rodzinnych.
Co warte podkreślenia, nie chodzi tu tylko o ilość, ale jakość. Mediacja pozwala usunąć spór, ochronić lub naprawić relację albo chociaż zminimalizować tarcia w przyszłości. To bardzo cenna właściwość, o której często zapominamy.
O tym, że spory można skutecznie rozwiązywać również poza sądem, możecie przeczytać m.in. na stronie https://www.americanbar.org/groups/dispute_resolution/resources/ największej na świecie organizacji zrzeszającej adwokatów w USA.
Zalety mediacji, w tym znaczne skrócenie czasu potrzebnego na załatwienie sprawy, są przedstawione w tym raporcie: https://www.coe.int/en/web/cepej/cepej-stat. Z raportu tego dowiecie się m.in., że szczególny nacisk kładzie się teraz na tzw. Child-Inclusive Mediation. Jest to mediacja z udziałem dzieci. Nasza kancelaria wdraża jako priorytet w ochronie dobra małoletnich. Niestety, ciągle spotykamy się z niechęcią niektórych mediatorów starszego pokolenia. Niedawno jeden z nich powiedział, że „nie zwariował jeszcze, żeby zapraszać dzieci do mediacji” – a mowa była o 16 letnim chłopaku.
O tym, jak ja sam zacząłem zajmować się prawem rodzinnym możecie przeczytać m.in. tutaj:
Zapraszamy do kontaktu!
Jeśli chcecie porozmawiać o sporach, które prowadzicie albo konfliktach, których jesteście stroną, odezwijcie się do nas.
Pomagamy rozwiązywać spory, szukamy optymalnych rozwiązań i szukamy porozumienia, gdy tylko jest możliwe.
W pierwszej kolejności stawiamy na porozumienie, ale nie unikamy procesu, gdy jest potrzebny.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Pracujemy po to, żeby Wam pomóc!

AI JAKO DORADCA W SPRAWACH RODZINNYCH
W kilu ostatnich wpisach zająłem się rolą AI w rozwiązywaniu i eskalacji sporów między wspólnikami. Teraz chciałem przyjrzeć się temu, jak ludzie wykorzystują sztuczną inteligencję w sprawach bardzo delikatnych. Mam na myśli sprawy rodzinne. Opiszę Wam przypadki, z którymi zetknąłem się osobiście – żeby daleko nie szukać – w grudniu 2025 roku. Są one dla mnie szczególnie interesujące, ponieważ zajmuję się konfliktami jako zjawiskiem i obserwuję rosnącą rolę AI w ich powstawaniu i eskalacji. Sprawy rodzinne są jednym z obszarów, gdzie jest to szczególnie widoczne.
AI w sprawach rodzinnych i jej wpływ na zachowanie ludzi
Coraz częściej dostrzegam silny wpływ AI na dynamikę sporów rodzinnych. W tym tekście podzielę się z Wami sprawami z ostatnich tygodni. Zmieniam oczywiście szczegóły tak, aby uniemożliwić identyfikację kogokolwiek. Z każdą z osób, których historię przedstawiam, rozmawiałem kilka razy osobiście lub online. Opisuję zjawisko nowe, którego konsekwencje dla życia rodzinnego i dobrostanu psychicznego jednostek, rodzin i społeczności nie są jeszcze zbadane. Staram się powstrzymywać od ocen – zostawiam je Wam.
SPRAWA PIERWSZA – PYTANIE O KONTAKTY Z DZIECKIEM PO ROZWODZIE
Zgłosił się do mnie Klient, który właśnie się rozwiódł. Nie uczestniczyłem w tym rozwodzie. Mężczyzna między 30, a 40 – dobrze prosperujący i inteligentny. Prosił o pilną poradę. Ustalił bowiem w trakcie rozwodu, który odbył się 2 tygodnie wcześniej, że będzie miał kontakty z dziećmi w określone dni w tygodniu i co drugi weekend. Co ważne – państwo ciągle ze sobą mieszkają.
W związku z tym, była żona powiedziała mu, że zamierza w najbliższy weekend wyjść na imprezę – a on zgodnie z ustaleniami – ma zająć się dziećmi.
Pan zapytał jeden z modeli AI, czy ustalone kontakty oznaczają, że on musi się w tym czasie zajmować dziećmi, czy też jest to jedynie jego prawo, „zabezpieczenie”, gdyby była żona zamierzała mu to utrudniać. Czat utwierdził go w przekonaniu, że jest to jedynie jego prawo, a więc matka nie ma prawa od niego oczekiwać, że zajmie się dziećmi. Po tej „rozmowie” z AI doszło do gwałtownej kłótni między nimi.
Pomijam już fakt, że takie kwestie powinni klientom wytłumaczyć ich prawnicy. Jest to w końcu abecadło nowej rzeczywistości. Problem polegał na tym, że model językowy nie udzielił prawidłowej porady prawnej. Odpowiedź była nieprawdziwa. Utwierdziła jednak tego pana w mylnym przekonaniu. To, co się stało dalej jest idealnym przykładem sprzężonego błędu atrybucji.
Użytkownik miał wątpliwości. Opisał wycinek rzeczywistości w sposób, który pozwolił czatowi na udzielenie odpowiedzi utwierdzającej go w błędnym przekonaniu. Spowodowało to utwierdzenie, wzmocnienie tego przekonania i gotowość do konfrontacji i eskalacji.
Sprawa druga – AI jako wynajęty psychoanalityk
Klientka koło 30 roku życia. Inteligentna, wykształcona i bardzo dobrze zarabiająca. Przygotowując się do sprawy poprosiła popularny model AI o stworzenie modelu psychologicznego swojego męża.
Opisała go dokładnie tak, jak go widziała. Czat odpowiedział, że „co prawda nie jest psychologiem, ale…” chętnie pomoże. Po czym przypisał mu połowę istniejących zaburzeń utwierdzając ją m.in. w tym, że mąż jest niedojrzały emocjonalnie, głęboko narcystyczny i psychopatyczny.
W oparciu o rozmowę z modelem AI stwierdziła, że nie może mu zaufać i zostawiać z nim dziecka, gdyż nie byłoby to dla tego dziecka bezpieczne.
Gdy zaproponowałem, żeby skonsultowała to z psychologiem, powiedziała, że nie ma takiej potrzeby. Czat odpowiedział jej już na wszystkie pytania. W efekcie ta pani gotowa uniemożliwić mężowi kontakty z synem, by go chronić przed ojcem.
Problem nie polegał na samej analizie. Chodzi o to, że rozmowa z modelem AI została potraktowana jak diagnoza kliniczna, a opierała się wyłącznie na jednostronnym opisie. Pomijam już, że dokonał jej model językowy, a nie uprawniony do tego psychiatra lub psycholog. On również powinien zbadać pacjenta, posłużyć się testami i obserwacją, a nie bazować na samej relacji zaangażowanej osoby.
Nie przyjąłem tej sprawy.
Sprawa trzecia – AI jako analityk rozmów
Przyszli do mnie na mediację rodzice dwojga małych dzieci. Początkowo po rozstaniu ich rodzicielska współpraca przebiegała poprawnie. Od tego czasu państwo rozmawiali ze sobą niemal już wyłącznie przez komunikator WhatsApp i dość długie wiadomości pisane na nim.
Wkrótce zaczęli wzbudzać w sobie nieufność, doszukiwać się ukrytych zamiarów, aluzji i wielowariantowego planowania w celu zaszkodzenia sobie. Oboje nabrali przekonania, że drugie z nich gotowe jest użyć dzieci przedmiotowo, a nawet godziło się na długotrwałe ujemne następstwa psychiczne po ich stronie, byle postawić na swoim.
Okazało się, że każde z nich wklejało otrzymane wiadomości do okna modelu AI, który szczegółowo je analizował, po czym pomagał przygotować odpowiedź. Odpowiedź taka była wysyłana i poddawana podobnej analizie przez drugą stronę.
Powstała spirala podejrzeń i gotowość do podejmowania coraz bardziej radykalnych kroków. Każde z nich straciło w pewien sposób kontakt z rzeczywistością.
AI w sprawach rodzinnych – wnioski
Te trzy przykłady z mojej praktyki pokazują, że mamy tendencję do:
- szukania potwierdzenia pierwotnych założeń;
- podlegamy wzmocnieniu przekonań po otrzymaniu potwierdzenia;
- preferujemy AI jako źródło potwierdzenia, gdyż jest:
- szybsze;
- tańsze;
- milsze;
- stoi za nią nimb wszechwiedzy i tajemniczości, przez co wydaje nam się bardziej atrakcyjna, niż jakiś prawnik albo psycholog.
Prowadzi to do powstania myślenia tunelowego i gotowości do szybkiego i nieprzemyślanego wchodzenia na wyższe szczeble eskalacji w sporze. Co najgorsze, nasze pierwotne uprzedzenia i przekonania ulegają wzmocnieniu, gdyż uznajemy, że dostaliśmy potwierdzenie od niezawodnej technologii.
Skutki tego zachłyśnięcia się AI są obecnie trudne do przewidzenia. I problem nie leży w samej technologii, ale w tym, że wiele osób nie potrafi krytycznie oceniać uzyskiwanych odpowiedzi.
Co ważne, AI sprzyja też potęgowaniu skutków podstawowego błędu atrybucji, o czym pisałem już tutaj:
O tym, że klienci przychodzą do mojej kancelarii z gotowymi „rozwiązaniami” i oczekują ich realizacji pisałem już kilka razy. Motyw AI w sprawach rodzinnych przewija się u mnie od początku 2025 roku. Możecie przeczytać np. ten artykuł:
O myśleniu tunelowym i sprzężonym błędzie konfirmacji pisałem z kolei tu:
Dla zainteresowanych: badania naukowe o roli AI w utrwalaniu błędów poznawczych
AI w sprawach rodzinnych pojawia się coraz częściej i ma coraz większy wpływ na przekonania, wybory i zachowania ludzi. Okazuje się, że moje obserwacje mają silne oparcie w badaniach naukowych. Zobaczcie sami.
Polecam Wam artykuł opublikowany już rok temu: Jak pętle sprzężenia zwrotnego człowiek-AI zmieniają ludzkie osądy percepcyjne, emocjonalne i społeczne (Nature Human Behaviour). Autorzy wykazali, że AI potwierdzające ludzkie założenia prowadzi do wzmocnienia percepcji, emocji i ocen społecznych. Przeczytajcie go koniecznie: https://www.nature.com/articles/s41562-024-02077-2?
Zdecydowanie warto przeczytać również artykuł Yiran Du: Confirmation Bias in Generative AI Chatbots. Zawiera on analizę tychże mechanizmów błędu potwierdzenia w modelach AI. Przeczytamy w nim również o ryzykach związanych z tym sprzężeniem: https://arxiv.org/abs/2504.09343?
Wreszcie tutaj macie link do tekstu o myśleniu tunelowym, które powstaje wskutek mało krytycznego podejścia do odpowiedzi uzyskiwanych od AI: Bias in the Loop: How Humans Evaluate AI‑Generated Suggestions. Autorzy twierdzą, że eksperymenty dowodzą, że użytkownicy przyjmują błędne sugestie AI, jeśli pasują do ich wcześniejszych przekonań: https://arxiv.org/pdf/2509.08514
Tutaj zostawiam linki do analizy naukowców z Uniwersytetu Stanforda, którzy zajęli się zjawiskiem „halucynowania” AI i jego wpływem na podejmowanie decyzji przez ludzi: https://hai.stanford.edu/news/ai-trial-legal-models-hallucinate-1-out-6-or-more-benchmarking-queries?utm_source=chatgpt.com
Zapraszam Was do kontaktu
Jeśli potrzebujecie pomocy prawnika, który zajmuje się rozwiązywaniem sporów – również w zakresie spraw rodzinnych – odezwijcie się do mnie:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Z przyjemnością Wam pomogę!

PIECZA NAPRZEMIENNA CZY CZĘSTE KONTAKTY?
Coraz częściej w polskich sądach rodzinnych pojawia się alternatywa dla klasycznego modelu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie – piecza naprzemienna. Choć wciąż budzi ona obawy i kontrowersje, praktyka i badania pokazują, że może być lepszym rozwiązaniem zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców. Czym różni się od tzw. „częstych kontaktów” i dlaczego warto rozważyć ją w sporach opiekuńczych?
Piecza naprzemienna a częste kontakty
Czy piecza naprzemienna jest dobrym rozwiązaniem? Przez lata standardem w orzecznictwie sądów rodzinnych był podział: dziecko mieszkało na stałe z jednym z rodziców (najczęściej matką), a drugi miał możliwość spędzania z nim określonych dni, zwykle w weekendy. W ten sposób powstawała nierówność ról – jeden rodzic stawał się „codziennym opiekunem”, a drugi „weekendowym bywalcem”. Łatwo zgadnąć, jakie były efekty. Jednym z nich była rosnąca frustracja i pretensje między rodzicami. Drugim – wypaczona ocena rodziców w oczach samego dziecka.
Nie bez znaczenia są również zmiany kulturowe i społeczne, których elementem jest znaczny wzrost aktywności ojców w wychowywanie ich dzieci również po rozstaniu z ich matką. Ojcowie są teraz znacznie bardziej zaangażowani, niż kiedyś. Przekłada się to widocznie na ilość czasu spędzanego przez nich z dziećmi.
Czym są częste kontakty?
W ostatnich latach pojawiła się tendencja do przyznawania rodzicom „częstych kontaktów” – nawet kilka razy w tygodniu. Ma to na celu utrzymanie bliskości dziecka z obojgiem rodziców. Jednak w praktyce taki model, zwłaszcza przy konflikcie między rodzicami, może prowadzić do narastania napięć. Dziecko jest przerzucane między domami. Odbywa się to często w atmosferze pretensji i niechęci, a przeprowadzki stają się polem kolejnych sporów.
W skrajnych przypadkach angażowany bywa kurator. Zamiast uspokoić sytuację, może to jednak dodatkowo wzmagać poczucie braku bezpieczeństwa i nadzoru. Bądźmy szczerzy – jeśli konieczna jest obecność obcej osoby, by rodzice mogli przekazać sobie dziecko, to znaczy, że jest naprawdę źle. Jaką wystawia im to ocenę? Czy zawsze jest to konieczne? Poza tym – kurator przychodzi przecież w określonym z góry czasie – ogranicza to znacznie niemal wszelką elastyczność w zmianie sztywnego grafiku.
Nie chcę być źle zrozumiana – nie jestem przeciwniczką częstych kontaktów co do zasady. Uważam, że taki system może się bardzo dobrze sprawdzić. Jednak warunkiem tego jest dobra komunikacja między rodzicami. A o nią często jest bardzo trudno.
Piecza naprzemienna – o co w niej chodzi?
Alternatywą dla częstych kontaktów jest piecza naprzemienna. Jest to model, w którym dziecko mieszka naprzemiennie u każdego z rodziców, najczęściej w określonym rytmie – tygodniowym, dwutygodniowym itp. W odróżnieniu od „kontaktu”, który zakłada niepełną obecność jednego z rodziców, piecza daje obojgu rodzicom równy dostęp do codzienności dziecka.
Psycholodzy podkreślają, że dzieci dobrze adaptują się do dwóch domów – pod warunkiem, że w obu czują się kochane i bezpieczne.
„Dzieci potrafią mieć dwa domy, o ile rodzice nie każą im wybierać, który z nich jest ważniejszy.” – Specjalista OZSS w jednej ze spraw sądowych.
Przykłady z praktyki
- W jednej ze spraw, które prowadziłam, ośmioletnia dziewczynka powiedziała psychologowi: „Mam dwa domy i dwa pokoje”. Nie czuła się rozrywana. Mówiła, że czuje się… bogata. Dla niej było to coś fajnego, jak sama mówiła.
- Syn mojej klientki dopiero po przejściu na pieczę naprzemienną zaczął mówić o „moich rodzicach”, a nie „mamie i tacie osobno”. Właśnie ten system – paradoksalnie – zapewnił mu stabilność i bezpieczeństwo. Ta przeprowadzka co dwa tygodnie okazała się znacznie łatwiejsza, niż jeżdżenie miedzy domami kilka razy w tygodniu. Ogromne znaczenie miała również atmosfera między rodzicami. Widzieli się rzadziej i przekazywali sobie niezbędne rzeczy dziecka „w pakiecie”, przez co okazji do kłótni między nimi było zwyczajnie mniej.
Taki model często zmusza rodziców do współpracy: planowania, rozmów, wspólnego organizowania obowiązków. Konflikty słabną, a dziecko zyskuje spokój. Rodzice w końcu uczą się ze sobą rozmawiać i pragmatycznie współpracować.
Piecza naprzemienna – ochrona przed alienacją rodzicielską?
Wielu specjalistów wskazuje, że piecza naprzemienna utrudnia alienację rodzicielską – proces, w którym dziecko jest odseparowywane emocjonalnie od jednego z rodziców. Choć termin ten budzi kontrowersje, zjawisko jest realne i wymaga przeciwdziałania. Gdy dziecko przebywa naprzemiennie u obojga rodziców, trudniej jednego z nich „wymazać”. Oczywiście, bardzo ważne jest zapewnienie każdemu z rodziców i samemu dziecku kontaktów – np. telefoniczncych z drugim rodzicem, gdy tylko ktoś z nich będzie tego potrzebował. Z drugiej strony jednak rodzic, u którego dziecko dziecka akurat nie mieszka powinien powstrzymywać się przed dzwonieniem do niego kilka razy dziennie i wybijania go z rytmu i zajęć w drugim domu.
Nowoczesne spojrzenie na rodzinę po rozstaniu
Rozwód nie musi oznaczać wrogości. Rodzice mogą nadal być zespołem – nawet jeśli rodzina ma dwa adresy. Z punktu widzenia dziecka – oni ciągle są jego rodzicami. To, że nie są ze sobą, nie znaczy, że nie mają praw i obowiązków do związanych z wychowywaniem dziecka. Ono potrzebuje każdego z rodziców. Nawet jeśli mają teraz już ze sobą nie mieszkają. Jeśli dziecko czuje się kochane, bezpieczne i rozumie zasady, potrafi odnaleźć się w obu domach. Doświadczenia moich klientów wskazują, że dzieci nieraz bardzo ten system lubią, a oczywiste zmiany zasad funkcjonowania uważają za swego rodzaju atrakcję.
Prawdziwa bliskość nie mierzy się liczbą weekendów, ale codzienną jakością czasu spędzanego wspólnie z dzieckiem.
Przydatne źródła i raporty
Dla osób zainteresowanych tematyką pieczy naprzemiennej – poniżej znajdziesz rekomendowane źródła:
- United States Census Bureau – raporty dotyczące opieki naprzemiennej i współczesnych modeli rodzinnych:
https://www.census.gov/library/publications.html - European Commission – Justice and Consumers – przegląd tematów dotyczących praw dziecka i rodziny:
https://ec.europa.eu/info/policies/justice-and-fundamental-rights/rights-child_en - Rzecznik Praw Obywatelskich – wystąpienie dotyczące regulacji pieczy naprzemiennej w Polsce:
https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/rpo-opieka-naprzemienna-uregulowanie-ms-odpowiedz - Ministerstwo Sprawiedliwości – dane dotyczące orzecznictwa rodzinnego:
https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/dobro-dziecka-priorytetem-w-orzecznictwie-rodzinnym - Uniwersytet Warszawski – raport o pieczy naprzemiennej
https://pieczanaprzemienna.uw.edu.pl/wp-content/uploads/2025/04/raport.pdf
Potrzebujesz wsparcia? Jesteśmy po to, by pomóc
Jeżeli zastanawiasz się, czy piecza naprzemienna może być dobrym rozwiązaniem dla Twojej rodziny – skontaktuj się z nami. Doradzimy, pomożemy w postępowaniu sądowym, a przede wszystkim zadbamy o dobro Twojego dziecka.
Współpracujemy z psychologami i psychiatrami dziecięcymi. Staramy się rozwiązywać sprawy naszych Klientów w mediacji, która naszym zdaniem przynosi najlepsze rozwiązania i sprzyja konstruktywnemu dialogowi.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Polecane artykuły:

ODMOWA ROZMÓW TO NIE WYGRANA, LECZ KAPITULACJA
Mówi się, że sprawy rodzinne i gospodarcze nie mają ze sobą nic wspólnego. Ja twierdzę inaczej. Uważam, że łączy je siła komunikacji i wartość dialogu. W obu tych skrajnie różnych przecież gałęziach prawa, widzę i prowadzę sprawy, w których najważniejsza jest otwartość oraz odwaga niezbędna do wzięcia odpowiedzialności za własne życie lub biznes. Kluczowe jest to, by szukać rozwiązań, a nie trwać w wyniosłym milczeniu szukając wyższości moralnej w tej niemądrej postawie.
Wyniosłe milczenie
Milczenie bywa złotem, ale w innych okolicznościach. Ten artykuł jest o milczeniu wyniosłym, które jest kapitulacją wobec problemu i próbą przerzucenia odpowiedzialności na drugą stronę. Jest też o tym, że w ten sposób przegrywamy, a mimo to – jesteśmy zadowoleni. Straszne… O wyniosłym milczeniu napisałem już jeden artykuł. Link do niego podaję niżej – pod tekstem.
W tym tekście rozwinę kilka myśli tam ledwie wspomnianych oraz skupię się na nowych problemach.
🔴 Czy zauważyliście, że my – Polacy – bardzo lubimy zrywać rozmowy lub nawet odmawiać ich rozpoczęcia❓
Niepytani gadamy ciągle, głośno i bez sensu. A gdy trzeba rozmawiać – słychać tylko milczenie. Dotyczy to spraw drobnych oraz tych najważniejszych. Rodzinnych i gospodarczych. A ponoć sprawy rodzinne i gospodarcze nie mają ze sobą nic wspólnego… Otóż zapewniam wszystkich, że mają – i to bardzo wiele. Ale o tym niżej.
Wyższość moralna i satysfakcja
🔴 Czy zauważyliście, że czerpiemy dziką satysfakcję z domniemanej wyższości moralnej, którą czerpiemy z takiej postawy❓ Wyniosłym milczeniem staramy się przerzucić odpowiedzialność na drugą stronę. Wydaje nam się, że w ten sposób wygrywamy. Zatapiamy się w tej sytuacji. Co ciekawe, rozkosz, która z niej płynie, rekompensuje nam z nawiązką realne straty, które w ten sposób ponosimy. Jest to bardzo ciekawe podejście, które mogłoby cechować greckiego filozofa, ale budzi zdziwienie, gdy cechuje ludzi, o którzy moralnością jedynie wycierają sobie buty.
Gdyby jeszcze chodziło tylko o pieniądze! W końcu nie są najważniejsze. Ale nie! Wybieramy milczenie. Jakże często odpuszczamy w ten sposób rozmowę o kontaktach z dziećmi❓ Ilu znam ojców, którzy przez taką postawę nie widzieli własnych dzieci od roku albo dwóch? Dramat polega na tym, że oni odpuścili starania. Zaczęli kłócić się z byłą żoną lub partnerką, kontakty stawały się coraz rzadsze. Albo ona – co się również często zdarza – zwyczajnie je utrudniała. Link do tekstu o alienacji również zostawiam niżej. Problem polega na tym, że z alienacją można walczyć. Najskuteczniejsza bronią jest rozmowa i szukanie porozumienia. A niektórzy odpuszczają. I to bardzo szybko.
„Z nią się nie da rozmawiać, Mecenasie!” „Próbowałem – chyba dwa razy, ale się nie da! Kiedyś dzieci zrozumieją, że to jej wina”. „Mediacja? Panie Andrzeju, ale Pan naiwny. Pan jej nie zna… Z nią się nie da rozmawiać!” Słyszę to co najmniej raz w tygodniu. Czasami częściej. Słucham tego zawsze i staram się nie pokazać, że boli mnie serce. I wiem, że pierwszą walkę będę musiał stoczyć, nie z drug stroną, ale z mapami mentalnymi mojego klienta.
Wyniosłe milczenie – konsekwencje odpuszczenia
🔴 Taki rodzic mówi więc, że dzieci kiedyś zrozumieją, że to wina ich matki. On się przecież starał, próbował. Z zadumą patrzy się gdzieś w bok. Rozmyśla. Ale obaj wiemy, że jest to tylko wymówka. On zadba o to, by przedstawić siebie w najlepszym świetle, a odpowiedzialnością za rozpad więzi z dziećmi obarczyć ich matkę – która bardzo często ma również swoje za uszami – czasami nawet bardzo dużo. Zatrważające jest jednak, jak łatwo oni to akceptują utratę czegoś najcenniejszego w życiu – więzi z własnym dzieckiem – w zamian za to, by móc winę za to przerzucić na drugą stronę. Dla niektórych jest to nawet… wygodne. Dzieci kiedyś zrozumieją… A że ich dzieciństwo przejdzie mu koło nosa – trudno. Najważniejsze, by nie dać satysfakcji ich matce.
🔴 Dzieci może kiedyś to zrozumieją, a może nie. Teraz to bez znaczenia. One teraz tęsknią za ojcem. Ta tęsknota z czasem przeradza się w smutek, a potem w smutną i cichą akceptację zerwanej więzi. A że dzieci szukają przyczyny wszystkiego w sobie, to będą za jej zerwanie obwiniać siebie – świadomie, lub nie‼️
🔴 Będą dorastać ze świadomością lub nieuświadomionym odczuciem, że na miłość takiego ojca nie zasługiwały. To zniszczy ich poczucie własnej wartości, stworzy podatność na uzależnienia i inne działania autodestrukcyjne. Położy się cieniem na ich związkach i rodzinach, które stworzą ‼️
🔴 Ale póki co – mamy satysfakcję – że to jej wina! Próbowałem i już nie będę. Z nią nie da się rozmawiać…
Czy im zależy?
Gdyby takim ludziom zależało na własnych dzieciach tak, jak na kolejnym samochodzie, który kupią, dawno by to załatwili. Ale póki co delektują się zwycięstwem. Moralnym. Albo zamiast próbować załatwić tę sprawę szybko i polubownie, będą z honorem walczyć do końca w sądzie. „Choćby i 5 lat, Mecenasie!”. Tylko że za 5 lat, Pana dziecko nie będzie już Pana pamiętać. Cóż, dla niektórych to niska cena za to, żeby płacić o 500 PLN mniejsze alimenty. Uwierzcie mi, że często właśnie to jest płaszczyzną sporu.
Piszę o ojcach – sam jestem ojcem i za takich ludzi zwyczajnie mi wstyd. Ale też im współczuję, gdyż sami muszą być bardzo nieszczęśliwi. I przekażą to swoim dzieciom. Posłużyłem się tym przykładem, ale znam też inne – obie płcie mają tu „wybitne osiągnięcia”. Ale nie przejmujcie się. W rodzinach czasami nie jest najgorzej. To gdzie może być gorzej? Witamy w polskim biznesie. W szczególności – w biznesie rodzinnym 🙂
Wyniosłe milczenie w sporach biznesowych?
✅ Tak, problem jest znacznie szerszy – dotyczy wielu z nas w różnych konfiguracjach. Widzę podobną postawę w spółkach, w których wspólnik nie chce rozmawiać. Będzie blokował działania spółki i jej szkodził, ale do rozmów nie usiądzie. Najwyżej spółka padnie, ale on ma rację i nie ustąpi.
I o tym pisałem ostatnio analizując przyczynę stojącą za art. 266 k.s.h., który reguluje możliwość wyłączenia wspólnika ze spółki z o.o. Jest to przecież brutalna ingerencja w prawo własności, a jednak ma uzasadnienie. Nie w każdym sporze, ale właśnie wtedy, kiedy jeden ze wspólników zachowuje się w sposób dla spółki destrukcyjny. Jednym z przejawów takiego zachowania może być właśnie okopanie się na pozycjach moralnych i odmowa jakichkolwiek rozmów. Jakie to łatwe!
O sporach między wspólnikami napisałem pewnie kilkadziesiąt artykułów, większość z nich jest na tej stornie – z łatwością je znajdziecie. Wiele z nich dotyczy specyficznej przestrzeni, jaką tworzą polskie firmy rodzinne. W nich spory są szczególnie trudne, a wyniosłe milczenie oraz unikanie otwartego postawienia problemu, bywa rujnujące i destrukcyjne dla firmy, rodziny i wszystkich wokół. Wyniosłe milczenie słychać również tam. A szkoda. Gdybyśmy tak ułamek marnotrawionej w ten sposób energii i uwagi przekierowali na rozwój tych firm?
Dlaczego napisałem ten tekst?
Napisałem to, bo wierzę, że z tą postawą można walczyć. Wierzę, że człowiek nie jest z natury zły. Często niesie ze sobą przez życie traumę, którą przekazuje się z pokolenia na pokolenie. Inni nie mają kompetencji komunikacyjnych. W wielu domach nie rozmawia się w ogóle na trudne tematy. Tak samo było w moim domu. Rozwiązywania sporów nie uczy się nas w szkołach. Jesteśmy za to tresowani i katowani mitami powstań i umierania bez sensu za straconą sprawę. Nic więc dziwnego, że w sytuacji trudnej powtarzamy to, do czego nas zaprogramowano: rozmawiać nie potrafimy, ale pamiętamy, że jest szlachetnie i pięknie jest przegrywać.
Wierzę, że można byłoby uniknąć wielu dramatów, rozbitych rodzin, rozerwanych więzi lub zniszczonych spółek lub świetnych pomysłów, których nigdy nie zrealizowano, gdybyśmy potrafili ze sobą rozmawiać i zrozumieli w końcu, że sztuką nie jest umrzeć w samotności i biedzie, ale wieść szczęśliwe i spełnione życie. Kluczem do tego jest umiejętność rozwiązywania problemów, a nie unikanie rozmowy i czerpanie satysfakcji z moralnej wygranej. Może uznacie, że komuś moje mogą otworzyć oczy. A przez to chociaż jedno dziecko za jakiś czas odzyska rodzica.
Może uda się rozwiązać jeden konflikt w jakiejś spółce, która przez to nie padnie, ale będzie źródłem utrzymania kilku rodzin lub przyniesienie komuś bogactwo. Będę szczęśliwy, jeśli pomoże to chociaż jednej osobie. Wysiłek, jaki włożyłem w napisanie tych tekstów z pewnością był tego wart, był wręcz znikomy w porównaniu z tym, co – jak wierzę – może kiedyś zrobią dla choćby jednej osoby. Ta osoba pewnie nigdy o mnie nie usłyszy, ani ja o niej. Ale nie ma to znaczenia. Wiem, że warto.
Zapraszam do kontaktu
Jeśli czujecie, że mogę Wam w jakiś sposób pomóc, odezwijcie się do mnie. Zajmuję się sprawami gospodarczymi i rodzinnymi. Jestem mediatorem i zwyczajnie lubię pomagać ludziom rozwiązywać spory. I tak – cieszę się, że mogę zarabiać w ten sposób, bo mam silne przeświadczenie, że robię coś dobrego.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
https://centrummediacji-jp.pl/komunikacja-niewerbalna-w-konflikcie
https://iws.gov.pl/wp-content/uploads/2023/10/MediacjaSztukaKompromisu_na-strone-www-IWS.pdf

ALIENACJA RODZICIELSKA – PRZYKRA RZECZYWISTOŚĆ
Wiem, że toczy się dyskusja o to, czy w ogóle wolno posługiwać się terminem „alienacja” albo „alienacja rodzicielska”. Ponieważ nie lubię, gdy ktoś mi narzuca zakazy, odkąd ten problem pojawił się w przestrzeni publicznej, używam tego pojęcia świadomie i coraz częściej. Nie chodzi jednak o samą nazwę – słowa są drugorzędne. Najważniejsze jest to, że zjawisko istnieje. I jest dramatycznym przykładem skrajnej niedojrzałości, a jednocześnie jednej z najdotkliwszych form przemocy wobec dzieci.
Alienacja. Gdy dzieci stają się zakładnikami
Rozstanie rodziców bywa trudne, ale samo w sobie nie musi odbierać dzieciom szczęśliwego dzieciństwa. Decydujące znaczenie ma to, w jaki sposób rodzice się rozstają. Niestety, w Polsce wciąż często nie umiemy rozwiązywać sporów w sposób racjonalny i odpowiedzialny. Alienacja staje się zjawiskiem częstym.
Kiedy do głosu dochodzą emocje związane z rozwodem, zaczyna się szybka eskalacja. Zdarza się, że jedno z rodziców zaczyna traktować dzieci instrumentalnie: ogranicza im kontakt z drugim rodzicem, przerywa spotkania albo wmawia, że „nie wolno” im się z nim widywać.
To zachowanie szczególnie bolesne – bo głównymi ofiarami nie są dorośli, ale same dzieci. Skutki takich działań mogą ciągnąć się przez całe życie, zaburzając ich poczucie bezpieczeństwa i niszcząc więź z rodzicem, którego równie mocno potrzebują.
Dlaczego rodzic stosuje przemoc alienacyjną?
Przyczyny bywają różne. Niektórzy rodzice robią to, by:
🔴 uzyskać wyższe alimenty,
🔴 wywalczyć korzystniejszy podział majątku,
🔴 albo zwyczajnie zemścić się i „pokazać”, kto ma władzę po rozstaniu.
Często działania te maskowane są frazesami o dobru dziecka. W rzeczywistości jednak właśnie w ten sposób dziecku wyrządza się największą krzywdę. Rodzic stosujący alienację rzadko uświadamia sobie, jak głębokie i długotrwałe konsekwencje wywoła to w psychice dziecka.
Nie chodzi o to, że w relacji nie pojawiły się problemy – dlatego właśnie istnieją rozwody. Ale odebranie dziecku kontaktu z drugim rodzicem to już coś znacznie więcej: to świadome pozbawienie go prawa do pełnej rodziny i poczucia stabilności.
Jaki wpływ na dziecko ma alienacja?
Dzieci nie są „małymi dorosłymi”. Patrzą na świat inaczej i mają inne potrzeby emocjonalne. Najważniejsze z nich to poczucie bezpieczeństwa oraz więź z obojgiem rodziców.
Zastąpienie drugiego rodzica własną osobą jest złudzeniem – nikt nie jest w stanie wypełnić pustki po mamie albo tacie. Próby „wymazania” drugiego rodzica z życia dziecka są przejawem głębokiej niedojrzałości i egocentryzmu. Dla dziecka oznaczają natomiast poczucie osamotnienia i dezorientacji, które mogą powracać w dorosłym życiu.
Potrzebujemy odpowiedzialności, nie walki
Bardzo przykre jest to, że w Polsce wciąż wiele osób nie potrafi rozstać się godnie – z myślą o dobru dzieci. Zamiast szukać rozwiązań, rodzice koncentrują się na wzajemnym niszczeniu, a przy okazji ranią własne dzieci.
Sprzeciwiamy się przemocy alienacyjnej
My – Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy – sprzeciwiamy się przemocy alienacyjnej
Pomagamy naszym Klientom prowadzić sprawy rodzinne w taki sposób, by uwzględniały one potrzeby dzieci. Jesteśmy zwolennikami mediacji rodzinnych i wiemy, że wiele konfliktów można zakończyć, zanim przybiorą dramatyczny wymiar.
Jeżeli znajdujesz się w trudnej sytuacji i chcesz zadbać o swoje dzieci – zapraszamy do kontaktu.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
https://wuwr.eu/wp-content/uploads/2023/04/Alienacja_rodzicielska.pdf

ROZWÓD VIP. NA CZYM TO POLEGA?
Na czym polega rozwód VIP? Od razu uprzedzę – nie – nie chodzi o cenę za prowadzenie sprawy. NIe chodzi też o staranność, czy zaangażowanie Kancelarii. Angażujemy się w pełni w każdą sprawę. Czerpiemy satysfakcję z zaufania, jakim obdarzają nas nasi Klienci i ich poczucia bezpieczeństwa, jakie im dajemy. Rozwód VIP nie polega na tym, że traktujemy kogokolwiek lepiej. Wszystkich traktujemy z szacunkiem i każdemu naszemu Klientowi poświęcamy tyle czasu i uwagi, ile to tylko konieczne. Na czym więc polega różnica?
KIM JEST KLIENT VIP?
Rozwód osoby znanej
Klientem VIP jest ten, kto ze względu na swoją szczególną pozycję zawodową lub społeczną potrzebuje dodatkowych usług. Potrzeba taka wynika z konieczności dbałości o wizerunek publiczny, który jest dla takiej osoby szczególnie istotny. Może to wynikać z jej rozpoznawalności, od której uzależniona jest jej pozycja zawodowa. Klientami VIP są więc osoby potrzebujące dodatkowej ochrony i wsparcia w dbaniu o ich wizerunek w mediach, a także objęcia ich opieką prawną w zakresie zdecydowanej reakcji na nieprawdziwe informacje pojawiające się w mediach. Takimi Klientami są postacie ze świata show biznesu, polityki, kultury, lecz również nauki i sportu.
Rozwód biznesmena
Klientem VIP może być osoba, która nie jest tak rozpoznawalna, lecz potrzebuje wsparcia w dbaniu o wizerunek w organizacji i wsród partnerów biznesowych. Może to być właściciel lub członek władz dużej spółki. W przypadku rozwodu może on się spotkać z inspirowanymi przez drugą stronę działaniami, które mają na celu podkopanie jego pozycji w danej spółce lub w oczach jej właścicieli. Mogą to być działania czarnego PR lub próby prowokacji. Ich celem może być „udowodnienie”, że Klient taki prowadzi działalność konkurencyjną, działa na szkodę spółki, nie dokłada należytej staranności. Nasza Kancelaria ma wypracowane procedury działania prewencyjnego i reakcyjnego, których celem jest zmniejszenie ryzyka narażenia Klienta na takie działania, zmniejszenie ich potencjalnych negatywnych skutków, jak również zdecydowaną reakcję prawną w przypadku ich zaistnienia.
Rozwód osoby zamożnej
Innym przypadkiem jest osoba zamożna, która spodziewa się ostrej walki o majątek. W takiej sytuacji świadczymy doradztwo prawne związane ze szczegółowym ustaleniem i analizą przepływów pieniężnych związanych zarówno z powstaniem majątku – jeśli jest to potrzebne – jak i późniejszymi nakładami na utrzymanie rodziny i osób bliskich. W ramach tego doradztwa współpracujemy z doradcami podatkowymi, by w pełni czuwać i unikać niepotrzebnych ryzyk podatkowych. Podejmiemy się szczegółowego opisu kosztów utrzymania, podejmiemy rzeczowe negocjacje w sprawie o alimenty. Zajmiemy się wszystkimi detalami związanymi z podziałem majątku. Mamy doświadczenie zarówno w podziale majątków „klasycznych”, w skład których wchodzą nieruchomości, pieniądze, dzieła sztuki, jak również z nowymi walorami, jak instrumenty finansowe, kryptowanuty i tokeny.
Rozwód VIP. Z kim współpracujemy?
Rozumiejąc szczególne potrzeby Klienta VIP współpracujemy ze specjalistami ds. kreacji i ochrony wizerunku medialnego, PR i komunikacji. Niezależnie od tego, współpracujemy z psychologami i psychiatrami, którzy mogą zadbać o dobrostan naszego Klienta w tym trudnym czasie lub roztoczyć opiekę nad jego dziećmi, jeśli tego potrzebują. Do tego – w sposób całkowicie legalny – współpracujący z nami psychologowie pomagają nam stworzyć profil psychologiczny drugiej strony. Dzięki temu możemy trafniej przewidywać jej skłonność lub awersję do ryzyka, do konfrontacji lub asekuracji. Współpracujemy również z prywatnymi detektywami i doradcami podatkowymi.
Rozwód VIP w Kancelarii Jakubiec i Wspólnicy
W każdej sprawie rozwodowej świadczymy pomoc prawną naszym Klientom z dochowaniem najwyższych standartów staranności i profesjonalizmu. Dyskrecja i poczucie poczucie bezpieczeństwa naszych Klientów są dla nas priorytetem. Bardzo ważny jest dla nas dobrostan dzieci. W tym celu często rekomendujemy naszym Klientom konsultacje z psychologami dziecięcymi.
Jeśli macie jakiekolwiek pytania, skontaktujcie się z nami. Jeśli uważacie, że te n materiał zasługuje na to, podzielcie się z nim ze znajomymi. Dziękujemy, że jesteście z nami.

KIM JEST I CO ROBI REPREZENTANT MAŁOLETNIEGO ?
Od kilku lat w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym znajdują się przepisy o reprezentancie małoletniego. Kim jest ten reprezentant? Jakie ma zadania? W czym działania interesie i przed kim odpowiada? Wbrew pozorom, odpowiedź na te pytania wcale nie jest łatwa. Wiele osób błędnie rozumie ideę i cele przepisów o reprezentancie małoletniego. Myli się go z pełnomocnikiem z urzędu jednego z rodziców dziecka. Tymczasem są to dwie różne instytucje, których zadania, tryb ustanowienia i zakres odpowiedzialności są całkowicie odmienne. Przyjrzyjmy się bliżej tej reprezentacji.
Czy reprezentant małoletniego jest tym samym, co pełnomocnik z urzędu?
Nie, to są dwie różne funkcje. Łączy je chyba tylko to, że najcześciej są to adwokaci lub radcowie prawni, a strona, która wnosi o ich ustanowienie nie płaci za nich. Przynajmniej na początku. Pełnomocnik – obojętne, czy zwykły, czy tzw. z urzędu – działa w interesie strony, swojego mocodawcy. Jest najczęściej stosunek zlecenia oparty na zaufaniu. Prawnik będący pełnomocnikiem działa wyłącznie w interesie swojego klienta. Nic nie stoi na przeszkodzie, by rodzic wynajął adwokata lub radcę prawnego, by ten reprezentował interesy dziecka w sprawie, w której stroną jest dziecko, a rodzic działa jako jego przedstawiciel ustawowy. Wówczas „partnerem” dla takiego adwokata jest właśnie rodzic.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z reprezentantem małoletniego. Jest to adwokat lub radca prawny (w 99% przypadków), którego nie wynajmuje rodzic, ale ustanawia sąd opiekuńczy. Nawet, gdy sąd robi to na wniosek któregoś z rodziców, to rodzice są w takim przypadku osobami „obcymi” dla takiego reprezentanta. „Partnerem” do rozmowy, z którym prawnik będzie różne kwestie uzgadniał, będzie własne sąd opiekuńczy. I to bez względu na to, w jakim sądzie toczy się postępowanie, do którego go powołano.
W czyim działa interesie?
Jakkolwiek by to banalnie nie zabrzmiało, reprezentant małoletniego działa w interesie małoletniego. Jego celem i jedynym zadaniem jest zapewnienie ochrony i realizacji interesów dziecka. Celem działania reprezentanta małoletniego nie jest popieranie jakichkolwiek działań rodziców lub tym bardziej jednego ze zwaśnionych rodziców przeciwko drugiemu, jeżeli nie leży to bezpośrednio w interesie dziecka.Widać to, gdy jeden z rodziców wnosił do sądu opiekuńczego o ustanowienie reprezentanta. Następnie ten rodzic oczekuje od niego działania według własnych wskazówek. Chce wydawać mu polecenia. Oczekuje, że będzie popierał oskarżenia wytoczone przez niego przeciwko drugiemu z rodziców. I to nawet, jeśli w materiale dowodowym nie ma wiarygodnych dowodów świadczących o tym, że drugi rodzić rzeczywiście dopuścił się popełnienia przestępstwa przeciwko dziecku.
Jak w takiej sytuacji ma się zachować reprezentant małoletniego? Rodzic nagle jest w szoku, że reprezentant nie żali postanowienia prokuratora o umorzeniu lub odmowie wszczęcia postępowania i ma o to pretensje właśnie do reprezentanta. Tymczasem reprezentant działa wyłącznie w interesie dziecka i widzi sprawę w ten sposób: w interesie dziecka nie leży, by np. ojciec został niesłusznie skazany za przęstepstwo przeciwko dziecku, którego nie popełnił, czego chce matka, gdyż uznaje, że w ten sposób znacznie łatwiej pójdzie jej w rozwodzie i przy żądaniu alimentów. Do takich działań reprezentant małoletniego ręki nie przyłoży.
Jeśli zainteresował Was ten temat, przeczytajcie również te teksty:

ROZWÓD OCZAMI ADWOKATA – NEGOCJATORA. CZĘŚĆ II – SIŁA EMOCJI
Świadomie lub nie, podejmując decyzję o rozwodzie przystępujemy do negocjacji, który przedmiotem jest sposób zmiany relacji oraz miejsce, w którym chcielibyśmy się znaleźć. Analogicznie, jeśli to nasz partner informuje nas o tym, że chce rozwodu, nie robi nic więcej, jak zaprasza nas do tych negocjacji. Wiadomo, że „do tanga trzeba dwojga”, a więc w polskim systemie prawnym nie jest wymagana zgoda małżonka na rozwód (chociaż większość ma takie wyobrażenie wynikające z amerykańskich filmów). Jak jeden z małżonków się uprze, to do rozwodu doprowadzi, natomiast rzeczywiście od drugiej strony zależy, ile to wszystko potrwa. Powstaje oczywiście pytanie: na jakich warunkach udzielimy tej zgody. I w tym momencie do gry wchodzi czynnik, który wszelkie chłodne kalkulacje przerwa często, jak huragan parasole na plaży. Są nim emocje, które wpływają na negocjacje, a na rozwód w szczególności. Przyjrzyjmy się im bliżej.
Zacznijmy od tego, że o ile strony nie dochodzą do wniosku, że chcą się rozwieść w tym samym czasie i z tych samych przyczyn (co zdarza się bardzo rzadko), emocje im towarzyszące będą najczęściej odmienne. Co innego będzie odczuwał małżonek, który przez lata powoli oswajał się z potrzebą rozwodu i w końcu ją zamanifestował, a inne emocje towarzyszyć będą temu, który nagle został o tym poinformowany. Należy mieć świadomość, że cykle emocjonalne i tych osób będą po pierwsze odmienne, a po drugie nie będą równomiernie rozłożone w czasie.
Wyobraźmy sobie scenę, w której jedna osoba płacze, jest w szoku i czuje, że jej świat się kończy. Druga osoba jest spokojna, nieco smutna i ją pociesza. Co teraz się stanie? Za chwilę nastąpi wybuch: Tobie już nie zależy, nawet nie płaczesz! A przecież ta osoba mogła przez lata cierpieć z powodu nieuchronnego rozpadu małżeństwa i ten etap ma już zwyczajnie za sobą. Czy ktoś jest winien? Nie. czy to napięcie wynikające jedynie z faktu, że jesteśmy na innych etapach kryzysu prowadzi do zaostrzenia konfliktu i wyniesienia go przez emocje na inny poziom? Każdy chyba się zgodzi, że tak. A mówimy jedynie o najprostszej konfiguracji.
Jakie emocje będą nam towarzyszyć? Żal. Smutek. Poczucie krzywdy. Poczucie winy. Złość. Gniew. Ulga, Negacja. Chęć odwetu. Strach i wiele innych. Ważne jest to, by być świadomym swoich swoich emocji oraz fakty, że emocje drugiej strony mogą być w tym momencie inne. Warto również dać im przeminąć o do konkretnych rozmów podchodzić, kiedy największe tsunami już przejdzie.
Jak więc prowadzić te negocjacje? Zadanie adwokata jest tu bardzo trudne. Jeśli skupi się wyłącznie na sprawach formalno prawnych i pominie aspekt emocjonalny u swojego klienta oraz drugiej strony, jego wysiłki najczęściej pójdą na marne. Zwyczajnie, jego praca może się w danym momencie nieużyteczna, para pójdzie w gwizdek. Może nawet zaszkodzić. Jeśli natomiast za bardzo da się porwać emocjom klienta, nie uda mu się wywiązać ze swojego zadania. Trzeba umieć znaleźć złoty środek i być bardzo uważnym, by nie skręcić za bardzo w jedną lub drugą stronę.
Nie ma również jednego sposobu na prowadzenie negocjacji. Trzeba opracować strategię w oparciu o znajomość sytuacji klienta, jego mocne i słabe strony. Musimy wspólnie zdefiniować cele oraz ryzyka, które jesteśmy w stanie ponieść. Żadna z metod negocjowania nie gwarantuje sukcesu sama z siebie. Są one raczej narzędziami, które wykorzystujemy umiejętnie po to, by pomóc klientowi osiągnąć najlepsze możliwe porozumienie. Dobrze, jeśli adwokat wychodzi z założenia, że negocjacje są próbą pomocy obu stronom zmierzenia się z problemem, który dotyczy ich w ty samym stopniu. Zaczyna się gra. A o niej już niedługo w kolejnym wpisie.
Obraz autorstwa Freepik
