
5 SYGNAŁÓW KONFLIKTU ZE WSPÓLNIKIEM
Wybuch wojny może być zaskoczeniem. Jeśli jest, znaczy to jednak, że ktoś nie wykonał dobrze swojej pracy. Nie dostrzegł sygnałów, że zbliża się burza. Lub je zlekceważył. Podobnie jest we współpracy między wspólnikami. Konflikt może zaskoczyć osobę postronną lub mało uważną. Jednak najcześciej przed jawnym, oczywistym i oficjalnym wybuchem dochodzi do niego wcześniej. W sposób dorozumiany. Wspólnicy nie są XIX-wiecznymi monarchami i nie wysyłają ambasadorów w cylindrze, którzy przy fanfarach wręczają obcemu rządowi notę o rozpoczęciu wojny, po czym armie wyruszają w pole. Konflikty między wspólnikami przypominają raczej wojnę hybrydową, w której – używając tytułu świetnej książki M. Budzisza – wszystko jest wojną. W tym tekście pokażę Wam 5 sygnałów konfliktu między wspólnikami.
Napięcia wynikające z naturalnej różnicy interesów są czymś naturalnym. Wewnątrz jednej drużyny dochodzi do rywalizacji równie ostrej, jak między samymi drużynami. Nie należy tych różnic lekceważyć, ale nie wolno też się z ich powodów załamywać. One są czymś naturalnym. I dopóki wspólnicy potrafią o nich rozmawiać, a suma korzyści ze współpracy przewyższa sumę niedogodności, jest dobrze. Jednak do przesilenia nie dochodzi nagle. Ono może być gwałtowne, dynamiczne, ale rzadko bywa zupełnie „niezapowiedziane”.
Przedstawię tu 5 sygnałów konfliktu, które moim zdaniem stanowią zapowiedź eskalacji lub – w zależności od przyjętej terminologii – są tymi przejawami eskalacji na niskich szczeblach, które zapowiadają dalszą eskalację. Pominę przyczyny sporów, tj. płaszczyzny, na których dochodzi do starć interesów wspólników, o których opowiadałem w moim podcaście. Skupię się na działaniach, które w mojej praktyce adwokackiej obserwuję od dawna i które, moim zdaniem, zapowiadają burzę. Ta burza nie musi być czymś złym, bywa oczyszczająca. Warto jednak wyczuć, że nadchodzi.

Infografika: 5 sygnałów zapowiadających eskalację konfliktu między wspólnikami w spółce – od formalizacji komunikacji po ciszę przed burzą
5 sygnałów konfliktu między wspólnikami
Sygnał 1. Komunikacja między Wami się zmienia
Do tej pory Wasza komunikacja była w dużej mierze koleżeńska. Wysyłaliście sobie memy, żartowaliście, a Wasze maile były konkretne, ale niepozbawione akcentów osobistych. W pewnym momencie zaczyna się to zmieniać.
Wspólnik przestaje wysyłać Ci rano śmieszne filmy, maile przybierają ton oficjalny i profesjonalny. Nie ma żartów albo stają się sztuczne. To, co między Wami było oczywiste i nie wymagało „potwierdzeń”, przestaje takie być. Wspólnik zaczyna żądać potwierdzenia Waszych ustnych ustaleń. Chce mailowych „podkładek” dla różnych decyzji, czego wcześniej nigdy nie było.
To są bardzo ważne sygnały, o których słowa nie znajdziecie w kodeksie spółek handlowych. A przecież jego przepisy najczęściej są tylko uzasadnieniem lub oznaczeniem pola dla decyzji, które podejmowane są w zupełnie inny sposób.
Zaufaj swojej intuicji, która w takich przypadkach bywa niezawodna. Być może wspólnik ma problemy w domu, być może zachorował, albo dowiedział się o czymś, czym nie chce Cię martwić. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że poczuł konieczność zmiany zasad Waszej współpracy lub jej zakończenia. Musisz założyć, że problemem dla niego jesteś Ty. Takie założenie można następnie zweryfikować. I lepiej miło się rozczarować, niż ten sygnał pominąć.
Sygnał 2. Wspólnik uderza w „Twoich” ludzi.
Jest to sygnał, który musi zapalić czerwoną lampkę w Twojej głowie. Albo uruchomić syrenę alarmową. Uderzanie we współpracowników bywa najczęściej wczesną fazą operacji przeciwko Tobie. Wspólnik unika jeszcze otwartej konfrontacji. Porównując to do gry w szachy, co najmniej zagraża Twoim pionkom lub lekkim figurom. Zyskuje przewagę. Może zacząć je zbijać. W ten sposób osiąga jednocześnie kilka celów:
- osłabia Twój zespół;
- testuje, na ile może sobie pozwolić;
- pokazuje wszystkim, że to on rozdaje karty;
- uderza w Twój prestiż;
- rozbija więzi łączące Cię z „Twoimi” ludźmi.
Co więcej, zgarnia całą tę pulę niemal bezkosztowo, przy niskim ryzyku. Może zawsze się wytłumaczyć, że miał do kogoś zastrzeżenia, że działał dla dobra firmy itp. To nie zawsze musi być „zwolnienie” kogoś. To może być ograniczenie jego zakresu odpowiedzialności, albo przeciwnie – zarzucenie go zadaniami. Kiedy indziej będzie to przeniesienie takiej osoby z miejsca, w którym była dla Ciebie osobiście przydatna. Może to być wreszcie oskarżenie kogoś o mobbing, by taką osobą na jakiś czas zneutralizować. Możliwości jest wiele.
Jeśli nie zareagujesz i nie staniesz w obronie „swoich”, za chwilę zostaniesz odizolowany, a Twoja grupa rozbita. Jeśli zadziałasz pochopnie, będziesz oskarżony o protekcjonizm i działanie na szkodę spółki. Twoja sytuacja pogarsza się z dnia na dzień. Ale oficjalnie – żadne działanie wspólnika nie jest skierowane bezpośrednio przeciwko Tobie.
Sygnał 3. Wspólnik Cię krytykuje
Jeśli wspólnik krytykuje Cię publicznie i przybiera to postać ożywionej dyskusji, to pół biedy. Znacznie gorzej, jeśli czyni to „pokątnie”, zwyczajnie Cię obgaduje. Jeśli dowiesz się od osób trzecich, że on podważa Twoje kompetencje, uczciwość, zaangażowanie itp., możesz potraktować to jako zapowiedź znacznie poważniejszych ruchów.
Takie zachowanie nie tylko uderza bezpośrednio w Ciebie, ale i w morale całej firmy. Pracownicy przekazują sobie takie plotki, skupiają się na Waszych relacjach, zaczynają dyskutować, który z Was ma rację. Zamiast skupić się na swojej pracy, zastanawiają się, czy rzeczywiście jesteś nieuczciwy lub leniwy – skoro drugi szef tak mówi, to coś w tym musi być.
Sam fakt, że jesteś przedmiotem takich „rozważań” nie pomaga Tobie, ani pracownikom. Co więcej, stają oni przed konfliktem lojalnościowym, co jest destrukcyjne.
Sygnał 4. Wspólnik wprowadza „swoich” ludzi.
Jeśli nagle dowiadujesz się, że wspólnik zamierza zatrudnić swojego zaprzyjaźnionego księgowego lub adwokata, który prowadzi inne jego sprawy, lub innych „swoich” ludzi na kluczowe stanowiska – to powinno zwrócić Twoją uwagę. W szczególności, jeśli robi to metodą faktów dokonanych. Wówczas Twoja biznesowa intuicja z pewnością zacznie głośno krzyczeć, a Ty – nie zagłuszaj jej.
Takie ruchy przypominają ustawianie „ciężkich” figur na Waszej szachownicy. Wspólnik właśnie prowadzi ofensywę, której bliższym celem jest faktyczne zwiększenie wpływów w firmie. Twoim kosztem. A jaki jest dalszy cel?
Sygnał 5. Ach, ta cisza…
Wspólnik przestał dopytywać o niezałatwione sprawy. Przestał zwracać uwagę na zachowania Twoje lub Twoich ludzi, które do tej pory go irytowały lub uważał je za niedopuszczalne. Nagle przestał żądać różnych dokumentów albo dał Ci odrobinę więcej swobody w zakresie, nad którym wcześniej zawsze chciał mieć dokładną kontrolę. I to nie na skutek wprowadzenia w życie nowych zasad Waszej współpracy i komunikacji, ale przeciwnie – po wcześniejszym nasileniu tych zachowań.
On nie odpuścił. Zmienił wzorzec zachowania, co może wskazywać, że Wasza relacja weszła w inną fazę. Nie znamy przyczyn tej zmiany. Ale fakt jej zajścia trzeba odnotować. A przyczyny ustalić. On być może już zebrał niezbędne informacje i je analizuje lub przygotowuje działanie. To może być cisza przed burzą.
Tabela 1: 5 Sygnałów konfliktu między wspólnikami
| Sygnał | Opis zmiany zachowania | Co oznacza w praktyce | Dlaczego jest groźny | Kierunek działań wspólnika |
|---|---|---|---|---|
| Zmiana w komunikacji | Maile przybierają ton oficjalny. Zaczyna żądać potwierdzeń ustnych ustaleń | Formalizacja relacji, budowanie dokumentacji, dystans emocjonalny | Zapowiedź zmiany zasad współpracy lub jej zakończenia | Mentalne przygotowanie do konfliktu lub restrukturyzacji |
| Uderzanie w Twoich ludzi | Zagraża Twoim ludziom, ogranicza zakres obowiązków, przenosi, neutralizuje, zarzuca zadaniami | Testowanie granic, osłabianie Twojego zaplecza | Rozbicie Twojej grupy. Izolacja Ciebie. Spadek Twojego prestiżu | Wczesna faza operacji przeciwko Tobie |
| Pokątna krytyka | Podważa Twoje kompetencje, uczciwość, zaangażowanie za Twoimi plecami | Budowanie narracji o Twojej słabości | Spadek morale, konflikt lojalnościowy pracowników | Przygotowanie gruntu pod większe ruchy |
| Wprowadzanie swoich ludzi | Zatrudnianie zaprzyjaźnionego księgowego, adwokata, kluczowych osób | Zwiększanie wpływów, budowa własnego zaplecza | Zmiana układu sił w spółce | Rozpoczęcie ofensywy. Ustawianie ciężkich figur. |
| Nagła cisza | Przestał dopytywać. Przestał zwracać uwagę. Dał Ci więcej swobody. | Zmiana wzorca zachowania po wcześniejszym zaostrzeniu | Może oznaczać, że zebrał już informacje i przygotowuje ruch | Wejście w nową fazę relacji – analiza, planowanie, przygotowanie |
Jak interpretować sygnały konfliktu wspólników?
Nie analizuj pojedynczego zachowania. Analizuj zmianę wzorca zachowania. Nie traktuj tych sygnałów jak testu, w którym trzy odpowiedzi oznaczają z pewnością konflikt, a jedna oznacza jego brak. Ich znaczenie zależy od kontekstu, intensywności i przede wszystkim od tego, czy tworzą spójny wzorzec zachowania. Jeden sygnał może być przypadkowy. Kilka powtarzających się zmian, które wzajemnie się uzupełniają, to już coś zupełnie innego.
Co może przynieść konflikt między wspólnikami?
Konflikt to nie koniec świata. Czasem sprzyja oczyszczeniu atmosfery i sprawia, że organizacja staje się silniejsza. Kiedy indziej w jego wyniku dochodzi do „wyrzucenia” niechcianego wspólnika, a firma działa i rozwija się dalej. Kiedy indziej, dojdzie wreszcie do podziału firmy lub jej sprzedaży i uczciwego rozstania, po którym każdy pójdzie w swoją stronę.
Opisane wyżej ruchy wspólnika to często faktyczne lub siłowe negocjacje, które mają osłabić Twoją pozycję. Szczególnie newralgiczny jest scenariusz, w którym to Ty masz odejść. Powinno Ci wówczas zależeć na jak najlepszych warunkach rozstania. Dlatego trzeba się przygotować.
Opisane przeze mnie sygnały mają różną siłę. Np. sygnał 1 świadczy jedynie o zmianie mentalnej, ale niekoniecznie oznacza zmianę w realnym układzie. Z dużą dozą prawdopodobieństwa jednak ją zapowiada. Inne, jak sygnały 2 i 4 oznaczają nie tyle przygotowania, co faktyczne rozpoczęcie działań.
Co ważne, opisane wyżej sygnały mają tę wspólną cechę, że rzadko wiążą się z osiągnięciem głównych celów. Najczęściej, zapowiadają one dalsze, mocniejsze działania. Warto o tym pamiętać.
5 sygnałów konfliktu. Jak możemy Ci pomóc?
Nasza Kancelaria nie tylko prowadzi sprawy sądowe. Zajmiemy się też analizą strategiczną konfliktu. Co to znaczy?
Poznajemy dokładną pozycję obu stron, szukamy również tzw. „beneficjentów nieoczywistych”, którzy mogą stać z tyłu i napędzać konflikt dla swoich interesów. Przeprowadzamy dokładny audyt prawny. Na tym jednak nie kończymy, gdyż jego wyniki są dla nas dopiero podstawą do dalszej pracy. Dużo pracy poświęcamy wykryciu potencjalnych ryzyk i opracowaniu procedur ich neutralizacji lub minimalizacji. Poszukujemy realnych interesów stron oraz czynników oraz obszarów i maksymalnej realizacji.
Identyfikujemy poszczególne zachowania drugiej strony. Korzystamy przy tym z narzędzi analizy behawioralnej, w tym z mojego autorskiego Modelu Parametrów Zachowań, który nadaje się do stosowania właśnie w sporach między wspólnikami. Wyciągamy wnioski nie z tego, co wspólnik mówi, ale w jakim kierunku zmierzają jego zachowania – nawet jeśli sam jeszcze nie jest tego świadom.
Ustalamy, czy jego zachowania prowadzą do utrzymania dotychczasowego układu, czy do jego zmiany? Czy działa aktywnie, czy przez zaniechania? Czy ponosi coraz większe koszty, aby osiągnąć określony cel i czy powtarza próby mimo początkowych niepowodzeń. A jeśli tak – czy próbuje tych samych sposób, czy szuka nowych? Analiza w ten sposób zebranych informacji jest bardzo cenna.
Określamy wspólnie z Klientem strategię opartą o cele maksymalne i minimalne. Tworzymy modele BATNA i WATNA. Opracowujemy drogę do osiągnięcia celów – krok po kroku. Tu wszystko jest zaplanowane.
Nasza praca polega na opracowaniu strategii, prowadzeniu negocjacji lub reprezentacji klientów w sądzie, gdy zajdzie taka potrzeba. Dla nas prawo jest narzędziem, które ma służyć Twoim interesom. Wprowadza też pewne ograniczenia, reguły gry, które znamy i potrafimy wykorzystać.
FAQ – 5 sygnałów konfliktu między wspólnikami
Czy można przewidzieć dalsze działania wspólnika na podstawie jego dotychczasowego zachowania?
Nie możemy mieć 100% pewności. Ale istnieją narzędzia, które pozwalają umiejscowić wykryte zachowanie w szerszym kontekście, a następnie sformułować hipotezy, które pozwalają je zrozumieć. Temu służy m.in. Model Parametrów Zachowań. Pewne zastosowanie może tu znaleźć również model 4 sił Bobby’ego Moesty.
Jak rozpoznać, że wspólnik przygotowuje się do konfliktu?
Nie ma jednego zachowania, które pozwala to stwierdzić. Znacznie ważniejsza jest zmiana wzorca zachowań wspólnika. Sygnałem może być nagła formalizacja komunikacji, zwiększenie kontroli, działania wobec pracowników związanych z drugim wspólnikiem, wprowadzanie własnych ludzi na kluczowe stanowiska albo gromadzenie dokumentacji dotyczącej wcześniejszych decyzji.
Nie oznacza to jeszcze, że wspólnik zamierza rozpocząć konflikt. Istotne jest, czy poszczególne zachowania zaczynają tworzyć spójny kierunek. Dlatego zamiast pytać wyłącznie „co wspólnik mówi?”, warto analizować co robi, co się w jego zachowaniu zmieniło i dokąd te zmiany prowadzą.
Po czym poznać, że wspólnik chce usunąć mnie ze spółki?
Nie można tego wiarygodnie ustalić na podstawie jednego zachowania. Można natomiast obserwować, czy działania wspólnika systematycznie ograniczają Twój wpływ na spółkę.
Sygnałami ostrzegawczymi mogą być odsuwanie Cię od informacji i decyzji, wzmacnianie własnego zaplecza personalnego, podważanie Twojego autorytetu, ograniczanie kompetencji lub tworzenie dokumentacji dotyczącej Twoich działań. Szczególne znaczenie ma ich powtarzalność i wzajemne powiązanie.
Co zrobić, gdy wspólnik zaczyna zatrudniać swoich ludzi?
Nie należy automatycznie traktować tego jako działania przeciwko sobie. Trzeba najpierw ustalić, jaką funkcję w spółce będzie pełniła nowa osoba i jak jej pojawienie się zmieni układ wpływów.
Warto sprawdzić jej kompetencje, podległość, dostęp do informacji oraz to, czy podobne decyzje były wcześniej podejmowane wspólnie. Jeżeli zatrudnienie „swojego człowieka” jest częścią szerszego wzorca – na przykład równocześnie ograniczany jest Twój wpływ, a wzmacniane zaplecze wspólnika – znaczenie takiego ruchu jest znacznie większe.
Nie chodzi więc o to, aby natychmiast odpowiadać kontrruchem. Najpierw trzeba rozpoznać cel, konsekwencje i prawne możliwości działania obu stron.
Czy zmiana sposobu komunikacji wspólnika może oznaczać konflikt?
Tak, ale sama w sobie nie jest dowodem konfliktu.
Jeżeli wcześniejsza swobodna komunikacja nagle zostaje zastąpiona formalnymi mailami, żądaniem pisemnego potwierdzania ustaleń czy szczegółowym dokumentowaniem decyzji, jest to sygnał, że dotychczasowy sposób współpracy przestał być dla wspólnika wystarczający.
Przyczyna może być różna. Dlatego nie należy od razu przypisywać mu określonej intencji. Warto natomiast obserwować, czy zmiana komunikacji występuje razem z innymi zachowaniami. Pojedynczy sygnał może być przypadkowy. Zmiana wzorca zachowania jest znacznie bardziej znacząca.
Co zrobić, gdy wspólnik podważa moje kompetencje przed pracownikami?
Najpierw należy odróżnić zwykłą krytykę merytoryczną od systematycznego podważania Twojej pozycji. Wspólnicy mogą się publicznie nie zgadzać. Problem pojawia się wtedy, gdy jeden z nich zaczyna przedstawiać drugiego pracownikom jako osobę niekompetentną, nieuczciwą czy niezaangażowaną.
Warto dokumentować konkretne zdarzenia i ocenić ich wpływ na funkcjonowanie spółki. Nie należy jednak automatycznie odpowiadać podobną kampanią przeciwko wspólnikowi. Może to jedynie wciągnąć pracowników w konflikt i przyspieszyć jego eskalację.
Co zrobić, gdy podejrzewam, że wspólnik przygotowuje działania przeciwko mnie?
Nie zaczynaj od uderzenia prewencyjnego. Podejrzenie nie jest jeszcze wiedzą. Najpierw należy zebrać i uporządkować fakty oraz ustalić, czy obserwowane zachowania rzeczywiście tworzą określony wzorzec.
Warto przeanalizować, co się zmieniło, jakie działania pojawiły się później, kto na nich zyskuje, kto traci wpływ oraz jakie możliwości działania daje obecna struktura prawna spółki.
W tym celu możesz skontaktować się z nami. Mamy doświadczenie i narzędzia do analizy struktury konfliktu i zachowań drugiej strony. Potrafimy wyciągać z nich wnioski w interesie naszych klientów.
Do czego może prowadzić eskalacja konfliktu między wspólnikami?
W każdej firmie eskalacja konfliktu może przebiegać inaczej. Jeśli jesteście ciekawi, możecie przeczytać mój scenariusz rozwoju konfliktu między wspólnikami. Ten tekst napisałem w dużej mierze w oparciu o prawdziwe wydarzenia. Niektóre elementy musiałem oczywiście zmienić.

DLACZEGO OFIAROM PRZEMOCY TAK TRUDNO JEST ODEJŚĆ?
W poprzednim artykule opisałem spiralę stresu i bierności. Jest to mój autorski model, który przedstawia, jak długotrwały stres i lęk wpływają na awersję do ryzyka i podejmowania decyzji o zakończeniu patologicznej relacji, a dalsze trwanie w niej tylko wzmaga stres i lęk. Dzisiaj chciałem rozwinąć tę myśl już na gruncie spraw rodzinnych i przemocy domowej, które znam z własnej praktyki zawodowej.
Jak działa spirala stresu i bierności w przemocy domowej?
Najłatwiej będzie ją przedstawić za pomocą grafiki.

Rys. 1. Spirala Stresu i Bierności w przemocy domowej
Spirala Stresu i Bierności w moim ujęciu jest modelem opisującym sprzężenie zwrotne o wartości dodatniej. Oznacza to, że po pełnym cyklu sytuacja zatacza koło, ale jest już jakby „piętro wyżej”. Przypomina sprężynę. Po pełnym obrocie jest już gorzej, niż przed nim. A podjęcie decyzji o wyjściu z patologicznego układu, przemocowego związku będzie o ten jeden stopień trudniejsze, niż poprzednio.
Teraz tylko zasygnalizuję, że o podobnym mechanizmie, którego jeszcze wówczas nie potrafiłem tak nazwać, pisałem w artykułach: Czemu ofiary nie bronią się przed mobbingiem? oraz Podjęcie decyzji o zakończeniu współpracy, a także Konflikt w firmie rodzinnej oczami praktyka – Kompendium.
Więcej na temat przemocy domowej możecie dowiedzieć się m.in z: Raportu Instytut Spraw Obywatelskich o Przemocy Domowej oraz Raportu podsumowujący działalność Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” w czerwcu 2025 roku. Najbardziej wartościowe wydaje mi się jednak Europejskie Badanie Przemocy Uwarunkowanej Płcią – Wyniki z Badań Polskich.
Czemu ofiara przemocy domowej od razu nie decyduje się na odejście od partnera?
Udzielenie wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie przerasta moje możliwości. Do tej pory zauważyłem jednak nastepujące mechanizmy, które mogą wystąpić łącznie, lub mogą pojawić się tylko niektóre z nich.
Długotrwały stres i lęk upośledzają korę przedczołową, która odpowiada za planowanie długoterminowe
Z przytoczonych przeze mnie w poprzednim wpisie badań wynika, że długotrwały stres wpływa na strukturę mózgu odpowiedzialną m.in. za planowanie długoterminowe. Z funkcjonalnego punktu widzenia można powiedzieć, że umysł wchodzi w tryb przetrwania. Cechuje go: a) skupienie na tym, co tu i teraz; b) awersja do ryzyka; c) niechęć do konfrontacji.
Ofiara przemocy, poddana silnemu stresowi i odczuwająca lęk będzie skupiona na tym, żeby a) nie prowokować partnera, b) podporządkować mu się, c) przetrwać „do jutra”.
Samoobwinianie się – selfblaming
Osoba doznająca długotrwałej przemocy domowej będzie odczuwała wstyd oraz wyrzuty sumienia. Z czego to wynika?
Samoobwinianie jest dobrze opisanym mechanizmem psychologicznym, często obserwowanym u osób doświadczających przemocy i traumy. Pozwala zachować złudzenie wpływu na sytuację: skoro to moja wina, to być może mogę coś zmienić. Oznacza ono jednak, że ofiara doszukuje się w sobie przyczyn cudzej agresji. Mówi: „widocznie na to zasłużyłam”, „nie jestem wystarczająca dobry”, „to moja wina”.
Znam, to co mam, a przyszłość jest niepewna
Wiele ofiar długotrwałej agresji jest w takim stanie, że jakakolwiek zmiana wydaje się im być bardziej ryzykowna, niż pozostanie w „niewoli”, którą znają. Są zbyt wyczerpane, że udźwignąć zmianę, bo ta przecież wiąże się ryzykiem i kosztami, których nie są w stanie ponieść (emocjonalnymi, organizacyjnymi, finansowymi, społecznymi). Każde działanie jawi się jako niewykonalne, próba jego podjęcia jako ryzykowna, a każde ryzyko jako śmiertelnie niebezpieczne.
Z decyzyjnego punktu widzenia, koszty wyjścia z relacji są natychmiastowe i pewne, natomiast korzyści – odroczone w czasie i niepewne. A na to ofiara najczęściej nie może sobie pozwolić.
Poczucie wstydu
Ofiara przemocy domowej będzie również doznawać poczucia wstydu za to, że: a) jest ofiarą przemocy, b) znalazła się w takim miejscu, c) wybrała takiego partnera, d) nie miała sił tego zakończyć. Osoba taka może myśleć: „On mnie bije i mówi, że jestem beznadziejna i słaba. Nie potrafię od niego odejść. Widocznie jestem aż tak beznadziejna, jak on mówi. On pewnie ma rację. Nie chcę, żeby ktoś się o tym dowiedział.” Kiedy indziej będzie to wstyd przed samą sobą za brak sił, odwagi, determinacji, konsekwencji, asertywności. Ten rodzaj wstydu niektórym najtrudniej przezwyciężyć.
Przytłoczenie oceną, że „skoro w tym tkwi, to widocznie jej to odpowiada”
To jeden z najtrudniejszych elementów. Jestem przekonany, że nikt nie chce tkwić w przemocowym związku, nikt nie chce być bity, poniżany, głodzony, alienowany od rodziny i społeczeństwa, blokowany w karierze zawodowej i na inne sposoby podporządkowywany lub poddawany przemocy finansowej. Taka osoba marzy o zmianie, ale będąc w trybie przetrwania, nie jest w stanie realnie planować dużych zmian. Nie ma na to zasobów emocjonalnych, ani intelektualnych. Jej „procesor” jest niemal całkowicie obciążony innymi zadaniami. Społeczny odbiór bywa jednak inny – niektórzy znają jej sytuację i pokazują pogardę dla słabości ofiary. W końcu może usłyszeć: „musisz to lubić”. I to jej podcina skrzydła natychmiast.
Widuję przemoc na co dzień
Wszystkie opisane wyżej mechanizmy znam nie tylko z literatury psychologicznej. Widzę je niemal codziennie w mojej kancelarii.
Widziałem i rozmawiałem z dziesiątkami kobiet będących w stanie, który wyżej opisałem. Były zastraszone. Jednak przede wszystkim – nie wyobrażały sobie realnie, że ich życie może wyglądać inaczej. Łączyło je to, że zdawały się być „za szybą”, jakby trochę nieobecne. Rozumiały wszytko, co im mówiłem, ale to do nich nie docierało.
Moimi klientkami są kobiety ze wszystkich warstw społecznych. Są to panie profesor i szwaczki, sprzątaczki, urzędniczki i właścicielki firm. Są to kobiety w każdym wieku, ze wsi i miast. Jeżdżą tramwajami i porsche.
9-letnia dziewczynka płakała i mówiła, że to jej wina, że tata ją bije
W niebieskim pokoju siedziała 9-letnia dziewczynka o ciemnych włosach i za bardzo dojrzałym spojrzeniu. Opowiadała, jak tata ją bije. Mówiła, że to jej wina. Usprawiedliwiała go. Była spokojna, zrezygnowana, bluzeczkę z kołnierzykiem miała zapiętą pod szyją. Zdawała się przepraszać, jakby ta cała sprawa była przez nią.
Zastanawiałem się nie tylko, nad cierpieniem, którego już doznała. Zadawałem sobie pytanie, czy będzie w stanie wyjść ze schematu? Czy przerwie pętlę? Czy uniknie wejścia w przemocowy związek, w którym będzie usprawiedliwiać swojego oprawcę, który będzie bił ją, a potem również ich dziecko. Nie mogłem mieć pewności, że tak będzie, ale słyszałem już wiele podobnych historii.
40 lat
Ale słuchałem też 70-kilkuletniej pani Prezes, która doświadcza przemocy od swojego męża od 40 lat. Chętnie wprowadziła w swojej firmie prace zdalną, gdyż nieraz nie potrafiła już makijażem zakryć siniaków. Wynajęła potajemnie mieszkanie, do którego jeździła pracować. Mężowi mówiła, że jedzie do biura, a pracownikom, że pracuje z domu.
W końcu to zrozumiałem: Prymat Emocji w Strategii Wyjścia
Wiecie, co było najgorsze? Nie to, że nie wiedziałem, jak im pomóc. Najtrudniejsze i najbardziej emocjonalnie obciążające dla mnie było, że one często „nie chciały” mojej pomocy przyjąć. Wówczas zacząłem się zastanawiać, jaka jest tego przyczyna. Wtedy zrozumiałem, że emocje klienta są fundamentalnym elementem strategii, którego nie tylko nie wolno lekceważyć – od niego trzeba zaczynać. O roli emocji w negocjacjach nagrałem osobny odcinek mojego podcastu. Uwagi w nim zawarte odnoszą się również do emocji w strategii wyjścia.
Jak wyrwać się z przemocowego związku?
Są różne scenariusze.
Ostre cięcie
Niektóre moje klientki zdecydowały się na „ostre cięcie” – „rewolucję”. Około miesiąca zajmuje nam: znalezienie mieszkania, przygotowanie przeprowadzki, załatwienie postanowienia sądu, że dzieci mają mieszkać z matką, wdrożenie środków ochrony z ustawy antyprzemocowej i sądowy zakaz zbliżania. Oczywiście do tego dochodzi pozew o rozwód z winy drugiej strony, alimenty, ograniczenie lub pozbawienie władzy rodzicielskiej i zawiadomienia karne. To wszystko musi zostać wykonane we właściwej kolejności. Jeden błąd może zniweczyć cały plan.
Kiedy to może zadziałać? Konieczne są dwa warunki, które musza wystąpić łącznie. Klientka musi mieć zasoby psychiczne, by to udźwignąć i… środki, by to wszystko zorganizować. Trzeba również zadbać o dzieci. Innymi słowy – jest to rewolucja w życiu, na którą nie każdy jest gotowy i nie każdego na to stać.
Jaka jest rola adwokata w ostrym cięciu?
Adwokat jest tu strategiem i wykonawcą, głównodowodzącym i szefem sztabu, który musi wszystko w najdrobniejszych szczegółach zaplanować, ustalić sekwencję zdarzeń i plany awaryjne. A następnie wszytsko to szybko i precyzyjnie wykonać.
Budowa przyczółka
Alternatywą jest stopniowe wdrażanie pomocy psychologicznej, być może psychiatrycznej, budowanie małej przestrzeni bezpieczeństwa, która jest „przyczółkiem”, punktem wyjścia dalszego uwalniania się. Jest to droga dłuższa, inna.
W tej strategii działamy w trzech obszarach: a) wsparciu psychologicznym i odbudowie wiary w siebie, sprawczości, b) analiza prawna stanu majątkowego, własności firmy, wspólnego majątku, możliwych roszczeń, zbieranie informacji, budowa punktów zaczepienia, c) odbudowa relacji z osobami trzecimi (rodziną i przyjaciółmi), których wsparcie może okazać się bezcenne, a sama świadomość tego, że ciągle są, zbawienna.
Rola adwokata w budowie przyczółka
Tutaj adwokat musi być cierpliwy i czekać, aż klientka nabierze sił, a sam w tym czasie musi robić swoje. Musi być przy tym czujny i mieć z nią regularny kontakt. Dlaczego?
Dlatego, że taka osoba jest w układzie, którzy z natury jej kondycje pogarsza. Oznacza to, że wyjściowo czas gra jej niekorzyść. Aby więc czekać, działania „zaradcze” musza nie tylko równoważyć destrukcyjną moc układu, ale ją znacząco uprzedzać. Innymi słowy, strategia ta ma sens tylko wtedy, gdy z czasem ofiara staje się dzięki wykonywanej pracy coraz silniejsza, a nie coraz słabsza. Rolą adwokata jest tu trzymać rękę na pulsie. W obu przypadkach podstawą relacji adwokata z klientem jest zaufanie.
Doświadczenie zdobywa się z czasem
Kiedyś byłem zły, że nie wszyscy, dla których ułożyłem „doskonałą” strategię „ostrego cięcia”, chcieli z niej skorzystać. Dzisiaj wiem, że ta strategia nie była dla nich dobra, bo nie uwzględniała najważniejszego – człowieka, któremu chciałem przecież pomóc.
Z czasem zrozumiałem, że strategia nie jest „modelem matematycznym”, planem oderwanym od rzeczywistości, wartością samą w sobie. Jest ona wyłącznie służebna wobec człowieka, któremu ma pomóc. To człowiek, który przychodzi do adwokata jest najważniejszy, nigdy nie może być traktowany jako „przeszkoda” w realizacji ładnego planu. Plan będzie piękny wtedy, kiedy będzie służył dobru konkretnego człowieka w jego konkretnej sytuacji.
Zaproszenie do kontaktu
Pamiętaj, że wizyta u adwokata, to nie koniec procesu decyzyjnego. Wiele osób uważa, że musi wszystko zaplanować, zrozumieć, przewidzieć, a potem pójdzie do adwokata, żeby napisał pozew. Powinno być odwrotnie: od wizyty u adwokata należy zacząć. To początek drogi, której zwieńczeniem będzie przystąpienie do działania.
Adwokat, który ma doświadczenie w sprawach rodzinnych i przemoc owych wesprze Cię w procesie decyzyjnym i przygotowaniach, pomoże określić cele i stworzy strategię. Nie będzie tylko wykonawcą, ale przeprowadzić cię przez całą drogę. Właśnie takimi zasadami kierujemy się w Kancelarii Jakubiec i Wspólnicy.
Jeśli czujesz, że chcesz z nami porozmawiać, dowiedzieć się, jakie są możliwości, odezwij się do nas. Rozmowa to jeszcze nie decyzja. I zostanie między nami.

SPIRALA STRESU I BIERNOŚCI W PODEJMOWANIU DECYZJI
Ludzie często jednocześnie dostrzegają potrzebę zmiany i nie podejmują działań prowadzących do jej realizacji. Ten paradoks od dawna mnie zastanawiał. A niedawno trafiłem na badania, z których wynika, że stres i lęk są czynnikami wzmagającymi awersję do ryzyka bardziej, niż cechy osobowości. Zadałem sobie przy tym pytanie, czy możliwe jest, by decyzja o zmianie była bardziej stresująca, niż sytuacja, która wywołuje potrzebę tej zmiany? Obserwuję to wśród ofiar przemocy domowej, mobbingu oraz wśród wspólników, którzy źle czują się w danej firmie. Wszystkie te grupy łączy jedno: jest im źle, ale często odwlekają decyzję o zmianie.
Dlaczego ludzie pozostają w układach, z których chcą odejść?
Osoba pozostająca w przemocowym związku może wiedzieć, że relacja jest dla niej destrukcyjna, a mimo to przez lata nie decyduje się odejść. Niektórzy twierdzą, że takim osobom widocznie „jest dobrze”, albo „nie chcą zmiany”. Okazuje się, że to nie prawda. One zmiany chcą, ale nie mają zasobów, by ją przeprowadzić. Co więcej, pozostawanie w takiej sytuacji sprawia, że z roku na rok będzie tylko coraz trudniej z niej wyjść. Dlaczego tak jest?
Jak przewlekły stres upośledza zdolność do podejmowania decyzji o zmianie?
Widzimy to zjawisko w wielu obszarach życia.
Ofiara mobbingu rozumie, że pozostanie w tej pracy negatywnie wpłynie na jej życie. Jednocześnie nie podejmuje decyzji o odejściu.
Wspólnik funkcjonujący w konflikcie z dominującym lub nieuczciwym partnerem może dostrzegać konieczność zakończenia współpracy, ale odkładać działania prawne lub organizacyjne.
Z zewnątrz takie zachowanie bywa interpretowane jako brak konsekwencji, odwagi lub determinacji. Taka interpretacja pomija jednak istotny element: decyzje nie są podejmowane wyłącznie na podstawie racjonalnej oceny korzyści i strat. Są podejmowane przez człowieka funkcjonującego w określonym stanie emocjonalnym, poznawczym i fizjologicznym. Istotna rolę gra też kontekst całej sytuacji.
Moja hipoteza
W niniejszym artykule proponuję roboczą i autorską hipotezę, że przewlekły stres i lęk mogą istotnie deformować proces podejmowania decyzji, niekoniecznie zmieniając sam wektor decyzji, lecz wpływając na jej dynamikę i determinację.
Odwołam się tu do zaprezentowanej przeze mnie wcześniej koncepcji 3 parametrów decyzji: wektora, dynamiki i determinacji.
W tym ujęciu każdą decyzję można opisać za pomocą 3 parametrów:
- Wektor – stosunek do status quo, gdzie Wektor 0 oznacza chęć utrzymania status quo, a Wektor 1 – dążenie do zmiany;
- Dynamika – sposób osiągnięcia celu opisanego przez wektor, gdzie Dynamika (+) oznacza realizację przez działanie, a (-) realizację przez bierność;
- Determinacja – określa gotowość zaangażowania, poniesienia kosztów i ryzyka, może być wysoka (H) lub niska (L).
Można zatem założyć, że osoba może nadal posiadać określony wektor (1) decyzji („chcę odejść”, „chcę zakończyć konflikt”, „chcę zmienić sytuację”), ale pod wpływem przewlekłego stresu przechodzić z aktywnej dynamiki działania (D+) do dynamiki biernej (D−), obejmującej unikanie, odwlekanie i przeczekiwanie, a jej determinacja ulega obniżeni H->L.
Nie oznacza to, że stres zawsze powoduje bierność. Oznacza natomiast, że w określonych warunkach może zwiększać prawdopodobieństwo wyboru zachowań minimalizujących natychmiastowy dyskomfort kosztem długoterminowej poprawy sytuacji.
Stres jako czynniki wpływający na proces podejmowania decyzji w modelu Fogga
Model Podejmowania Decyzji Fogga stanowi, że podejmujemy decyzję, gdy zajdą jednocześnie 3 elementy:
1) odczuwamy biologicznie rozumianą motywację;
2) subiektywnie postrzegamy zadanie jako wykonalne;
3) zajdzie wyzwalacz, impulsów, który nas skłoni do działania.

Rys. 1: Model Podejmowania Decyzji Fogga
Jak stres i lęk wpływają na podejmowanie decyzji w modelu Fogga?
Stawiam tezę, że stres i lęk nie wpływają na samą motywację rozumianą biologicznie, ale upośledzają osąd trudności zadania (wydaje się nam trudniejsze, niż jest w rzeczywistości) oraz ograniczają nasza podatność na wyzwalacz (nie podejmujemy działania pod wpływem impulsu, który byłby wystarczający, gdyby te czynniki nie występowały lub występowały w mniejszym nasileniu).
Co pokazują dotychczasowe badania?
Współczesne badania nad stresem, lękiem i prokrastynacją opisują różne elementy tego samego procesu. Choć poszczególne nurty koncentrują się na innych aspektach – funkcjonowaniu mózgu, regulacji emocji, osobowości czy podejmowaniu ryzyka – razem tworzą obraz człowieka, którego zdolność do działania może zostać znacząco zmieniona przez przewlekły stres.
Prokrastynacja jako regulacja emocji, a nie problem organizacji czasu
Przez wiele lat prokrastynacja była traktowana przede wszystkim jako problem zarządzania czasem lub samodyscypliny. Nowsze badania wskazują jednak, że jest to uproszczone wyjaśnienie.
Fuschia M. Sirois w swoich badaniach nad prokrastynacją wskazuje, że odkładanie działania jest często sposobem regulowania negatywnych emocji związanych z zadaniem. Człowiek nie odkłada działania dlatego, że nie rozumie jego znaczenia, lecz dlatego, że samo działanie wywołuje napięcie, lęk lub dyskomfort. Istotną rolę gra tu również niska samoocena i niski poziom samowspółczucia.
Działanie zostaje więc zastąpione krótkotrwałą strategią ulgi:
„Jeżeli nie podejmę decyzji teraz, przez chwilę nie będę musiał mierzyć się z jej konsekwencjami.”
Problem polega na tym, że krótkoterminowa redukcja napięcia prowadzi do długoterminowego wzrostu stresu. To pułapka, która wciąga.
Zobaczcie: Badania Sirois i Pychyl dotyczące prokrastynacji jako regulacji emocji.
Stresujący kontekst zwiększa podatność na unikanie i odwlekanie decyzji
Szczególnie interesujące znaczenie dla analizowanych sytuacji ma koncepcja stress context vulnerability model, rozwijana przez ww. F. M. Sirois.
Zgodnie z tym podejściem prokrastynacja nie wynika wyłącznie z indywidualnych cech człowieka. Istotne znaczenie ma również kontekst, w którym osoba funkcjonuje.
Stresujące środowisko może zwiększać podatność na zachowania unikowe nawet u osób, które wcześniej nie wykazywały szczególnej skłonności do odkładania działań.
Oznacza to, że osoba silna, kompetentna i racjonalna może w określonych warunkach zacząć:
- unikać konfrontacji,
- odkładać decyzję o odejściu,
- przeczekiwać kolejne kryzysy,
- minimalizować problem,
- racjonalizować sytuację („może się zmieni”, „może przesadzam”, „jeszcze trochę wytrzymam”).
W takim ujęciu zachowanie unikowe nie musi być wynikiem słabości psychicznej. Może być przewidywalną reakcją na środowisko generujące przewlekły stres.
Ma to szczególne znaczenie w sytuacjach takich jak przemocowa relacja, destrukcyjny konflikt wspólników czy długotrwały mobbing.
Dwa źródła podatności na prokrastynację: osobowość i sytuacja
Wyżej wskazane badania Sirois dotyczyły głównie wpływu takich czynników, jak stres i lęk. Są jednak również badania H.C. Schouwenburg i C.H. Lay, które wskazują, że spośród tzw. Wielkiej Piątki modeli osobowości, to właście osobowość neurotyczna najbardziej sprzyja prokrastynacji. Pięć tych modeli nazwano „Wielką Piątką”.
Cechy osobowości: ogólne tendencje
Badania Schouwenburg i Lay nad Wielką Piątką wskazują, że określone – neurotyczne cechy osobowości mogą zwiększać prawdopodobieństwo występowania prokrastynacji.
Podobne zależności wskazują późniejsze badania, między innymi Ocansey i współautorów.
Co bardziej sprzyja prokrastynacji w konkretnej sytuacji?
Cechy osobowości można jednak traktować przede wszystkim jako ogólne tendencje, a nie jako pełne wyjaśnienie konkretnego zachowania w konkretnej sytuacji. W konkretnej sytuacji cechy osobowości będą miały znaczenie drugorzędne. Najważniejszym czynnikiem sprzyjającym prokraslynacji będzie więc silny lub długotrwały stres, lęk i strach.
Dla przykładu, osoba o wysokiej neurotyczności może być bardziej podatna na stres, ale sama cecha nie wyjaśnia, dlaczego w określonym momencie życia podejmuje decyzję o odejściu lub pozostaniu ze związku, spółki lub pracy.
Dlaczego stres utrudnia podejmowanie decyzji?
Jednym z najlepiej opisanych mechanizmów wpływu przewlekłego stresu na zachowanie jest jego oddziaływanie na funkcje wykonawcze mózgu.
Funkcje wykonawcze odpowiadają między innymi za:
- planowanie,
- kontrolę impulsów,
- utrzymywanie celu w pamięci,
- analizę konsekwencji,
- elastyczne dostosowywanie strategii działania.
Są one szczególnie istotne w sytuacjach wymagających podjęcia złożonej decyzji, której skutki rozciągają się w czasie.
Badania Amy Arnsten – Stress signalling pathways that impair prefrontal cortex structure and function wskazują, że 1) przewlekły stres wpływa na funkcjonowanie kory przedczołowej, która
2) odpowiada za świadome, ukierunkowane i kontrolowane działanie, planowanie i podejmowanie decyzji (więcej: A. Damasio, Błąd Kartezjusza, s. 72, 80, 141 i 156),
3) pod wpływem silnego lub długotrwałego stresu dochodzi do przesunięcia funkcjonowania mózgu w kierunku mechanizmów bardziej reaktywnych, związanych z przetwarzaniem zagrożenia i natychmiastową reakcją.
W praktyce oznacza to, że człowiek może nadal rozumieć, jakie działanie byłoby korzystne, ale jednocześnie mieć ograniczoną zdolność do jego konsekwentnej realizacji.
Podobne wnioski wynikają z badań Soni Lupien dotyczących stresu i funkcjonowania poznawczego. Autorka wskazuje, że stres nie jest wyłącznie subiektywnym odczuciem napięcia, lecz złożonym procesem biologicznym wpływającym na sposób przetwarzania informacji, ocenę sytuacji i zdolność adaptacji.
Warto też przytoczyć pracę Yuang Nie, Wandei Wang i innych, w której wskazują na umiarkowaną dodatnią korelację między prokrastynacją a negatywnymi emocjami, z łączną wielkością efektu r=0.342.
Prawo Yerkesa – Dodsona
Prawo Yerkesa – Dodsona mówi nam, że istnieje korelacja między ilością stresu, a naszą zdolnością do wykonania zadania. Jeśli nie ma motywacji i związanego z nią stresu, idzie nam słabo. Dobrze idzie nam w momencie średniej motywacji, która wiąże się ze średnim stresem. Ale nadmiar motywacji i stresu sprawia, że nasza zdolność do wykonania zadania gwałtownie spada.

Rys. 2: Krzywa Yerkesa – Dodsona.
Stres a podejmowanie ryzyka: dlaczego zmiana może wydawać się bardziej niebezpieczna niż pozostanie?
Kolejnym istotnym elementem jest sposób, w jaki stres wpływa na ocenę ryzyka.
Nie oznacza to, że stres zawsze prowadzi do większej albo mniejszej skłonności do ryzyka.
Oznacza natomiast, że stres zmienia sposób wartościowania dostępnych opcji.
W sytuacjach chronicznego stresu pojawia się szczególnie interesujący paradoks. Działanie może być obiektywnie korzystne, ale subiektywnie postrzegane jako bardziej ryzykowne. Przykład: Osoba pozostająca w przemocowym związku może wiedzieć, że odejście zwiększyłoby jej bezpieczeństwo w długim okresie.
Jednocześnie jednak: rozmowa o odejściu, reakcja partnera, konsekwencje finansowe, zmiana codziennego życia, mogą być postrzegane jako ogromne zagrożenie.
W efekcie pozostanie zaczyna wyglądać jak opcja „bezpieczniejsza”.
Nie dlatego, że rzeczywiście nią jest. Dlatego, że jest znana i przewidywalna. Można zatem zaproponować następującą interpretację:
W warunkach przewlekłego stresu człowiek może wybierać opcję minimalizującą natychmiastowy dyskomfort, nawet jeśli zwiększa ona długoterminowy koszt.
Skracanie horyzontu czasowego: dlaczego przyszłość traci znaczenie?
Jednym z mechanizmów, który pozwala lepiej zrozumieć powyższe zjawisko, jest temporal discounting, czyli dyskontowanie czasowe. Ludzie naturalnie przypisują mniejszą wartość korzyściom odległym niż korzyściom natychmiastowym.
Dlatego ofiara przemocy domowej woli dzisiaj unikać awantury, nie prowokować, przetrwać do jutra, niż podjąć decyzję o rozstaniu, która zaowocuje w przyszłości, ale w bliskiej przyszłości wywoła niemal na pewno negatywne konsekwencje.
Spirala stresu i bierności: dlaczego problem utrwala się przez lata?
Dotychczas opisane mechanizmy nie działają jednak liniowo.
Nie jest tak, że:
stres → brak działania → koniec procesu.
W wielu sytuacjach powstaje mechanizm samowzmacniający, w którym: brak działania-> zwiększa poziom stresu (podobnie, jak sama myśl o działania), a zwiększony stres -> jeszcze bardziej ogranicza zdolność działania.
W niniejszym artykule proponuję określić ten mechanizm mianem: spirali stresu i bierności
Spirala stresu i bierności
Jest to hipotetyczny model sprzężenia zwrotnego, w którym kolejne elementy wzmacniają się wzajemnie:
przewlekły stres
↓
osłabienie funkcji wykonawczych
↓
wzrost subiektywnie postrzeganego kosztu działania
↓
brak decyzji o zmianie / wybór zachowań o dynamice ujemnej (D−)
↓
brak rozwiązania problemu
↓
pogorszenie sytuacji życiowej
↓
wzrost stresu i poczucia zagrożenia
↓
dalsze ograniczenie zdolności działania
Ważnym elementem tego mechanizmu jest fakt, że bierność początkowo może pełnić funkcję ochronną.
Człowiek nie unika działania dlatego, że nie rozumie sytuacji. Unika, ponieważ działanie samo w sobie, a nawet myśl o nim, stały się źródłem napięcia.
W krótkim okresie unikanie przynosi ulgę. Nie trzeba się konfrontować, narażać na ryzyko nagłego pogorszenia sytuacji, mierzyć z niepewnością, ani ponosić kosztów zmiany. Jest tak źle, że ofiara nie ma zasobów, które mogłaby zainwestować w zmianę.
Problem jednak polega na tym, że taka strategia jest skuteczna krótkoterminowo, ale może okazać się destrukcyjna w długim terminie długoterminowo. Jeśli każdego dnia musisz walczysz o życie, to znaczy, że w przyszłości będzie tylko coraz trudniej.
Rola poczucia winy, wstydu i self-compassion
Pętla stresu i bierności może być dodatkowo wzmacniana przez reakcje emocjonalne związane z brakiem działania.
Osoba, która przez długi czas pozostaje w trudnej sytuacji, może zacząć zadawać sobie pytania: „Dlaczego jeszcze nic z tym nie zrobiłem?”
Pojawia się wtedy ryzyko przejścia od pierwotnego problemu: „Jestem w trudnej sytuacji” do wtórnego problemu: „Problemem jestem ja, bo nie potrafię nic zrobić”.
Badania nad samowspółczuciem (self-compassion) wskazują, że sposób, w jaki człowiek reaguje na własne trudności i błędy, wpływa na jego zdolność regulacji emocji. Sirois – Procrastination and Stress: Exploring the Role of Self-compassion. Z Badań Sirois wynika, że niski poziom samowspółczucia może wzmacniać negatywne emocje, a tym samym zwiększać podatność na dalsze unikanie.
W praktyce oznacza to, że ofiara może znaleźć się w podwójnej pułapce:
- pozostaje w stresującym środowisku;
- dodatkowo obwinia się za własną bierność.
To jeszcze bardziej zwiększa poziom napięcia i utrudnia podjęcie działania. Pętla się zaciska.
Bierność w teorii gier i strategii konfliktu
Opisany mechanizm ma również wymiar strategiczny. Decyzje człowieka nie są podejmowane w próżni — szczególnie w sytuacjach konfliktowych zachowanie jednej strony wpływa na zachowanie drugiej.
W tym zakresie pomocna może być perspektywa teorii gier, rozwijanej między innymi przez Johna Nasha w „Teorii gier” oraz Thomasa Schellinga m.in. w „Strategii konfliktu”.
Teoria gier pokazuje, że uczestnicy konfliktu nie oceniają wyłącznie własnych celów, ale również przewidywane reakcje drugiej strony. Z kolei Schelling zwracał uwagę, że w konfliktach znaczenie ma nie tylko formalna siła, ale również wiarygodność gotowości do działania. Obie te perspektywy mają krytyczne znaczenie dla postawy stron takich konfliktów, jak przemoc domowa, konflikt wspólników czy relacji ofiary mobbingu ze sprawcą.
Czy bierność ma „wartość” strategiczną?
Trzeba więc zapytać, czy brak działania powinien być w strategii pomijany, jako nieistniejący, czy też należy mu przypisać określoną wartość znaczeniową? Jestem przekonany, że prawidłowa jest ta druga odpowiedź. Chociaż zupełnie inna będzie wartość bierność wynikającej z ambiwalencji, realizacji strategii lub braku decyzji, mimo chęci zmiany.
Można zatem postawić hipotezę, że w sytuacjach takich jak konflikt wspólników, mobbing czy relacja przemocowa stres i lęk mogą mieć nie tylko wymiar psychologiczny, ale również strategiczny. Jak to rozumieć?
Jeżeli jedna ze stron, wskutek przewlekłego stresu, ogranicza swoje działania — nie stawia granic, nie eskaluje konfliktu, nie podejmuje formalnych kroków — druga strona może odczytywać to jako sygnał niskiej gotowości do przeciwstawienia się.
Powstaje wtedy mechanizm:
stres → ograniczenie działania → sygnał słabej gotowości do walki → wzrost przewagi drugiej strony → większy stres.
Nie oznacza to, że osoba pozostająca bierna świadomie wybiera taką strategię. Przeciwnie — bierność może być skutkiem opisanych wcześniej mechanizmów stresu, obciążenia poznawczego i unikania.
Z perspektywy teorii gier istotne jest jednak to, że nawet niezamierzone zachowanie może zmieniać strukturę konfliktu.
W tym sensie stres nie tylko utrudnia jednostce podjęcie decyzji o zmianie. Może również wpływać na układ sił pomiędzy stronami konfliktu.
Czy to tłumaczy trwanie w przemocowych związkach, destrukcyjnych spółkach i środowiskach mobbingowych?
Tak — ale należy zachować istotne zastrzeżenie.
Opisany model nie jest bezpośrednim wnioskiem pojedynczych badań dotyczących tych konkretnych sytuacji.
Jest wyłącznie hipotezą integracyjną, która łączy wyniki różnych obszarów nauki.
Mechanizm można przedstawić następująco:
trudny kontekst życiowy
↓
przewlekły stres
↓
obciążenie funkcji poznawczych
↓
wzrost subiektywnej trudności działania
↓
prokrastynacja jako regulacja emocji
↓
preferowanie opcji minimalizującej natychmiastowy dyskomfort
↓
brak decyzji o zmianie
↓
utrwalenie patologii
↓
pogorszenie sytuacji życiowej
↓
większy stres
Kluczowym elementem jest tutaj rozróżnienie:
człowiek może nadal chcieć zmiany, ale nie mieć aktualnie wystarczających zasobów psychologicznych do jej przeprowadzenia.
Można to przedstawić w następujący sposób:

Rys. 3. Spirala stresu i bierności – autorski model opisujący mechanizm samowzmacniającego się wpływu przewlekłego stresu na zdolność podejmowania i realizacji decyzji. Opracowanie własne, Andrzej Jakubiec
Najważniejszy wniosek modelu
Na podstawie przedstawionych badań proponuję następującą interpretację:
Przewlekły stres nie musi usuwać motywacji do zmiany. Może jednak zwiększać subiektywnie postrzegany koszt działania, zmieniać ocenę ryzyka oraz przesuwać zachowanie z aktywnej realizacji celu w kierunku unikania i odwlekania.
Oznacza to, że Wektor decyzji pozostaje ten sam – chcę zmiany (1), ale nie podejmuję działań, w najlepszym razie wybieram (łudząc się) bierność jako narzędzie (Dynamika -), a moja determinacja spada (H->L).
Zakończenie: stres jako czynnik deformujący decyzje
Stres i lęk nie są jedynie emocjonalnym tłem decyzji. Mogą bowiem wpływać na samą architekturę procesu decyzyjnego.
Ich wpływ dokonuje się poprzez:
- obniżenie funkcji poznawczych i wykonawczych,
- zwiększenie subiektywnie postrzeganego kosztu działania,
- nasilenie prokrastynacji,
- zmiejszenie tolerancji ryzyka w krótkim czasie,
- skrócenie horyzontu czasowego,
- osłabienie determinacji,
Czynniki te mogą powodować, że człowiek wybiera nie rozwiązanie najlepsze długoterminowo, lecz rozwiązanie najłatwiejsze do zniesienia w danej chwili.
W tym sensie przewlekły stres może prowadzić do szczególnego paradoksu:
człowiek może jednocześnie wiedzieć, że powinien odejść, chcieć odejść i nadal pozostawać w patologicznym układzie.
Spirala stresu i bierności opisuje mechanizm, w którym brak działania nie jest początkiem problemu, lecz jednym z jego skutków — a następnie sam zaczyna wzmacniać warunki, które go wywołały.
Tabela 1: Spirala stresu i bierności, A. Jakubiec
| Parametr decyzji | Opis | Wpływ stresu i lęku | Konsekwencje praktyczne |
|---|---|---|---|
| Wektor decyzji | Kierunek zmiany: 0 = utrzymanie status quo, 1 = dążenie do zmiany | Stres nie zmienia wektora; osoba nadal chce zmiany | Człowiek mówi: „muszę odejść”, „muszę to zakończyć”, ale nie przechodzi do działania |
| Dynamika decyzji | Sposób realizacji: D+ = działanie, D- = bierność. | Stres zwiększa subiektywnie postrzegany koszt działania, przez co przesuwa dynamikę z D+ → D− | Unikanie, odwlekanie, przeczekiwanie, „głowa w piasek”, racjonalizacje („może się poprawi”) |
| Determinacja | Gotowośc do zaangażowania i poniesienia kosztów / ryzyka: wysoka (H) lub niska (L) | Stres obniża determinację: H → L | Decyzja jest podejmowana wielokrotnie, ale nigdy nie jest realizowana; pojawia się poczucie winy i wstyd |
| Ability (Fogg) | Subiektywna łatwość wykonania działania | Stres zwiększa postrzeganą trudność zadania | Nawet proste działania („napisz wypowiedzenie”, „zadzwoń do prawnika”) wydają się „nie do zrobienia” |
| Prompt (Fogg) | Wyzwalacz działania | Stres osłabia reakcję na wyzwalacze | Bodźce, które normalnie skłoniłyby do działania, są ignorowane lub wywołują unikanie |
| Motywacja (Fogg) | Biologiczna motywacja do zmiany | Stres nie zmienia kierunku motywacji, ale blokuje jej realizację | Człowiek chce zmiany, ale nie ma zasobów, by ją przeprowadzić |
| Spirala stresu i bierności | Mechanizm samowzmacniający | Stres → bierność → pogorszenie sytuacji → większy stres | Utrwalenie patologii: przemoc, mobbing, destrukcyjny konflikt wspólników |
W praktyce mojej kancelarii obserwuję, że wiele osób zgłasza się dopiero wtedy, gdy spirala stresu i bierności trwa od miesięcy lub nawet lat. Im wcześniej zostanie przerwana, tym większa szansa na odzyskanie kontroli nad sytuacją i uniknięcie dalszej eskalacji konfliktu.
Granice modelu
Opisany mechanizm nie oznacza, że każda osoba pozostająca w trudnej sytuacji działa pod wpływem stresu. Ludzkie decyzje są wieloczynnikowe i obejmują również kwestie ekonomiczne, społeczne oraz emocjonalne. Celem modelu nie jest zastąpienie tych wyjaśnień, lecz pokazanie jednego z mechanizmów, przez które stres może wpływać na realizację decyzji.
Model przedstawiony w niniejszym artykule ma charakter hipotezy integracyjnej. Łączy wyniki badań z zakresu psychologii, neurobiologii i nauk o zachowaniu z autorskim modelem trzech parametrów decyzji. Wymaga dalszej empirycznej weryfikacji, ale może stanowić użyteczne narzędzie do analizy decyzji podejmowanych w warunkach przewlekłego stresu.

5 JAKUBCA – FILARY PEWNOŚCI I ZAUFANIA
Przez lata obserwowałem, że wielu Klientów przychodzi do kancelarii z ogromną nieufnością. Nie dlatego, że nie wierzą prawnikom. Po prostu powierzają często najtrudniejsze informacje ze swojego życia lub biznesu. Zrozumiałem, że sama tajemnica adwokacka już nie wystarcza. Klient musi zobaczyć, że kancelaria bierze realną odpowiedzialność. Na zaufanie trzeba zasłużyć.
Postawiliśmy na procedury gwarantujące bezpieczeństwo i budujące zaufanie. Zasady współpracy z nami są uczciwe i jasne. Zapewnia je tzw. „5 Jakubca„. Jednym z najważniejszych jej elementów jest podpisanie umowy NDA z Kancelarią. Zobaczcie sami, co nas wyróżnia.
5 filarów bezpieczeństwa i zaufania, czyli tzw. „5 Jakubca”
Zobaczcie, co wchodzi w skład naszego pakietu bezpieczeństwa i zaufania. Wszystko zaczyna się… od początku.
1. Krok 1 – podpisanie umowy NDA;
2. Krok 2 – badanie konfliktu interesów i pisemny raport;
3. Krok 3 – zawarcie jasnej i uczciwej umowy.
Już niedługo napiszę artykuł poświęcony samej procedurze onboardingu. Znajdziecie go pod tym linkiem: Procedura Onboardingu jako fundament dobrej współpracy Kancelarii z Klientem.
1. NDA z Kancelarią
NDA to umowa o zachowaniu poufności. Chociaż prawo nakłada na nas określone obowiązki, my przyjmuje znacznie większy zakres ochrony powierzonych nam informacji i dokumentów.
Podpisanie umowy NDA to pierwszy krok. Robimy to jeszcze zanim Klient przekaże nam jakiekolwiek dane, w tym nawet dane drugiej strony. W umowie tej definiujemy dane poufne oraz przyjmujemy na siebie surowe zobowiązanie do ich ochrony. NDA z Kancelarią daje Klientowi poczucie bezpieczeństwa już od samego początku.
Kara umowna w umowie NDA z Kancelarią
W umowie o zachowaniu poufności przyjmujemy karę umowną płatną na rzecz Klienta, gdybyśmy ją naruszyli. To jest coś, co nie wynika z żadnego przepisu prawa, nie zobowiązuje nas do tego prawo o adwokaturze, ani kodeks etyki adwokackiej. Wyszliśmy tu zdecydowanie „przed szereg”. Widzimy, że Klienci oczekują pewnych zabezpieczeń. A my uznaliśmy, że chcemy i możemy im je dać.
Umowie NDA poświęcę niedługo osobny artykuł, który znajdziecie pod tym linkiem: NDA jako podstawowy dokument we współpracy Kancelarii z Klientem.
2. Badanie konfliktu interesów
Do tego elementu podchodzimy bardzo poważnie. W tym celu sprawdzamy, czy druga strona sporu nie jest lub nie była kiedyś klientem Kancelarii Jakubiec i Wspólnicy, któregokolwiek z naszych wspólników lub współpracowników. To samo dotyczy ewentualnego wpływu wyniku sprawy na nasze interesy majątkowe lub osobiste. Takie sytuacje zdarzają się rzadko, ale przecież mogą się zdarzyć.
Konflikt interesów: przykład 1
Nie przyjmiemy sprawy o rozwód przeciwko… naszemu Klientowi. Problemem nie jest to, że ktoś do nas w tej sprawie przyszedł, ani że my współpracujemy z daną osobą. Wszystko sprowadza się do tego, jak na to zareagujemy. Mamy obowiązek w takiej sytuacji odmówić współpracy z nowym Klientem.
Konflikt interesów: przykład 2
Wyobraźmy sobie, że Urząd Miasta chce zamówić u nas opinię prawną dotyczącą możliwości wycięcia parku i puszczenia jego środkiem dwupasmowej drogi. A tak się składa, że ja mieszkam przy tym parku i lubię w nim spacerować. Bardzo nie chcę jego likwidacji. W takiej sytuacji nie przyjmiemy tej sprawy i opinię napisze inna kancelaria.
Raport z badania konfliktu interesów
Z tego badania składamy pisemne oświadczenie o stwierdzeniu konfliktu interesów lub niestwierdzeniu konfliktu interesów. I w nim znajduje się kara umowna płatna na rzecz klienta. W ten sposób dajemy gwarancję, że nasze oświadczenie jest prawdziwe, a badanie było rzetelne.
Tego wymaga uczciwość wobec:
1) naszych dotychczasowych Klientów;
2) tych osób, które do nas przychodzą, ale których sprawy nie przyjmie;
3) wobec nas samych – bowiem dzięki temu unikamy sytuacji wątpliwych.
3. Umowa z Kancelarią Jakubiec i Wspólnicy
Jesteśmy przekonani, że jasne zasady współpracy służą obu stronom. W tym celu przygotowujemy indywidualnie, dla każdego Klienta umowę, w której szczegółowo opisujemy przedmiot zlecenia, nasze obowiązki i wynagrodzenie, jakie dostaniemy. Tu nie ma miejsca na jakiekolwiek wątpliwości ani „niespodzianki”. Precyzja i uczciwość tworzą szacunek i zaufanie.
4. Moja osobista odpowiedzialność
W umowie informujemy Klientów o jeszcze jednej sprawie. Chociaż mamy spółkę partnerską, ja ponoszę nieograniczoną odpowiedzialność za zobowiązania naszej Kancelarii. Skorzystałem z możliwości, którą daje art. 95§2 k.s.h. i znacząco rozszerzyłem swoją osobistą odpowiedzialność. Nie ma żadnej bariery między roszczeniami Klienta, a moim osobistym majątkiem. W czasach, gdy modne jest tworzenie barier i chowanie się za fasadą spółki, ja postanowiłem pójść pod prąd. Spółka jest dla mnie narzędziem rozwoju naszej Kancelarii.
OC na 2.5 miliona euro
Mam przy tym polisę OC na 2.5 miliona euro, co pozwala mi spać spokojnie. W przypadku większych spraw, zawsze mogę dokupić dodatkowe ubezpieczenie. Ta polisa daje poczucie bezpieczeństwa mnie osobiście i moim Klientom. Przez 13 lat praktyki zawodowej nie musiałem z niej jednak ani razu korzystać.
„5 Jakubca”, czyli: Co nas wyróżnia?

Nieskromnie nazwałem ten pakiet „5 Jakubca”. W jego skład wchodzą:
- NDA z Kancelarią wraz z karą umowną na rzecz Klienta;
- Badanie konfliktu interesów z pisemnym oświadczeniem z karą umowną na rzecz Klienta;
- Precyzyjna umowa o współpracy;
- Moja osobista odpowiedzialność;
- Polisa na 2.5 miliona euro.
Najważniejsze pytania:
- Jak zostać Klientem Kancelarii Jakubiec i Wspólnicy? Skontaktuj się z nami (telefonicznie lub mailowo), my przeprowadzimy Cię bezpiecznie przez całą procedurę onboardingu. Na samym początku powiemy Ci, jak ona wygląda i ile zajmuje czasu.
- Czym jest onboarding w Kancelarii? Onboarding to procedura rozpoczęcia współpracy (wejścia na pokład). Zaczyna się od podpisania umowy o poufności, następnie badamy, czy nie ma przeszkód do rozpoczęcia współpracy (np. konfliktu interesów), a następnie, po wstępnej analizie sprawy podpisujemy jasną umowę, która dokładni określa zakres naszego zlecenia i wysokość wynagrodzenia.
- Co, jeśli badanie wykaże, że istnieje konflikt interesów? Niezwłocznie Cię o tym poinformujemy. Zwrócimy Ci wszystkie materiały i wdrożymy procedury bezpieczeństwa informacji. Możesz być spokojny – nikt nie dowie się o tym, że się z nami kontaktowałeś, ani tym bardziej w jakiej sprawie.
- Czy umowa z Kancelarią określa wszystkie koszty jakie poniosę? Tak, umowa z Kancelarią Jakubiec i Wspólnicy określa całość naszego wynagrodzenia za tę konkretną sprawę. Jeśli będziemy musieli zająć się inną sprawą, podpiszemy osobna umowę.
- Czy mogę podpisać NDA i Umowę o Współpracy online? Tak. Całość procedury onboardingu może się odbywać online. Honorujemy podpisy elektroniczne. Z tej możliwości korzysta wielu naszych Klientów z zagranicy lub odleglejszych regionów Polski.
- Czy podpisanie NDA coś kosztuje? Nie, podpisanie NDA jest darmowe. Jednak, gdy czynności wstępne (np. duża ilość dokumentów) lub badanie konfliktu interesów (np. sprawdzanie wielu osób ) oznaczać będą więcej pracy i wysiłku, bierzemy za to wynagrodzenie, przeważnie do 1.000 PLN. W przypadku zlecenia nam prowadzenia sprawy jest ono zaliczane na poczet głównego wynagrodzenia.
Tabela 1: 5 Jakubca. Korzyści dla Klienta i Kancelarii:
| Filar bezpieczeństwa | Korzyści dla Klienta | Korzyści dla Kancelarii |
|---|---|---|
| 1. NDA z karą umowną | – realna ochrona Twoich danych i materiałów; – jasne zobowiązania i zakazy; – wskazanie osób, które mogą mieć dostęp; – zasady przechowywania danych; – zasady wydania i zniszczenia danych po zakończeniu współpracy; – odpowiedzialność finansowa za naruszenie umowy | – budowanie zaufania; – jasny standard pracy z informacją; – jasno sprecyzowane obowiązki; – bezpieczeństwo klienta; – bezpieczeństwo kancelarii; – pokazujemy Klientowi, że ręczymy za nasz Zespół; – pokazujemy każdemu Współpracownikowi, że mu ufamy |
| 2. Badanie konfliktu interesów i pisemny raport z karą umową | – pewność, że możemy się zaangażować; – pewność, że nie mamy powiązań z drugą stroną; | – Klient widzi naszą uczciwość i rzetelność; – sami unikamy niepotrzebnych problemów, słusznych pretensji i utraty zaufania |
| 3. Precyzyjna umowa | – Klient wie za co nam płaci; – Klient wie, że nie zostanie zaskoczony nowymi kosztami | – My wiemy, za co dostajemy pieniądze; – My wiemy, że nie będziemy zaskoczeni oczekiwaniami działań, które nie były objęte umową |
| 4. Osobista odpowiedzialność Andrzeja Jakubca | – brak muru między roszczeniem Klienta, a majątkiem; – Klient może czuć się bezpiecznie | – Klienci to doceniają i szanują nas za to; – to jest odbierane jako wyraz realnego zaufania założyciela do Zespołu i podnosi morale |
| 5. Polisa ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej na 2.500.000 euro | Klient czuje się bezpiecznie | – Czujemy się bezpieczniej; – Klienci to doceniają i zlecają nam prowadzenie swoich spraw. |
Skontaktuj się z nami już teraz:

AI I DYNAMIKA SPORU 3 WSPÓLNIKÓW
Zajmijmy się AI i eskalacją sporu między trzema wspólnikami. W kilku poprzednich tekstach opisałem m.in. dwie grupy zagadnień. Pierwsza: przyczyny niestabilności w układzie trzech wspólników. Druga: możliwy wpływ AI na eskalację sporów i koncepcja sprzężonego błędu konfirmacji. Dzisiaj zwrócę uwagę na obszar, w którym te zagadnienia się krzyżują, a więc dynamikę relacji trzech wspólników, z których każdy korzysta z AI w celu analizy i predykcji ruchów pozostałych wspólników.

Rys. 1. Anatomia sprzężonego błędu konfirmacji (Coupled Confirmation Bias). Jak błędy poznawcze wzmocnione przez AI prowadzą do eskalacji konfliktu w świetle dylematu bezpieczeństwa?
Czego J. Mearsheimer uczy nas o konfliktach wspólników?
To pytanie zadałem w artykule, w którym przedstawiłem tezę, że w spółkach z udziałem 3 wspólników istnieje większe ryzyko konfliktu, niż w spółkach dwu i czteroosobowych. Jest to twierdzenie oparte wyłącznie na mojej intuicji oraz poczynionych przeze mnie obserwacjach z praktyki. Argumenty tego wybitnego politologa, które przedstawił w „Tragizmie polityki mocarstw” odnoszące się do układów 3 równoważących się państw, wydały mi się doskonale tłumaczyć konflikty w trzyosobowych spółkach. Jestem w pełni świadom wątpliwości metodologicznych związanych z próbami przenoszenia wniosków z zakresu stosunków międzynarodowych do skali mikro. Niemniej jednak zwracam uwagę, że w teorii gier (J. Nash) oraz strategii konfliktu „wielkość” graczy nie ma pierwszorzędnego znaczenia (T. Schelling).
Dlaczego w spółce trzyosobowej cześciej dochodzi do sporów?
O ile między 2 lub 4 graczami łatwo stworzy się równowaga (1:1, 2:2) to w przypadku 3 graczy (wspólników), nad każdym z nich wisi groźba koalicji przeciwko niemu. Każdy z nich będzie się obawiał, że pozostali dwaj zawiążą sojusz, a on zostanie zmarginalizowany. Mamy więc do czynienia z tzw. dylematem bezpieczeństwa (security dilemma) tyle że w mikroskali.
Co więc robi (każdy z nich)? Nie che być tym „trzecim” i montuje równolegle dwie koalicje przeciwko każdemu z pozostałych. I tak robi każdy z nich. Nie ze złej woli, ale ze strachu przed tym, co uważa za „nieuchronne”.
W takim układzie gros energii i uwagi każdego ze wspólników poświęcane jest temu, co uważa on za najważniejsze: zapewnieniu sobie przetrwania w spółce. Jak je osiągnąć? Właśnie montując koalicję.
Podstawowy błąd atrybucji w rozumowaniu wspólników
Przypomnijmy, że podstawy błąd atrybucji (PBA) to mechanizm psychologiczny, który tłumaczy, że łatwiej i prędzej dopatrujemy się przyczyn cudzego działania w jego cechach charakteru, niż w zewnętrznych okolicznościach. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do książki D. Kahnemana „Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym.” Możecie też zajrzeć tutaj, do artykułu B. Gawronski, Fundamental Attribution Error.
Oznacza to, że gdy ktoś nam zajedzie drogę, będzie nam łatwiej, szybciej i taniej przypisać to jego niskiej inteligencji połączonej z gnuśnością i chamstwem, niż trudzić się w domysłach, że spieszy się na zgromadzenie wspólników, do rodzącej żony, lub (nie daj Boże) – że to my jechaliśmy za szybko.
Jest to mechanizm, któremu podlegamy wszyscy. Widzę go (i staram się świadomie neutralizować) we własnym myśleniu i praktyce adwokackiej. Spotykam go w sprawach rodzinnych oraz w sporach między wspólnikami.
Każdy z uczestników zaczyna szukać argumentów potwierdzających własną ocenę sytuacji. Coraz częściej robi to z pomocą AI.
Wspólnik „karmi” więc swój LLM opisem zachowań konkurenta „skażonym” przez swój PBA („X znowu spóźnił się z raportem, bo jest leniwy albo coś knuje”). AI, optymalizowane pod kątem konfirmacji i satysfakcji użytkownika, nie odpowie raczej: „A może utknął w korku?”. Częściej wygeneruje strategię obronną przed „leniwym i nielojalnym partnerem”. AI dostaje w ten sposób jako prompt „skażone” dane wejściowe, które następnie multiplikuje.
Bardzo ważne jest przy tym, że podstawowy błąd atrybucji działa mocniej, gdy oceniamy zachowania w naszym rozumieniu niemoralne. Wówczas łatwo przypisujemy drugiej stronie niemoralne cechy. Niekoniecznie jednak działa to równie silnie w drugą stronę, tj. jeśli ktoś zrobił coś dobrego, będziemy ostrożniejsi w przypisywaniu mu pozytywnych cech.
Jaka jest rola AI w eskalacji sporu między trzema wspólnikami?
LLM są zaprojektowane tak, że wzmacniają nasze wyjściowe przekonania. Nie muszą kłamać, ani nami manipulować. One wzmacniają to, co w nas jest. Dotyczy to również naszych przekonań o motywacji drugiej strony. Zjawisko to zostało dokładnie zbadane i opisane przez wybitnych naukowców zajmujących się AI. Oczywiście, podatność na to „wzmacnianie” jest cechą osobniczą – każdy z nas ma inną „wytrzymałość” i poziom autorefleksji.
Obserwujemy więc zjawisko zwane pętlą sprzężenia zwrotnego (M. Glickman, T. Sharot), kiedy to interakcji między użytkownikiem, a LLM jest wiele, a wskutek nich (B. Wang, J. Liu) pierwotnie słabe przekonanie, zostaje znacząco wzmocnione. Nie ma przy tym większego znaczenia, czy jest ono prawdziwe, czy fałszywe. To z kolei może prowadzić do myślenia tunelowego każdego ze wspólników.
Jego cechą jest odrzucanie wszelkich informacji, które nie pasują do przyjętego założenia, oraz wyolbrzymianie wszystkich tych, które mogą je potwierdzać. Osoba w takim stanie szuka już tylko potwierdzenia swojej tezy, nie zaś weryfikacji. Jest gotowa reagować agresją na próby falsyfikacji.
Czym jest sprzężony błąd konfirmacji?
Sprzężony błąd konfirmacji jest moją autorską koncepcją. Jest to znów wyłącznie hipoteza oparta na obserwacjach i wymaga dalszych badań konceptualnych i empirycznych, które mogą ją obalić.
Sprzężony błąd konfirmacji (Coupled Confirmation Bias) opisuje dynamikę eskalacji w systemie, w którym każdy uczestnik korzysta z własnego LLM. Każdy użytkownik podlega podstawowemu błędowi atrybucji, a więc tłumaczy zachowania pozostałych ich (negatywnymi) cechami charakteru, złymi intencjami itp. Najczęściej będą to: głupota, nieuczciwość, chciwość i lenistwo.
Wskutek interakcji człowieka z AI dojdzie do znacznego wzmocnienia tych przekonań oraz do zaplanowania własnego działania.
Kluczowe jest to, że każde następcze działanie jednego użytkownika, będzie punktem wyjścia, paliwem, do kolejnej analizy przez pozostałych. W ten sposób dojdzie do zawężenia przestrzeni negocjacyjnej, utożsamienia się z własnym stanowiskiem (a niekoniecznie interesem), stopniowej utraty poczucia sensu, a nawet dopuszczalności, rozmowy, oraz szybkiego przeniesienia sporu na poziom konfliktu wartości.
Szybko dojdziemy do momentu, w którym problemem przestanie być interes wspólnika, ale sam wspólnik. A rozwiązaniem tego problemu będzie wyeliminowanie wspólnika.
Jak działa sprzężony błąd konfirmacji w układach trzyosobowych?
W mojej praktyce mam dopiero dwa udokumentowane przypadki, o których mogę z całą pewnością stwierdzić, że każdy ze wspólników intensywnie korzystał z AI do analizy postaw i predykcji zachowań pozostałych wspólników. Doszło do bardzo gwałtownej eskalacji z faktycznym paraliżem spółki oraz deklarowaną gotowością ogłoszenia jej upadłości, co każdy ze wspólników postrzegał jako mniejsze zło od dalszego rozwoju intratnego biznesu.
Stawiam tezę, że gwałtowność eskalacji była skutkiem nałożenia się na siebie:
1) mechanizmów strukturalnych – typowych dla układów trzech graczy;
2) synergii indywidualnych błędów poznawczych skutkujących powstaniem błędu systemowego typowego dla interakcji ludzi z AI, cechującego się wzmacnianą rekursywnością.
Więcej o technicznych aspektach sprzężonego błędu konfirmacji oraz o próbie formalizacji tej koncepcji możecie przeczytać tutaj.
Materiał do dalszych badań
Jestem przekonany, że w najbliższej przyszłości powstaną doktoraty i wybitne prace naukowe, które precyzyjnie, z zachowaniem rygorów metodologicznych i w oparciu o badania empiryczne, przyniosą odpowiedź na pytanie, czy opisana wyżej teza jest prawdziwa.
Moim zdaniem, układ trzech graczy – również w skali mikro, nie tylko mocarstw, jest podatny na konflikt sam w sobie. Jednak, gdy nałożymy na niego błędy poznawcze wzmacniane i tworzone z udziałem AI wykorzystywanego przez każdego z tych graczy, ryzyko dynamicznej eskalacji istotnie wzrośnie.
Póki co jest to wyłącznie koncepcja istniejąca w mojej głowie, propozycja do poważniejszych badań i próba zrozumienia rzeczywistości, którą nie tylko obserwuję, ale jako adwokat – częściowo sam kształtuję.
O tym, jak LLM mogą wzmacniać nasze błędy poznawcze i wpływać przez to na podejmowane decyzje już niedawno pisałem. Teraz jedynie odsyłam do tego tekstu.
Jak AI wpływa na konflikt między wspólnikami? Wnioski
- W spółce trzyosobowej każdy wspólnik walczy nie o przewagę, lecz o przetrwanie. Powstaje dylemat bezpieczeństwa.
- Wspólnik zagrożony szuka partnera, by samemu nie zostać tym „trzecim”.
- Może tak robić każdy wspólnik.
- AI ma tendencję do wzmacniania błędów poznawczych użytkownika i utwierdzania go w wyjściowych przekonaniach.
- Sprawia to, że rośnie ryzyko, że każdy ze wspólników podejmie działania, które sam oceni jako prewencyjne i defensywne.
- W oczach pozostałych będą one jednak ofensywne.
- Ryzyko eskalacji jest znacznie większe w spółkach trzyosobowych, szczególnie, gdy wspólnicy korzystają z AI do analizy swojej sytuacji.

CZY AI ESKALUJE SPORY RODZINNE I BIZNESOWE?
Od dawna piszę o niepokojącym zjawisku eskalacji. Obserwuję, że korzystanie z AI sprzyja radykalizacji poglądów i zawężeniu przestrzeni negocjacyjnej. Spotkałem się też z sytuacją, kiedy obie strony oddały komunikację swoim modelom AI, ale każda myślała, że tylko ona tak robi. Wyniki potwierdzają, że LLM sprzyja utwierdzaniu użytkowników w ich wyjściowych poglądach oraz tworzy nowe lub wzmacnia istniejące błędy poznawcze. Zwróciłem również uwagę, że dane wejściowe, jakie wprowadzamy do czata są już poddane przez nas selekcji oraz interpretacji. AI jako „rozmówca idealny” ma tendencje do przyznawania nam racji. Wielu moich klientów ze łzami w oczach mówiło mi, że poczuli się, „jakby pierwszy raz w życiu ktoś ich zrozumiał”.

Gdy obie strony konfliktu korzystają z AI, każda może utwierdzać się we własnej narracji. Efektem bywa eskalacja zamiast porozumienia.
6 lipca 2026 ukazał się wDGP artykuł, w którym autor opisuje sprzężenie zwrotne i wzrost radykalizacji użytkowników AI
W soim artykule prof. Rzewuski pisze, że AI może „ogłupiać ludzi” nawet mówiąc im prawdę. Jest to oczywiście uproszczenie. Nie chodzi o ogłupianie kogokolwiek, ale o radykalizację poglądów, utwierdzanie w wyjściowych przekonaniach.
W tym artykule postaram się zebrać moje dotychczasowe refleksje na ten temat. Zamieszczę też linki do tekstów, w którym je rozwinąłem.
Badania. Co wiemy o sprzężeniu zwrotnym w interakcji człowieka z AI?
Dzieje się to przez tzw. sprzężenie zwrotne (feedback loop), które może prowadzić do powstania tzw. myślenia tunelowe (tunnel thinking). Zwróćmy uwagę, że utwierdzić kogoś można również w słusznym poglądzie. Problem nie polega więc na ogłupianiu, ani „umądrzaniu” ale na wzmacnianiu tego co jest, zamiast weryfikacji tego, co jest. Myślenie polega bowiem na nieustannym podważaniu, poddawaniu naszych założeń falsyfikacji. Mechanizm, który w skali od 1 do 100 z lekkiej pewności (51 do 49) czyni pewność silną (90 do 10) jest więc niebezpieczny, ale z innych przyczyn.
Mechanizm ten został już zidentyfikowany na płaszczyźnie interakcji człowiek – AI oraz szczegółowo opisany m.in. w artykułach M. Glickmana i T. Sharot https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11860214/?, Yuxin Liu i Adam Moore, https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40448478/, a także L. Celar i Ruth M.J. Byrne https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36964302/.
Trzeba wspomnieć również o artykule Ben Wang i Jiqun Liu, Cognitively Biased Users Interacting with Algorithmically Biased Results in Whole-Session Search on Debated Topics, https://dl.acm.org/doi/10.1145/3664190.3672520. Autorzy ci wskazują jednak na istotną rolę czynników indywidualnych na podatność wobec błędów poznawczych powstających w interakcji ze sztuczną inteligencją. Innymi słowy – nie na każdego działa to tak samo.
Sprzężony Błąd Konfirmacji – gdy obie strony sporu korzystają z AI
Czym jest sprzężony błąd konfirmacji (Coupled Confirmation Bias)?
W artykule z 3 stycznia 2026 roku zaproponowałem konstrukcję Sprzężonego Błędu Konfirmacji dla opisu pętli eskalacyjnej, która pojawia się w układach, gdy obie strony korzystają z LLM, by analizować domniemane motywy, zachowania i plany przeciwnika. Co ciekawe, w takiej sytuacji każda ze stron wykonuje ruchy, które są następstwem analizy (z AI) ruchów drugiej strony. Kolejne ruchy stanowią punkt wyjścia do analiz i decyzji drugiej strony. Konflikt narasta.
Wkrótce potem podjąłem próbę formalizacji sprzężonego błędu konfirmacji.
Czy modele „karmione” różnymi wzorami kulturowymi mogą inaczej wpływać na decyzje stron w sporze?
Poruszyłem również temat korzystania przez oponentów z modeli językowych o odmiennym zabarwieniu kulturowym. Jako modelowe przykłady wziąłem modele osadzone w kulturze amerykańskiej (jednostka, starcie, wygrana / przegrana) oraz w chińskiej (wspólnota, harmonia, zachowanie twarzy).
Czy błędy poznawcze generowane lub wzmacniane przez AI mogą wpływać na podejmowanie decyzji przez strony konfliktu?
Następnie poszedłem dalej i opisałem zaproponowałem zastosowanie modelu Fogga do opisu podejmowania decyzji przez strony konfliktu. W tekście tym zaproponowałem zastosowanie 3 parametrów edycji (wektor, dynamika, determinacja), których możliwe kombinacje dają łącznie 8 rodzajów decyzji. Następnie opisałem, jak wybrane błędy poznawcze, w tym te z udziałem AI, wpływają na tak opisany proces decyzyjny.
Moim zdaniem, korzystanie z AI może wpływać nie tylko na poglądy, ale przede wszystkim behawioralne funkcjonowanie użytkownika, którego jednym z przejawów jest podejmowanie przez niego decyzji w sporze. Jasne jest, że zaprokpowane przeze mnie modele są jedynie próba wyjaśnienia obserwacji i wymagają solidnej wersyfikacji.
Czy AI może doprowadzić do rozwodu?
Podstawowy błąd atrybucji jako punkt wyjścia
Spójrzmy na AI w sposób, który wyżej opisałem. AI uchodzi (mylnie!) za doradcę obiektywnego, wszechwiedzącego, zewnętrznego. Wyobraźmy sobie, że działamy w trybie podstawowego błędu atrybucji. Polega on na tym, że zachowania drugiej strony tłumaczymy przez przypisywane jej cechy wewnętrzne, a nie zewnętrzne okoliczności. Tak jest łatwiej i szybciej. Bałagan tłumaczymy tym, że „ona taka jest”, późne powroty do domu tym, że „on pewnie mnie zdradza” lub „jest leniwy i nie chce mi pomóc”. Tak działa nasz umysł – mój też – o czym pisałem w tekście o podstawowym błędzie atrybucji w pracy adwokata.
Czy AI wzmacnia podstawowy błąd atrybucji?
Nałóżmy teraz ten mechanizm na korzystanie z AI, które nas w tym utwierdzi. Prowadzi to do wzrostu przekonania o prawidłowości własnych zachowań i o złej woli drugiej strony. Wykonamy wiec jakiś ruch, niech to będzie zwykła awantura. Zastanówmy się, jak odbierze ją druga strona, która… zapyta o radę swojego asystenta AI. Będzie to zapewne odebrane jako nieuzasadniony atak, akt wrogości i niezrozumienia. Kolejne zachowania tej strony będą też tak interpretowane. Obie strony się od siebie oddalą.
Czy modele AI mogą przejąć komunikację między stronami sporu?
Wkrótce zaniknie komunikacja między nimi lub będzie się ona odbywać przez komunikatory. Ale – tu wielkie niebezpieczeństwo – widziałem już sytuacje, w których małżonkowie przez wiele miesięcy rozmijali przez WhatsApp, ale prawie każdą odpowiedź uzgadniali ze swoim LLM. W pewnym momencie, to dwa modele językowe zaczęły rozmawiać dyskutować między sobą, wzajemnie się oskarżając, o czym żadne z małżonków nie wiedziało. Każdy był przekonany, ze tylko on tak robi i robił tak z pełnym przekonaniem, że to jest fair i i tak ma rację, a AI tylko mu pomaga budować argumentację i wykryć manipulacje, nieścisłości i błędy drugiej strony.
Co mówi nasze badanie z początku 2026 roku o wykorzystaniu AI jako ukrytego sojusznika w sporach?
Niekiedy strony sporu świadomie korzystają z AI, żeby podważyć osąd i przekonanie o zdolności do racjonalnego myślenia u drugiej strony (tzw. cyfrowy gaslighting). Co ciekawe, z naszego badania o roli AI w sporach z początku 2026 roku wynika, że zdecydowana większość użytkowników nie poinformowałaby drugiej strony, że korzysta z AI do analizy jej wypowiedzi i zachowań.
AI jako czynnik sprzyjający eskalacji w sporach między wspólnikami
Zapewniam jednak, że to nie dzieje się tylko w sprawach rodzinnych. To samo dotyczy pracowników w sprawach mobbingowych albo wspólników, którzy toczą ze sobą wojny domowe, a do rąk dostali niedawno nowe narzędzie, z którego nie wiedzą jeszcze jak korzystać. LLM modą wpływać m.in. na powstanie myślenia tunelowego i zawężenie przestrzeni negocjacyjnej w sporach między partnerami biznesowymi wewnątrz jednej spółki. W jednym z tekstów przedstawiłem scenariusz eskalacji konfliktu między wspólnikami korzystającymi z AI. Nie mam jednak wątpliwości, że AI może być tez bardzo pomocna w rozwiązywaniu sporów biznesowych, choćby przez analizę możliwości i szukanie wyjść win-win.
Czy AI może wzmacniać nasze przekonanie o mobbingu?
W jednym z ostatnich tekstów napisałem, że AI jest istotnym czynnikiem wpływającym na wyobrażenie pracowników o stosowaniu wobec nich mobbingu. Znam osobiście przypadki, w których doszło do radykalnego wzmocnienia przekonania o mobbingu właśnie wskutek licznych interakcji z AI, a użytkownik był przekonany, że jest ofiarą mobbingu, chociaż obiektywna analiza wykluczyła. Co więcej, znamienna jest reakcja użytkownika, który nie przyjmował do wiadomości naszej interpretacji i zarzucał nam brak profesjonalizmu i rzekome związki z pracodawcą, któremu mieliśmy potajemnie sprzyjać. On nie szukał pomocy prawnej. On szukał potwierdzenia i wykonawcy.
Tabela 1: Przykładowe mechanizmy eskalacji konfliktów w interakcji człowiek–AI
| Mechanizm | Opis zjawiska | Typowe skutki w sporach |
|---|---|---|
| Sprzężenie zwrotne | AI wzmacnia interpretacje użytkownika zamiast je falsyfikować; każda kolejna odpowiedź jest bardziej zgodna z wcześniejszymi założeniami użytkownika. | Radykalizacja poglądów, myślenie tunelowe, zawężenie przestrzeni negocjacyjnej. |
| Sprzężony błąd konfirmacji | Obie strony konfliktu korzystają z AI, analizując motywy i ruchy przeciwnika; każdy ruch jest reakcją na interpretację wygenerowaną przez model. | Pętla eskalacyjna, narastanie wrogości, błędne odczytywanie intencji. |
| Różnice kulturowe używanych LLM | Modele „karmione” różnymi wzorcami kulturowymi (np. amerykański vs chiński) generują odmienne interpretacje konfliktu. | Rozbieżne strategie działania, błędne odczytywanie motywów drugiej strony. |
| Wpływ AI na decyzje | AI wzmacnia lub ukierunkowuje motywację, subiektywnie postrzegana trudność i podatność na wyzwalacz (w modelu Fogga) | Impulsywne ruchy, eskalacja, decyzje oparte na emocjach zamiast faktach. |
| Wzmocnienie podstawowego błędu atrybucji | Użytkownik interpretuje zachowania drugiej strony jako skutek przypisywanych jej cech „wewnętrznych”, a nie okoliczności zewnętrznych — AI wzmacnia tę narrację. Problemem staje się człowiek, a nie okoliczności. | Przypisywanie złej woli, narastanie poczucia krzywdy, eskalacja konfliktu. |
| Przejęcie komunikacji przez modele językowe | Strony konsultują każdą wiadomość z LLM; w skrajnych przypadkach modele zaczynają „rozmawiać” ze sobą. | Całkowity zanik komunikacji bezpośredniej, eskalacja oparta na interpretacjach modeli. |
| Cyfrowy gaslighting | Użytkownik wykorzystuje AI, aby podważyć racjonalność drugiej strony lub jej interpretację rzeczywistości. | Utrata zaufania do samego siebie, utrata wiary we własny osąd |
Mechanizmy przedstawione w tabeli pokazują, że AI nie musi generować radykalnych treści, aby wpływać na eskalację konfliktu. Wystarczy, że wzmacnia interpretacje użytkownika, potwierdza jego emocje lub pomaga mu budować narrację o złej woli drugiej strony. W sporach, w których obie strony korzystają z AI, zjawiska te mogą się sprzęgać. Prowadzą wówczas do pętli eskalacyjnych, w których każda kolejna decyzja jest reakcją na interpretację wygenerowaną przez model.
Właśnie dlatego tak ważne jest rozumienie tych mechanizmów — zarówno przez profesjonalistów, jak i przez osoby uwikłane w konflikt. AI może być narzędziem analitycznym i wspierającym. Ale może też stać się nieświadomym „uczestnikiem” lub akceleratorem sporu, wzmacniającym błędy poznawcze i zawężającym przestrzeń negocjacyjną.

CYFROWY GASLIGHTING W NEGOCJACJACH
Negocjacje są grą psychologiczną. Ludzie zawsze próbowali wpływać na siebie, testować swoje granice, budować i wykorzystywać przewagi. Jednak dziś do tej gry dołącza nowy uczestnik – niewidzialny, szybki i pozbawiony emocji. Algorytm. Może on stać się „wspomaganiem” jednej ze stron. Może być narzędziem, które nie tylko wzmacnia argumenty, ale tworzy groźny nacisk emocjonalny.
Czym jest cyfrowy gaslighting?
Cyfrowy gaslighting to wykorzystanie sztucznej inteligencji do generowania komunikatów, które mają podważyć osąd przeciwnika, wywołać w nim nieuzasadnione poczucie winy, lęku lub dezorientacji. Używam tego pojęcia nie w sensie klinicznym, lecz jako skrótu opisującego algorytmicznie wzmacnianą manipulację poznawczą w komunikacji negocjacyjnej. To już nie jest zwykła perswazja. To precyzyjna inżynieria wpływu. Mamy do czynienia z manipulacją napędzaną najnowszą technologią. Jest to przeskok jakościowy, z jakim jeszcze nie mieliśmy do czynienia.
Sam fakt wykorzystywania AI w sporach jest już faktem. Przeczytajcie mój artykuł zawierający wyniki naszego badania: https://jakubieciwspolnicy.pl/badanie-ai-jako-ukryty-sojusznik-w-sporach/
Jakie korzyści daje cyfrowy gaslighting?
Dlaczego ta technika działa tak skutecznie? Przede wszystkim dlatego, że AI potrafi analizować styl pisania z dokładnością, której człowiek nie jest w stanie osiągnąć. W kilku akapitach potrafi wychwycić skłonność do przepraszania, unikania konfliktu, nadmiernego tłumaczenia się czy lęku przed oceną. Są to klasyczne markery słabszej pozycji negocjacyjnej – wcześniej wykorzystywane intuicyjnie, dziś identyfikowane i wzmacniane algorytmicznie.
A potem AI generuje komunikaty, które uderzają dokładnie w te punkty. To hiperdopasowanie sprawia, że odbiorca ma wrażenie, jakby druga strona „czytała mu w myślach”. W rzeczywistości to nie intuicja, lecz analiza wzorców językowych: modalności, stopnia pewności, afektywności i sposobu uzasadniania własnych racji. Mamy do czynienia z automatycznym doborem formy i argumentów, które z natury rzeczy wywrzeć mają najsilniejszy możliwy wpływ na odbiorcę według uzyskanych wcześniej wskazówek. AI przy tym „nie wie”, że robi coś złego.
Drugą przewagą jest brak hamulców. Człowiek, nawet cyniczny, ma naturalne ograniczenia: empatię, zmęczenie, moralny opór, strach przed przesadą (pomijam teraz psychopatów i socjopatów). AI nie ma żadnego z tych oporów. Jeśli dostanie cel: „wywołaj w nim wątpliwość”, zrobi to w sposób chłodny, konsekwentny i pozornie uprzejmy. Nie poczuje dyskomfortu, nie cofnie się, nie złagodzi tonu. To komunikacja zaprojektowana wyłącznie pod kątem skuteczności, a nie relacji.
Trzecia przewaga to efekt szybkości i skali. Człowiek napisze jedną wiadomość, a AI sto – i to bez wysiłku. Wybierze też tę, która najlepiej destabilizuje emocje ofiary i przesuwa punkt odniesienia. To jak walka z przeciwnikiem, który może trenować nieskończoną liczbę kombinacji, zanim wykona ruch. Nic dziwnego, że odbiorca czuje się przytłoczony – bo faktycznie mierzy się z czymś, co ma nieludzką przewagę. Dla większości ludzi może to się okazać zbyt trudne.
Jak rozpoznać, że przeciwnik wykorzystuje AI?
Jak rozpoznać, że po drugiej stronie „pisze” algorytm? Pokazuję niżej kilka sygnałów. Żaden z nich nie jest dowodem sam w sobie. Stanowią one jednak zespół sygnałów ostrzegawczych. Ich wystąpienie może sugerować duże ryzyko algorytmicznego wsparcia jednej ze stron.
Pierwszym z nich jest nienaturalna intensywność. Komunikat jest zbyt gęsty od argumentów, zbyt „czysty” stylistycznie, zbyt precyzyjnie trafia w emocje. Brzmi jak człowiek, który miał godzinę na przemyślenie każdego zdania – ale odpowiedź przyszła bardzo szybko.
Drugim sygnałem jest brak ludzkiego błędu: brak dygresji, wahań, niekonsekwencji, potknięć językowych. To język wygładzony do granic sztuczności.
Trzeci sygnał to pętla potakiwania – każda Twoja wątpliwość spotyka się z natychmiastowym, perfekcyjnie skrojonym kontrargumentem, a każda próba zmiany tematu kończy się powrotem do narracji korzystnej dla drugiej strony. To nie jest rozmowa. To algorytmiczna spirala nacisku.
Czwartym sygnałem może być widoczna różnica miedzy stylem wypowiedzi, używanym słownictwem i poziomem argumentacji miedzy tekstem pisanym, a tym, co druga strona prezentuje na żywo. Owszem, są ludzie, którym znacznie łatwiej przychodzi pisanie, a na żywo są nieśmiali i niezbyt rozmowni, ale są pewne granice.
Cyfrowy gaslighting. Jak się bronić?
Skoro AI działa szybko, intensywnie i bezlitośnie, obrona może być odwrotna: powolna, świadoma i analogowa reakcja. Najprostsza technika to dekonstrukcja tekstu. Wystarczy rozbić komunikat na dwie kategorie: fakty oraz emocjonalne przymiotniki i sugestie. Wiem, że brzmi to łatwo, a w praktyce może być bardzo trudne. Ale warto z tej techniki korzystać częściej, nie tylko, gdy podejrzewamy manipulację z wykorzystaniem AI. Jeśli jednak tego dokonamy, zobaczymy, jaka część powstała tylko po to, by np. wzbudzić w nas wyrzuty sumienia.
Możemy więc odpowiedzieć tylko na jeden – weryfikowalny – fakt z długiego maila. Pominiemy natomiast emocjonalną narrację, ewentualnie poprosimy o doprecyzowanie reszty. W większości przypadków okaże się, że nacisk opierał się na insynuacjach, hiperbolach i manipulacji kontekstem. Oddzielenie treści od tonu odbiera sprawcy korzystającemu z AI większość mocy.
Kolejną strategią jest test czasu. AI działa w trybie natychmiastowym, ale Ty nie musisz. Celowe spowolnienie obniża presję, pozwala odzyskać kontrolę i zmusza drugą stronę do wyjścia poza algorytmiczny rytm. To klasyczna technika negocjacyjna, która w erze AI zyskuje nowe znaczenie. Może to wybić sprawcę z uderzenia. On chciałby działać natychmiast, Ty nie musisz.
Trzecią metodą – chyba najlepszą – jest zmiana kanału komunikacji. AI najlepiej działa w mailach i czatach. Odejdźmy więc od nich. Póki co AI nie potrafi ani doskonale udawać człowieka np. w telekonferencji, ani tym bardziej – nie zastąpi go na żywo. Przejście na telefon lub spotkanie bezpośrednie odcina przeciwnika od algorytmicznego wsparcia.
Czy stosowanie cyfrowego gaslightingu się opłaca?
Warto jednak zadać pytanie: czy stosowanie cyfrowego gaslightingu w ogóle się opłaca?
Krótkoterminowo – tak. Daje przewagę, pozwala „przepchnąć” swoje stanowisko, wywołać presję, uzyskać ustępstwa. Ale długoterminowo koszt jest ogromny.
Przede wszystkim, dochodzi do erozji zaufania. Negocjacje działają tylko wtedy, gdy istnieje minimalny poziom przewidywalności i wiarygodności. Jeśli obie strony zaczynają używać cyfrowych masek, punkt koordynacji znika. Zostaje gra pozorów, a tracimy relację i zaufanie. W sporach, które mają trwać lata – rodzinnych, biznesowych i sukcesyjnych – takie koszty są często wyższe niż jakakolwiek chwilowa przewaga.
Drugim ryzykiem jest rykoszet. Jeśli AI zbytnio „przyciśnie” człowieka wpędzając go do tego w poczucie winy, istnieje ryzyko, że on sam… zwróci się o pomoc do swojego modelu językowego. Uzyska ją szybko i za darmo. Będzie ona nosiła cechy racjonalności i da mu oparcie w postaci domniemania zewnętrznego autorytetu. Czy taka osoba będzie miała skrupuły? O tym, co może się stać, gdy obie strony sporu korzystają z pomocy modeli językowych pisałem w serii artykułów poświęconych sprzężonemu błędowi konfirmacji. Zostawiam link do jednego z nich: https://jakubieciwspolnicy.pl/sprzezony-blad-konfirmacji/
Trzecim ryzykiem jest to, że manipulacja wyjdzie na jaw – a w erze cyfrowej ślady zostają – reputacja pęka jak szkło. Raz utraconego zaufania nie da się odbudować albo będzie to bardzo trudne.
Pomijam w tym miejscu kwestie czysto prawne, a odnoszące się do możliwości podważenia porozumienia zawartego wskutek opisywanej manipulacji. Są w końcu takie możliwości, jak uchylenie się od skutków oświadczenia woli złożonego pod wpływem np. błędu lub podstępu, wyzysk, a nawet przestępstwo oszustwa. O tym wszystkim będę pisał w osobnym tekście, być może niejednym.
Co nam zostaje?
Okazuje się, że nowe możliwości rodzą nowe zagrożenia, a te przypominają nam o starych wartościach. W świecie, w którym AI może być narzędziem nacisku, największą przewagą staje się zdolność do zachowania racjonalności. Nie szybkość, nie agresja, nie perfekcyjna argumentacja, a racjonalność i… przewidywalność. One budują zaufanie. I one będą w cenie. Jestem o tym przekonany.
Jednym z zadań adwokata, mediatora, stratega negocjacyjnego – jest bycie „filtrem”, który oddziela emocjonalny szum od faktów, rozpoznaje algorytmiczne wzorce nacisku i chroni klienta przed cyfrową manipulacją, szczególnie tam, gdzie komunikacja pisemna zamiast rozwiązywać spór, zaczyna go eskalować.
To powrót do fundamentalnej funkcji doradcy: przywracania proporcji, dystansu i zdrowego rozsądku. Cyfrowy gaslighting będzie się rozwijał. Tak samo, jak przez cały XX wiek rozwijały się techniki manipulacji. Ale tak samo może rozwijać się nasza odporność na nie, jak wzrastała odporność na propagandę. A odporność zaczyna się od świadomości – od zrozumienia, że po drugiej stronie może nie siedzieć człowiek, lecz algorytm zaprojektowany do tego, by nas „rozegrać”. I od decyzji, że nie damy się w tę grę wciągnąć. Zapamiętajmy z tego jedno: bądźmy uważni, bądźmy rozsądni.
Więcej o aspektach etycznych wykorzystania AI w negocjacjach możecie przeczytać m.in. tutaj w Harvard PON:
https://www.pon.harvard.edu/tag/ai
i tutaj na stronie American Bar:
https://www.americanbar.org/groups/dispute_resolution/resources
Jakie to ma dla Ciebie znaczenie?
Wykorzystywanie AI w negocjacjach, komunikacji, w sporach rodzinnych i biznesowych jest faktem. To samo dotyczy relacji w pracy. Musimy być świadomi, że znaczenie AI będzie wzrastać, a już dzisiaj dla wielu osób stanowi ona pierwszy (a czasem jedyny) punkt oceny, weryfikacji i planowania działań.
Naszą misją w Kancelarii Jakubiec i Wspólnicy jest pomoc naszym Klientom w rozwiązywaniu ich sporów i ochronie relacji. Wiemy, że technologia AI niesie wielkie szanse i ułatwienia, ale widzimy również zagrożenia wynikające z braku świadomości lub złej woli.
Jeśli czujecie, że utknęliście w sporze, potrzebujecie pomocy prawnej, negocjacyjnej, odezwijcie się do nas. Jesteśmy od tego, żeby Wam pomóc:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935

BADANIE: AI JAKO UKRYTY SOJUSZNIK W SPORACH?
Poniżej przedstawiamy raport z badania, jakie przeprowadziliśmy w styczniu 2026 roku. Jego przedmiotem było zebranie informacji o tym, jak ludzie korzystają z AI w analizie sporów, których są stronami. Wyniki okazały się bardzo interesujące.
Raport o roli AI w sporach ze stycznia 2026 roku. Ukryty doradca czy generator błędów? Co zrobiliśmy?
Przeprowadziliśmy ankietę, którą wypełniło 87 osób. Wśród nich są nasi klienci, zaprzyjaźnieni adwokaci, radcowie prawni, mediatorzy, biznesmeni, psychologowie, ludzie zajmujący się nauką i sztuką. Z pewnością nie jest to więc grupa reprezentatywna w rozumieniu badań ogólnopolskich, takich jak badania opinii publicznej. Jest to jednak grupa posiadająca wysoką świadomość istoty sporu i zdolność do krytycznej oceny własnego rozumowania.
Ankietę ułożyłem sam. Już po jej rozesłaniu kilka osób zwróciło mi uwagę na kwestie techniczne lub związane z formułowaniem niektórych pytań. Dziękuję za te uwagi – z pewnością uwzględnię je w następnych badaniach, które – już wiem – z pewnością przeprowadzę.
Co było przedmiotem ankiety o AI?
Pytania dotyczyły korzystania z AI w ogóle oraz wykorzystywania jej do analizy sytuacji rodzinnej / pracowniczej / biznesowej. Obejmuje etap również sprzed powstania sporu.
Kolejne pytania dotyczyły analizy intencji drugiej strony sporu. Jest to element najbardziej podatny na działanie podstawowego błędu atrybucji. W przypadku zetknięcia z AI – przez jej hiperdopasowanie – generuje to działanie tzw. feedback loop. Jest to pułapka potwierdzenia, która prowadzi do powstania myślenia tunelowego.
Następnie zapytałem wykorzystanie AI do ustalenia własnych działań – celowo nie doprecyzowałem, czy chodziło o pierwsze działanie, czy też o reakcję na postawę drugiej strony.
Jednakże najważniejsze było dla mnie pytanie o to, czy poinformowalibyśmy drugą stronę o tym, że korzystamy z AI do analizy jej działań / intencji lub przygotowania własnych ruchów. Tutaj ankieterzy wykazali się zdumiewającą wręcz zgodnością. Jest kwestią otwartą, jakie z tego wyciągniemy wnioski – nie chcę tego przesądzać.
Ostatnie dwa pytania dotyczyły zaufania do AI. Były bardzo podobne, ale jednak… ciekawe jest to, że nie pokrywają się wyniki zaufania do AI z oceną jej obiektywności. Tak, jakbyśmy wiedzieli, że nie jest obiektywna, ale mieli tendencję do tego, by jej ufać.
Jak odpowiadali uczestnicy?
Poniżej przedstawiamy „suche” pytania i odpowiedzi.








Raport o roli AI w sporach. Analiza odpowiedzi
Zdecydowana większość uczestników korzysta z AI. Z pewnością nie dotyczy do wszystkich w tym samym stopniu, ani tym bardziej – tematy poruszane nie są takie same, ani nawet podobne. Jednak fakt powszechnego korzystania z modeli językowych jest faktem.
Prawie połowa, bo 43% respondentów odpowiedziało, że używa modeli językowych do analizy swojej sytuacji rodzinnej, w miejscu pracy lub biznesie. Moim zdaniem, to bardzo dużo. Co ciekawe, najmniej osób potwierdziło analizę sytuacji rodzinnej, a najwięcej biznesowej. 29% osób wskazało też na inne obszary. Zostawiam tu link do artykułu o roli AI w sporach rodzinnych: https://jakubieciwspolnicy.pl/ai-w-sprawach-rodzinnych/
Znaczna większość, bo 81% osób nie próbowało ustalić intencji drugiej strony za pomocą AI. Czy to dużo? Spójrzmy z drugiej strony – prawie 20% osób próbuje to robić. Oznacza to, że co piąta osoba jest podatna na sprzężenie zwrotne wynikające ze wzmocnienia jej pierwotnego nastawienia przez AI, która ma tendencję do „potakiwania”.
25% osób potwierdziło, że ustala własne ruchy w sporze z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Ta rozbieżność z poprzednim pytaniem jest ciekawa. Można ja przemilczeć jako błąd statystyczny albo uznać, że 5% procent z nas korzysta z AI do ustalenia własnych ruchów w sporach bez analizy intencji drugiej strony. Oczywiście, nie wiem, czy to dokładnie te 5% uczestników.
Bardzo ciekawe jest to, że 80% z nas nie poinformowałoby drugiej strony, że korzysta z AI do analizy sporu, intencji drugiej strony lub formułowania własnych posunięć. Dlaczego? Czy uważamy to za nieuczciwe (jak doping)? A może podchodzimy do tego, jak do zabobonu i przesądu i trochę się wstydzimy (nie wiem, jak to działa, ale na wszelki wypadek posłucham, jednak nie będę się tym chwalić)? Może uważamy, że wyprzedziliśmy technologicznie i intelektualnie drugą stronę i nie chcemy ujawniać, że mamy tak potężną broń?
Czy ufamy AI?
Ostatnie dwa pytania dają wyniki zdumiewające. Z AI korzysta 75% z nas, ale 67% uważa, że nie jest ona obiektywna. Czemu więc korzystamy? Dla wzmocnienia własnych przekonań? – W końcu miło jest nam, gdy najpotężniejsza technologia w historii ludzkości zaczyna co drugie zdanie od: „To świetny pomysł, Andrzeju!”. A może zwyczajnie udajemy, że tego nie widzimy? A może uznajemy, że brak obiektywności nie oznacza, że AI nie udziela dobrych rad, tylko że jest po naszej stronie (i dobrze!)? Ciekawie koresponduje to z wynikami poprzedniego pytania, w którym ogromna większość odpowiedziała, że częściowo ufa AI.
Raport o roli AI w sporach. Wnioski
AI stała się powszechnym narzędziem i stanowi jeden z elementów kształtowania naszych postaw w wielu dziedzinach życia. Z pewnością, jej wpływ jest odczuwalny w sporach, które prowadzimy. Co ciekawe, również widzimy ją w analizie samej struktury sytuacji. Może to prowadzić do powstania potrzeby zmiany dotychczasowego układu, a to z kolei – do sporu.
Moje poprzednie publikacje o AI w sporach
Poniżej zostawiam Wam kilka linków do artykułów, w których poruszyłem rolę i wpływ AI na dynamikę sporów. Przedstawiłem w nich moją autorską koncepcję Sprzężonego Błędu Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB). W tekstach tych znajdziecie odnośniki do najnowszych badań zamieszczonych w prestiżowych czasopismach naukowych. Dotyczą one psychologii, aspektów technologicznych AI i jej roli w powstawaniu myślenia tunelowego, utwierdzania pierwotnych uprzedzeń lub preferencji. Tutaj zostawiam link do jednego z najważniejszych artykułów na ten temat, autorstwa Yiran Du: Confirmation Bias in Generative AI Chatbots. Zawiera on analizę tychże mechanizmów błędu potwierdzenia w modelach AI. Przeczytamy w nim również o ryzykach związanych z tym sprzężeniem: https://arxiv.org/abs/2504.09343?
Ja nałożyłem te badania na sytuację, gdy z AI korzystają obie strony sporu, a działania jednej strony ustalone wspólnie z jej AI, stanowią punkt wyjścia do analizy drugiej strony (wspólnie z jej AI), co skłoni tę drugą stronę do przygotowania adekwatnej odpowiedzi. Eskalacja konfliktu wydaje się tu szczególnie niebezpieczna.
Dla zainteresowanych zostawiam również link do artykułu w wersji angielskiej, w którym rozwinąłem koncepcję sprzężonego błędu konfirmacji:
Zaproszenie do współpracy
Jeśli jesteście stroną sporu, potrzebujecie doradztwa strategicznego, nie tylko prawnego, możecie się do mnie odezwać. Ja i mój zespół zajmujemy się nie tylko prawem, ale prowadzimy negocjacje w oparciu o wiedzę z zakresu psychologii, ekonomii, sztuki negocjacji i analizy behawioralnej.
Jeśli macie własne doświadczenia z AI jako czynnikiem w sporach, odezwijcie się do nas. Chętnie wysłuchamy Waszej historii, być może posłuży ona nam jako wartościowy materiał do nauki lub badań. Zapewniamy oczywiście pełną anonimowość.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935

GDY STRONY SPORU KORZYSTAJĄ Z RÓŻNYCH MODELI AI
W ostatnich wpisach przedstawiłem autorską koncepcję sprzężonego błędu konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB). Teraz sygnalizuję potrzebę sprawdzenia, jak różne rodzaje LLM wpływają na dynamikę sporu. Przez różne rodzaje mam na myśli dwie podstawowe grupy: modele AI amerykańskie i chińskie. Jest to oczywiście modelowe uproszczenie, uzasadnione dla przedstawienia pewnego problemu. Zaznaczam, że rozróżnienia między nimi nie dokonuję na podstawie jakichkolwiek kwestii technologicznych. Zakładam, że modele językowe niosą w sobie pewne tendencje zakorzenione głęboko w kulturach i językach ich twórców.
Kulturowe modele AI. Jakie są rodzaje modeli językowych?
Przyjmijmy dwa podstawowe kulturowe modele AI: amerykański i chiński. Ten podział nie opisuje technologii, lecz dominujące style komunikacji zakorzenione w kulturach, które te modele ukształtowały. Odnosi się do tego, że język jest ściśle związany z kulturą. A modele językowe mają za zadanie tworzenie i utrzymywanie relacji z użytkownikami. Robią to dokonując predykcji kolejnych słów, jednakże nie sposób uciec od wrażenia, że nie dzieje się to w oderwaniu od: 1) wartości kulturowych twórców modelu językowego; 2) języka wybranego do rozmowy przez użytkownika i – co stanowi wyłącznie mój domysł – 3) zakładanej lub zadeklarowanej narodowości / natywności językowej użytkownika (tego w jakim języku ten użytkownik myśli).
Tak więc, modele językowe amerykańskie – jak zakładam – operują inną siatką pojęciową wynikająca z naturalnych różnic semantycznych. Na tym jednak nie koniec – zakładam, że inaczej będą one prowadzić rozmowę ze swoimi użytkownikami. Inny jest bowiem rodzaj, cel i forma interakcji w kulturze zachodniej i wschodniej. O ile w kulturze amerykańskiej ceni się indywidualizm, współzawodnictwo, rywalizację i rację, to w Chinach harmonię, kolektywizm, uprzejmość. Kluczowym przykładem – być może centralnym i ogniskującym różnice – jest podejście do zachowania twarzy w obu tych kulturach. Jeśli więc modele różnią się sposobem prowadzenia rozmowy, to mogą w odmienny sposób wpływać na percepcję sporu u użytkownika. Chcę podkreślić, że LLM to nie tylko „maszyna do słów”. To także nośnik wartości. Jeśli amerykański AI promuje adversarial system (system kontradyktoryjny), to chiński może promować consensus-based approach.
Wzajemne postrzeganie stron korzystających w różnych modeli językowych
W Sprzężonym Błędzie Konfirmacji każda strona interpretuje działania drugiej przez filtr własnego modelu kulturowego. Model AI wzmacnia tę interpretację, tworząc spiralę wzajemnych błędów. Załóżmy, że jedna ze stron korzysta z LLM amerykańskiego, a druga chińskiego. I sami użytkownicy również należą do tych kręgów kulturowych. Ich postrzeganie świata będzie odmienne. Tak samo inne będzie językowe formułowanie opisów, pytań i celów. W każdym języku istnieją pewne schematy i uproszczenia. Są też kwestie oczywiste, obszary taboo lub takie, o których wspominać nie trzeba – albo przeciwnie – należy to robić. Są kultury nisko (amerykańska) i wysoko (chińska) kontekstowe.
W pewnych kulturach asertywność, konfrontacja, dążenie do posiadania racji są wartościami samymi w sobie. W innych od racji ważniejsza jest relacja, harmonia, hierarchia, miejsce w społeczeństwie. Zakładam też, że modele typowe dla każdej kultury wzmacniają te wartości i postawy, które w tej kulturze uchodzą za pożądane.
Może z tego wynikać, że jedno zdarzenie będzie nie tylko odmiennie opisane przez użytkowników pochodzących z różnych kręgów kulturowych. Co więcej, wynik konsultacji z AI może być skrajnie odmienny. Problemy wynikające z podstawowego błędu atrybucji i błędu konfirmacji po stronie użytkowników oraz hiperużytecznosci modeli AI nałożą się na kwestie kulturowo – językowe. Hiperużyteczność oznacza tendencję modeli do dostarczania odpowiedzi maksymalnie pomocnych z perspektywy użytkownika — nawet jeśli wzmacnia to jego błędne założenia. Może się okazać, że w takiej sytuacji dojdzie do szybkiego rozpadu jakiejkolwiek przestrzeni wspólnej w odniesieniu do postrzegania rzeczywistości.
Punkt krytyczny
W CCB punkt krytyczny pojawia się wtedy, gdy interpretacje obu stron — wzmacniane przez ich modele — stają się tak rozbieżne, że każda reakcja jednej strony jest odczytywana przez drugą jako eskalacja. Gdy modele wzmacniają odmienne style interpretacji, wspólna przestrzeń poznawcza zanika szybciej niż w tradycyjnych konfliktach.
Kulturowe modele AI. Literatura
Jeśli interesują Was te kwestie, możecie przeczytać „Geografię myślenia” R., Nisbetta oraz „Babel. 20 języków dookoła świata” G. Dorren oraz „Wiek nie-pokoju. Współzależność jako źródło konfliktu” M. Leonarda. Te trzy książki sprawiły, że zainteresowałem różnicami kulturowymi w kontekście konfliktów i stanowiły dla mnie punkt wyjścia dla dalszych poszukiwań. Nic nie zastąpi oczywiście jednej z najważniejszych książek, jakie kiedykolwiek czytałem „Strategii konfliktu” T. Schellinga.
O tym, że modele językowe wiele przejmują z kultur, w których powstały i są trenowane, przeczytać m.in. tutaj: Cultural Alignment in Large Language Models” (Johnson et al., 2023/2024) https://globalaicultures.github.io/pdf/14_cultural_alignment_in_large_la.pdf
Tutaj znajdziecie badanie potwierdzające, że modele chińskie są znacznie mniej skłonne do otwartego konfliktu, od amerykańskich: CultureLLM: Incorporating Cultural Differences into Large Language Models https://arxiv.org/abs/2402.10946
Podobne wnioski znajdują się w tym badaniu: Values-aligned AI: Comparing Western and Chinese LLMs on Moral Dilemmas” (Liu et al., 2024) https://arxiv.org/html/2506.01495v5
Jeśli natomiast chcecie przeczytać więcej o Coupled Confirmation Bias, CCB, to zostawiam Wam linki do dwóch moich tekstów po polsku:
i jego rozwinięcia po angielsku:

SPRZĘŻONY BŁĄD KONFIRMACJI – MOJA KONCEPCJA
W tym artykule przedstawiam autorską propozycję Sprzężonego Błędu Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB). Jest to rama konceptualna służąca do analizy eskalacji konfliktów w sytuacjach, w których obie strony sporu niezależnie korzystają z systemów AI do interpretowania konfliktu i uzasadniania własnych stanowisk. W przeciwieństwie do klasycznego błędu konfirmacji, który działa na poziomie jednostki, CCB opisuje mechanizm systemowy, w którym wzajemnie wzmacniające się narracje prowadzą do zawężenia przestrzeni negocjacyjnej i zwiększenia prawdopodobieństwa eskalacji. Artykuł identyfikuje warunki aktywacji tego mechanizmu, jego typowe konsekwencje oraz granice jego zastosowania. Celem tekstu nie jest przedstawienie w pełni zweryfikowanej teorii. Jest nim postawienie hipotezy istnienia powtarzalnego mechanizmu obserwowanego we współczesnych konfliktach. Ich wspólną cechą jest to, że modele AI są wykorzystywane jako narzędzia analityczne wspierające podejmowanie decyzji.
1. Wprowadzenie: kiedy racjonalne narzędzia wzmacniają nieracjonalne skutki?
Sprzężony błąd konfirmacji – z czego wynika? Ludzie coraz częściej korzystają z AI. Służy im ona do oceny istniejących relacji zarówno przed powstaniem / uświadomieniem konfliktu, jak i w jego trakcie. Korzystają z AI do oceny ryzyka, tworzenia strategii oraz uzasadniania proponowanych działań. Modele sztucznej inteligencji służą coraz częściej również do analizy wypowiedzi i działań niewerbalnych drugiej strony. Modele AI są powszechnie postrzegane jako autorytet, a ich rady jako neutralne, obiektywne i wolne od zaangażowania emocjonalnego. Paradoksalnie jednak, jak zaobserwowałem, używanie modeli językowych często koreluje z szybszą eskalacją konfliktu, usztywnieniem stanowisk oraz przedwczesnym zerwaniem negocjacji. Wydaje się, że nie jest to koincydencja.
W artykule tym stawiam tezę, że zjawiska te nie mogą być w wystarczający sposób wyjaśnione wyłącznie poprzez indywidualne błędy poznawcze. Nie dadzą się wyjaśnić ani przez zwykły błąd konfirmacji, ani podstawowy błąd atrybucji.
Zamiast tego zakładam istnienie mechanizmu systemowego – Sprzężonego Błędu Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB). Ujawnia się on w sytuacjach, gdy strony konfliktu niezależnie korzystają z narzędzi AI jako źródła autorytatywnej interpretacji sporu: czynników zewnętrznych, działań faktycznych oraz deklaracji drugiej strony, domysłów w zakresie jej prawdziwych intencji, akceptowalnego ryzyka, kosztów, jakie jest gotowa ponieść i faktycznych tzw. „czerwonych linii”, tj. punktów krytycznych, których w żadnym razie nie pozwoli przekroczyć. Oczywiście, nie wszystkie te elementy muszą być poddane analizie z pomocą AI. Tak samo nie muszą być poddane takiej analizie w tym samym czasie. Co ważne, również każda ze stron może analizować inny element lub zestaw elementów. Wreszcie, każda ze stron może korzystać z modeli innego rodzaju, innego stopnia rozwoju technicznego i innego poziomu zintegrowanej interakcji z użytkownikiem.
Sprzężony Błąd Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB) wywoła skutek tym silniejszy, im więcej razy strony poddadzą analizie sygnały płynące od drugiej strony, jeśli na treść, formę lub czas tych sygnałów miała uprzednio wpływ praca z AI poczyniona przez drugą stronę. Mamy więc do czynienia nie z błędem jednorazowym, ale ze spiralą błędów, z których poprzedni stanowi „paliwo” dla następnego i potencjalne go wzmacnia. Można to obrazowo przyrównać do wymiany w ping-pongu, w której po każdym uderzeniu piłka uzyskuje energię równą dotychczasowej energii kinetycznej i energii nowego uderzenia.
Zakładam również, że Sprzężony Błąd Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB) wyglądał będzie podobnie na różnych płaszczyznach konfliktów: od sporów jednostek, przez ich grupy, do państw i ich bloków. Wniosek taki wyprowadzam z badań ogólnych nad naturą konfliktu.
Wyraźnie zaznaczam, że nie uważam, aby wpływ AI na eskalację konfliktów miał mieć charakter deterministyczny. Zakładam raczej istnienie tendencji, wpływu. Co więcej, świadomość tego mechanizmu, tak jak go rozumiem, może paradoksalnie doprowadzić do zatrzymania eskalacji, gdy strony zdadzą sobie sprawę z tego, że są pod jego wpływem.
2. Aktualny stan badań
Mechanizm równowagi między stronami został opisany w różnych pracach przez J. Nasha, a strategia konfliktu przez T. Schellinga („Strategia konflitku”). Struktura konfliktu, którą przyjmuję, znajduje się w książce Ch. Moore’a: „Mediacje. Praktyczne strategie rozwiązywania konfliktów.”
Ogólne błędy poznawcze są znane psychologii od dawna. Dla pracy nad koncepcją Sprzężonego Błędu Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB) punktem wyjścia są prace opisujące zwykły Błąd Konfirmacji, a więc tendencję do selektywnej i subiektywnej percepcji danych zmierzającej do potwierdzenia wcześniej przyjętej tezy. Dla przykładu można tu wymienić pracę Daniela Kahnemana, „Pułapki myślenia”.
Mechanizm ten został zidentyfikowany na płaszczyźnie interakcji człowiek – AI oraz szczegółowo opisany m.in. w artykule M. Glickman i T. Sharot https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11860214/? Yuxin Liu i Adam Moore, https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40448478/, a także L. Celar i Ruth M.J. Byrne https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36964302/. Trzeba wspomnieć również o artykule Ben Wang i Jiqun Liu, Cognitively Biased Users Interacting with Algorithmically Biased Results in Whole-Session Search on Debated Topics, https://dl.acm.org/doi/10.1145/3664190.3672520. Autorzy ci wskazują na rolę czynników indywidualnych na podatność wobec błędów poznawczych powstających w interakcji ze sztuczną inteligencją.
Dowiadujemy się z nich o pętli sprzężenia zwrotnego. Polega ona nie tylko na istnieniu błędu konfirmacji. Idzie krok dalej – doprowadza do wzmocnienia pierwotnego przekonania lub uprzedzenia. Prowadzi to do myślenia tunelowego.
W znanych mi pracach nie badano jednak sytuacji sporu, w którym obie strony korzystały z modeli językowych w opisany wyżej sposób. Sprzężony Błąd Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB) nie jest sumą błędów poznawczych obu stron, lecz zjawiskiem kolejnym – nową jakością, która prowadzi do spirali eskalacji w sposób jakościowo inny, niż dwa niezależne od siebie błędy.
3. Od błędu jednostki do eskalacji systemowej
Klasyczny błąd konfirmacji (Confirmation Bias) opisuje skłonność jednostki do selektywnego wyszukiwania, interpretowania i zapamiętywania informacji w sposób potwierdzający jej wcześniejsze przekonania.
Choć zjawisko to jest dobrze udokumentowane, nie wystarcza ono do wyjaśnienia sytuacji, w których obie strony konfliktu – mimo dostępu do wyjściowo podobnych danych oraz korzystania z pozornie neutralnych narzędzi analitycznych – coraz silniej utwierdzają się we własnych przekonaniach i uprzedzeniach.
We współczesnych sporach systemy AI coraz częściej pełnią funkcję zewnętrznych legitymizatorów interpretacji, a nie jedynie narzędzi obliczeniowych. Gdy każda ze stron korzysta z takich systemów niezależnie, błąd konfirmacji przestaje być wyłącznie indywidualną skłonnością poznawczą, a zaczyna funkcjonować jako wzajemnie sprzężona dynamika.
4. Definicja sprzężonego błędu konfirmacji
Sprzężony Błąd Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB) to mechanizm eskalacji konfliktu, w którym dwie lub więcej stron sporu, opierając się na zewnętrznych systemach interpretacyjnych postrzeganych jako epistemicznie uprzywilejowane, wzajemnie legitymizują własne narracje. Mechanizm ten ma charakter rekurencyjny: działania podejmowane na podstawie takiej legitymizacji stają się następnie danymi wejściowymi do dalszych analiz po drugiej stronie, prowadząc do sprzężonej spirali interpretacyjnej i stopniowego zawężania przestrzeni negocjacyjnej. Termin rekurencyjny stosuję tu w znaczeniu: ‘kolejne iteracje wzmacniają poprzednie’. To nie jest rekurencja w sensie formalnym, lecz opis dodatniego sprzężenia zwrotnego w pętli interpretacyjnej.
Cechą konstytutywną CCB nie jest sama obecność stronniczego rozumowania, lecz dynamiczne sprzężenie pętli interpretacyjnych pomiędzy aktorami. W tym modelu działania jednej strony, ukształtowane przez analizę AI, stają się bezpośrednimi danymi wejściowymi dla systemu po drugiej stronie. Tworzy to zamknięty obieg, w którym każda kolejna interakcja nie przybliża stron do konsensusu, lecz dostarcza „obiektywnego” materiału do pogłębienia pierwotnych uprzedzeń.
5. Hipoteza
H1:
W konfliktach dwu- lub wielostronnych, w których strony niezależnie korzystają z modeli AI do interpretowania sporu i uzasadniania własnych stanowisk, prawdopodobieństwo eskalacji oraz załamania negocjacji jest wyższe niż w konfliktach strukturalnie podobnych, w których takich systemów się nie wykorzystuje.
H1a:
W konfliktach opartych na interpretacji, symetryczny dostęp do informacji zwiększa ryzyko eskalacji bardziej niż asymetria informacyjna, ponieważ eliminuje możliwość wyjaśniania rozbieżności poprzez brak wiedzy, przenosząc konflikt na poziom intencji i rzekomej racjonalności.
5.1. Zdaję sobie sprawę, że modele AI mogą być wykorzystywane przez każdą ze stron w różnym czasie, w różnym zakresie, w różnym celu i w różny sposób. Mogą zacząć korzystać z AI w tym samym czasie lub w różnym. Jedna z nich może to zakończyć lub ograniczyć wcześniej od drugiej, która będzie z AI korzystać dłużej. Jedna ze stron podda analizie wyłącznie czynniki zewnętrzne, inna deklaracje stron, a kiedy indziej będzie chciała z pomocą AI ustalić intencje przeciwnika. Jedna ze stron może to robić w celu dokonania analizy, inna w celu otrzymania emocjonalnego wsparcia. Wreszcie, mogą korzystać z różnych modeli i czynić to w odmienny sposób – choćby przez wprowadzanie mniej lub bardziej zmanipulowanych danych. Jak wykazały ww. badania Ben Wang i Jiqun Liu, czynniki indywidualne mają również wpływ na podatność na sugestie i odpowiedzi AI.
Wszystkie te czynniki (a prawdopodobnie jeszcze wiele innych) trzeba wziąć pod uwagę. Zdaję sobie sprawę, że powstałe różnice mogą sprawić, że Sprzężony Błąd Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB) nie powstanie lub też zgaśnie w trakcie konfliktu. W tym miejscu mój teza dotyczy korzystania z AI przez obie strony w sposób względnie symetryczny. Wpływ asymetrii na Sprzężony Błąd Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB) wymaga dalszych badań.
5.2. W badaniach wielokrotnie wskazano, że układy złożone z 3 aktorów są znacznie mniej stabilne, niż 2 lub 4- osobowe. Uważam, że rola AI w akceleracji eskalacji w układach 3 osobowych będzie szczególnie widoczna. Dalsze badania będą musiały ustalić różnice w skutkach, jeśli w układzie 3 lub więcej osobowym z AI korzysta tylko część uczestników.
5.3. Chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że AI nie tworzy, ani nie eskaluje konfliktu sama przez się. Ma jednak przemożny wpływ na percepcję, interpretacje i wreszcie na decyzje użytkownika. Jego działanie podjęte na skutek takiej decyzji będzie z kolei interpretowane w analogiczny sposób przez drugą stronę.
5.4. Sprzężony Błąd Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB) nie jest też przykładem tzw. Echo Chambers ograniczonego do dwóch (lub niewielkiej liczby) uczestników. Echo Chambers są z natury statyczne, zaś CCB jest dynamiczne, gdyż każda kolejna interakcja zmienia zachowanie drugiej strony.
6. Falsyfikowalność Sprzężonego Błędu Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB)
W Logice odkrycia naukowego Popper wprowadził pojęcie falsyfikowalności teorii, jako warunku koniecznego do uznania jej za naukową.
Należy więc określić, jakie potencjalne czynniki warunkują zaistnienie opisywanego mechanizmu, jakie wpływają na jego dezaktywację. I przede wszystkim, co zadałoby tej teorii fałsz?
6.1.Warunki aktywacji mechanizmu
Sprzężony Błąd Konfirmacji ujawnia się zazwyczaj wtedy, gdy spełnione są łącznie następujące warunki:
- Symetryczna legitymizacja narracji
Każda ze stron dysponuje narzędziami lub doradcami, którzy potwierdzają jej interpretację jako racjonalną i uzasadnioną. - Brak wspólnej władzy epistemicznej
Nie istnieje instytucja, mediator ani procedura uznawana przez wszystkie strony za ostatecznego arbitra. - Wysoki koszt poznawczy zmiany stanowiska
Zmiana stanowiska oznaczałaby podważenie wcześniejszych „racjonalnych” decyzji wspartych analizą AI. - Obecność pozornie neutralnego trzeciego aktora
Systemy AI, postrzegane jako obiektywne i pozbawione interesu, wzmacniają legitymizację każdej z narracji. To paradoksalnie ułatwia im funckjonalne wpływanie na powstanie błędów konfirmacji po obu stronach, a w efekcie powstanie Sprzężonego Błędu Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB).
6.2. Granice zastosowania: kiedy CCB nie działa?
Sprzężony Błąd Konfirmacji nie ma charakteru uniwersalnego. Mechanizm ten ulega osłabieniu lub nie występuje w ogóle, gdy:
- Istnieje wspólnie uznany arbiter faktów, akceptowany przez wszystkie strony.
- Tylko jedna ze stron korzysta z narzędzi AI, co przerywa symetrię sprzężenia.
- Stawka konfliktu jest niska lub odwracalna, co obniża potrzebę poznawczej obrony stanowiska.
- AI wykorzystywana jest wyłącznie informacyjnie, a nie interpretacyjnie.
- Strony posiadają wysoki poziom kompetencji metapoznawczych i aktywnie przeciwdziałają własnym błędom poznawczym.
- Spór dotyczy jasno mierzalnych parametrów, a nie interpretacji intencji czy przypisywania winy.
- Powstaje znaczna asymetria w korzystaniu przez strony z modeli AI w zakresie a) czasu; b) zakresu, c) celu; d) sposobu.
- Mechanizm CCB ulega osłabieniu, gdy strony posiadają wzajemną świadomość korzystania z podobnych narzędzi interpretacyjnych i są zdolne do refleksji metapoznawczej nad ich wpływem na własne stanowiska. Ujawnienie korzystania z AI może być czynnikiem deeskalacji.
Granice te pozwalają odróżnić CCB od ogólnych teorii eskalacji konfliktu.
6.3. Co wykazałoby fałsz tej teorii?
Wykazanie jakiego czynnika obaliłoby hipotezę o istnieniu Sprzężonego Błędu Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB)?
Bezspornie, hipotezę tę obaliłoby zaobserwowanie skutku do niej przeciwnego, to jest łagodzącego i deeskalacyjnego wpływu modeli AI na przebieg konfliktu. To z kolei mogłoby się przejawić, gdyśmy zaobserwowali nagłą zmianę narracji modelu AI, który zidentyfikował powstanie sprzężenia zwrotnego, poinformował o nim użytkownika. Niczego takiego do tej pory nie zaobserwowałem.
Hipotezę tę można również sfalsyfikować, gdyby wnioski z przytoczonych wcześniej badań, a dotyczące pętli sprzężenia zwrotnego i myślenia tunelowego okazały się nieprawdziwe, albo też gdyby wskutek ewolucji AI, zmieniła ona zasady interakcji z użytkownikami. Póki co, nie mam wiedzy, która potwierdzałaby takie tezy.
Falsywikacja zaszłaby również, gdyby wykazano, że w obserwowanych przypadkach doszło do gwałtownej eskalacji z przyczyn innych, niż błędy poznawcze powstałe wskutek interakcji z AI.
Wreszcie, fałsz tej hipotezie zadałoby ustalenie, że dynamika konfliktów, w których uczestnicy korzystają lub niekorzystaną z AI jest identyczna. Dotychczasowe obserwacje jednak temu przeczą.
7. Skutki systemowe
Skutki systemowe: dynamika rekurencyjnej eskalacji
Aktywacja mechanizmu CCB prowadzi do przejścia konfliktu ze sfery spornych interesów do sfery zamkniętych pętli interpretacyjnych. Pociąga to za sobą następujące konsekwencje systemowe:
- Autokataliza eskalacji: Dzięki charakterowi rekurencyjnemu, każda próba komunikacji deeskalacyjnej jest filtrowana przez AI drugiej strony. Jeśli system interpretacyjny postrzega drugą stronę jako nielojalną, nawet gesty dobrej woli zostaną zinterpretowane jako „strategiczna manipulacja”. Paradoksalnie „potwierdza” to potrzebę dalszej eskalacji.
- Zanik wieloznaczności (Ambiguity Collapse): W klasycznym sporze niepewność co do intencji daje przestrzeń do domniemań. W CCB, AI „domyka” te interpretacje, nadając im cechy pewności analitycznej. Powoduje to, że strony przestają rozmawiać o faktach, a zaczynają operować na „produkcie końcowym” analizy – gotowych wyrokach o intencjach przeciwnika.
- Paradoks legitymizacji (The Legitimacy Trap): Ponieważ każda ze stron posiada „obiektywne” potwierdzenie swojej racji pochodzące z systemu subiektywnie epistemicznie uprzywilejowanego, jakikolwiek kompromis zaczyna być postrzegany nie jako ustępstwo, lecz jako działanie irracjonalne lub błąd logiczny.
- Erozja wspólnej rzeczywistości: Rekurencyjne nakładanie na siebie analiz sprawia, że strony w pewnym momencie przestają reagować na realne działania przeciwnika, a zaczynają reagować na to, jak ich własne modele AI przewidują interpretacje modeli AI przeciwnika. Konflikt odkleja się od rzeczywistego podłoża i przenosi w sferę interakcji model-model.
- Inercja stanowisk: Raz ukształtowana przez AI narracja wykazuje dużą odporność na zmianę (cognitive inertia). Podważenie wniosków wygenerowanych przez zaawansowany model analityczny wymagałoby od decydenta przyznania się do fundamentalnego błędu w doborze narzędzi. Podnosi to psychologiczny i „polityczny” koszt deeskalacji.
Co istotne, eskalacja ta zachodzi bez złej wiary i często bez świadomej intencji strategicznej.
8. AI jako quasi-trzeci aktor?
Choć sztuczna inteligencja jest pozbawiona sprawstwa i własnych interesów, jej funkcjonalna rola w mechanizmie CCB nie może zostać pominięta. Poprzez dostarczanie autorytatywnej legitymizacji przy jednoczesnym braku odpowiedzialności, systemy AI wpływają na dynamikę sporu. Wpływają one na subiektywną ocenę kosztów eskalacji i stabilizują wzajemnie wykluczające się narracje. Chcę być dobrze zrozumiany – nie mam na myśli roli AI pozwalającej jej na nadanie statusu strony w sensie ontologicznym. Jest ona raczej lustrem aktywnie wzmacniającym pierwotne przekonania. Lustrem jednakże nie biernym, lecz aktywnym, obdarzanym zaufaniem i wzmacniającym przekonania.
9. Zakończenie
Sprzężony Błąd Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias, CCB) stanowi ramę konceptualną pozwalającą zrozumieć, dlaczego wprowadzenie pozornie racjonalnych narzędzi może przyspieszać eskalację konfliktów. Proponowana koncepcja nie rości sobie pretensji do uniwersalności ani empirycznej ostateczności. Jest to hipoteza mechanizmu, obserwowanego w praktyce, która zaprasza do dalszej krytyki, testowania i doprecyzowania.
Zrozumienie CCB ma znaczenie nie tylko dla prawników, mediatorów i innych osób zarządzających konfliktami. Jest istotne także dla projektantów i użytkowników systemów AI w kontekstach konfrontacyjnych.
10. Nota metodologiczna autora
Niniejszy artykuł przedstawia moją autorską ramę analityczną i konceptualną opartą na obserwowanych przeze mnie wzorcach występujących w konfliktach. Poczyniłem te obserwacje na gruncie własnej praktyki prawnej w drugiej połowie 2025 roku. Artykuł ten nie stanowi empirycznie zweryfikowanej teorii, lecz jedynie hipotezę. Jego celem jest opisanie zjawiska i wskazanie kierunków dalszych analiz. Pracując nad nim korzystałem z pomocy modeli językowych w celu krytycznej oceny własnych tez i szukania słabych punktów mojego rozumowania. Pomoc modeli AI miała charakter krytyczny, a nie generatywny. Posłużyła mi identyfikacji potencjalnych słabych punktów argumentacji.
Możecie przeczytać również wersję angielską: https://jakubieciwspolnicy.pl/en/coupled-confirmation-bias/
