
JAK AI WPŁYNIE NA DYNAMIKĘ KONFLITKÓW W 2026 ROKU?
Dużo ostatnio pisałem o wpływie AI na eskalację konfliktów rodzinnych i biznesowych. Opisałem sprzężony błąd konfirmacji oraz przedstawiłem, jak może on doprowadzić do myślenia tunelowego, w konsekwencji do odpowiednika tzw. dylematu bezpieczeńtwa w skali mikro. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi refleksjami na temat tego, jaki może być wpływ modeli językowych na dynamikę sporów i konfliktów w 2026 roku. Mogę racjonalnie zakładać, że trendy, które zaobserwowałem w tym roku nie ulegną same z siebie odwróceniu lub zatrzymaniu. Wprost przeciwnie wszystko wskazuje na ich spotęgowanie.
Jak AI wpływa na dynamikę sporów?
AI wpływa na dynamikę sporów. Oczywiście, nie chcę powtarzać tego, co pisałem w innych tekstach. Dlatego podam linki do tych, które uważam za najważniejsze. W nich znajdziecie odnośniki do najnowszych publikacji naukowych z opisywanych zakresów oraz do innych moich tekstów.
O tym, że coraz więcej osób korzysta z AI do diagnozowana i rozwiązywania swoich ważnych problemów prawnych, pisałem m.in. tutaj.
W tym samym tekście napisałem, dlaczego taka analiza jest niewystarczająca, niepełna i wymaga każdorazowej weryfikacji przez prawnika.
Jak wygląda korzystanie z AI przez prawników i klientów, pisałem m.in. tutaj:
Natomiast najważniejszy mój tekst przeczytacie pod tym linkiem:
https://jakubieciwspolnicy.pl/ai-i-myslenie-tunelowe-w-sporach-miedzy-wspolnikami/
Opisałem tam szczegółowo mechanizm sprzężonego błędu konfirmacji. Przedstawiłem, że jedną z jego konsekwencji może być doprowadzenie do powstania tzw. myślenia tunelowego. Jednakże największe niebezpieczeństwo powstanie, gdy obie zaangażowane strony będą analogicznie korzystać z modeli AI i za ich pomocą interpretować swoje zachowania, co doprowadzić może do gwałtownej i niekontrolowanej eskalacji.
Więcej o pętli sprzężenia zwrotnego możecie przeczytać tutaj: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11860214/?utm_source=chatgpt.com#ad93. Tej to artykuł M. Glickmana i T. Sharot „Jak pętle sprzężenia zwrotnego człowiek-AI zmieniają ludzkie osądy percepcyjne, emocjonalne i społeczne”. Poza nim mogę Wam polecić również świetny tekst „How people reason with counterfactual and causal explanations for Artificial Intelligence decisions in familiar and unfamiliar domains” L. Celar i R.M.J. Byrne https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36964302/ . Na koniec mogę polecić również świetny artykuł Liu Y, Moore A. „Intuicyjne osądy wobec werdyktów sztucznej inteligencji o wykroczeniach moralnych”. Br J Soc Psychol. 2025 Lip;64(3) . Jest on szczególnie cenny, gdyż odnosi się właśnie do postaw społecznych i postrzegania innych.
Jaki będzie wpływ AI na gwałtowność sporów w 2026 roku
Żadne racjonalne przesłanki nie pozwalają zakładać, że ulegną odwróceniu trendy: 1) rozpowszechnienia dostępu do AI; 2) wzrostu zaufania do AI; 3) zdolności „obliczeniowych” modeli językowych.
Mogę zakładać jedynie, że powstanie grupa ludzi w pewien sposób uzależnionych emocjonalnie od swoich „związków”, „relacji” z modelami językowymi. Będą na to podatne w szczególności osoby wycofane, samotne lub potrzebujące atencji. Szczególnie narażone będą osoby, które nie przywykły do postawy krytycznej dla oceny i interpretacji zjawisk, faktów i relacji. Deficyt postawy krytycznej po stronie użytkownika sprawia, że model językowy zaczyna pełnić funkcję „moralną” zamiast „informacyjnej”. Jeśli ktoś wątpi w istnienie tendencji człowieka do nawiązywania relacji emocjonalnych z „maszyną”, to niech sobie przypomni japońskie zabawki „tamagotchi”.
Tak więc uważam, że rola AI w kształtowaniu postaw emocjonalnych człowieka będzie rosła. Będzie to miało bezpośredni wpływ na postrzeganie aktualnych relacji, a przez to na dynamikę sporów. Będziemy obserwować wzrost atomizacji i polaryzacji jednostek i grup. Atomizacja będzie skutkiem tego, że towarzystwo AI będzie dla wielu bardziej atrakcyjne od rozmów i kontaktów z innymi ludźmi. Te więzi – i tak już słabe – ulegną osłabieniu. Polaryzacja natomiast będzie następstwem coraz większej ilości i „jakości” konsultacji człowiek – AI w sprawach dla tych ludzi ważnych, jak relacje rodzinne lub kontakty w pracy albo ze wspólnikiem. W sporze oznacza to, że strona użytkownik nie będzie korzystał z AI w celu znalezienia rozwiązania, lecz po to, by uzyskać potwierdzenie słuszności swojej narracji.
Wcześniej opisane przeze mnie mechanizmy będą obserwowane coraz częściej. Prawdopodobnie świadomość społeczna i znajomość tych mechanizmów nie nadążą za ich realnym wpływem na życie ludzi.
Czy AI może być jednak pomocna w rozwiązywaniu sporów?
Tak! Wbrew wszystkiemu, co do tej pory pisałem, wpływ AI będzie miał również silne aspekty pozytywne. AI posłuży nam w prewencji – pozwoli przewidzieć potencjalne obszary sporne i „zabezpieczyć” je zawczasu. Pod tym względem modele językowe są bardzo pomocne, gdyż potrafią z łatwością tworzyć wiele wariantów przyszłych zdarzeń i wskazują potencjalne ryzyka. Będą więc z pewnością pełnić funkcję ostrzegawczą.
Modele generatywnej sztucznej inteligencji będą też służyć do poszukiwania racjonalnych i satysfakcjonujących rozwiązań sporów, które już zaistniały. Również na tym polu ich zdolność do multiplikowania rozwiązań jest zdumiewająca. Można więc zakładać, że po szczegółowym opisaniu sytuacji patowej, czat podpowie nam rozwiązanie, na które byśmy bez niego zwyczajnie nie wpadli. Sztuką będzie jednak zawsze umiejętność krytycznej oceny proponowanych rozwiązań i przewidywania ich konsekwencji na wielu płaszczyznach i w długim czasie.
Należy pamiętać, że w każdym z tych przypadków, rola AI będzie jednak pomocnicza. Ona bardzo dobrze buduje warianty, ale znacznie słabiej analizuje ich potencjalne skutki – szczególnie na gruncie prawnym i emocjonalnym.
W tym miejscu należy wskazać też na badania Marco Giacalone, który wskazuje na znaczny potencjał modeli językowych w rozwiązywaniu sporów: https://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=5083207 . Autor ten pisze, że „Integracja generatywnej sztucznej inteligencji redukuje koszty i pozwala praktykom prawa skupić się na złożonych zagadnieniach, planowaniu strategicznym oraz interakcji z klientem.” Zdaniem Autora AI nie zastąpi człowieka, ale będzie bardzo cennym narzędziem w jego rękach. Zgadzam się z tym podejściem.
AI wpływa na dynamikę sporów, ale sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła
Nie ma sensu pytanie, czy sztuczna inteligencja jest dobra lub zła. Możemy badać jej wpływ na określone aspekty naszego życia, ale zawsze w konkretnym kontekście. Skoro nasz gatunek stworzył sztuczną inteligencję, próby „zagonienia dżina do butelki” są tyle skazane na niepowodzenie, co niecelowe. Badajmy obiektywnie wpływ na nasze schematy myślowe, przekonania, relacje, samopoczucie. Wyciągajmy z tego wnioski. Używajmy tej technologii w sposób, który będzie przynosił korzyści nam i innym. Wierzę, że jest to możliwe. Ale nie doprowadźmy do tego, że zastąpi nam ona przyjaźń i bliskość drugiego człowieka. Nie pozwólmy, by obszary zdrowia i prawa były poddane bezrefleksyjnemu wpływowi AI.
Ostatecznie, mamy do czynienia z nowym zjawiskiem, narzędziem – nowym źródłem wpływu na naszą psychikę i świadomość. Mamy do czynienia z nowym narzędziem – tak potężnym, jakiego ludzkość jeszcze nie znała. Ale… przecież każde wielkie odkrycie przynosiło przełomy. A wśród nich szanse i zagrożenia. Na końcu, tylko od nas samych zależy, co z tego wyniknie.
Różnica jest taka, że w przeciwieństwie np. do energetyki atomowej lub broni nuklearnej, bezpośredni dostęp do AI ma teraz niemal każdy. AI wzmacniać będzie więc to, co w każdym z nas ukryte i silne.
Zaproszenie do współpracy
A Państwo? Czy zauważyliście już wpływ sugestii AI na postrzeganie swoich relacji prywatnych lub biznesowych? Czy widzicie taki wpływ u siebie samych? A może dostrzegacie zmianę zachowania drugiej strony, która od jakiegoś czasu nieco się radykalizuje?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach albo kontaktu z naszą kancelarią. Pomagamy naszym Klientom budować strategię i rozwiązywać spory w sposób optymalny. Jak widzicie, uwzględniamy wiele czynników, nie tylko prawo, ale również psychologię, aspekty komunikacyjne i technologiczne. To nasza siła.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Możecie też przeczytać angielską wersję tego artykułu: https://jakubieciwspolnicy.pl/en/how-will-ai-impact-dispute-dynamics-in-2026/

ROZMOWA O MEDIACJACH Z JERZYM ZIELIŃSKIM
Zobaczcie moją rozmowę z Jerzym Zielińskim – redaktorem naczelnym Magazynu Pewna Terapia oraz prowadzącym podcast na Youtube. Rozmawialiśmy o sporach, konfliktach, mediacjach i negocjacjach. Czy udało mi się wszystko wytłumaczyć? Oceńcie sami.
Jerzy Zieliński podcast – to przestrzeń ważnych rozmów na trudne tematy
Jerzy Zieliński podcast to kanał na YouTube, na którym rozmawia się o sprawach trudnych. Dlatego uznaliśmy, że to dla mnie świetna przestrzeń do rozmowy. Nasza rozmowa dotyczyła mediacji i negocjacji w trudnych sprawach rodzinnych i gospodarczych. Tak, wbrew pozorom mają one ze sobą wiele wspólnego. Starałem się pokazać, ze mediacja jest narzędziem zarządzania konfliktem, a sąd miejscem jego formalnego rozstrzygnięcia. To nie to samo – i nie służy temu samemu celowi.
Opowiadałem o przyczynach konfliktów i ich rozwiązywaniu. Mówiłem o korzyściach płynących z dialogu. Podałem prawdziwe przykłady z własnej praktyki. Dowiecie się, kim był człowiek, który powiedział „Chcę udowodnić, że on jest świnią.”
Z tej rozmowy dowiecie się między innymi:
- czym różni się konflikt od sporu? – Konflikt to spór, który eskalował do etapu, w którym to człowiek zaczyna być problemem.
- czym jest eskalacja? – to (nie?) zamierzone i (nie?) kontrolowane wejście na wyższy próg szkodzenia drugiej stronie i ponoszenia strat. Oznacza to, że jesteśmy gotowi „zrobić krzywdę komuś” i godzimy się na to, że ten ktoś „zrobi krzywdę nam”. Eskalacja polega na tym, że godzimy się na to, że te krzywdy będą coraz większe.
- czemu sąd nie rozwiązuje sporów? – bo są od ich rozstrzygania, a przyznanie racji nie ma nic wspólnego z usunięciem przyczyn sporu.
- dlaczego mediacja często jest lepsza od sądu? – jest szybsza, tańsza i mniej sformalizowana.
- jak rozmawiać o trudnych sprawach? – szczerze i z odwagą, asertywnie i uważnie.
- o co kłócą się wspólnicy? – zapewniam, że nie tylko o pieniądze!
- i… jak można negocjować z kosmitami – na sam koniec zostawiam Wam przykład, czy można tak negocjować, żeby obie strony były zachwycone? Przykład kosmitów i Egipcjan pokazuje, że tak.
Dlaczego rola mediacji rośnie?
Mediacja nie zastąpi sądów. Ona służy czemuś innemu. Sądy są ostatnią deską ratunku, po która należy sięgnąć, gdy inne środki zawiodły. Niestety, wiele osób ciągle od nich zaczyna. A przecież powinniśmy zadać sobie pytanie, czy musimy angażować aparat państwowy, żeby załatwiać nasz sprawy?
Zgodnie z najnowszymi danymi Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczącymi mediacji rodzinnych, liczba spraw kierowanych do mediacji systematycznie rośnie. Potwierdza ich skuteczność w rozwiązywaniu sporów rodzinnych.
Co warte podkreślenia, nie chodzi tu tylko o ilość, ale jakość. Mediacja pozwala usunąć spór, ochronić lub naprawić relację albo chociaż zminimalizować tarcia w przyszłości. To bardzo cenna właściwość, o której często zapominamy.
O tym, że spory można skutecznie rozwiązywać również poza sądem, możecie przeczytać m.in. na stronie https://www.americanbar.org/groups/dispute_resolution/resources/ największej na świecie organizacji zrzeszającej adwokatów w USA.
Zalety mediacji, w tym znaczne skrócenie czasu potrzebnego na załatwienie sprawy, są przedstawione w tym raporcie: https://www.coe.int/en/web/cepej/cepej-stat. Z raportu tego dowiecie się m.in., że szczególny nacisk kładzie się teraz na tzw. Child-Inclusive Mediation. Jest to mediacja z udziałem dzieci. Nasza kancelaria wdraża jako priorytet w ochronie dobra małoletnich. Niestety, ciągle spotykamy się z niechęcią niektórych mediatorów starszego pokolenia. Niedawno jeden z nich powiedział, że „nie zwariował jeszcze, żeby zapraszać dzieci do mediacji” – a mowa była o 16 letnim chłopaku.
O tym, jak ja sam zacząłem zajmować się prawem rodzinnym możecie przeczytać m.in. tutaj:
Zapraszamy do kontaktu!
Jeśli chcecie porozmawiać o sporach, które prowadzicie albo konfliktach, których jesteście stroną, odezwijcie się do nas.
Pomagamy rozwiązywać spory, szukamy optymalnych rozwiązań i szukamy porozumienia, gdy tylko jest możliwe.
W pierwszej kolejności stawiamy na porozumienie, ale nie unikamy procesu, gdy jest potrzebny.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Pracujemy po to, żeby Wam pomóc!

AI I MYŚLENIE TUNELOWE W SPORACH MIĘDZY WSPÓLNIKAMI
Sprzężony Błąd Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias) w pracy z modelami AI coraz częściej daje o sobie znać w sporach gospodarczych. Widzę to nawet w mojej własnej praktyce. Zdarza się, że klienci przychodzą do mnie z gotowym planem działania. Wcześniej skonsultowali sytuację swojej spółki z modelem językowym. Oczekują, że po prostu zrealizuję ten plan. Rozmowy z nimi bywają trudne. Staram się zrozumieć, jak doszli do tych wniosków, jakie zadawali pytania, jakie przyjęli założenia. Tłumaczę nieścisłości w tym rozumowaniu i próbuje ustalić wszystko od początku. Dlaczego? Bo odczuwam silną potrzebę rzetelnego wykonania swojej pracy i zbadania sprawy. Część klientów to rozumie. Inni uważają to za zbędne, ponieważ sprawa została już przecież „przeanalizowana” (w założeniu – przez „kogoś” mądrzejszego ode mnie). Kilku z nich zarzuciło mi wręcz chęć dublowania pracy w celu zawyżenia kosztów. Twierdzą, że AI wykonała już pracę i zaproponowała rozwiązanie.
Jakiś czas temu zacząłem się zastanawiać, czemu tak się dzieje. Poczytałem więcej o znanym w psychologii błędzie konfirmacji i nowo opisanej tendencji modeli językowych do „przytakiwania”. Okazuje się, że dyskusja z AI może prowadzić do błędu konfirmacji, który zostanie wzmocniony „życzliwością” i „uprzejmością” modeli AI. Tak doszedłem do wniosku, że połączenie tych dwóch zjawisk można nazwać Sprzężonym Błędem konfirmacji. Jest to moja robocza nazwa. Jednak to, co obserwuje w mojej praktyce adwokackiej nie dawało się jeszcze wyjaśnić tylko przez Sprzężony Błąd Konfirmacji.
Błąd ten wpływa na postawy niektórych klientów. Część z nich udaje mi się przekonać. Inni są zaskoczeni, gdy odmawiam współpracy. Niektórzy reagują nawet oburzeniem. Jedna osoba oskarżyła mnie — jeszcze przed jakąkolwiek merytoryczną rozmową — że nie znam się na spółkach ani negocjacjach.
O tym, jak czynniki indywidualne mogą wpływać na podatność poddania się Sprzężonemu Błędowi Konfirmacji, możecie przeczytać m.in. tutaj:
Ben Wang i Jiqun Liu Cognitively Biased Users Interacting with Algorithmically Biased Results in Whole-Session Search on Debated Topics, https://dl.acm.org/doi/10.1145/3664190.3672520
W tym kontekście tragikomiczne wydaje się, że moja rzekoma „ignorancja” miała wynikać z chęci przeczytania umowy spółki. Chciałem także omówić historię współpracy wspólników. Witajcie w erze AI!
W tym artykule napisałem nieco więcej o Sprzężonym Błędzie Konfirmacji w sporach między wspólnikami
Możecie go najpierw przeczytać, ale jeśli nie macie ochoty – nie ma sprawy. Ten artykuł można traktować jako zamkniętą całość.
Spory między wspólnikami: Dlaczego chcemy potwierdzać nasze przekonania?
O samych przyczynach sporów między wspólnikami opowiadałem m.in. w moim podcaście:
Na mojej stronie znajdziecie jednak szereg publikacji, które ten temat rozwijają.
Spory między wspólnikami. Dlaczego poszukujemy potwierdzenia?
W psychologii dobrze znany jest błąd konfirmacji (confirmation bias). Polega on na tym, że ignorujemy informacje sprzeczne z naszymi przekonaniami, a nadmiernie doceniamy te, które je potwierdzają.
Przykład: Jeśli wierzymy, że Ziemia jest płaska, to będziemy tak interpretować dostępne dane, żeby tę tezę potwierdzić. Niewygodne fakty pominiemy, inne będziemy lekko naciągać.
Błąd konfirmacji nie jest zarzutem, który kieruję do kogokolwiek. Jest on doskonale zbadanym w psychologii zjawiskiem. Dobrze, gdy jesteśmy go świadomi.
Psychologicznie jest to mechanizm obronny. Jego celem jest utrzymanie spójności poznawczej i redukcja napięcia emocjonalnego. W końcu intelektualny niepokój nie służy większości z nas. Chcemy więc go wyeliminować.
W sporach każda strona przedstawia więc wersję „korzystną dla siebie”. Selekcjonuje fakty, czyni wygodne dla siebie założenia, które przewija w narracji z faktami. Interpretuje je korzystnie dla siebie. Jest tak na wielu płaszczyznach sporów: od kłótni między przedszkolakami, przez spory małżeńskie, biznesowe i międzynarodowe. W sporach między wspólnikami mechanizm błędu konfirmacji ujawnia się również z całą mocą.
Do tej pory często zdarzało mi się, że klienci przychodzili do mnie z gotową „diagnozą” i „planem leczenia”. Szukali prawnika, który przyjmie to za pewnik i wykona. Chcecie wiedzieć, dlaczego nigdy się na to nie godzę? Przeczytajcie mój tekst:
Sprzężony Błąd Konfirmacji w pracy z AI
Czym jest Coupled Confirmation Bias – Sprzężony Błąd Konfirmacji (Potwierdzenia)?
Coupled Confirmation Bias to mechanizm, w którym nasze pierwotne przekonania są wzmacniane przez interakcję z AI. Schemat wygląda następująco:
- Użytkownik formułuje tezę (np. przekonanie o nieuczciwości wspólnika).
- Model AI generuje odpowiedź zgodną z tym założeniem (hiperdopasowanie), o ile brak jest wyraźnych błędów wewnętrznych lub sprzeczności z wiedzą powszechnie dostępną. Model językowy nie zna całej historii współpracy, nie zna faktów innych, niż podane, nie czyni rozróżnień między faktem, założeniem, domysłem, interpretacją. Chce być „użyteczny” i czasem wprost, czasem częściowo, ale najczęściej potwierdza tezę użytkownika.
- Użytkownik traktuje AI jako autorytet, w czym jest mocno utwierdzony po uzyskaniu potwierdzenia swojej tezy.
- Powstaje sprzężenie zwrotne prowadzi, które do jeszcze silniejszego przekonania i pogłębienia tunelu poznawczego.
- Nowe siły: AI wzmacnia nasze przekonania → użytkownik działa na ich podstawie, ale „uwznioślony” i”wzmocniony” uzyskanym potwierdzeniem i gotów jest do bardziej zdecydowanego działania → konflikt eskaluje.
- Standardowa formułka modeli AI, że nie są prawnikami i żeby użytkownik skonsultował się z prawnikiem ma ten skutek, że wielu użytkowników będzie szukało prawników, którzy potwierdzą wnioski modeli AI traktując to jako główne kryterium oceny kompetencji prawnika! Będą szukać, aż znajdą.
W praktyce oznacza to, że AI działa jak „lupa”, która wzmacnia nasze postawy wyjściowe, niezależnie od ich prawdziwości. A my usuwamy z pola widzenia wszystko, co przeczy pierwotnej tezie. O hiperdopasowaniu możecie przeczytać tu: Christoph M. Abels i in.: The governance & behavioral challenges of generative artificial intelligence’s hypercustomization capabilities, https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/23794607251347020
Dlaczego AI naturalnie potwierdza nasze przekonania?
Modele językowe nie „myślą” samodzielnie. Ich odpowiedzi wynikają z statystycznej predykcji kolejnych słów na podstawie kontekstu promptu. Co więcej, są one najczęściej wewnętrznie spójne. Moim zdaniem na rzeczy jest znacznie więcej, niż predykcja w tym wąskim rozumieniu, ale czy to jest myślenie?
Jeśli pytanie zadane modelowi AI sugeruje określoną interpretację, model tworzy spójną narrację. Użytkownik może ją interpretować jako obiektywne potwierdzenie własnej opinii. Warto zaznaczyć, że odpowiedzi generowane przez AI są najczęściej wewnętrznie spójne. Nie zawsze są natomiast spójne zewnętrznie, osadzone w konkretnych realiach, ani poparte znajomością prawa (nie mylić z przepisami).
Wyglądają na pierwszy rzut oka jak wypowiedzi eksperckie i trzeba często rzeczywiście być fachowcem, by zobaczyć istotne nieścisłości, błędy lub przeoczenia, które przekreślają sugerowany kierunek.
Sprzężony Błąd Konfirmacji, Mechanizm Feedback Loop i Dylemat Bezpieczeństwa
Zastanówmy się, co dzieje się, gdy druga strona opisuje swoją subiektywną perspektywę własnemu modelowi AI. Czat potwierdza jej punkt widzenia i go wzmacnia. Wpływ na działania użytkownika jest znaczący. Drugi wspólnik obserwuje to z narastającą podejrzliwością. Jak zareaguje? Jego reakcją będzie prawdopodobnie przygotowanie się walki, która może mieć dla niego charakter ściśle defensywny albo… wybierze atak prewencyjny. Chce jednak upewnić się, że jego interpretacja jest prawidłowa. Co zrobi? Zwróci się do własnego chata, subiektywnie opisując to, co postrzega. Zgadnijcie, jaką odpowiedź otrzyma? Tak…
Sytuacja może wymknąć się spod kontroli. Przypomina partię szachów pomiędzy dwoma oszustami korzystającymi z komputerów. To nie jest już normalna gra. Tylko w tym przypadku, to nie szachy, ale prawdziwe życie.
Każdy wspólnik subiektywnie interpretuje zachowanie „przeciwnika”. Te subiektywnie dobrane i opisane cząstki rzeczywistości przekazuje AI. Model AI potwierdza „nikczemność” drugiej strony i sugeruje radykalne rozwiązania.
Gdy klienci trafiają do mnie, będąc już w tej spirali, racjonalne argumenty często do nich nie docierają.
Mamy tu do czynienia z wyraźnym przykładem Sprzężonego Błędu Konfirmacji po obu stronach, które prowokuje pętlę sprzężenia zwrotnego i myślenie tunelowe (Feedback Loop)! To tzw. dylemat bezpieczeństwa na sterydach. Na czym polega dylemat bezpieczeństwa? To znane w polityce określenie na paradoks sytuacji, w której jedno państwo chcąc uniknąć wojny i potencjalnej agresji zbroi się, a drugie odczytuje to jako przygotowanie do wojny, na które reaguje własnymi zbrojeniami i przygotowaniami. Paradoks bezpieczeństwa może sprowokować konflikt, któremu miał zapobiec.
To samo widzę w postawie niektórych ludzi, którzy prowadzą biznes i konsultują swoje relacje ze wspólnikiem z modelami AI. Do niektórych z nich nie docierają już racjonalne argumenty. A przecież AI dopiero niedawno powstała i dynamicznie się rozwija.
O tym, jak może wyglądać eskalacja sporu między wspólnikami, pisałem ostatnio tutaj:
Warto przeczytać powyższy tekst i nanieść na niego niebezpieczeństwa poznawcze, o których piszę tutaj. To da Wam pełny obraz.
Błąd konfirmacji człowiek – AI wbadaniach naukowych
Obserwacje, które poczyniłem w ostatnim roku, kiedy coraz więcej klientów analizuje swoje sprawy z AI, zostały potwierdzone w badaniach naukowych. Badania te pokazują, że interakcje człowiek–AI mogą wzmacniać uprzedzenia i błędne przekonania.
W 2024 roku opublikowano artykuł Jak pętle sprzężenia zwrotnego człowiek-AI zmieniają ludzkie osądy percepcyjne, emocjonalne i społeczne (Nature Human Behaviour). Autorzy wykazali, że AI potwierdzające ludzkie założenia prowadzi do wzmocnienia percepcji, emocji i ocen społecznych. Przeczytajcie go koniecznie: https://www.nature.com/articles/s41562-024-02077-2?
Polecam Wam również tekst autorstwa Yiran Du: Confirmation Bias in Generative AI Chatbots. Zawiera on analizę tychże mechanizmów błędu potwierdzenia w modelach AI. Przeczytamy w nim również o ryzykach związanych z tym sprzężeniem: https://arxiv.org/abs/2504.09343?
Ostatnim z artykułów, które Wam polecę jest niosący nieco optymizmu Bias in the Loop: How Humans Evaluate AI‑Generated Suggestions. Autorzy twierdzą, że eksperymenty dowodzą, że użytkownicy przyjmują błędne sugestie AI, jeśli pasują do ich wcześniejszych przekonań. Jednakże „wyniki pokazują, że skuteczna współpraca człowieka z AI zależy nie tylko od wydajności algorytmu, ale także od tego, kto ocenia wyniki AI i jak zorganizowane są procesy przeglądu.” Wszystko więc w naszych rękach, ale będzie coraz trudniej. Artykuł znajdziecie tutaj: https://arxiv.org/pdf/2509.08514
Istnienie opisanego mechanizmu jest więc znane w nauce i stanowi przedmiot pracy wybitych naukowców. Jest to awangarda badań nad AI. Trudno też o bardziej wyraźny przykład skutków działania AI na konkretny obszar życia – w tym wypadku relacji negocjacyjnych w sporach między wspólnikami. Jak to może wyglądać?
Podsumowanie
Coupled Confirmation Bias pokazuje, że AI nie jest neutralnym arbitrem, ani najmądrzejszym doradcą. Nasze subiektywne przekonania i uprzedzenia mogą się wzmacniać w sprzężeniu zwrotnym. W sporach między wspólnikami może to prowadzić do błędnych decyzji, eskalacji konfliktu i tuneli poznawczych. Nigdy rolą prawnika nie było potwierdzanie wyobrażeń klienta. Dzisiaj jednak trzeba pójść krok dalej i czasem pomóc niektórym odzyskać kontakt z rzeczywistością.
Wszystko jednak zależy od nas samych. Sztuczna inteligencja daje ogromne możliwości. Możemy przecież wydać dyspozycję naszemu „rozmówcy”, by był krytyczny wobec naszych pomysłów. Może wcielić się na nasze polecenie w rolę adwokata diabła i przedstawiać kontrargumenty, szukać luk w naszym rozumowaniu albo pomóc znaleźć inne wytłumaczenia zdarzeń, niż to, które my przyjęliśmy za pewnik. AI doskonale sprawdza się w eliminacji skutków podstawowego błędu atrybucji, który ma tak ogromne znaczenie w sporach biznesowych albo rodzinnym. Pisałem o tym tutaj:
Gdy przychodzi do mnie Klient z gotową oceną sprawy albo radami udzielonymi przez AI, nie obrażam się. Rozmawiam z nim. Niemal zawsze się z nimi zapoznaję. Jedno z kilku rozwiązań może być ciekawe. Mogę znaleźć tam rozwiązanie, które nie przyszłoby mi do głowy.
Najczęściej udaje mi się zyskać zaufanie Klientów, którym tłumaczę, jak działają modele językowe (tak, jak sam to rozumiem) oraz pokazuję rozwiązania, które mogę zawsze obronić.
Zdarza się, że Klient notuje, co mówię. A potem wraca do mnie za kilka dni i mówi, że już mi zaufa, bo powtórzył moje argumenty AI, a ta – przyznała mi rację. Jest to sukces słodko – gorzki w świetle tego, co wyżej pisałem.
Jeśli potrzebujecie pomocy prawnika, który zajmuje się negocjacjami i sporami miedzy wspólnikami, możecie się do mnie odezwać:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Z przyjemnością Wam pomogę!

ESKALACJA SPORU MIĘDZY WSPÓLNIKAMI – SCENARIUSZ
Jak może wyglądać eskalacja sporu między wspólnikami? Możliwości jest wiele, ale dzisiaj chciałbym przedstawić jeden z możliwych scenariuszy. Ma to na celu zwrócenie uwagi na konsekwencje braku umiaru i działania w złości i uporze. Nie chcę nikogo straszyć. Chcę pomóc uniknąć tego, co nieraz już widziałem. Dlaczego mi na tym zależy? Bo głęboko wierzę, że o polski biznes trzeba i należy dbać, bo stanowi on koło zamachowe naszej gospodarki i podstawę naszego dobrobytu. Z tego artykułu dowiesz się, jak niepostrzeżenie przekracza się pewien punkt bez powrotu – oraz co zrobić, by uratować firmę, gdy emocje biorą górę.
Jakie są przyczyny sporów między wspólnikami?
Niekontrolowana eskalacja konfliktu może nastąpić bez względu na pierwotną przyczynę sporu. To nie pieniądze same w sobie są najczęściej przyczyną sporów między wspólnikami. Częściej chodzi o szacunek, poczucie sprawczości, możliwość realizowania własnej wizji, różny poziom akceptacji ryzyka, cele wspólnej działalności, podejście do nepotyzmu albo źródeł finansowania (awersja do kredytów). Często nie ma jednej pierwotnej przyczyny, a strony uświadamiają sobie spór, gdy płaszczyzn, na których ujawniają się różnice interesów jest już wiele.
Więcej o przyczynach sporów między wspólnikami opowiadałem w tym odcinku mojego podcastu:
Jak zaczyna się konflikt?
Pierwotne różnice zdań w sprawach merytorycznych są odbierane przez pryzmat podstawowego błędu atrybucji, o którym więcej pisałem w tekstach, do których linki tu zostawiam:
W skrócie – chodzi o naturalną tendencję psychologiczną do szukania przyczyn czyjegoś zachowania w jego negatywnych cechach wewnętrznych (głupiec, łajdak, skąpiec albo rozrzutny, roztrzepany), zamiast poszukiwania obiektywnych przyczyn zewnętrznych. Tak jest zwyczajnie łatwiej, jest to prostsze. A poza tym automatycznie plasuje nas w drugim narożniku i pozwala na przypisanie nam cech przeciwstawnych tym złym. Za jednym zamachem stajemy się alternatywą dla tego złego i głupiego wspólnika – jesteśmy mądrzy i dobrzy. Jakie to piękne i łatwe.
Taka postawa ma jeszcze jeden groźny efekt. Ze sporu merytorycznego przechodzimy na konflikt wartości. Przecież nie wolno ustępować przed złem, głupotą, chciwością. To byłaby zdrada ideałów. Skutkiem tego sami zapędzamy się do narożnika i pozbawiamy pola manewru, który jest niezbędny do osiągnięcia porozumienia polegającego na usunięciu przyczyn sporu. Eskalacja konfliktu między wspólnikami będzie przez to szybsza i gwałtowniejsza.
Istotą problemu jest to, że w głowie drugiego ze wspólników najczęściej dochodzi do podobnego rozumowania i postrzegania „kolegi”. Obaj wspólnicy siedzą na beczce prochu. A potrafią na niej siedzieć latami.
Tak wygląda koło konfliktu Moore’a. Poprosiłem Chata GPT, żeby przygotował mi tę grafikę. AI jest super narzędziem, ale ma też swoje niedoskonałości. Błędy ortograficzne w grafikach są jedną z nich, ale to dobrze, że nie jest idealna.

Jak wybucha spór między wspólnikami?
Między wspólnikami może wybuchnąć spór „zastępczy”. Nie chcąc uderzać bezpośrednio w wspólnika, zaczniemy kontestować pracę jego żony zatrudnionej w spółce. Zaczniemy na nią narzekać w rozmowach z innymi pracownikami. Powiemy, że zarabia ona za dużo, że pracuje tu tylko dlatego, że jest jego żoną, że nie przykłada się do pracy, a pieniądze, które można by przeznaczyć dla pozostałych wspólników są w ten sposób wyprowadzane ze spółki. Spójrzcie na mnie: ja żony nie zatrudniam! Możemy się domyślać, że atmosfera momentalnie zrobi się gęsta i ciężka.
Ponieważ tego typu zdarzenia rozchodzą się po firmie z prędkością światła, za chwilę będą o tym mówić wszyscy. Po jakimś czasie, dowie się o tym zarówno wspólnik, jak i jego żona. Jak zareagują? Możliwości jest kilka: żona uniesienie się honorem i sama zrezygnuje; wspólnik zarządzi spotkanie z pracownikami, na którym będzie bronił żony; zaciśnie zęby i nic nie zrobi? Jest jednak mało prawdopodobne, że skorzysta już na tym etapie z pomocy mediatora lub psychologa biznesu. Raczej będzie próbował załatwić sprawę sam.
Wspólnik zastanawia się, co może zrobić…
Z pewnością będzie się zastanawiał, jak się wspólnikowi odgryźć. Może zablokować wypłatę dywidendy? Postanowił porozmawiać z Chatem GPT, któremu opisał całą sytuację i zapytał: czy ktoś w tym kontekście może mu zarzucić, że blokuje wypłatę dywidendy? Chat odpowiedział, że to świetny pomysł i doradził udanie się do prawnika.
W końcu kolega buduje dom, więc pieniądze są mu bardzo potrzebne. Jak pięknie w ten sposób pokaże troskę o firmę i odpowiedzialność za los pracowników? W końcu zysk należy reinwestować, a nie przejadać, prawda? Wspólnik nie wie, że budowa domu została wstrzymana, a pieniądze muszą być pilnie przeznaczone na leczenie onkologiczne jego dziecka. Panowie nie rozmawiają ze sobą od dawna.
Problemem nie było tu użycie narzędzia opartego na AI, lecz to, że wspólnik – podobnie jak często bywa w relacjach konfliktowych – szukał potwierdzenia własnego pomysłu, a nie analizy możliwych konsekwencji i alternatywnych dróg działania.
Tego typu ciosów wymierzanych jeszcze nie w samą osobę wspólnika może być kilka. Ale już od samego początku każdy z nich będzie doszukiwał się przyczyny sporu nie w ukształtowaniu „materii”, ale osobie wspólnika. A przecież dorosłego człowieka się już nie zmieni…
O tym, że z modeli AI w opracowywaniu strategii w sporach między wspólnikami należy korzystać ostrożnie pisałem już tutaj:
Manifestacja i eskalacja konfliktu
W pewnym momencie dojdzie do wybuchu. Wspólnicy nakrzyczą na siebie, wygarną sobie wszystko i jeszcze więcej. Ale nie będzie to konstruktywna rozmowa. Padną ciężkie oskarżenia, mocne słowa. Będą wypominane sprawy z przeszłości, niekompetencja, złośliwość, lenistwo, rozrzutność, nieuczciwość.
Każdy ze wspólników zacznie zasięgać porad prawników, którzy będą podpowiadać rozwiązania eskalacyjne. Poza tym, będą oni święcie przekonani do racji swoich klientów, bo im ufają i chcą dla nich jak najlepiej.
Dojdzie więc do podważania wypłat ze spółki, zwolnień osób bliskich, podważania prawa do korzystania ze znaków towarowych albo z samochodu służbowego. Pierwsza sprawa trafi do sądu. Będzie to powództwo stwierdzenie nieważności uchwały zgromadzenia wspólników dotyczącej dywidendy. Wspólnik wynajmie drogą kancelarię, która przygotuje odpowiedź na pozew. Termin rozprawy zostanie wyznaczony po 3 miesiącach na sierpień kolejnego roku, a więc 12 miesięcy po złożeniu pozwu.
Nikt nie zamierza do tego czasu czekać. Poza tym, wiadomo, że to tylko konflikt zastępczy, który nie ma nic wspólnego z istotą sporu. Żaden wyrok sądu w sprawie dotyczącej tej uchwały nie rozwiąże sporu, ani nie doprowadzi do zgody stron. Wprost przeciwnie – każdy wyrok wywoła chęć rewanżu, poczucie krzywdy i dalszą eskalację.
Trzeba więc działać tu i teraz. Zacznie się przeciąganie pracowników i menadżerów na swoją stronę. Wspólnicy zaczną również sondować kluczowych klientów, jak ci zachowaliby się w hipotetycznej sytuacji odejścia jednego z nich ze spółki. Większość ich energii i pomysłowości będzie poświęcona temu, jak zaszkodzić drugiemu wspólnikowi albo jak obronić się przed jakimś jego działaniem, które tamten z pewnością planuje.
Eskalacja konfliktu. Jaka jest rola doradców w konflikcie?
W wyżej pokazanych przykładach celowo przedstawiłem analogię między nieprawidłowo użytym modelem AI, a prawnikami, którzy bezrefleksyjnie realizują cel postawiony przez klienta. W obu przypadkach wygląda to tak, jakby pacjent przyjechał na oddział kardiochirurgii i kazał zrobić sobie przeszczep serca. Chyba warto było go jednak najpierw zbadać…
Problemem nie było więc samo użycie narzędzia opartego na AI, lecz to, że wspólnik szukał potwierdzenia własnego pomysłu, a nie analizy konsekwencji i alternatywnych scenariuszy działania. Tak samo niektórzy podchodzą do porad prawnych – chcą potwierdzenia swoich założeń.
Jakie są skutki eskalacji konfliktu między wspólnikami?
Eskalacja konfliktu przyniesie destrukcyjne skutki. 👉Paraliż decyzyjny będzie trawił spółkę, która przez dłuższy czas będzie jeszcze działać siłą inercji. Wkrótce jednak 👉 odejdą pierwsi pracownicy. Nie podadzą przyczyny. Wspólnicy początkowo nie powiążą tego ze swoim konfliktem. Nie będą wiedzieli, że stawianie pracowników przed konfliktem lojalnościowym fatalnie wpływa na ich morale i zaangażowanie. Gdy już się zorientują, będą obarczali winą za zaistniałą sytuacje… siebie nawzajem.
Obniży się wydajność, terminowość i jakość pracy. Zaczną odchodzić pierwsi klienci. W tym kluczowy klient, który odejdzie do konkurencji. Na skutek 👉 utraty płynności, a 👉 bank wypowie kredyt. W ciągu roku od początku sporu pojawią się przesłanki do ogłoszenia upadłości spółki, która zwinie się, jak domek z kart.
W dodatku rozpoczęła się👉 kontrola z Urzędu Skarbowego, która ma zbadać zasadność pobierania przez obu wspólników znacznych kwot z tytułu kontraktów menadżerskich.
Czy dało się uniknąć eskalacji konfliktu między wspólnikami?
Sporów uniknąć się nie da. Są one naturalną cechą każdej relacji. Ale można zapobiec temu, aby spór przerodził się w konflikt. Dzieje się tak wtedy, kiedy zaczynamy upatrywać problemu w człowieku, a nie w okolicznościach zewnętrznych, na które wspólnie mamy wpływ.
Czego zabrakło w tym scenariuszu? Zabrakło otwartości na dialog i potrzeby drugiej strony. Jeśli jednak wspólnicy nie mają takich umiejętności, to powinni skorzystać z pomocy mediatora na jak najwcześniejszym etapie, a najpóźniej, gdy ich konflikt zostaje zamanifestowany. W tym przykładzie – po kłótni i wybuchu. A co zrobili nasi bohaterowie – poszli do adwokatów, którym opowiedzieli każdy swoją wersję i zażądali działań.
Czy można za to winić adwokatów? Nie. Wielu prawników ogranicza swoje działania do realizacji celów postawionych przez klientów. Określają to mianem profesjonalizmu. W końcu nie oceniają, a są jedynie prawnymi doradcami. Eskalacja konfliktu jest czymś, na co się godzą. Ja mam do tego inne podejście i zawsze, gdy klient przychodzi do mnie z konkretnym oczekiwaniem, długo dyskutujemy o tym, czy jest to dobry kierunek. To był moment, w którym można było uratować miliony złotych i lata pracy. Strony mogły wtedy trafić do mediacji albo rozpocząć negocjacje w innym formacie. Tak się jednak nie stało.
Wszystkim zainteresowanym strukturą konfliktu jako takiego polecam serdecznie najwybitniejsze chyba dzieło z tego zakresu „Strategię konfliktu” Thomasa Schellinga. A w zakresie rozwiązywania sporów – dzieło Christophera Moore książki „Mediacje. Praktyczne strategie rozwiązywania konfliktów”. Z tych książek dowiecie się, jak przebiega eskalacja konfliktu i jak trudno jej zapobiec.
Jeśli podejrzewacie, że relacje w Waszej firmie są już złe i chcecie zapobiec sporowi, odezwijcie się do nas. Pomożemy Wam również, jeśli konflikt już powstał. Pomagamy naszym Klientom uniknąć takich zdarzeń, jak te, które wyżej opisałem. Niestety, wiele firm kończy właśnie w ten sposób.
Chcę jasno podkreślić -procesy sądowe traktujemy je jednak jako ostateczność. W pierwszej kolejności stawiamy jednak na dialog, negocjacje i mediacje. Bardzo często przynoszą one bardzo dobre efekty.
Skontaktujcie się nami:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Pracujemy po to, żeby Wam pomóc!

PRAWO RODZINNE – MAŁE PRAWO WIELKIEJ WAGI
Gdy studiowałem, robiłem doktorat z prawa rynku kapitałowego i byłem na aplikacji adwokackiej, nie doceniałem wagi prawa rodzinnego. Myślałem, że zajmują się nim ci, dla których inne obszary były za trudne. Zastanawiałem się, co to za sprawy? O co tyle krzyku? W przepisach regulujących prawo rodzinne nie dostrzegałem piękna, a same sprawy wydawały mi się nudne. Musiało upłynąć kilka dobrych lat, żebym zrozumiał, jak bardzo się wtedy myliłem.
Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie jest imponujący
Sprawy rodzinne wydawały mi się kiedyś nudne. W polskich warunkach sam kodeks rodzinny (będę już używał tej skróconej nazwy) nie robi specjalnego wrażenia. W porównaniu z innymi kodeksami, a i wieloma zwykłymi ustawami, wygląda, jak ubogi krewny. Nie imponuje jego objętość, a i w samych przepisach próżno szukać piękna, które można dostrzec przecież w innych aktach prawnych.
Poza tym, jego regulacje nie mają polotu, są staroświeckie i pisane przez ludzi, o dwa pokolenia starszych ode mnie. Czuję to, jak go czytam.
Prawo rodzinne wydawało mi się przez to nieciekawe.
Dlaczego sprawy rodzinne są ważne?
Z czasem zrozumiałem, że moje wyobrażenie było tylko częściowo uzasadnione. Miałem okulary początkującego teoretyka, który aspirował do miana intelektualisty i oceniał pawo rodzine z punktu widzenia finezji konstrukcji prawa cywilnego, w tym handlowego, lub prawa karnego. Rzeczywiście, są one znacznie bardziej rozbudowane, a ich konstrukcje są zdecydowanie ciekawsze. Rola prawa rodzinnego przejawia się jednak zupełnie gdzie indziej.
Nie jest to prawo pisane dla prawników lub intelektualistów. Jest to prawo, które reguluje obszary najbliższe człowiekowi. W końcu – jest ono zbiorem reguł, które mają zapewnić ochronę najsłabszym – tym, którzy nie są w stanie sami o siebie zadbać – dzieciom, a także osobom, które tę zdolność w dorosłym wieku utraciły, lub z różnych powodów, nigdy jej nie nabyły. W końcu, to właśnie prawo określa relacje między małżonkami oraz formę zawarcia i zakończenia małżeństwa. Są to więc obszary z natury bardzo ważne.
Zrozumiałem więc, że prawo rodzinne jest, jakie jest. Niezbyt lotne, mentalnie w poprzedniej epoce, legislacyjnie kulawe. Ale innego nie mamy. A właśnie ono dotyka tych sfer, które są bardzo delikatne, a z którymi wiąże się tyle niepotrzebnego lęku, cierpienia, krzywdy, tęsknoty i nadziei.
Dlaczego zająłem się sprawami rodzinnymi?
Przyczyn było kilka. Z pewnością miały na to wpływ moje doświadczenia osobiste. W wieku lat 40 człowiek inaczej postrzega już świat i siebie samego, niż 15 lat wcześniej. Ma inne priorytety i gdzie indziej dostrzega to, co jest naprawdę ważne.
Dostrzegłem jednak, że moje doświadczenia z obszaru prawa gospodarczego, mogę wykorzystać z powodzeniem w sprawach rodzinnych. Zapytacie, co mają one ze sobą wspólnego? Przecież podstawą mojej działalności są spółki handlowe, spory między wspólnikami, umowy inwestorskie. Od kilkunastu lat zajmuję się negocjacjami… No właśnie. Z czasem zaczem zaczęli do mnie trafiać klienci prowadzący firmy rodzinne, gdzie negocjowałem tak, jak w innych spółkach. Ale dostrzegłem, że jest tam znacznie większa głębia relacji, niż w „zwykłym” biznesie.
Okazało się, że głównym obszarem do pracy między tymi ludźmi była najczęściej nie tyle ich firma, co rodzina. Początkowo czułem się niepewnie, ale… dobrze mi to wychodziło.
Ten pierwszy klient
W końcu, jako do specjalisty od spółek przyszedł do mnie… klient w sprawie rozwodowej. Prowadził z żoną spółkę z o.o. (przekształconą wcześniej ze spółki cywilnej). Ich masy majątkowe były mocno wymieszane, nie wiadomo było, co jest czyje. Mówił, że był u kilku prawników zajmujących się rozwodami, ale żaden nie rozumiał spraw spółkowych. Uśmiechnąłem się tylko… Wziąłem tę sprawę i był to strzał w 10!
O tych sprawach pisałem m.in. tutaj:
https://jakubieciwspolnicy.pl/wspolwlasnosc-udzialow-w-spolce-z-o-o-2/
Polecił mnie kolejnym osobom. A ja dostrzegłem, że umiejętności i doświadczenie negocjacyjne, które zdobyłem negocjując w biznesie, mogę zastosować w również w sprawach rodzinnych. Wtedy rozpocząłem studia podyplomowe z Negocjacji, Mediacji i Alternatywnych Sposobów Rozwiązywania Sporów na Uniwersytecie Warszawskim. Poszedłem tam, żeby podszkolić się z negocjacji, a „zakochałem się” w mediacjach. Biorę w nich od tego czasu udział z przyjemnością jako pełnomocnik stron, albo prowadzę je jako mediator. Duża część z tych mediacji, to mediacje w sprawach rodzinnych.
Dzisiaj zajmuję się na równi sprawami gospodarczymi i rodzinnymi. Co je łączy? Nie kodeksy, ale sposób myślenia. Zrozumiałem, że proces cywilny w sądzie nastawiony jest na spór, eskalację, konflikt, walkę i angażowanie kolejnych osób. Najczęściej nie sprzyja to ani biznesowi, ani rodzinie. W przeciwieństwie do większości prawników, ja nie idę od razu do sądu. Prawie zawsze staram się załatwić sprawę w drodze negocjacji lub mediacji. Dlaczego? Bo tak jest lepiej dla moich Klientów. I tych, którzy negocjują rozstanie ze wspólnikiem, i dla tych, którzy negocjują rozstanie z małżonkiem.
Chcę być bardzo jasno zrozumiany – nie unikam sądu, ani konfrontacji. Zwyczajnie – nie zaczynam od nich.
Potrzebujecie pomocy?
Jeśli potrzebujecie pomocy prawnej, odezwijcie się do mnie:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Z przyjemnością z Wami porozmawiam, poświecę Wam mój czas i pełną uwagę. Jestem tu po to, żeby Wam pomóc.
Jeśli zainteresował Was ten temat, możecie poczytać moje teksty lub posłuchać mojego podcastu. Linki zostawiam Wam niżej:
https://open.spotify.com/embed/episode/0rQBJJwm9kN1KBCWI4UR3p?utm_source=generator
Możecie w końcu zobaczyć naprawdę wartościową publikację w New York Law Journal, dotyczącą standardów mediacji w sprawach rodzinnych: https://repository.yu.edu/server/api/core/bitstreams/cdaddfef-f5bf-42ec-a33c-5a2b6f276ab9/content

JAK ROZWIĄZYWAĆ SPORY MIĘDZY WSPÓLNIKAMI?
Spory między wspólnikami są zjawiskiem naturalnym w biznesie. Różnice interesów, odmienne wizje rozwoju spółki, napięcia osobiste czy kryzysy finansowe prędzej czy później ujawniają się w relacjach właścicielskich. Kluczowe pytanie nie brzmi jednak czy konflikt się pojawi, lecz w jaki sposób zostanie rozwiązany.
Eskalacja sporu i proces sądowy – to najprostsza droga, ale czy korzystna?
Mediacja między wspólnikami nie jest pierwszym wyborem. Wymaga bowiem pewnej odwagi, odpowiedzialności i wysiłku. Najprostszą – choć często najbardziej kosztowną – drogą jest eskalacja sporu i skierowanie go na drogę postępowania sądowego. W praktyce oznacza to jednak, że przed sądem toczy się zazwyczaj spór zastępczy: dotyczący kwestii formalnej, drugorzędnej albo technicznej, która nie stanowi rzeczywistego źródła konfliktu między wspólnikami.
Dlaczego postępowanie sądowe rzadko rozwiązuje problem?
Spór sądowy niemal zawsze generuje poważne koszty – finansowe, czasowe i organizacyjne. Co istotniejsze, pochłania on również zasoby trudne do odbudowania: relacje, zaufanie, reputację spółki oraz atmosferę pracy. Nawet prawomocne rozstrzygnięcie sądu nie usuwa przyczyn konfliktu, a często prowadzi do jego dalszej eskalacji w innych obszarach działalności.
Z perspektywy biznesowej jest to droga, która bardzo rzadko prowadzi do realnego rozwiązania problemu.
Nasze podejście do sporów wspólników
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy nie unika sporów ani rozwiązań o charakterze konfrontacyjnym, gdy są one rzeczywiście niezbędne. Jednak w zdecydowanej większości przypadków stawiamy na rzeczywistą pomoc klientom, a nie na mechaniczne generowanie kolejnych postępowań sądowych.
Specjalizujemy się w negocjacjach oraz działaniach zmierzających do usunięcia źródła sporu, a nie jedynie jego prawnych objawów. Naszym celem jest albo odbudowanie relacji między wspólnikami, albo takie jej uporządkowanie, które pozwoli stronom działać dalej w sposób racjonalny i przewidywalny – także wtedy, gdy oznacza to rozstanie.
Negocjacje jako narzędzie dojrzałego zarządzania konfliktem
Negocjacje nie są przejawem słabości. Przeciwnie – są oznaką dojrzałości, świadomości interesów i zdolności do myślenia strategicznego. W praktyce bardzo często pomagamy klientom wyjść z sytuacji, w której zostali „zapędzeni do narożnika”, broniąc stanowisk, które nie odzwierciedlają ich rzeczywistych potrzeb ani celów biznesowych.
Dobrze poprowadzony proces negocjacyjny pozwala odzyskać kontrolę nad sytuacją, ograniczyć straty i skupić się ponownie na tym, co w biznesie najważniejsze: rozwoju, stabilności i jakości życia.
Mediacja między wspólnikami – chcesz wiedzieć więcej?
Mediacja między wspólnikami to nasza specjalność. Ciągle się w tym zakresie rozwijamy i poznajemy coraz nowe źródła. Chętnie się nimi z Wami dzielimy. Oto niektóre z nich.
O tym, jakie są alternatywne wobec procesu sądowego spory rozwiązywania sporów możesz przeczytać tutaj: https://www.pon.harvard.edu/daily/dispute-resolution/what-is-alternative-dispute-resolution/ – myślę, że eksperci z uniwersytetu Harvarda znają się na rzeczy.
Jeśli wolicie „luźniejszą” formę, polecam ten artykuł z Forbesa: https://www.forbes.com/councils/forbesbusinesscouncil/2024/07/31/strategic-mediation-five-pillars-for-achieving-effective-settlements/, w którym przeczytacie o sposobach wykorzystania mediacji w trudnych sporach biznesowych.
W tym miejscu możecie natomiast przeczytać poglądy znanych amerykańskich prawników, którzy tłumaczą dlaczego w sporach biznesowych to mediacja jest preferowana przez nich samych i ich klientów: https://www.superlawyers.com/resources/alternative-dispute-resolution/why-mediation-is-preferred-for-business-disputes/
Jeśli natomiast chcecie poczytać moje wcześniejsze teksty, zostawiam Wam niżej kilka linków:
A może zamiast czytać, wolicie akurat posłuchać? Proszę bardzo: tu zostawiam Wam link do mojego podcastu, gdzie opowiadam o sporach wspólników:
https://open.spotify.com/episode/4p20ALoBzNcmzQ0W2otf0e
Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak pracujemy, w jaki sposób pomagamy wspólnikom w sytuacjach konfliktowych i jakie rozwiązania stosujemy w praktyce, zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.
Jakubiec i Wspólnicy
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 +48 536 270 935

WYKORZYSTANIE AI W SPORACH MIĘDZY WSPÓLNIKAMI
Zajmuję się sporami korporacyjnymi, w tym konfliktami między wspólnikami. Jestem też bardzo zainteresowany rozwojem technologii. Wykorzystanie AI w analizie konfliktów jest już oczywiste. Staje się faktem również w sporach między wspólnikami. Powstaje pytanie, jak optymalnie wykorzystać możliwości, które daje sztuczna inteligencja w tej dziedzinie. Trzeba również przedstawić kilka pułapek, które może rodzić jej zastosowanie w tym obszarze. W tym krótkim wpisie chcę wspomnieć o kilku z nich.
Czego dotyczą spory między wspólnikami?
AI w sporach między wspólnikami? Tak, ale najpierw ustalmy, czego dotyczą te spory. Wbrew pozorom spory i konflikty między wspólnikami nie odnoszą się wyłącznie do pieniędzy. Owszem, pieniądze grają w nich istotną rolę, ale rzadko główną. A często ledwie epizodyczną. Wspólnicy walczą między sobą czasem bardziej zajadle, niż z konkurencją. Mają też znacznie większy wachlarz środków i możliwości, znają się lepiej, mają bardziej odczuwalny, bezpośredni wpływ na swój los. Obszarów możliwych nieporozumień jest więc bardzo wiele.
O co toczą się spory między wspólnikami? O władzę, sprawczości, realizację wizji, docenienie i uznanie zasług. A także o tempo i kierunki zmian, o tolerancję ryzyka, o podejście do pracowników, o uczciwość i rzetelność. Spory toczą się też o przeznaczenie zysków, o zatrudnianie rodziny, o źródła finansowania – kredyt, czy środki własne? Potencjalnych nieporozumień jest mnóstwo, a w przypadku układu z trzema wspólnikami mogą powstawać nierównoważne koalicje w różnych sprawach. Spółki trzyosobowe należą do najmniej stabilnych. Więcej pisała o tym tutaj:
W powyższym tekście o spółkach z udziałem trzech wspólników (link powyżej) zastosowałem ramy analityczne opracowane przez J. Mearsheimera w jego książce Tragedia polityki mocarstw (The Tragedy of Great Power Politics). W tym dziele Autor wyjaśnia, dlaczego sojusze międzynarodowe zawierane między trzema państwami wykazują tendencję do niestabilności. Moim zdaniem wnioski te można, przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności, odnieść również do relacji między wspólnikami w spółkach handlowych. Wiem, że może się to wydawać kontrowersyjne, ale struktura interesów i podejrzeń niemal identyczna – przy zachowaniu oczywiście skali.
JAK MOŻNA WYKORZYSTAĆ AI W SPORACH MIĘDZY WSPÓLNIKAMI?
Sposobów wykorzystania sztucznej inteligencji w sporach korporacyjnych jest bardzo wiele. Ciągle powstają nowe pomysły. Możemy jednak pogrupować w zakresie konsultacji prewencyjnych (jak uniknąć sporu?), interwencyjnych (jak rozwiązać spór, który powstał?) i następczych (jak poprawić relację, żeby nie powstał nowy spór?). W tym zakresie AI może nam udzielać podpowiedzi ogólnych dotyczących współpracy jako takiej albo może zająć się konkretnym przypadkiem. Oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy. AI w sporach między wspólnikami jest świetnym narzędziem, ale musimy umieć z niej korzystać.
W przypadku porad ogólnych możemy korzystać z ich różnorodności i dostać odpowiedź, która okaże się dla nas nową jakością – otworzy nam kolejne drzwi w naszej głowie. Może się zdarzyć, że podpowie nam rozwiązanie, którego byśmy w inny sposób nie znaleźli. Problemem jest z kolei fakt, że wiele z tych podpowiedzi może być uznana za dość infantylne i ocierać się o granice banału. Bardzo trudne będzie krytyczne „obrobienie” uzyskanych „zaleceń” pod kątem zasadności ich zastosowania w konkretnym przypadku.
O wykorzystaniu AI w rozwiązywaniu konfliktów możecie posłuchać tutaj:
Sprzężony błąd konfirmacji w wykorzystaniu AI
AI w sporach między wspólnikami daje nam wiele możliwości. Jeśli jednak zadajemy pytania dotyczące konkretnego przypadku – naszej firmy – narażamy się na potężne niebezpieczeństwo. Ja nazywam je „sprzężonym błędem konfirmacji„, czyli tendencją do utwierdzania nas w subiektywnych opiniach. Na czym dokładnie on polega?
Chcąc uzyskać rozwiązanie konkretnego problemu odnoszącego się do relacji z naszym wspólnikiem – musimy wprowadzić jakieś dane. Konieczne jest zarysowanie sytuacji. Trzeba opowiedzieć, co się dzieje, jak wygląda sytuacja. Problem polega na tym, że nasza opowieść będzie zawsze wyłącznie wycinkiem rzeczywistości. Powiedzmy, że genialny pisarz byłby w stanie oddać bogactwo psychologicznych niuansów Waszej relacji w… 4 tomach. My zaś próbujemy to zrobić w czterech zdaniach. Jest to dość trudne, przyznacie… Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że siłą rzeczy mamy subiektywny obraz rzeczywistości i opisujemy ją z wyłącznie z naszej perspektywy – co jest zupełnie naturalne. Jedyne, co możemy zrobić, to zdać sobie z tego sprawę i uznać, że nasz obraz nie jest jedynym.
Co z kolei robi AI? Modele językowe nie są bogiem. Są bardzo zaawansowaną technologią, która uczy się z nami rozmawiać. robi to coraz lepiej, ale nie ma monopolu na wiedzę i mądrość życiową. Może nam w ciągu 10 sekund podać 748 przepisów na sernik, albo 92 sposoby rozwiązania sporu ze wspólnikiem, ale… czy będą one mądre? Co więcej, modele AI mają tendencję do utwierdzania nas w naszych racjach i opiniach, o ile nie są one całkowicie wewnętrznie sprzeczne lub sprzeczne z faktami. My natomiast mamy genialną zdolność do przedstawiania opowieści w sposób dla nas korzystny. Choćby częściowo lub przez pominięcie pewnych „drobiazgów”. W takiej sytuacji model AI utwierdzi nas w przekonaniu, powie nam to, co chcemy usłyszeć. Mówiąc wprost – może doprowadzić łatwo do zradykalizowania naszej postawy. To właśnie nazywam sprzężonym błędem konfirmacji.
Chcecie wiedzieć więcej?
Nasza subiektywna perspektywa to naturalna pułapka. Badania z Programu Negocjacji na Harvard Law Schoolpotwierdzają, że egocentryzm w sporze uniemożliwia obiektywną ocenę sytuacji, co czyni dane wejściowe dla AI z natury fragmentarycznymi. Możecie o tym przeczytać sami: https://www.pon.harvard.edu/daily/conflict-resolution/conflict-resolution-strategies/
Jeśli interesuje Was temat wykorzystania modeli AI w praktyce prawa, możecie przeczytać również ten raport:
Wnioski
Spory korporacyjne cechują się bardzo dużą złożonością pod względem prawnym, ekonomicznym, relacyjnym , psychologicznym, komunikacyjnym, negocjacyjnym. Najcześciej każdy z uczestników dostrzega jedynie część tej układanki zależności. W każdym razie – ma on jej fragmentaryczny i wysoce subiektywny obraz. Rozmawiając z kimkolwiek dokonuje koniecznej dalszej selekcji faktów oraz nadaje im subiektywny walor. Trzeba wielkiej przenikliwości i doświadczenia, by umieć z takiej opowieści wybrać to, co cenne oraz to, co wymaga weryfikacji lub jest jedynie ozdobą. Modele językowe póki co tego nie potrafią.
Oznacza to, że warto testować pewne pomysły lub rozwiązania z modelami AI, ale karygodnym błędem byłoby bezrefleksyjne podążanie za ich radami udzielanymi w konkretnych przypadkach. Bardzo łatwo popaść wówczas w spiralę potwierdzeń, która początkowe wątpliwości lub nieścisłości zamieni w urojenia. Jest to szczególnie niebezpieczne ze względu na naszą wrodzoną tendencję do ufania temu, czego nie rozumiemy bardziej, niż temu co znamy.
Potrzebujecie pomocy w relacjach między wspólnikami? Prowadzicie już spór sądowy lub pozasądowy? Chcecie ułożyć wasze relacje tak, by zminimalizować Ryzyko powstania konfliktu w przyszłości? Odezwijcie się nas:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Jesteśmy po to, żeby Wam pomóc!
Jeżeli zainteresował Was ten artykuł, możecie przeczytać również inne moje teksty dotyczące wyzwań i możliwości tworzonych przez AI w pracy prawnika:
You can also read the English version of this article:

ZMIANA POKOLENIOWA W FIRMIE RODZINNEJ OKIEM STARSZYCH
W poprzednim artykule opisałem punkt widzenia przedstawicieli młodego pokolenia. Dzisiaj spojrzę na to z drugiej strony i zadam pytanie – czy i kiedy przekazanie sterów w firmie jest zasadne. Jakie mogą być sygnały ostrzegawcze i jakich błędów lepiej nie popełnić?
Królowa Elżbieta jako szefowa firmy rodzinnej
Zmiana pokoleniowa dotyczy każdej firmy rodzinnej. Gdy królowa Elżbieta II pochowała już swojego męża i była u kresu swojego życia, zastanawiałem się, co sądzi o swoim synu, Karolu, jako następcy. Jak w każdej rodzinie, pewnie były między nimi tarcia, różnice zdań, pretensje. O Karolu można było pewnie powiedzieć wiele. Jednak zwyczajnie nie można było zarzucić mu braku przygotowania, doświadczenia i dojrzałości. Chyba jego rodzice nie musieli się obawiać, że woda sodowa uderzy mu do głowy, gdy zostanie „prezesem”. Mając już ponad 70 lat odziedziczył tron i póki co z pewnością nie zasłużył na przydomek „szalony”, „okrutny”, „rozrzutny” lub „rozpustny”.
Problem polega na tym, że brytyjska monarchia jest firmą rodzinną raczej nietypową i trudno szukać jej odpowiednika w naszym polskim biznesie rodzinnym. Większość polskich przedsiębiorców nie ma tego komfortu, że władzę w firmie przekaże dziecku, które ma 70 lat i całe życie w niej pracowało. Jeśli więc nie jesteście Elżbietą II, staniecie przed innymi dylematami. I to znacznie wcześniej.
Zmiana pokoleniowa. Czy on jest gotowy?
To pytanie zadaje sobie wielu rodziców, którzy zaczynali budować biznes 30 lub 40 lat temu. Wychowywali się w innych warunkach. W otoczeniu, które dzisiaj coraz trudniej nam sobie wyobrazić. A jednak udało im się i zbudowali biznes. Czy ich dzieci są gotowe, by go przejąć? Popatrzmy na nie. Niczego im nigdy nie brakowało. Ukończyły dobre szkoły, znają świat z książek, filmów, ale z problemami codziennego życia raczej się nie zetknęły. A przynajmniej nie musiały się z nimi zmierzyć.
Nie musiały o nic walczyć, bo obiecano im, że wszystko kiedyś dostaną. Miały się uczyć, cieszyć życiem, przysparzać Wam dumę. I czekać. Czas leci, jednak odczuwacie coraz większy niepokój. Wynika on z tego, że Wasze dziecko jest już w wieku, do którego sięgają Wasze wyraźne wspomnienia dotyczące Was samych. I widzicie wielką różnicę. Wy zasuwaliście w pocie czoła, w starych dżinsach, czasem dziurawych, bo innych nie było. A Wasze dziecko siedzi sobie, pachnie, ma drogie ciuchy, niemal same przyjemności.
Ma też inne aspiracje. Wy chcieliście wziąć życie za bary. I zrobiliście to. A Was syn? Albo córka? Jacyś tacy bez ikry, bez polotu, niemrawi albo przeciwnie – chcieliby się porwać z motyką na słońce. A tu przecież trzeba działać spokojnie, systematycznie. Owszem, chcieliby władzy i pieniędzy, ale czy są na to gotowi? Czy są tego godni? Czy poradzą sobie z podejmowaniem decyzji i odpowiedzialnością za pracowników, rodzinę, za nazwisko, na które całe życie pracowaliście?
Niepokój
Zmiana pokoleniowa nadchodzi nieubłaganie. Ale czujecie niepokój. Kochacie swoje dziecko, ale widzicie, że nie jest takie, jak Wy. Ma chwilami to samo spojrzenie, podobny uśmiech, ale żyje w zupełnie innym świecie. Dla Was liczyła się odpowiedzialność, rzetelność, relacje z pracownikami, których osobiście znaliście. Biznes budowaliście po to, by mieć gdzie pracować, by być niezależnym. A Wasze dziecko mówi czasem o jego sprzedaży, biernym dochodzie, o zewnętrznym finansowaniu, inwestorach, nowych technologiach, które pozwolą zaoszczędzić na ludziach. Niby słyszycie o tym codziennie w telewizji, ale wypieracie to.
Poza tym, czy on nie wyda tych pieniędzy na głupoty? Wy zaczynaliście pracować w latach 80 i zarabialiście po 30 dolarów. A on ma czapkę z daszkiem za 200. Ma dopiero 40 lat, a to niebezpieczny wiek… Wielu facetów zostawia w tym czasie żony dla młodszych dziewczyn. Są rozwody, podziały majątków, walka o dzieci. Poza tym – jak on się ubiera? Wy przychodziliście do biura schludni i po to pracowaliście, żeby nie mieć dziur w spodniach. A Wasze dziecko wydaje na dziurawe dżinsy tyle, ile Wy zarabialiście ciężką pracą w pół roku. Czy to jest poważne podejście?
Może to jeszcze nie ten moment? Ale gdyby to była tylko kwestia czasu… Czy właściwy moment nadejdzie kiedykolwiek?
Dylemat
Zastanawiacie się, co robić. Czy pieniądze go nie popsują? A czy on da radę? Czy gdzieś popełniliście błąd? Może za mało byliście w domu i nie poświęciliście mu wystarczająco dużo czasu, nie wychowaliście go? Albo za bardzo go rozpuściliście. A może wszystko jest dobrze i zwyczajnie zaczynacie szukać dziury w całym?
Może lepiej zatrudnić menadżera, który będzie prowadził firmę? A syn niech zajmie się wychowywaniem wnuków, może dzięki temu uniknie tych błędów, które Wy popełniliście i one będą gotowe i godne, by przejąć biznes w przyszłości? To takie słodkie dzieciaczki… Za 20 lat zaczną pracę w firmie, którą pozostawicie, za 30 lat zaczną nią zarządzać, a do tego czasu jakoś to będzie. Ten menadżer to będzie bardzo porządny człowiek. Na pewno nie okradnie firmy. Na pewno… Prawda?
Zmiana pokoleniowa. Decyzja
To są dylematy i pytania, które stawia sobie wielu założycieli firm rodzinnych. Jednak każda rodzina będzie musiała odpowiedzieć na nie sama. Każda rodzina i każda firma to osobna historia. Jedno jest jednak pewne i wspólne: możecie nadać kierunek, ale nie ustawicie firmy tak, że będzie działała sama po Waszej śmierci lub odejściu na emeryturę. Do tego potrzebni są ludzie. Ich wybór jest ograniczony, a czasu nie ma wiele. On ucieka. Trzeba podjąć decyzję, być może najtrudniejszą w Waszym życiu. Zmiana pokoleniowa nadchodzi, a odwlekaną decyzję trzeba będzie podjąć.
Pierwszym krokiem nie musi być od razu przekazanie władzy. Czasem wystarczy stworzyć wspólny plan sukcesji i określić etapy, które dadzą wszystkim poczucie bezpieczeństwa.
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy pomaga firmom rodzinnym układać relacje i organizować przejście między pokoleniami
My rozumiemy Wasze dylematy. Firma rodzinna jest obszarem do pracy, którą chcemy i potrafimy wykonać.
Pomożemy Wam uporządkować firmę tak, by zapewnić płynne przejście zadań i odpowiedzialności na kolejne pokolenie.
Nauczymy Was rozmawiać o sprawach trudnych, znaleźć wspólny język i miejsce dla każdego — od seniora po najmłodszych członków rodziny.
To się da zrobić. Zapewniam.
Nie zostawiajmy tych spraw przypadkowi. Same się nie załatwią.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935.
https://www.pwc.pl/pl/publikacje/raport-badanie-polskich-firm-rodzinnych-2023.html
https://www.pwc.pl/pl/publikacje/badanie-nextgen-survey.html

FIRMA RODZINNA – BIZNES NA POKOLENIA?
Ludwik XV i jego kochanka mieli mawiać – po nas choćby potop. Pewnie nie przypuszczali, jak prorocze to były słowa. Podejście takie cechuje jednak wielu polskich przedsiębiorców. Większość z nich nie uświadamia sobie tego jednak. Chcą budować biznes nie na lata i dekady, ale na pokolenia. Zapominają jednak o najważniejszym elemencie tej układanki. W tym artykule przedstawię jeden punkt widzenia. Punkt widzenia części młodych. Stąd tekst ten może wydać się niektórym subiektywny. Jest to zabieg celowy. W następnym tekście przedstawię drugi punkt widzenia. Ale póki co…
Firma rodzinna i praszczur założyciel, czyli „nie chcę, ale muszę”
Firma rodzinna to fascynujący temat. Wielu przedsiębiorców, którzy zaczynali w innej rzeczywistości, trwa do dziś w przekonaniu, że są wyjątkowi. I mają rację. Żadne inne pokolenie nie doświadczyło transformacji ustrojowej: z socjalizmu do kapitalizmu, z państwa aspirującego do totalitaryzmu – do demokracji, z biednego społeczeństwa rolniczo-przemysłowego – do zamożnego i innowacyjnego.
Ale czy naprawdę są wyjątkowi? Z pewnością tak — w swoich oczach.
Tak samo jak wyjątkowi byli ich rodzice, którzy przeżyli sanację, II wojnę światową, stalinizm i szarą rzeczywistość PRL.
A jeszcze wcześniejsze pokolenia? Urodziły się pod zaborami, przeżyły dwie wojny światowe i wojnę z bolszewikami. Ich doświadczenia też były unikalne.
A moje pokolenie? Urodziłem się w orwellowskim roku 1984. Pamiętam, jak obok mojego domu na przedmieściach Łodzi chodziły barany, sąsiedzi hodowali kury, jeździli „maluchami” i marzyli o paszporcie, żeby zwiedzić Czechosłowację. Dziś piszę w epoce gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji, w mieście pełnym usług i start-upów. Świat zmienił się na moich oczach bardziej niż na oczach trzech poprzednich pokoleń razem wziętych.
Praszczur założyciel i mentalna blokada przed sukcecją
A jednak jakaś fatalna siła każe temu „praszczurowi założycielowi” uważać się za lepszego od poprzednich i następnych pokoleń.
Poczucie misji, odpowiedzialności i wyjątkowości nie pozwala mu przekazać sterów w firmie.
Dlaczego? Bo się boi.
Nie chce przeminąć. Trudno mu pogodzić się z myślą, że jego świat już nie istnieje.
Zapytacie – jak to? Proszę, oto odpowiedź.
Firma rodzinna: czy założyciel coś od kogoś dostał?
Trudno mieć pretensje do założycieli firm rodzinnych. W pewnym sensie są wyjątkowi – ich życie przypadło na moment, kiedy zakładanie biznesów stało się możliwe -najpierw pół legalne, a potem całkiem normalne. Oni nie odziedziczyli niczego poza wyniesionymi z domu wzorcami: ciężkiej pracy, surowości, ojcowskiej władzy. I uważają, że to właśnie te wzory zapewniły im sukces. Zapominają, że gdyby tak było, nigdy nie założyliby własnych warsztatów, przedsiębiorstw, firm, czy jakkolwiek byśmy tego nie nazwali. Oni je założyli, bo się temu nieświadomie sprzeciwili. Gdyby byli posłuszni, pracowaliby w przedsiębiorstwie państwowym.
A jednak wzorce, które kiedyś odrzucili, wracają jak bumerang i nie pozwalają im oddać sterów w firmie, którą budowali przez całe życie. Boją się. Boją się, że ich dzieci lub wnuki nie są do tego gotowe. Że są to dzieci wychowane w warunkach „szklarniowych”, pod kloszem. Nieznające realnego życia i problemów, co gorsza, nie szanujące tradycji, szacunku dla ciężkiej pracy i poczucia odpowiedzialności. Nie dopuszczają do siebie faktu, że sami je tak wychowali. Ale to by jeszcze przeżyli. Nie dopuszczają jednak faktu znacznie ważniejszego. Wypierają ze świadomości, że świata, który znali już nie ma. Panicznie boją się przyznać, że to, co znali już przeminęło. Nie przyjmują do wiadomości, że dzisiaj inaczej wyglądają relacje międzyludzkie, łańcuchy dostaw, cele i wartości firm oraz otoczenie, w jakim funkcjonują.
Firma rodzinna: założyciel boi się, że nie jest już potrzebny
Dlaczego to wypierają? Bo najbardziej na świecie boją się tego, że nie będą już potrzebni. Nie chcą przeminąć. Walczą z myślą, że już sami więcej nie osiągną, a nowe pokolenie nie jest takie, jak chcieliby je zaprojektować. No nie jest. I nigdy nie będzie. Ale możecie przyjąć do wiadomości i zaakceptować przemijalność i zmianę, które są nieuniknione. Jeśli to zrobicie, dacie młodym popełnić błędy i wyciągnąć wnioski. Pozwolicie im żyć i uczyć się odpowiedzialności. Pozwolicie im zacząć podejmować decyzje za przyszłość, która należy do nich – czy tego chcecie, czy nie. Jeśli jednak będziecie trzymać dalej „stery rodziny i firmy na siłę i łamać ich osobowość, charaktery, udowadniać im, że nie potrafią i nie zasługują, sprawicie, że przepowiednia spełni się sama. I rzeczywiście firma nie przetrwa po Was.
Jeszcze jedno. Zadajecie sobie pytanie, dlaczego Wasze dzieci nie są takie jak Wy? Dlaczego nie wyszły wcześniej z domu i nie zaczęły od zera pokazując odwagę i determinację? Bo Wam uwierzyły. Mówiliście im, że mają się tylko uczyć, zdobywać wiedzę, a Wy im przekażecie firmę. Postąpiliście dokładnie odwrotnie, niż Wasi rodzice wobec Was. A teraz bijecie się z myślami i mówicie: Ja w jego wieku miałem już trzecią firmę, rozwód i stan wojenny i kontrole na karku. A on? Pytacie o swego syna. A on robił to, czego od niego oczekiwaliście. I dzisiaj macie pretensje.
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy pomaga firmom rodzinnym układać relacje i organizować przejście między pokoleniami
Odezwijcie się do nas. Firma rodzinna jest obszarem do pracy, którą chcemy i potrafimy wykonać.
Pomożemy Wam uporządkować firmę tak, by zapewnić płynne przejście zadań i odpowiedzialności na kolejne pokolenie.
Nauczymy Was rozmawiać o sprawach trudnych, znaleźć wspólny język i miejsce dla każdego — od seniora po najmłodszych członków rodziny.
To się da zrobić. Zapewniam.
Nie zostawiajmy tych spraw przypadkowi. Same się nie załatwią.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935.

ŚMIERĆ WSPÓLNIKA – CO DALEJ ZE SPÓŁKĄ?
W naszym społeczeństwie śmierć jest ciągle trudnym tematem. A przecież w życiu tylko śmierć jest pewna. Jeśli chcemy, by nasza firma przetrwała dłużej, niż my sami, musimy podchodzić do tego poważnie, ale i z pewną otwartością. Przyjrzyjmy się kilku sprawom związanym ze śmiercią wspólnika.
Śmierć wspólnika – czy firma przetrwa?
Śmierć wspólnika jest trudnym momentem dla spółki. Jak firma przejdzie przez ten okres? To zależy od kilku kwestii.
Śmierć wspólnika w spółkach osobowych i kapitałowych
👉Łatwiej będzie „poradzić” sobie ze śmiercią wspólnika w spółkach kapitałowych (spółka z o.o., Spółka akcyjna), niż w spółkach osobowych (np. spółka jawna, spółka komandytowa). Dlaczego? Spółki kapitałowe mają osobowość prawną – niezależną od wspólników. Organizacyjnie, prawnie i strukturalnie istnieją one w pełni niezależnie od swoich wspólników. Śmierć wspólnika – nawet większościowego – będzie dla nich znacznie mniejszym problemem, niż w przypadku spółek osobowych. Nie wspominam nawet o spółce cywilnej, gdzie będzie to prawdziwy dramat.
Śmierć wspólnika a kultura organizacyjna
👉Kultura organizacyjna. W firmach opartych o procedury śmierć kogokolwiek będzie znacznie mniej odczuwalna, niż w firmach opartych o rolę jednego człowieka. Tam, gdzie są opisane i realizowane procedury, role, opisy stanowisk będzie to znacznie łatwiejsze. Trudniejsze będzie tam, gdzie wspólnik jest od wszystkiego i rozdziela zadania w zależności od sytuacji, a wiedzą dzieli się niechętnie.
Pozycja i rola zmarłego wspólnika
Trzeba wreszcie zadać pytanie, 👉 czy działalność spółki była oparta i zależna od osobistych kwalifikacji, kompetencji, kontaktów, wiedzy, autorytety danego wspólnika? Jeśli tak, znaczy to, że nie zadbał on o to, by firma była czymś więcej, niż przybudówką do jego osoby. Warto o tym myśleć już za życia, by budować firmę większą od siebie samego. Oczywiście, w przypadku wolnych zawodów – będzie to wyglądało inaczej, niż w przypadku firm produkcyjnych, technologicznych, czy handlowych. Ale nawet w firmach medycznych czy prawniczych chodzi przecież o to, by zostawić po sobie coś, co przetrwa. A to wymaga wyzbycia się obsesji kontroli za życia – i to długo przed śmiercią.
Czy spadkobiercy mają wejść do spółki?
Zostawmy kwestie proceduralne. W różnych spółkach wygląda to różnie. Odmienne są zasady i punkty odniesienia. Ogólna zasada jest jednak taka – w umowie spółki możemy tę sytuacje dość elastycznie kształtować i nadać kierunek.
Po co założono tę firmę?
Należy się więc zastanowić, czy firma jest od tego, żeby wspólnicy mieli miejsce pracy osobiście świadczonej? Jeśli tak, to nie ma przeszkód, żeby spadkobiercy weszli do spółki, jeśli mają kwalifikacje, żeby tę prace w niej wykonywać. Jeśli jest to przychodnia lekarska – proszę bardzo, jesteście lekarzami? Zapraszamy. Ale jeśli nie, to lepiej będzie się z nimi rozliczyć, spłacić ich i kontynuować współpracę w ograniczonym składzie. Jeśli jednak spółka jest prowadzona w celu biznesowym opartym o wzrost wartości, pomnażanie kapitału, czerpanie z niego korzyści, to wejście spadkobierców do spółki wyglądać może zupełnie inaczej.
Czy spadkobiercy będą osobiście zaangażowani w prowadzenie spraw spółki?
Można więc zapytać, czy tacy spadkobiercy będą biernymi wspólnikami czerpiącymi korzyści kapitałowe z dywidendy lub wzrostu wartości udziałów? Czy może zostaną w spółce zatrudnieni na stanowiskach odpowiadających ich obecnym kwalifikacjom i przygotowywani do tego, by w przyszłości zajmować coraz wyższe i bardziej odpowiedzialne stanowiska? A może zasadne jest, by od razu weszli do zarządu i wzięli odpowiedzialność za zarządzanie spółka?
Nie ma jednej odpowiedzi na tak postawione pytania. Wszystko zależy od sytuacji konkretnej firmy, relacji między wspólnikami ich rodzinami, wieku i stopnia przygotowania zawodowego spadkobierców do wejścia do spółki. Nie bez znaczenia będzie sytuacja finansowa i otoczenie gospodarcze firmy, plany życiowe spadkobierców oraz ich zdolności komunikacyjne w relacjach z dotychczasowymi wspólnikami.
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy pomaga spółkom, wspólnikom i spadkobiercom w razie śmierci wspólnika
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy pomaga wspólnikom, spółkom i spadkobiercom przejść przez moment śmierci wspólnika w sposób uporządkowany i bezpieczny.
Doradzamy, jak przygotować firmę na taką sytuację zawczasu, a gdy trzeba – pomagamy ułożyć relacje i zabezpieczyć interesy po śmierci wspólnika.
Nie zostawiajmy tych spraw przypadkowi.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
https://www.pwc.pl/pl/publikacje/badanie-nextgen-survey.html
https://www.biznes.gov.pl/pl/portal/00149
https://podpowiada.gofin.pl/338/podatek-dochodowy/6972/prowadzenie-pkpir-w-praktyce/307772
