
AI I MYŚLENIE TUNELOWE W SPORACH MIĘDZY WSPÓLNIKAMI
Sprzężony Błąd Konfirmacji (Coupled Confirmation Bias) w pracy z modelami AI coraz częściej daje o sobie znać w sporach gospodarczych. Widzę to nawet w mojej własnej praktyce. Zdarza się, że klienci przychodzą do mnie z gotowym planem działania. Wcześniej skonsultowali sytuację swojej spółki z modelem językowym. Oczekują, że po prostu zrealizuję ten plan. Rozmowy z nimi bywają trudne. Staram się zrozumieć, jak doszli do tych wniosków, jakie zadawali pytania, jakie przyjęli założenia. Tłumaczę nieścisłości w tym rozumowaniu i próbuje ustalić wszystko od początku. Dlaczego? Bo odczuwam silną potrzebę rzetelnego wykonania swojej pracy i zbadania sprawy. Część klientów to rozumie. Inni uważają to za zbędne, ponieważ sprawa została już przecież „przeanalizowana” (w założeniu – przez „kogoś” mądrzejszego ode mnie). Kilku z nich zarzuciło mi wręcz chęć dublowania pracy w celu zawyżenia kosztów. Twierdzą, że AI wykonała już pracę i zaproponowała rozwiązanie.
Jakiś czas temu zacząłem się zastanawiać, czemu tak się dzieje. Poczytałem więcej o znanym w psychologii błędzie konfirmacji i nowo opisanej tendencji modeli językowych do „przytakiwania”. Okazuje się, że dyskusja z AI może prowadzić do błędu konfirmacji, który zostanie wzmocniony „życzliwością” i „uprzejmością” modeli AI. Tak doszedłem do wniosku, że połączenie tych dwóch zjawisk można nazwać Sprzężonym Błędem konfirmacji. Jest to moja robocza nazwa. Jednak to, co obserwuje w mojej praktyce adwokackiej nie dawało się jeszcze wyjaśnić tylko przez Sprzężony Błąd Konfirmacji.
Błąd ten wpływa na postawy niektórych klientów. Część z nich udaje mi się przekonać. Inni są zaskoczeni, gdy odmawiam współpracy. Niektórzy reagują nawet oburzeniem. Jedna osoba oskarżyła mnie — jeszcze przed jakąkolwiek merytoryczną rozmową — że nie znam się na spółkach ani negocjacjach.
O tym, jak czynniki indywidualne mogą wpływać na podatność poddania się Sprzężonemu Błędowi Konfirmacji, możecie przeczytać m.in. tutaj:
Ben Wang i Jiqun Liu Cognitively Biased Users Interacting with Algorithmically Biased Results in Whole-Session Search on Debated Topics, https://dl.acm.org/doi/10.1145/3664190.3672520
W tym kontekście tragikomiczne wydaje się, że moja rzekoma „ignorancja” miała wynikać z chęci przeczytania umowy spółki. Chciałem także omówić historię współpracy wspólników. Witajcie w erze AI!
W tym artykule napisałem nieco więcej o Sprzężonym Błędzie Konfirmacji w sporach między wspólnikami
Możecie go najpierw przeczytać, ale jeśli nie macie ochoty – nie ma sprawy. Ten artykuł można traktować jako zamkniętą całość.
Spory między wspólnikami: Dlaczego chcemy potwierdzać nasze przekonania?
O samych przyczynach sporów między wspólnikami opowiadałem m.in. w moim podcaście:
Na mojej stronie znajdziecie jednak szereg publikacji, które ten temat rozwijają.
Spory między wspólnikami. Dlaczego poszukujemy potwierdzenia?
W psychologii dobrze znany jest błąd konfirmacji (confirmation bias). Polega on na tym, że ignorujemy informacje sprzeczne z naszymi przekonaniami, a nadmiernie doceniamy te, które je potwierdzają.
Przykład: Jeśli wierzymy, że Ziemia jest płaska, to będziemy tak interpretować dostępne dane, żeby tę tezę potwierdzić. Niewygodne fakty pominiemy, inne będziemy lekko naciągać.
Błąd konfirmacji nie jest zarzutem, który kieruję do kogokolwiek. Jest on doskonale zbadanym w psychologii zjawiskiem. Dobrze, gdy jesteśmy go świadomi.
Psychologicznie jest to mechanizm obronny. Jego celem jest utrzymanie spójności poznawczej i redukcja napięcia emocjonalnego. W końcu intelektualny niepokój nie służy większości z nas. Chcemy więc go wyeliminować.
W sporach każda strona przedstawia więc wersję „korzystną dla siebie”. Selekcjonuje fakty, czyni wygodne dla siebie założenia, które przewija w narracji z faktami. Interpretuje je korzystnie dla siebie. Jest tak na wielu płaszczyznach sporów: od kłótni między przedszkolakami, przez spory małżeńskie, biznesowe i międzynarodowe. W sporach między wspólnikami mechanizm błędu konfirmacji ujawnia się również z całą mocą.
Do tej pory często zdarzało mi się, że klienci przychodzili do mnie z gotową „diagnozą” i „planem leczenia”. Szukali prawnika, który przyjmie to za pewnik i wykona. Chcecie wiedzieć, dlaczego nigdy się na to nie godzę? Przeczytajcie mój tekst:
Sprzężony Błąd Konfirmacji w pracy z AI
Czym jest Coupled Confirmation Bias – Sprzężony Błąd Konfirmacji (Potwierdzenia)?
Coupled Confirmation Bias to mechanizm, w którym nasze pierwotne przekonania są wzmacniane przez interakcję z AI. Schemat wygląda następująco:
- Użytkownik formułuje tezę (np. przekonanie o nieuczciwości wspólnika).
- Model AI generuje odpowiedź zgodną z tym założeniem (hiperdopasowanie), o ile brak jest wyraźnych błędów wewnętrznych lub sprzeczności z wiedzą powszechnie dostępną. Model językowy nie zna całej historii współpracy, nie zna faktów innych, niż podane, nie czyni rozróżnień między faktem, założeniem, domysłem, interpretacją. Chce być „użyteczny” i czasem wprost, czasem częściowo, ale najczęściej potwierdza tezę użytkownika.
- Użytkownik traktuje AI jako autorytet, w czym jest mocno utwierdzony po uzyskaniu potwierdzenia swojej tezy.
- Powstaje sprzężenie zwrotne prowadzi, które do jeszcze silniejszego przekonania i pogłębienia tunelu poznawczego.
- Nowe siły: AI wzmacnia nasze przekonania → użytkownik działa na ich podstawie, ale „uwznioślony” i”wzmocniony” uzyskanym potwierdzeniem i gotów jest do bardziej zdecydowanego działania → konflikt eskaluje.
- Standardowa formułka modeli AI, że nie są prawnikami i żeby użytkownik skonsultował się z prawnikiem ma ten skutek, że wielu użytkowników będzie szukało prawników, którzy potwierdzą wnioski modeli AI traktując to jako główne kryterium oceny kompetencji prawnika! Będą szukać, aż znajdą.
W praktyce oznacza to, że AI działa jak „lupa”, która wzmacnia nasze postawy wyjściowe, niezależnie od ich prawdziwości. A my usuwamy z pola widzenia wszystko, co przeczy pierwotnej tezie. O hiperdopasowaniu możecie przeczytać tu: Christoph M. Abels i in.: The governance & behavioral challenges of generative artificial intelligence’s hypercustomization capabilities, https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/23794607251347020
Dlaczego AI naturalnie potwierdza nasze przekonania?
Modele językowe nie „myślą” samodzielnie. Ich odpowiedzi wynikają z statystycznej predykcji kolejnych słów na podstawie kontekstu promptu. Co więcej, są one najczęściej wewnętrznie spójne. Moim zdaniem na rzeczy jest znacznie więcej, niż predykcja w tym wąskim rozumieniu, ale czy to jest myślenie?
Jeśli pytanie zadane modelowi AI sugeruje określoną interpretację, model tworzy spójną narrację. Użytkownik może ją interpretować jako obiektywne potwierdzenie własnej opinii. Warto zaznaczyć, że odpowiedzi generowane przez AI są najczęściej wewnętrznie spójne. Nie zawsze są natomiast spójne zewnętrznie, osadzone w konkretnych realiach, ani poparte znajomością prawa (nie mylić z przepisami).
Wyglądają na pierwszy rzut oka jak wypowiedzi eksperckie i trzeba często rzeczywiście być fachowcem, by zobaczyć istotne nieścisłości, błędy lub przeoczenia, które przekreślają sugerowany kierunek.
Sprzężony Błąd Konfirmacji, Mechanizm Feedback Loop i Dylemat Bezpieczeństwa
Zastanówmy się, co dzieje się, gdy druga strona opisuje swoją subiektywną perspektywę własnemu modelowi AI. Czat potwierdza jej punkt widzenia i go wzmacnia. Wpływ na działania użytkownika jest znaczący. Drugi wspólnik obserwuje to z narastającą podejrzliwością. Jak zareaguje? Jego reakcją będzie prawdopodobnie przygotowanie się walki, która może mieć dla niego charakter ściśle defensywny albo… wybierze atak prewencyjny. Chce jednak upewnić się, że jego interpretacja jest prawidłowa. Co zrobi? Zwróci się do własnego chata, subiektywnie opisując to, co postrzega. Zgadnijcie, jaką odpowiedź otrzyma? Tak…
Sytuacja może wymknąć się spod kontroli. Przypomina partię szachów pomiędzy dwoma oszustami korzystającymi z komputerów. To nie jest już normalna gra. Tylko w tym przypadku, to nie szachy, ale prawdziwe życie.
Każdy wspólnik subiektywnie interpretuje zachowanie „przeciwnika”. Te subiektywnie dobrane i opisane cząstki rzeczywistości przekazuje AI. Model AI potwierdza „nikczemność” drugiej strony i sugeruje radykalne rozwiązania.
Gdy klienci trafiają do mnie, będąc już w tej spirali, racjonalne argumenty często do nich nie docierają.
Mamy tu do czynienia z wyraźnym przykładem Sprzężonego Błędu Konfirmacji po obu stronach, które prowokuje pętlę sprzężenia zwrotnego i myślenie tunelowe (Feedback Loop)! To tzw. dylemat bezpieczeństwa na sterydach. Na czym polega dylemat bezpieczeństwa? To znane w polityce określenie na paradoks sytuacji, w której jedno państwo chcąc uniknąć wojny i potencjalnej agresji zbroi się, a drugie odczytuje to jako przygotowanie do wojny, na które reaguje własnymi zbrojeniami i przygotowaniami. Paradoks bezpieczeństwa może sprowokować konflikt, któremu miał zapobiec.
To samo widzę w postawie niektórych ludzi, którzy prowadzą biznes i konsultują swoje relacje ze wspólnikiem z modelami AI. Do niektórych z nich nie docierają już racjonalne argumenty. A przecież AI dopiero niedawno powstała i dynamicznie się rozwija.
O tym, jak może wyglądać eskalacja sporu między wspólnikami, pisałem ostatnio tutaj:
Warto przeczytać powyższy tekst i nanieść na niego niebezpieczeństwa poznawcze, o których piszę tutaj. To da Wam pełny obraz.
Błąd konfirmacji człowiek – AI wbadaniach naukowych
Obserwacje, które poczyniłem w ostatnim roku, kiedy coraz więcej klientów analizuje swoje sprawy z AI, zostały potwierdzone w badaniach naukowych. Badania te pokazują, że interakcje człowiek–AI mogą wzmacniać uprzedzenia i błędne przekonania.
W 2024 roku opublikowano artykuł Jak pętle sprzężenia zwrotnego człowiek-AI zmieniają ludzkie osądy percepcyjne, emocjonalne i społeczne (Nature Human Behaviour). Autorzy wykazali, że AI potwierdzające ludzkie założenia prowadzi do wzmocnienia percepcji, emocji i ocen społecznych. Przeczytajcie go koniecznie: https://www.nature.com/articles/s41562-024-02077-2?
Polecam Wam również tekst autorstwa Yiran Du: Confirmation Bias in Generative AI Chatbots. Zawiera on analizę tychże mechanizmów błędu potwierdzenia w modelach AI. Przeczytamy w nim również o ryzykach związanych z tym sprzężeniem: https://arxiv.org/abs/2504.09343?
Ostatnim z artykułów, które Wam polecę jest niosący nieco optymizmu Bias in the Loop: How Humans Evaluate AI‑Generated Suggestions. Autorzy twierdzą, że eksperymenty dowodzą, że użytkownicy przyjmują błędne sugestie AI, jeśli pasują do ich wcześniejszych przekonań. Jednakże „wyniki pokazują, że skuteczna współpraca człowieka z AI zależy nie tylko od wydajności algorytmu, ale także od tego, kto ocenia wyniki AI i jak zorganizowane są procesy przeglądu.” Wszystko więc w naszych rękach, ale będzie coraz trudniej. Artykuł znajdziecie tutaj: https://arxiv.org/pdf/2509.08514
Istnienie opisanego mechanizmu jest więc znane w nauce i stanowi przedmiot pracy wybitych naukowców. Jest to awangarda badań nad AI. Trudno też o bardziej wyraźny przykład skutków działania AI na konkretny obszar życia – w tym wypadku relacji negocjacyjnych w sporach między wspólnikami. Jak to może wyglądać?
Podsumowanie
Coupled Confirmation Bias pokazuje, że AI nie jest neutralnym arbitrem, ani najmądrzejszym doradcą. Nasze subiektywne przekonania i uprzedzenia mogą się wzmacniać w sprzężeniu zwrotnym. W sporach między wspólnikami może to prowadzić do błędnych decyzji, eskalacji konfliktu i tuneli poznawczych. Nigdy rolą prawnika nie było potwierdzanie wyobrażeń klienta. Dzisiaj jednak trzeba pójść krok dalej i czasem pomóc niektórym odzyskać kontakt z rzeczywistością.
Wszystko jednak zależy od nas samych. Sztuczna inteligencja daje ogromne możliwości. Możemy przecież wydać dyspozycję naszemu „rozmówcy”, by był krytyczny wobec naszych pomysłów. Może wcielić się na nasze polecenie w rolę adwokata diabła i przedstawiać kontrargumenty, szukać luk w naszym rozumowaniu albo pomóc znaleźć inne wytłumaczenia zdarzeń, niż to, które my przyjęliśmy za pewnik. AI doskonale sprawdza się w eliminacji skutków podstawowego błędu atrybucji, który ma tak ogromne znaczenie w sporach biznesowych albo rodzinnym. Pisałem o tym tutaj:
Gdy przychodzi do mnie Klient z gotową oceną sprawy albo radami udzielonymi przez AI, nie obrażam się. Rozmawiam z nim. Niemal zawsze się z nimi zapoznaję. Jedno z kilku rozwiązań może być ciekawe. Mogę znaleźć tam rozwiązanie, które nie przyszłoby mi do głowy.
Najczęściej udaje mi się zyskać zaufanie Klientów, którym tłumaczę, jak działają modele językowe (tak, jak sam to rozumiem) oraz pokazuję rozwiązania, które mogę zawsze obronić.
Zdarza się, że Klient notuje, co mówię. A potem wraca do mnie za kilka dni i mówi, że już mi zaufa, bo powtórzył moje argumenty AI, a ta – przyznała mi rację. Jest to sukces słodko – gorzki w świetle tego, co wyżej pisałem.
Jeśli potrzebujecie pomocy prawnika, który zajmuje się negocjacjami i sporami miedzy wspólnikami, możecie się do mnie odezwać:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Z przyjemnością Wam pomogę!

ESKALACJA SPORU MIĘDZY WSPÓLNIKAMI – SCENARIUSZ
Jak może wyglądać eskalacja sporu między wspólnikami? Możliwości jest wiele, ale dzisiaj chciałbym przedstawić jeden z możliwych scenariuszy. Ma to na celu zwrócenie uwagi na konsekwencje braku umiaru i działania w złości i uporze. Nie chcę nikogo straszyć. Chcę pomóc uniknąć tego, co nieraz już widziałem. Dlaczego mi na tym zależy? Bo głęboko wierzę, że o polski biznes trzeba i należy dbać, bo stanowi on koło zamachowe naszej gospodarki i podstawę naszego dobrobytu. Z tego artykułu dowiesz się, jak niepostrzeżenie przekracza się pewien punkt bez powrotu – oraz co zrobić, by uratować firmę, gdy emocje biorą górę.
Jakie są przyczyny sporów między wspólnikami?
Niekontrolowana eskalacja konfliktu może nastąpić bez względu na pierwotną przyczynę sporu. To nie pieniądze same w sobie są najczęściej przyczyną sporów między wspólnikami. Częściej chodzi o szacunek, poczucie sprawczości, możliwość realizowania własnej wizji, różny poziom akceptacji ryzyka, cele wspólnej działalności, podejście do nepotyzmu albo źródeł finansowania (awersja do kredytów). Często nie ma jednej pierwotnej przyczyny, a strony uświadamiają sobie spór, gdy płaszczyzn, na których ujawniają się różnice interesów jest już wiele.
Więcej o przyczynach sporów między wspólnikami opowiadałem w tym odcinku mojego podcastu:
Jak zaczyna się konflikt?
Pierwotne różnice zdań w sprawach merytorycznych są odbierane przez pryzmat podstawowego błędu atrybucji, o którym więcej pisałem w tekstach, do których linki tu zostawiam:
W skrócie – chodzi o naturalną tendencję psychologiczną do szukania przyczyn czyjegoś zachowania w jego negatywnych cechach wewnętrznych (głupiec, łajdak, skąpiec albo rozrzutny, roztrzepany), zamiast poszukiwania obiektywnych przyczyn zewnętrznych. Tak jest zwyczajnie łatwiej, jest to prostsze. A poza tym automatycznie plasuje nas w drugim narożniku i pozwala na przypisanie nam cech przeciwstawnych tym złym. Za jednym zamachem stajemy się alternatywą dla tego złego i głupiego wspólnika – jesteśmy mądrzy i dobrzy. Jakie to piękne i łatwe.
Taka postawa ma jeszcze jeden groźny efekt. Ze sporu merytorycznego przechodzimy na konflikt wartości. Przecież nie wolno ustępować przed złem, głupotą, chciwością. To byłaby zdrada ideałów. Skutkiem tego sami zapędzamy się do narożnika i pozbawiamy pola manewru, który jest niezbędny do osiągnięcia porozumienia polegającego na usunięciu przyczyn sporu. Eskalacja konfliktu między wspólnikami będzie przez to szybsza i gwałtowniejsza.
Istotą problemu jest to, że w głowie drugiego ze wspólników najczęściej dochodzi do podobnego rozumowania i postrzegania „kolegi”. Obaj wspólnicy siedzą na beczce prochu. A potrafią na niej siedzieć latami.
Tak wygląda koło konfliktu Moore’a. Poprosiłem Chata GPT, żeby przygotował mi tę grafikę. AI jest super narzędziem, ale ma też swoje niedoskonałości. Błędy ortograficzne w grafikach są jedną z nich, ale to dobrze, że nie jest idealna.

Jak wybucha spór między wspólnikami?
Między wspólnikami może wybuchnąć spór „zastępczy”. Nie chcąc uderzać bezpośrednio w wspólnika, zaczniemy kontestować pracę jego żony zatrudnionej w spółce. Zaczniemy na nią narzekać w rozmowach z innymi pracownikami. Powiemy, że zarabia ona za dużo, że pracuje tu tylko dlatego, że jest jego żoną, że nie przykłada się do pracy, a pieniądze, które można by przeznaczyć dla pozostałych wspólników są w ten sposób wyprowadzane ze spółki. Spójrzcie na mnie: ja żony nie zatrudniam! Możemy się domyślać, że atmosfera momentalnie zrobi się gęsta i ciężka.
Ponieważ tego typu zdarzenia rozchodzą się po firmie z prędkością światła, za chwilę będą o tym mówić wszyscy. Po jakimś czasie, dowie się o tym zarówno wspólnik, jak i jego żona. Jak zareagują? Możliwości jest kilka: żona uniesienie się honorem i sama zrezygnuje; wspólnik zarządzi spotkanie z pracownikami, na którym będzie bronił żony; zaciśnie zęby i nic nie zrobi? Jest jednak mało prawdopodobne, że skorzysta już na tym etapie z pomocy mediatora lub psychologa biznesu. Raczej będzie próbował załatwić sprawę sam.
Wspólnik zastanawia się, co może zrobić…
Z pewnością będzie się zastanawiał, jak się wspólnikowi odgryźć. Może zablokować wypłatę dywidendy? Postanowił porozmawiać z Chatem GPT, któremu opisał całą sytuację i zapytał: czy ktoś w tym kontekście może mu zarzucić, że blokuje wypłatę dywidendy? Chat odpowiedział, że to świetny pomysł i doradził udanie się do prawnika.
W końcu kolega buduje dom, więc pieniądze są mu bardzo potrzebne. Jak pięknie w ten sposób pokaże troskę o firmę i odpowiedzialność za los pracowników? W końcu zysk należy reinwestować, a nie przejadać, prawda? Wspólnik nie wie, że budowa domu została wstrzymana, a pieniądze muszą być pilnie przeznaczone na leczenie onkologiczne jego dziecka. Panowie nie rozmawiają ze sobą od dawna.
Problemem nie było tu użycie narzędzia opartego na AI, lecz to, że wspólnik – podobnie jak często bywa w relacjach konfliktowych – szukał potwierdzenia własnego pomysłu, a nie analizy możliwych konsekwencji i alternatywnych dróg działania.
Tego typu ciosów wymierzanych jeszcze nie w samą osobę wspólnika może być kilka. Ale już od samego początku każdy z nich będzie doszukiwał się przyczyny sporu nie w ukształtowaniu „materii”, ale osobie wspólnika. A przecież dorosłego człowieka się już nie zmieni…
O tym, że z modeli AI w opracowywaniu strategii w sporach między wspólnikami należy korzystać ostrożnie pisałem już tutaj:
Manifestacja i eskalacja konfliktu
W pewnym momencie dojdzie do wybuchu. Wspólnicy nakrzyczą na siebie, wygarną sobie wszystko i jeszcze więcej. Ale nie będzie to konstruktywna rozmowa. Padną ciężkie oskarżenia, mocne słowa. Będą wypominane sprawy z przeszłości, niekompetencja, złośliwość, lenistwo, rozrzutność, nieuczciwość.
Każdy ze wspólników zacznie zasięgać porad prawników, którzy będą podpowiadać rozwiązania eskalacyjne. Poza tym, będą oni święcie przekonani do racji swoich klientów, bo im ufają i chcą dla nich jak najlepiej.
Dojdzie więc do podważania wypłat ze spółki, zwolnień osób bliskich, podważania prawa do korzystania ze znaków towarowych albo z samochodu służbowego. Pierwsza sprawa trafi do sądu. Będzie to powództwo stwierdzenie nieważności uchwały zgromadzenia wspólników dotyczącej dywidendy. Wspólnik wynajmie drogą kancelarię, która przygotuje odpowiedź na pozew. Termin rozprawy zostanie wyznaczony po 3 miesiącach na sierpień kolejnego roku, a więc 12 miesięcy po złożeniu pozwu.
Nikt nie zamierza do tego czasu czekać. Poza tym, wiadomo, że to tylko konflikt zastępczy, który nie ma nic wspólnego z istotą sporu. Żaden wyrok sądu w sprawie dotyczącej tej uchwały nie rozwiąże sporu, ani nie doprowadzi do zgody stron. Wprost przeciwnie – każdy wyrok wywoła chęć rewanżu, poczucie krzywdy i dalszą eskalację.
Trzeba więc działać tu i teraz. Zacznie się przeciąganie pracowników i menadżerów na swoją stronę. Wspólnicy zaczną również sondować kluczowych klientów, jak ci zachowaliby się w hipotetycznej sytuacji odejścia jednego z nich ze spółki. Większość ich energii i pomysłowości będzie poświęcona temu, jak zaszkodzić drugiemu wspólnikowi albo jak obronić się przed jakimś jego działaniem, które tamten z pewnością planuje.
Eskalacja konfliktu. Jaka jest rola doradców w konflikcie?
W wyżej pokazanych przykładach celowo przedstawiłem analogię między nieprawidłowo użytym modelem AI, a prawnikami, którzy bezrefleksyjnie realizują cel postawiony przez klienta. W obu przypadkach wygląda to tak, jakby pacjent przyjechał na oddział kardiochirurgii i kazał zrobić sobie przeszczep serca. Chyba warto było go jednak najpierw zbadać…
Problemem nie było więc samo użycie narzędzia opartego na AI, lecz to, że wspólnik szukał potwierdzenia własnego pomysłu, a nie analizy konsekwencji i alternatywnych scenariuszy działania. Tak samo niektórzy podchodzą do porad prawnych – chcą potwierdzenia swoich założeń.
Jakie są skutki eskalacji konfliktu między wspólnikami?
Eskalacja konfliktu przyniesie destrukcyjne skutki. 👉Paraliż decyzyjny będzie trawił spółkę, która przez dłuższy czas będzie jeszcze działać siłą inercji. Wkrótce jednak 👉 odejdą pierwsi pracownicy. Nie podadzą przyczyny. Wspólnicy początkowo nie powiążą tego ze swoim konfliktem. Nie będą wiedzieli, że stawianie pracowników przed konfliktem lojalnościowym fatalnie wpływa na ich morale i zaangażowanie. Gdy już się zorientują, będą obarczali winą za zaistniałą sytuacje… siebie nawzajem.
Obniży się wydajność, terminowość i jakość pracy. Zaczną odchodzić pierwsi klienci. W tym kluczowy klient, który odejdzie do konkurencji. Na skutek 👉 utraty płynności, a 👉 bank wypowie kredyt. W ciągu roku od początku sporu pojawią się przesłanki do ogłoszenia upadłości spółki, która zwinie się, jak domek z kart.
W dodatku rozpoczęła się👉 kontrola z Urzędu Skarbowego, która ma zbadać zasadność pobierania przez obu wspólników znacznych kwot z tytułu kontraktów menadżerskich.
Czy dało się uniknąć eskalacji konfliktu między wspólnikami?
Sporów uniknąć się nie da. Są one naturalną cechą każdej relacji. Ale można zapobiec temu, aby spór przerodził się w konflikt. Dzieje się tak wtedy, kiedy zaczynamy upatrywać problemu w człowieku, a nie w okolicznościach zewnętrznych, na które wspólnie mamy wpływ.
Czego zabrakło w tym scenariuszu? Zabrakło otwartości na dialog i potrzeby drugiej strony. Jeśli jednak wspólnicy nie mają takich umiejętności, to powinni skorzystać z pomocy mediatora na jak najwcześniejszym etapie, a najpóźniej, gdy ich konflikt zostaje zamanifestowany. W tym przykładzie – po kłótni i wybuchu. A co zrobili nasi bohaterowie – poszli do adwokatów, którym opowiedzieli każdy swoją wersję i zażądali działań.
Czy można za to winić adwokatów? Nie. Wielu prawników ogranicza swoje działania do realizacji celów postawionych przez klientów. Określają to mianem profesjonalizmu. W końcu nie oceniają, a są jedynie prawnymi doradcami. Eskalacja konfliktu jest czymś, na co się godzą. Ja mam do tego inne podejście i zawsze, gdy klient przychodzi do mnie z konkretnym oczekiwaniem, długo dyskutujemy o tym, czy jest to dobry kierunek. To był moment, w którym można było uratować miliony złotych i lata pracy. Strony mogły wtedy trafić do mediacji albo rozpocząć negocjacje w innym formacie. Tak się jednak nie stało.
Wszystkim zainteresowanym strukturą konfliktu jako takiego polecam serdecznie najwybitniejsze chyba dzieło z tego zakresu „Strategię konfliktu” Thomasa Schellinga. A w zakresie rozwiązywania sporów – dzieło Christophera Moore książki „Mediacje. Praktyczne strategie rozwiązywania konfliktów”. Z tych książek dowiecie się, jak przebiega eskalacja konfliktu i jak trudno jej zapobiec.
Jeśli podejrzewacie, że relacje w Waszej firmie są już złe i chcecie zapobiec sporowi, odezwijcie się do nas. Pomożemy Wam również, jeśli konflikt już powstał. Pomagamy naszym Klientom uniknąć takich zdarzeń, jak te, które wyżej opisałem. Niestety, wiele firm kończy właśnie w ten sposób.
Chcę jasno podkreślić -procesy sądowe traktujemy je jednak jako ostateczność. W pierwszej kolejności stawiamy jednak na dialog, negocjacje i mediacje. Bardzo często przynoszą one bardzo dobre efekty.
Skontaktujcie się nami:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Pracujemy po to, żeby Wam pomóc!

PRAWO RODZINNE – MAŁE PRAWO WIELKIEJ WAGI
Gdy studiowałem, robiłem doktorat z prawa rynku kapitałowego i byłem na aplikacji adwokackiej, nie doceniałem wagi prawa rodzinnego. Myślałem, że zajmują się nim ci, dla których inne obszary były za trudne. Zastanawiałem się, co to za sprawy? O co tyle krzyku? W przepisach regulujących prawo rodzinne nie dostrzegałem piękna, a same sprawy wydawały mi się nudne. Musiało upłynąć kilka dobrych lat, żebym zrozumiał, jak bardzo się wtedy myliłem.
Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie jest imponujący
Sprawy rodzinne wydawały mi się kiedyś nudne. W polskich warunkach sam kodeks rodzinny (będę już używał tej skróconej nazwy) nie robi specjalnego wrażenia. W porównaniu z innymi kodeksami, a i wieloma zwykłymi ustawami, wygląda, jak ubogi krewny. Nie imponuje jego objętość, a i w samych przepisach próżno szukać piękna, które można dostrzec przecież w innych aktach prawnych.
Poza tym, jego regulacje nie mają polotu, są staroświeckie i pisane przez ludzi, o dwa pokolenia starszych ode mnie. Czuję to, jak go czytam.
Prawo rodzinne wydawało mi się przez to nieciekawe.
Dlaczego sprawy rodzinne są ważne?
Z czasem zrozumiałem, że moje wyobrażenie było tylko częściowo uzasadnione. Miałem okulary początkującego teoretyka, który aspirował do miana intelektualisty i oceniał pawo rodzine z punktu widzenia finezji konstrukcji prawa cywilnego, w tym handlowego, lub prawa karnego. Rzeczywiście, są one znacznie bardziej rozbudowane, a ich konstrukcje są zdecydowanie ciekawsze. Rola prawa rodzinnego przejawia się jednak zupełnie gdzie indziej.
Nie jest to prawo pisane dla prawników lub intelektualistów. Jest to prawo, które reguluje obszary najbliższe człowiekowi. W końcu – jest ono zbiorem reguł, które mają zapewnić ochronę najsłabszym – tym, którzy nie są w stanie sami o siebie zadbać – dzieciom, a także osobom, które tę zdolność w dorosłym wieku utraciły, lub z różnych powodów, nigdy jej nie nabyły. W końcu, to właśnie prawo określa relacje między małżonkami oraz formę zawarcia i zakończenia małżeństwa. Są to więc obszary z natury bardzo ważne.
Zrozumiałem więc, że prawo rodzinne jest, jakie jest. Niezbyt lotne, mentalnie w poprzedniej epoce, legislacyjnie kulawe. Ale innego nie mamy. A właśnie ono dotyka tych sfer, które są bardzo delikatne, a z którymi wiąże się tyle niepotrzebnego lęku, cierpienia, krzywdy, tęsknoty i nadziei.
Dlaczego zająłem się sprawami rodzinnymi?
Przyczyn było kilka. Z pewnością miały na to wpływ moje doświadczenia osobiste. W wieku lat 40 człowiek inaczej postrzega już świat i siebie samego, niż 15 lat wcześniej. Ma inne priorytety i gdzie indziej dostrzega to, co jest naprawdę ważne.
Dostrzegłem jednak, że moje doświadczenia z obszaru prawa gospodarczego, mogę wykorzystać z powodzeniem w sprawach rodzinnych. Zapytacie, co mają one ze sobą wspólnego? Przecież podstawą mojej działalności są spółki handlowe, spory między wspólnikami, umowy inwestorskie. Od kilkunastu lat zajmuję się negocjacjami… No właśnie. Z czasem zaczem zaczęli do mnie trafiać klienci prowadzący firmy rodzinne, gdzie negocjowałem tak, jak w innych spółkach. Ale dostrzegłem, że jest tam znacznie większa głębia relacji, niż w „zwykłym” biznesie.
Okazało się, że głównym obszarem do pracy między tymi ludźmi była najczęściej nie tyle ich firma, co rodzina. Początkowo czułem się niepewnie, ale… dobrze mi to wychodziło.
Ten pierwszy klient
W końcu, jako do specjalisty od spółek przyszedł do mnie… klient w sprawie rozwodowej. Prowadził z żoną spółkę z o.o. (przekształconą wcześniej ze spółki cywilnej). Ich masy majątkowe były mocno wymieszane, nie wiadomo było, co jest czyje. Mówił, że był u kilku prawników zajmujących się rozwodami, ale żaden nie rozumiał spraw spółkowych. Uśmiechnąłem się tylko… Wziąłem tę sprawę i był to strzał w 10!
O tych sprawach pisałem m.in. tutaj:
https://jakubieciwspolnicy.pl/wspolwlasnosc-udzialow-w-spolce-z-o-o-2/
Polecił mnie kolejnym osobom. A ja dostrzegłem, że umiejętności i doświadczenie negocjacyjne, które zdobyłem negocjując w biznesie, mogę zastosować w również w sprawach rodzinnych. Wtedy rozpocząłem studia podyplomowe z Negocjacji, Mediacji i Alternatywnych Sposobów Rozwiązywania Sporów na Uniwersytecie Warszawskim. Poszedłem tam, żeby podszkolić się z negocjacji, a „zakochałem się” w mediacjach. Biorę w nich od tego czasu udział z przyjemnością jako pełnomocnik stron, albo prowadzę je jako mediator. Duża część z tych mediacji, to mediacje w sprawach rodzinnych.
Dzisiaj zajmuję się na równi sprawami gospodarczymi i rodzinnymi. Co je łączy? Nie kodeksy, ale sposób myślenia. Zrozumiałem, że proces cywilny w sądzie nastawiony jest na spór, eskalację, konflikt, walkę i angażowanie kolejnych osób. Najczęściej nie sprzyja to ani biznesowi, ani rodzinie. W przeciwieństwie do większości prawników, ja nie idę od razu do sądu. Prawie zawsze staram się załatwić sprawę w drodze negocjacji lub mediacji. Dlaczego? Bo tak jest lepiej dla moich Klientów. I tych, którzy negocjują rozstanie ze wspólnikiem, i dla tych, którzy negocjują rozstanie z małżonkiem.
Chcę być bardzo jasno zrozumiany – nie unikam sądu, ani konfrontacji. Zwyczajnie – nie zaczynam od nich.
Potrzebujecie pomocy?
Jeśli potrzebujecie pomocy prawnej, odezwijcie się do mnie:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Z przyjemnością z Wami porozmawiam, poświecę Wam mój czas i pełną uwagę. Jestem tu po to, żeby Wam pomóc.
Jeśli zainteresował Was ten temat, możecie poczytać moje teksty lub posłuchać mojego podcastu. Linki zostawiam Wam niżej:
https://open.spotify.com/embed/episode/0rQBJJwm9kN1KBCWI4UR3p?utm_source=generator
Możecie w końcu zobaczyć naprawdę wartościową publikację w New York Law Journal, dotyczącą standardów mediacji w sprawach rodzinnych: https://repository.yu.edu/server/api/core/bitstreams/cdaddfef-f5bf-42ec-a33c-5a2b6f276ab9/content

JAK ROZWIĄZYWAĆ SPORY MIĘDZY WSPÓLNIKAMI?
Spory między wspólnikami są zjawiskiem naturalnym w biznesie. Różnice interesów, odmienne wizje rozwoju spółki, napięcia osobiste czy kryzysy finansowe prędzej czy później ujawniają się w relacjach właścicielskich. Kluczowe pytanie nie brzmi jednak czy konflikt się pojawi, lecz w jaki sposób zostanie rozwiązany.
Eskalacja sporu i proces sądowy – to najprostsza droga, ale czy korzystna?
Mediacja między wspólnikami nie jest pierwszym wyborem. Wymaga bowiem pewnej odwagi, odpowiedzialności i wysiłku. Najprostszą – choć często najbardziej kosztowną – drogą jest eskalacja sporu i skierowanie go na drogę postępowania sądowego. W praktyce oznacza to jednak, że przed sądem toczy się zazwyczaj spór zastępczy: dotyczący kwestii formalnej, drugorzędnej albo technicznej, która nie stanowi rzeczywistego źródła konfliktu między wspólnikami.
Dlaczego postępowanie sądowe rzadko rozwiązuje problem?
Spór sądowy niemal zawsze generuje poważne koszty – finansowe, czasowe i organizacyjne. Co istotniejsze, pochłania on również zasoby trudne do odbudowania: relacje, zaufanie, reputację spółki oraz atmosferę pracy. Nawet prawomocne rozstrzygnięcie sądu nie usuwa przyczyn konfliktu, a często prowadzi do jego dalszej eskalacji w innych obszarach działalności.
Z perspektywy biznesowej jest to droga, która bardzo rzadko prowadzi do realnego rozwiązania problemu.
Nasze podejście do sporów wspólników
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy nie unika sporów ani rozwiązań o charakterze konfrontacyjnym, gdy są one rzeczywiście niezbędne. Jednak w zdecydowanej większości przypadków stawiamy na rzeczywistą pomoc klientom, a nie na mechaniczne generowanie kolejnych postępowań sądowych.
Specjalizujemy się w negocjacjach oraz działaniach zmierzających do usunięcia źródła sporu, a nie jedynie jego prawnych objawów. Naszym celem jest albo odbudowanie relacji między wspólnikami, albo takie jej uporządkowanie, które pozwoli stronom działać dalej w sposób racjonalny i przewidywalny – także wtedy, gdy oznacza to rozstanie.
Negocjacje jako narzędzie dojrzałego zarządzania konfliktem
Negocjacje nie są przejawem słabości. Przeciwnie – są oznaką dojrzałości, świadomości interesów i zdolności do myślenia strategicznego. W praktyce bardzo często pomagamy klientom wyjść z sytuacji, w której zostali „zapędzeni do narożnika”, broniąc stanowisk, które nie odzwierciedlają ich rzeczywistych potrzeb ani celów biznesowych.
Dobrze poprowadzony proces negocjacyjny pozwala odzyskać kontrolę nad sytuacją, ograniczyć straty i skupić się ponownie na tym, co w biznesie najważniejsze: rozwoju, stabilności i jakości życia.
Mediacja między wspólnikami – chcesz wiedzieć więcej?
Mediacja między wspólnikami to nasza specjalność. Ciągle się w tym zakresie rozwijamy i poznajemy coraz nowe źródła. Chętnie się nimi z Wami dzielimy. Oto niektóre z nich.
O tym, jakie są alternatywne wobec procesu sądowego spory rozwiązywania sporów możesz przeczytać tutaj: https://www.pon.harvard.edu/daily/dispute-resolution/what-is-alternative-dispute-resolution/ – myślę, że eksperci z uniwersytetu Harvarda znają się na rzeczy.
Jeśli wolicie „luźniejszą” formę, polecam ten artykuł z Forbesa: https://www.forbes.com/councils/forbesbusinesscouncil/2024/07/31/strategic-mediation-five-pillars-for-achieving-effective-settlements/, w którym przeczytacie o sposobach wykorzystania mediacji w trudnych sporach biznesowych.
W tym miejscu możecie natomiast przeczytać poglądy znanych amerykańskich prawników, którzy tłumaczą dlaczego w sporach biznesowych to mediacja jest preferowana przez nich samych i ich klientów: https://www.superlawyers.com/resources/alternative-dispute-resolution/why-mediation-is-preferred-for-business-disputes/
Jeśli natomiast chcecie poczytać moje wcześniejsze teksty, zostawiam Wam niżej kilka linków:
A może zamiast czytać, wolicie akurat posłuchać? Proszę bardzo: tu zostawiam Wam link do mojego podcastu, gdzie opowiadam o sporach wspólników:
https://open.spotify.com/episode/4p20ALoBzNcmzQ0W2otf0e
Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak pracujemy, w jaki sposób pomagamy wspólnikom w sytuacjach konfliktowych i jakie rozwiązania stosujemy w praktyce, zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią.
Jakubiec i Wspólnicy
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 +48 536 270 935

WYKORZYSTANIE AI W SPORACH MIĘDZY WSPÓLNIKAMI
Zajmuję się sporami korporacyjnymi, w tym konfliktami między wspólnikami. Jestem też bardzo zainteresowany rozwojem technologii. Wykorzystanie AI w analizie konfliktów jest już oczywiste. Staje się faktem również w sporach między wspólnikami. Powstaje pytanie, jak optymalnie wykorzystać możliwości, które daje sztuczna inteligencja w tej dziedzinie. Trzeba również przedstawić kilka pułapek, które może rodzić jej zastosowanie w tym obszarze. W tym krótkim wpisie chcę wspomnieć o kilku z nich.
Czego dotyczą spory między wspólnikami?
AI w sporach między wspólnikami? Tak, ale najpierw ustalmy, czego dotyczą te spory. Wbrew pozorom spory i konflikty między wspólnikami nie odnoszą się wyłącznie do pieniędzy. Owszem, pieniądze grają w nich istotną rolę, ale rzadko główną. A często ledwie epizodyczną. Wspólnicy walczą między sobą czasem bardziej zajadle, niż z konkurencją. Mają też znacznie większy wachlarz środków i możliwości, znają się lepiej, mają bardziej odczuwalny, bezpośredni wpływ na swój los. Obszarów możliwych nieporozumień jest więc bardzo wiele.
O co toczą się spory między wspólnikami? O władzę, sprawczości, realizację wizji, docenienie i uznanie zasług. A także o tempo i kierunki zmian, o tolerancję ryzyka, o podejście do pracowników, o uczciwość i rzetelność. Spory toczą się też o przeznaczenie zysków, o zatrudnianie rodziny, o źródła finansowania – kredyt, czy środki własne? Potencjalnych nieporozumień jest mnóstwo, a w przypadku układu z trzema wspólnikami mogą powstawać nierównoważne koalicje w różnych sprawach. Spółki trzyosobowe należą do najmniej stabilnych. Więcej pisała o tym tutaj:
W powyższym tekście o spółkach z udziałem trzech wspólników (link powyżej) zastosowałem ramy analityczne opracowane przez J. Mearsheimera w jego książce Tragedia polityki mocarstw (The Tragedy of Great Power Politics). W tym dziele Autor wyjaśnia, dlaczego sojusze międzynarodowe zawierane między trzema państwami wykazują tendencję do niestabilności. Moim zdaniem wnioski te można, przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności, odnieść również do relacji między wspólnikami w spółkach handlowych. Wiem, że może się to wydawać kontrowersyjne, ale struktura interesów i podejrzeń niemal identyczna – przy zachowaniu oczywiście skali.
JAK MOŻNA WYKORZYSTAĆ AI W SPORACH MIĘDZY WSPÓLNIKAMI?
Sposobów wykorzystania sztucznej inteligencji w sporach korporacyjnych jest bardzo wiele. Ciągle powstają nowe pomysły. Możemy jednak pogrupować w zakresie konsultacji prewencyjnych (jak uniknąć sporu?), interwencyjnych (jak rozwiązać spór, który powstał?) i następczych (jak poprawić relację, żeby nie powstał nowy spór?). W tym zakresie AI może nam udzielać podpowiedzi ogólnych dotyczących współpracy jako takiej albo może zająć się konkretnym przypadkiem. Oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy. AI w sporach między wspólnikami jest świetnym narzędziem, ale musimy umieć z niej korzystać.
W przypadku porad ogólnych możemy korzystać z ich różnorodności i dostać odpowiedź, która okaże się dla nas nową jakością – otworzy nam kolejne drzwi w naszej głowie. Może się zdarzyć, że podpowie nam rozwiązanie, którego byśmy w inny sposób nie znaleźli. Problemem jest z kolei fakt, że wiele z tych podpowiedzi może być uznana za dość infantylne i ocierać się o granice banału. Bardzo trudne będzie krytyczne „obrobienie” uzyskanych „zaleceń” pod kątem zasadności ich zastosowania w konkretnym przypadku.
O wykorzystaniu AI w rozwiązywaniu konfliktów możecie posłuchać tutaj:
Sprzężony błąd konfirmacji w wykorzystaniu AI
AI w sporach między wspólnikami daje nam wiele możliwości. Jeśli jednak zadajemy pytania dotyczące konkretnego przypadku – naszej firmy – narażamy się na potężne niebezpieczeństwo. Ja nazywam je „sprzężonym błędem konfirmacji„, czyli tendencją do utwierdzania nas w subiektywnych opiniach. Na czym dokładnie on polega?
Chcąc uzyskać rozwiązanie konkretnego problemu odnoszącego się do relacji z naszym wspólnikiem – musimy wprowadzić jakieś dane. Konieczne jest zarysowanie sytuacji. Trzeba opowiedzieć, co się dzieje, jak wygląda sytuacja. Problem polega na tym, że nasza opowieść będzie zawsze wyłącznie wycinkiem rzeczywistości. Powiedzmy, że genialny pisarz byłby w stanie oddać bogactwo psychologicznych niuansów Waszej relacji w… 4 tomach. My zaś próbujemy to zrobić w czterech zdaniach. Jest to dość trudne, przyznacie… Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że siłą rzeczy mamy subiektywny obraz rzeczywistości i opisujemy ją z wyłącznie z naszej perspektywy – co jest zupełnie naturalne. Jedyne, co możemy zrobić, to zdać sobie z tego sprawę i uznać, że nasz obraz nie jest jedynym.
Co z kolei robi AI? Modele językowe nie są bogiem. Są bardzo zaawansowaną technologią, która uczy się z nami rozmawiać. robi to coraz lepiej, ale nie ma monopolu na wiedzę i mądrość życiową. Może nam w ciągu 10 sekund podać 748 przepisów na sernik, albo 92 sposoby rozwiązania sporu ze wspólnikiem, ale… czy będą one mądre? Co więcej, modele AI mają tendencję do utwierdzania nas w naszych racjach i opiniach, o ile nie są one całkowicie wewnętrznie sprzeczne lub sprzeczne z faktami. My natomiast mamy genialną zdolność do przedstawiania opowieści w sposób dla nas korzystny. Choćby częściowo lub przez pominięcie pewnych „drobiazgów”. W takiej sytuacji model AI utwierdzi nas w przekonaniu, powie nam to, co chcemy usłyszeć. Mówiąc wprost – może doprowadzić łatwo do zradykalizowania naszej postawy. To właśnie nazywam sprzężonym błędem konfirmacji.
Chcecie wiedzieć więcej?
Nasza subiektywna perspektywa to naturalna pułapka. Badania z Programu Negocjacji na Harvard Law Schoolpotwierdzają, że egocentryzm w sporze uniemożliwia obiektywną ocenę sytuacji, co czyni dane wejściowe dla AI z natury fragmentarycznymi. Możecie o tym przeczytać sami: https://www.pon.harvard.edu/daily/conflict-resolution/conflict-resolution-strategies/
Jeśli interesuje Was temat wykorzystania modeli AI w praktyce prawa, możecie przeczytać również ten raport:
Wnioski
Spory korporacyjne cechują się bardzo dużą złożonością pod względem prawnym, ekonomicznym, relacyjnym , psychologicznym, komunikacyjnym, negocjacyjnym. Najcześciej każdy z uczestników dostrzega jedynie część tej układanki zależności. W każdym razie – ma on jej fragmentaryczny i wysoce subiektywny obraz. Rozmawiając z kimkolwiek dokonuje koniecznej dalszej selekcji faktów oraz nadaje im subiektywny walor. Trzeba wielkiej przenikliwości i doświadczenia, by umieć z takiej opowieści wybrać to, co cenne oraz to, co wymaga weryfikacji lub jest jedynie ozdobą. Modele językowe póki co tego nie potrafią.
Oznacza to, że warto testować pewne pomysły lub rozwiązania z modelami AI, ale karygodnym błędem byłoby bezrefleksyjne podążanie za ich radami udzielanymi w konkretnych przypadkach. Bardzo łatwo popaść wówczas w spiralę potwierdzeń, która początkowe wątpliwości lub nieścisłości zamieni w urojenia. Jest to szczególnie niebezpieczne ze względu na naszą wrodzoną tendencję do ufania temu, czego nie rozumiemy bardziej, niż temu co znamy.
Potrzebujecie pomocy w relacjach między wspólnikami? Prowadzicie już spór sądowy lub pozasądowy? Chcecie ułożyć wasze relacje tak, by zminimalizować Ryzyko powstania konfliktu w przyszłości? Odezwijcie się nas:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Jesteśmy po to, żeby Wam pomóc!
Jeżeli zainteresował Was ten artykuł, możecie przeczytać również inne moje teksty dotyczące wyzwań i możliwości tworzonych przez AI w pracy prawnika:
You can also read the English version of this article:

KORZYSTANIE Z AI PRZEZ PRAWNIKÓW I KLIENTÓW
Sztuczna inteligencja jest rewolucją, z której znaczenia nie zdajemy sobie jeszcze sprawy. Jest zdumiewająco genialna w pewnych aspektach i uroczo nieporadna w innych. Jedno jest pewne – rozwija się w zawrotnym tempie. Skutki jej stosowania dla relacji społecznych, dobrostanu psychicznego użytkowników oraz w funkcjonowaniu korporacji są wielkie, chociaż nie zawsze pozytywne. AI stanowi nową rzeczywistość, która sama w sobie nie jest dobra, ani zła. Stanowi wyzwanie i szansę dla nas wszystkich. W prawie jej konsekwencje są już widoczne.
KORZYSTANIE Z AI I WYZWANIA W BRANŻY PRAWNEJ
Korzystanie z AI to bezspornie nowa jakość. Nie wiem, co będzie za rok lub dwa. AI rozwija się w zawrotnym tempie. Jest już na tyle rozwinięta, że udziela w zakresie porad prawnych odpowiedzi, które dla laika brzmią bardzo wiarygodnie. I to jest wielkie niebezpieczeństwo dla użytkowników. Dlaczego?
Trudności w stosowaniu AI w rozwiązywaniu problemów prawnych
Niestety, jedną z jej cech jest utwierdzanie rozmówcy w jego poglądach. Oznacza to, że odpowiednio formułując pytanie, dostaniemy najczęściej odpowiedź twierdzącą lub bliską niej. A kto nie chce uzyskać potwierdzenia swojego zdania od „magicznej” technologii z przyszłości, która przecież „wie wszystko”? Jest to naturalne zjawisko. Do mnie też przychodzą klienci, którzy chcą, żebym utwierdził ich w ich przekonaniu. Ja jestem jednak zdecydowanie bardziej krytyczny i asertywny od AI.
W pracy z AI kluczowe jest zadanie odpowiedniego pytania. A w prawie to jest już sztuka
Korzystanie z AI nie jest jednak łatwe. Co więcej, trzeba być naprawdę doświadczonym prawnikiem, żeby… umieć sformułować poprawne pytanie. Jak to? – zapytacie. Dobre pytanie wymaga zrozumienia faktów oraz ich znaczenia prawnego. A to już wyższa szkoła jazdy. Przykład?
Proszę bardzo – jedna pani miała ze sobą kartkę z kilkunastoma pytaniami. Odpowiadałem kolejno na każde z nich, ale koło 5 zorientowałem się, że coś jest nie tak. Zapytałem ją, co się takiego stało w jej firmie. Okazało się, że część z pytań, które przygotowała w ogóle nie miało odniesienia do jej problemu, a pozostałe oparte były na błędnych założeniach. Ona mylnie przyjęła za pewnik, że roszczenie. Mogłem odpowiadać na pytania – w końcu po to do mnie przyszła. Mogła te same pytania zadać AI – być może uzyskała by nawet w miarę poprawne odpowiedzi. Ale co z tego? Czy uzyskałaby realną, wymierną pomoc? Nie.
A co na ten temat stosowania AI przez prawników sądzi Krajowa Izba Radców Prawnych? Zobaczcie sami: https://kirp.pl/wp-content/uploads/2025/04/REKOMENDACJE-DOTYCZACE-KORZYSTANIA-PRZEZ-RADCOW-PRAWNYCH-Z-NARZEDZI-OPARTYCH-NA-SZTUCZNEJ-INTELIGENCJI.pdf – zobaczcie sami.
Dlaczego AI może nie być najlepszym doradcą w kwestiach prawnych?
W rezultacie, AI n obecnym etapie rozwoju korzystanie z AI może wyrządzić więcej szkód, niż pożytku, gdy jest używana przez laika w zakresie prawa. Dlaczego?
1) Bo nie umie dostrzec istoty problemu;
2) Ma tendencję do utwierdzania rozmówcy w jego przekonaniach;
3) Póki co – nie jest dobrym prawnikiem – tzn. nawet na proste pytania odpowiada błędnie. Chociaż fascynujące jest, że próbuje i robi to – coraz lepiej. Jednak jeszcze w stopniu dalekim od zadowalającego.
4) Pamiętajcie, że jeśli Wy używacie AI, to druga strona też być może to robi. Jeśli robią to obie strony, to potencjalne korzyści dla każdej z nich ulegną zniesieniu i przewagę zyska ta strona, która… zadaje lepsze pytania i lepiej potrafi oceniać odpowiedzi, a więc ta, która… jest lepszym prawnikiem albo ma lepszego prawnika.
Korzystanie z AI przez doświadczonego prawnika
Co innego, gdy jest używana przez doświadczonego prawnika, który zidentyfikował już poprawnie problem i umie ocenić uzyskane odpowiedzi. Wtedy korzystanie z AI staje się powoli bardzo cenną umiejętnością. Sam często korzystam z AI – proszę np., żeby oceniła moje teksty. Zwraca mi uwagę na jasność wywodu, powtórzenia, sugeruje podanie przykładu dla rozjaśnienia albo sugeruje, że tekst jest za długi.
Czasem pytam różne modele AI: Chata GPT5, Gemini albo naszego polskiego Bielika o ich zdanie na temat jakiejś umowy lub pisma procesowego. Ich uwagi są w większości dość powierzchowne lub wynikające z nieznajomości przepisów (a przecież mają do nich pełen dostęp – czasem jednak zwyczajnie zachowują się, jakby któryś… przeoczyły), albo z ich niezrozumienia, niewzięcia pod uwagę praktyki, orzecznictwa lub czynnika ludzkiego. Czasami krytykują jakiś mój pomysł, ale po doprecyzowaniu – przepraszają i mówią, że był dobry.
Korzystanie z AI jest elementem mojej pracy i jestem z tego dumny. Dlaczego? Bo robię to odpowiedzialnie i z głową. Modele AI pomagają mi, ale to ja ponoszę pełną i absolutną odpowiedzialność za rezultaty mojej pracy i nie mógłbym nie zweryfikować danych, źródeł lub pomysłów, które AI mi podpowiada.
A gdy klient tylko prosi AI o ocenę dokumentu przygotowanego przez prawnika?
Raz poprosiłem o analizę skomplikowanej umowy, którą napisałem. Spotkałem się z ostrą krytyką, ale po dyskusji – wszystkie modele przyznały mi w pełni rację i wycofały się z pierwotnych stanowisk. Gdyby jednak to mój klient wrzucił do nich tę umowę, żeby sprawdzić moją pracę – dostałby wyłącznie krytyczne zdanie, z którym nie było w stanie polemizować, gdyż ta dyskusja wymagała już naprawdę bardzo fachowej wiedzy.
Chcę być wyraźnie zrozumiany – argumenty tych modeli językowych nie były wówczas trafne. Ale żeby do dostrzec i ocenić ich luki w tym zakresie, trzeba doświadczenia i wiedzy, których klienci – co normalne – nie mają. Nie każdy tekst, który brzmi kategorycznie i powołuje jakieś przepisy jest wartościowy w starciu z prawnikiem lub sądem. Korzystanie z AI to przyszłość prawa, ale ostatecznie przewagę będą mieli ci prawnicy, którzy będą potrafili z niej korzystać lepiej, niż inni.
Korzystanie z AI przez Klienta
To działa oczywiście w dwie strony. Klienci mogą prosić AI nie tylko o rozwiązanie sprawy, – coraz częściej klienci przychodzą do nas z gotowym rozwiązaniem, które podpowiedziała im AI. I oni oczekują, że my się tego posłuchamy. Problem polega na tym, że te rozwiązania są najczęściej… nie najlepsze. A ludzie mają naturalną tendencję do wierzenia temu, czego nie znają. Wynika to zapewne ze zniechęcenia do systemu, który znają. Poza tym, AI jest darmowa albo bardzo tania i daje odpowiedzi od razu – czego chcieć więcej?
Frustracja części prawników
Proszę zrozumieć, że takie podejście klientów rodzi naturalną frustrację u części – głównie starszych prawników. Czują się zlekceważeni, pominięci oraz zwyczajnie nie rozumieją, dlaczego ktoś miałby bardziej wierzyć jakiemuś „tosterowi na sterydach” niż adwokatowi, który takimi sprawami zajmuje się całe życie i naprawdę się na tym zna. Co więcej, klienci czasem przychodzą z „listą uwag”, które AI przygotowała do do dokumentu przygotowanego przez adwokata i zaczynają go przepytywać. Znów wracamy wówczas do punktu wyjścia, gdyż klient, który jest laikiem ma rozstrzygać różnicę w poglądach między żywym adwokatem, a AI. A to nie jest łatwe. Nie twierdzę, że człowiek ma zawsze rację. Tak nie jest, ale ocena tego wymaga jednak wiedzy.
Przygotowałem dla Was kilka bardzo ciekawych źródeł
Może jesteście ciekawi zdania specjalistów z zagranicy? Polecam ten tekst: https://legal.thomsonreuters.com/blog/artificial-intelligence-and-law-guide/
A co o zastosowaniu AI w praktyce prawa mówią eksperci z Harvardu? Zobaczcie sami: https://hls.harvard.edu/today/harvard-law-expert-explains-how-ai-may-transform-the-legal-profession-in-2024/
Jeśli nie chcecie czytać, ale wolicie oglądać lub słuchać i macie trochę czasu, włączcie YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=YNaT9VD8290 – to jest nagrane 8 lat temu, ale dzięki temu możecie porównać i ocenić sami – jak sprawdzają się przewidywania i czym AI nas dzisiaj zaskakuje? To fascynujące doświadczenie!
Polecam Wam również wykład prof. Hildebrandt, który znalazła mi… AI – dziękuję Gemini 🙂 Sam bym tego wykładu nie znalazł, a przecież istniej on realnie i jest bardzo, bardzo wartościowy: https://www.youtube.com/watch?v=oaa-mMNQACc
Może prawdy, rzetelności i doświadczenia?
Póki co – ufajcie żywym prawnikom. Naprawdę. Wierzę w to, co napisałem. A w przyszłości? Zobaczymy.
Możecie w końcu poczytać moje teksty, które nie umywają się do tych, które Wam wyżej pokazałem:
Jesteśmy Kancelarią nowoczesną w ten sposób, że lubimy technologię, używamy jej i jesteśmy jej ciekawi. Jesteśmy Kancelarią tradycyjną w tym znaczeniu, że stawiamy na rzetelność i odpowiedzialność wobec tych, którzy nam zaufali.
Jeśli czujecie, że potrzebujecie mojej pomocy, odezwijcie się do mnie. Ja i mój zespół jesteśmy po to, żeby Wam pomóc:
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Do zobaczenia!

WSPÓLNIK MNIEJSZOŚCIOWY I JEGO (PRZESĄDZONY?) LOS
Los wspólników mniejszościowych bywa nieciekawy. Czasem korzystają z cudzej pracy, ale często są marginalizowani i pozbawiani prawa do dywidendy. Czasami wiąże się to z osobistymi afrontami lub wręcz upokorzeniami. Znam sytuacje, kiedy od 30 lat ktoś pozostaje mniejszościowym wspólnikiem i jest pozbawiony jakichkolwiek korzyści wynikających z uczestnictwa w spółce. Jest to oczywiście patologia, ale zdarza się regularnie.
Wspólnik mniejszościowy i jego los
Wspólnik mniejszościowy ma odmienną pozycję zależnie od rodzaju spółki. W spółkach osobowych nie musi być wyraźnych różnic między realnym znaczeniem wspólników. Natomiast w spółkach kapitałowych są one naturalne i co do zasady odzwierciedlają wartość wniesionych do spółki wkładów.
W spółkach osobowych – co do zasady – wspólnicy mają równe prawa i obowiązki niezależnie od tego, jaki wnieśli wkład. W spółkach kapitałowych jest odwrotnie – wartość wkładu determinuje pozycję wspólnika w spółce. Wspólnik mniejszościowy w spółce z o.o. ma pozycję przypominającą posła opozycji w Sejmie. Jednak bez szans na zmianę sytuacji po wyborach.
O sporach ze wspólnikami mniejszościowymi można poczytać m.in. tutaj:
oraz tutaj – o mechanizmach ochrony wspólników mniejszościowych:
Zdarza się, że w przypadku konfliktu między wspólnikami, mniejszościowy wspólnik staje się „więźniem spółki”, na którą nie ma realnego wpływu, a nie może z niej wyjść na zasadach, które by go satysfakcjonowały. Większościowi wspólnicy i zarząd mają natomiast wiele sposobów na to, by tę obecność „nielubianego” wspólnika uczynić mało atrakcyjną. Stan taki potrafi trwać latami i dekadami.
O sytuacji więźnia spółki i opresyjnym zachowaniu większości wobec mniejszościowego wspólnika, który chce ze spółki wyjść przeczytacie świetny tekst:
https://www.wakeforestlawreview.com/wp-content/uploads/2025/09/Rodrigues.pdf
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy prowadzi spory między wspólnikami
Kancelaria Jakubiec i Wspólnicy zajmuje się prowadzeniem sporów między wspólnikami. Reprezentujemy spółki, wspólników większościowych i mniejszościowych. Mamy doświadczenie w negocjacjach, mediacjach i sporach sądowych. Potrafimy kształtować pole negocjacji i znajdować rozwiązania przełamujące impas.
Stawiamy na dynamiczny dialog między stronami. Poszukujemy rozwiązań możliwych do przyjęcia dla wszystkich stron. Jest to podejście skrajnie różne od upartego trwania przy dawno wybranym stanowisku, które często faktycznie nie zapewnia ochrony interesów danej strony. Tak, jest to paradoks polegający na tym, że wiele osób ma trudności w określeniu celów, a później w dobraniu środków służących ich osiągnięciu. Dlatego często upierają się przy żądaniach, które nie prowadzą do ich celów. Kiedy indziej znów okazuje się, że cele te nie są optymalne, a ich zmiana może przynieść znaczne korzyści wszystkim zainteresowanym. Nie bez znaczenia są również czynniki emocjonalne i psychologiczne, do których przykładamy wielką wagę.
Chcecie dowiedzieć się więcej o sporach między wspólnikami?
Polecam w takim razie książkę wybitnego eksperta – jednego z najlepszych w Polsce specjalistów od prawa spółek, prof. Aleksandra Kappesa o naprawieniu szkody wyrządzonej wspólnikom mniejszościowym: https://www.ksiegarnia.beck.pl/22374-naprawienie-szkody-wyrzadzonej-wspolnikom-mniejszosciowym-majatkowa-ochrona-mniejszosci-w-spolkach-kapitalowych-aleksander-kappes-prof-ul?srsltid=AfmBOopsGk1ialAXjbDos9lM0q70aeuoneJ0tNMCguQn9HboVbFxymlE
Ciekawy raport o sporach wspólników możecie znaleźć tutaj:
Przygotowanie do negocjacji między wspólnikami
Łatwiej jest reprezentować większościowego wspólnika. To jasne. Ale doświadczenie negocjatora, dobra współpraca z klientem oraz przewaga informacyjna mogą pozwolić zniwelować część wyjściowych różnic. Nie sprawi to, że nagle będziesz miał / miała więcej udziałów. Jednak możesz zacząć wykorzystywać miejscowe i czasowe przewagi efektywniej od drugiej strony oraz podnosić jej koszty sporu.
Wiem, jak ważne jest przygotowanie i zebranie informacji o drugiej stronie: jej sytuacji finansowej, życiowej, rodzinnej i osobistej – o jej celach, potrzebach, obawach, a nawet cechach charakterologicznych. Dlatego w naszej Kancelarii współpracujemy z prywatnymi detektywami i psychologami, finansistami i ekonomistami, którzy pomagają nam zebrać i opracować materiał, z którego następnie korzystamy. Chciałbym wszystkich uspokoić – dzieje się to całkowicie legalnie i zgodnie z zasadami etyki. W szczególności biały wywiad jest w dzisiejszych czasach bardzo efektywny, a ludzie sami dzielą się ze światem ogromną ilością informacji na swój temat. My pracujemy ze specjalistami, którzy potrafią je znaleźć i opracować.
O przewadze informacyjnej w negocjacjach pisałem m.in. tutaj:
Z kolei o niwelowaniu przewagi przeciwnika w konflikcie – chociaż na zupełnie innym przykładzie – pisałem już tutaj:
Wspólnik mniejszościowy – piękny przykład rozwiązania sporu
Dzięki solidnemu zebraniu informacji możemy na przykład lepiej odczytać intencję wspólnika, który chce żąda odkupu udziałów. Może się okazać, że robi to nie dlatego, że chce rozpocząć działalność konkurencyjną, ale zwyczajnie potrzebuje pieniędzy na leczenie kogoś bliskiego.
Prowadziłem sprawę spółki, w której wspólnicy pozostawali ze sobą w niemal wrogich relacjach. Nie rozmawiali ze sobą od dawna. Nie lubili się i żywili wobec siebie nieufność. Jeden zwyczajnie nie powiedział drugiemu, że jego żona jest ciężko chora i potrzebuje bardzo drogiego leczenia, które może uratować jej życie. Zamiast tego, zwrócił się z formalnym żądaniem odkupu jego udziałów. A to zostało z kolei potraktowane jako gest wrogi.
Nasze działania i rozmowy doprowadziły do tego, że ten drugi wspólnik pożyczył mu własne pieniądze na leczenie żony. Gest ten – prawidłowo – został potraktowany jako bardzo przyajzny, wręcz wzruszający. Ich współpraca zaczęła się znacznie lepiej układać. Nie doszłoby do tego, gdyby nie właśnie biały wywiad i natrafienie na zbiórkę internetową.
![]()
Wszystkie te czynniki mogą mieć mieć decydujący wpływ na pozycję negocjacyjną naszych Klientów. A ich zbadanie jest równie ważne, co zapoznanie się z umową spółki lub umową inwestorską. Korzystamy z naszego doświadczenia i przewagi informacyjnej.
Kilka słów o moim wykształceniu w kierunku negocjacji między wspólnikami
Negocjacje między wspólnikami to obszar, z którym się utożsamiam i w którym odnajduję się najlepiej. Zdobywam w nim kompetencje w sposób świadomy i „z premedytacją” początku mojej kariery zawodowej. Również na tym polu odniosłem największe, jak do tej pory, sukcesy zawodowe. Co zrobiłem, by zyskać kompetencje w tym obszarze?
Dla przykładu mogę wspomnieć, że:
- w 2014 roku obroniłem doktorat z prawa gospodarczego na Uniwersytecie Łódzkim;
- w 2023 roku ukończyłem Podyplomowe Studia z Negocjacji, Mediacji i Alternatywnych Sposobów Rozwiązywania Sporów na Uniwersytecie Warszawskim;
- w 2024 roku ukończyłem Podyplomowe Studia z Psychiatrii i Psychologii Sądowej na Uniwersytecie Łódzkim;
- w 2025 roku rozpocząłem naukę na 2 letnim Studium Analizy Behawioralnej w Szkole Inteligencji Emocjonalnej we Wrocławiu.
Ten wysiłek jest najlepszą inwestycją w to wiedza i wykształceniem wesprzeć zdobywane od kilkunastu lat doświadczenie w negocjacjach między wspólnikami. Daje mi to unikalne w skali kraju kompetencje i znaczną przewagę wyjściową w większości spraw, które prowadzę.
Zaproszenie do współpracy
Jak widzicie, obszar relacji miedzy wspólnikami jest nam bliski. Dotyczy to kształtowania ich na początku współpracy w celu ograniczenia ryzyka powstania sporów w przyszłości. Zajmujemy się również mediacjami miedzy wspólnikami, gdy do sporu już dojdzie. Reprezentujemy również wspólników i spółki na etapie negocjacji, mediacji i sporów sądowych.
Jeśli potrzebujecie naszej pomocy, odezwijcie się do nas:
kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
Przeanalizujemy nie tylko dokumenty, ale zapoznamy się szczegółowo z Waszą sytuacją, potrzebami i obawami. To wszystko pozwoli nam opracować optymalny plan działania i warianty alternatywne.
Jeśli chcecie posłuchać, jak opowiadam o sporach wspólników, polecam Wam ten odcinek mojego podcastu:
https://open.spotify.com/embed/episode/4p20ALoBzNcmzQ0W2otf0e?utm_source=generator

RÓŻNICE MIĘDZY MEDIACJĄ, ARBITRAŻEM A PROCESEM
Wśród tzw. Alternative Dispute Resolution (ADR), czyli alternatywnych sposobów rozwiązywania sporów, wyróżnia się m.in. arbitraż i mediację. Obie te formy stanowią alternatywę wobec postępowania sądowego, lecz nie są ze sobą tożsame. Bywa jednak, że w języku potocznym są mylone. W tym artykule wyjaśniam, na czym polegają zasadnicze różnice między mediacją, arbitrażem a procesem sądowym oraz kiedy warto sięgnąć po każde z tych rozwiązań.
CZYM JEST MEDIACJA?
Różnice między mediacją arbitrażem a postępowaniem sądowym są istotne. O mediacji pisałem już wielokrotnie. W tych tekstach odwołuję się m.in. do własnych doświadczeń, które zbieram jako mediator oraz pełnomocnik stron w postępowaniach sądowych i mediacyjnych. Rozwiązywaniem sporów i negocjacjami zajmuję się od kilkunastu lat. Nie mam jeszcze doświadczenia w postępowaniach arbitrażowych, więc to, co o nich piszę, opieram na teorii. Nie zmienia to faktu, że jestem do nich przychylnie nastawiony. Zostawiam Wam tu linki do kilku moich przykładowych tekstów:
Tutaj więc nie będę tego wszystkiego powtarzał. Napiszę tylko, że mediacja jest sposobem rozwiązania sporów, który jest całkowicie dobrowolny, odformalizowany, poufny, odpłatny, a jego celem nie jest rozstrzygnięcie sporu, a właśnie jego rozwiązanie. Co więcej, podstawą tego rozwiązania jest porozumienie wypracowane przez strony, które nie może być z prawem sprzeczne, ale jego podstawą wcale nie muszą być normy prawne. Mediacja nie polega na wymianie argumentów w celu przekonania kogokolwiek, ale na przedstawianiu swojego punktu widzenia, otwierania się na punkt widzenia drugiej strony i wspólnym szukaniu rozwiązania. Więcej o mediacji możecie przeczytać również tutaj:
https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/miedzynarodowe-i-polskie-standardy-dotyczace-mediacji
Czym jest arbitraż?
Arbitraż łączy w sobie pewne cechy postępowania sądowego i mediacji. Jest czymś „po środku”. Oczywiście, ma własne, charakterystyczne cechy. Postępowanie arbitrażowe jest również odpłatne – to jasne. Jest znacznie bardziej sformalizowane niż mediacja, ale mniej sformalizowane niż proces sądowy.
W arbitrażu dochodzi jednak do rozstrzygnięcia sporu, a więc przyznaniu racji jednej ze stron. Dokonuje tego tzw arbiter, czyli osoba pełniąca funkcję podobną do sędziego. Jest on jednak wyznaczany lub wybierany przez strony (czasem każda z nich powołuje po jednym, a ci dwaj wybierają trzeciego arbitra). Jednakże rozstrzygnięcia arbitrażowego zapadają w znaczne mierze w oparciu o „miękkie normy”, jakimi są zwyczaje, dobre obyczaje, zasady słuszności. Te reguły postępowania występują również w procesie sądowym, ale znacznie ustępują tzw. normom twardym, wynikającym z normatywnych aktów prawnych.
Postępowanie arbitrażowe jest co do zasady jednak znacznie szybsze i mniej sformalizowane od procesu sądowego, ale znacznie bardziej sformalizowane od mediacji. Jakby nie było, jest formą procesu nastawionego na polemikę między stronami i rozstrzygniecie sporu zamiast poszukiwania rozwiązania.
Arbitraż jest zawsze dobrowolny, ale prowadzi się go na podstawie tzw. zapisu na sąd polubowny – który najczęściej występuje w umowie między stronami. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby strony, które wcześniej zapisu na sąd polubowny nie uczyniły, wspólnie poddały swój spór pod jego rozstrzygnięcie już potem.
Więcej o arbitrażu przeczytacie tutaj:
Różnice między mediacją arbitrażem a postępowaniem sądowym
Poniżej przedstawiam Wam tabelę z porównaniem postępowania sądowego, arbitrażowego i mediacji. Zobaczcie sami, jakie są między nimi różnice.
| Kryterium | Postępowanie sądowe | Arbitraż | Mediacja |
|---|---|---|---|
| Charakter | Publiczne postępowanie oparte na przepisach prawa procesowego. | Prywatne postępowanie prowadzone przez wybranego arbitra lub sąd polubowny. | Dobrowolny, nieformalny proces oparty na dialogu stron przy udziale mediatora. |
| Dobrowolność | Uczestnictwo wynika z wszczęcia postępowania (pozew). Nie jest dobrowolne w sensie wyboru trybu. | Zazwyczaj dobrowolny — na podstawie zapisu na sąd polubowny lub umowy stron. | Całkowicie dobrowolna — strony mogą rozpocząć i zakończyć mediację w dowolnym momencie. |
| Decyzyjność | Orzeczenie wydaje sąd (sędzia), decyzja jest jednostronna i wiążąca. | Orzeczenie wydaje arbiter (wyrok arbitrażowy), zwykle wiążące dla stron. | Decyzję wypracowują same strony — mediator nie narzuca rozstrzygnięcia. |
| Formalizm | Wysoki — ścisłe procedury, terminy i zasady dowodowe. | Umiarkowany — mniej formalny niż postępowanie sądowe, ale z zachowaniem określonych reguł. | Niski — elastyczne zasady procesowe, dostosowane do potrzeb stron. |
| Czas trwania | Zazwyczaj długi — miesiące lub lata, zależnie od skomplikowania sprawy i obciążenia sądów. | Zazwyczaj krótszy niż postępowanie sądowe, choć zależy od sprawy i terminarza arbitrów. | Najkrótszy — często kończy się w ciągu kilku spotkań lub kilkunastu tygodni. |
| Koszty | Wysokie — opłaty sądowe, koszty pełnomocników, biegłych i innych ekspertów. | Wysokie lub umiarkowane — wynagrodzenie arbitra, koszty administracyjne sądu polubownego, pełnomocnicy. | Niskie w porównaniu z procesem i arbitrażem — honorarium mediatora i ewentualne koszty organizacyjne. |
| Poufność | Postępowanie jawne (z wyjątkiem spraw, które przepisy wyłączają z jawności). | Poufne — zwykle procedury i orzeczenia są objęte klauzulą poufności. | Poufne — mediator i strony zobowiązują się do zachowania poufności przebiegu mediacji. |
| Relacje między stronami | Często ulegają pogorszeniu z powodu adversarialnego charakteru postępowania. | Może być zachowana przyzwoita współpraca; jednak arbitraż ma charakter rozstrzygający i bywa konkurencyjny. | Sprzyja odbudowie relacji i poprawie komunikacji między stronami. |
| Elastyczność rozwiązań | Ograniczona — sąd stosuje przepisy prawa i wydaje orzeczenia zgodne z obowiązującymi normami. | Większa — strony i arbiter mogą kształtować rozwiązania bardziej elastycznie (np. uwzględniając zasady słuszności). | Bardzo duża — rozwiązania tworzone są według potrzeb stron (np. rozłożenie spłaty, warunki współpracy). |
| Kontrola orzeczenia / ugody | Możliwa apelacja i skarga kasacyjna (w zależności od rodzaju sprawy i instancji). | Ograniczona kontrola sądowa — skarga o uchylenie wyroku arbitrażowego jest możliwa w wąskim zakresie. | Brak standardowego środka zaskarżenia — strony same decydują o przyjęciu ugody; ugoda zatwierdzona przez sąd staje się wykonalna. |
| Wykonalność rozstrzygnięcia | Wyrok sądu powszechnego ma moc egzekucyjną i jest bezpośrednio wykonalny. | Wyrok arbitrażowy ma moc wykonalną — zwykle po nadaniu mu klauzuli wykonalności przez sąd (procedura uznania/egzekucji w zależności od jurysdykcji). | Ugoda zawarta w mediacji jest wykonalna po jej zatwierdzeniu przez sąd lub po sporządzeniu jej w formie mającej moc tytułu egzekucyjnego (np. ugoda sądowa, akt notarialny z klauzulą wykonalności). |
Co z tego wynika?
Mediacja może być nie tylko alternatywą dla procesu sądowego, lecz także jego uzupełnieniem — sądy coraz częściej kierują strony do mediacji już w trakcie procesu. Arbitraż zaś jest szczególnie przydatny w sporach gospodarczych, zwłaszcza międzynarodowych, gdy liczy się poufność i specjalistyczna wiedza arbitrów.
Można więc zadać pytanie, co jest najlepsze? Nie ma jednej odpowiedzi. Mediacja jest nakierowana na zachowanie bądź poprawę relacji i wspólne projektowanie rozwiązania problemu. W sądzie nie skupiamy się na jego rozwiązaniu, ale na walce z drugą stroną i prześciganiu się w tym, kto przekona sędziego do własnych racji. Tak więc, arbitraż jest rozwiązaniem pośrednim, ale moim zdaniem znacznie bliżej mu jednak do postępowania sądowego.
Szukacie źródeł do porównania mediacji, arbitrażu i postępowania sądowego?
Jeśli tak, możecie skorzystać ze źródeł, które dla Was przygotowałem. To zestaw najbardziej wiarygodnych źródeł, które warto poznać:
- „Mediation vs. Arbitration vs. Litigation: What’s the Difference?” – FindLaw (USA)
→ https://www.findlaw.com/adr/mediation/mediation-vs-arbitration-vs-litigation-whats-the-difference.htmlFindLaw - „Arbitration vs. Mediation – Explaining the Differences” – Office of Justice Programs / National Criminal Justice Reference Service (NCJRS)
→ https://www.ojp.gov/ncjrs/virtual-library/abstracts/arbitration-vs-mediation-explaining-differences Office of Justice Programs - „Litigation Dispute Resolution Comparative Guide – United States” – Mondaq
→ https://www.mondaq.com/unitedstates/litigation-mediation-arbitration/1076524/litigation-dispute-resolution-comparative-guide Mondaq - „Secondary Sources – Alternative Dispute Resolution (ADR)” – Arizona State University College of Law (ASU LibGuides)
→ https://libguides.law.asu.edu/ADR libguides.law.asu.edu - „Difference Between Arbitration, Mediation, and Litigation” – BrewerLong
→ https://brewerlong.com/information/difference-between-arbitration-mediation-and-litigation/
Różnice między mediacją arbitrażem a postępowaniem sądowym – artykuły naukowe
Oto trzy artykuły naukowe głównie z USA, które dotyczą porównania mediacji, arbitrażu i postępowania sądowego. Część może być dostępna w pełnym tekście (PDF) lub za pośrednictwem bibliotek:
- Evolving Perceptions and Use of Mediation, Arbitration, and Conflict Management: Survey and Commentary – T. J. Stipanowich. „Evolving Perceptions and Use of Mediation, Arbitration, and Conflict Management Practice and Research”. 2017. PDF dostępny. Journals Harvard Law
- Omówienie ewolucji mediacji i arbitrażu w USA.
- Review historyczny oraz analiza trendów w ADR.
- Link: [PDF] https://journals.law.harvard.edu/hnlr/wp-content/uploads/sites/91/19HarvNegotLRev1-Stipanowich-Lamare.pdf Journals Harvard Law
- Comparing Federal Government Litigation and ADR Outcomes – Autorzy: (nie podano w streszczeniu) „Dispute Resolution and the Vanishing Trial: Comparing Federal Government Litigation and ADR Outcomes”. 2009. PDF dostępny. sidley.com
- Analiza przypadków w USA: porównanie procesu sądowego i ADR w sprawach, w których uczestniczyła amerykańska administracja.
- Przydatny w kontekście: praktyczne konsekwencje wyboru ADR a proces sądowy.
- Link: [PDF] https://www.sidley.com/~/media/files/publications/2009/01/dispute-resolution-and-the-vanishing-trial-compa__/files/view-article/fileattachment/govlitadroutcomes.pdf sidley.com
- Med‑Arb and the Legalization of ADR – Brian A. Pappas. „Med-Arb and the Legalization of ADR”. Spring 2015 (USA). PDF dostępny. Journals Harvard Law
- Analiza hybrydowego procesu mediacji/arbitrażu („med-arb”) w kontekście USA.
- Link: [PDF] https://journals.law.harvard.edu/hnlr/wp-content/uploads/sites/91/HNR104_crop.pdf Journals Harvard Law
Jeśli potrzebujecie pomocy w rozwiązaniu sporu, skontaktujcie się z nami. Jesteśmy od tego, żeby Wam pomóc.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Zapraszamy do współpracy!

WYJŚCIE WSPÓLNIKA ZE SPÓŁKI JAWNEJ
Jedno jest pewne – zakończenie współpracy między wspólnikami spółki jawnej jest znacznie trudniejsze i ciekawsze, niż jej rozpoczęcie. Niestety, większość osób zaczyna o tym myśleć dopiero, gdy zaczynają się problemy. Mogą one być związane z różnicą zdań między wspólnikami lub czynnikami zewnętrznymi. Bez względu na to, dlaczego wspólnik decyduje się na zakończenie współpracy, trzeba sobie odpowiedzieć na kilka bardzo ważnych pytań.
Wyjście ze spółki jawnej – czyli kto zostaje, a kto wychodzi?
Wyjście ze spółki jawnej – czyli… kto zostaje, a kto wychodzi? To jest kluczowe pytanie. Jak mamy rozumieć zakończenie współpracy? Ja odchodzę, a Ty bierzesz firmę? Czy może odwrotnie? W grę wchodzi również sprzedaż spółki lub jej majątku, a potem likwidacja i podział nadwyżki między wspólników. Trudność polega na tym, że wspólnicy mogą mieć różne plany i wizje. Nie powinno to dziwić, skoro dochodzi do zakończenia współpracy. Może być tak, że każdy z nich będzie chciał dalej prowadzić firmę i pozbyć się swojego wspólnika. W innym przypadku będzie odwrotnie – każdy z nich będzie chciał zostać spłacony przez drugiego i zająć się czymś innym.
Negocjacje mogą trwać długo, jednak metoda faktów dokonanych okazuje się tu nadzwyczaj skuteczna. Często impas będzie przerwany dopiero przez oświadczenie o wypowiedzeniu umowy spółki. Kiedy indziej przez żądanie wyłączenia wspólnika przez sąd albo żądanie rozwiązania spółki w trybie art. 63 k.s.h. Różnica między tymi trybami jest zasadnicza. Wszystkie prowadzą do zakończenia współpracy, ale są różne przesłanki ich uruchomienia i realizacji. W końcu – co może okazać się kluczowe, jeden z nich oznacza, że ja wychodzę, a Ty zostajesz. Drugi zaś – może skutkować rozwiązaniem odwrotnym.
Może wreszcie jeden ze wspólników będzie chciał zwyczajnie „sprzedać swoje udziały” osobie trzeciej? Używam cudzysłowu, bo ta umowa nie jest do końca umową sprzedaży, a już z pewnością nie dotyczy udziałów w rozumieniu, jakim kodeks spółek handlowych posługuje się w odniesieniu do spółki z o.o. Idea jest jednak podobna.
Wyjście ze spółki jawnej – o czym należy pamiętać?
Pieniądze są oczywiście ważne, ale równie ważna jest druga strona równania – tj. odpowiedź na pytanie – za co mają one być zapłacone? Wspólnicy powinni więc ustalić między innymi zasady odpowiedzialności za zobowiązania spółki – istniejące lub te, które ujawnią się dopiero w przyszłości. Koniecznie trzeba zająć się zakazem konkurencji i zachowaniem tajemnicy przedsiębiorstwa. Dobrze jest określić tryb spłaty, zabezpieczenie roszczeń, być może kary umowne na wypadek gdyby np. oświadczenia co do stanu spółki okazały się nieprawdziwe.
Negocjując kwotę rozliczenia trzeba mieć koniecznie na względzie te i inne elementy istotne dla całej transakcji. W przeciwnym razie targujemy się o cenę nie wiedząc, za co płacimy. Trzeba znać zasady określone przez k.s.h. i kodeks cywilny i wiedzieć, które z nich można zmienić w porozumieniu tak, aby lepiej zabezpieczały interesy stron transakcji. Inne będą zasady w przypadku zbycia ogółu praw i obowiązków w trybie art. 10 k.s.h. Jeszcze inne określać będą tryb i zasady rozliczenia z występującym wspólnikiem, który wypowiedział umowę spółki. Inaczej wygląda rozliczenie ze spadkobiercami zmarłego wspólnika. Jeszcze inaczej w końcu wygląda rozliczenie ze wspólnikiem wyłączonym na podstawie orzeczenia sądu z ważnych przyczyn leżących po jego stronie.
Przepisy, o których piszę, możecie sprawdzić w kodeksie spółek handlowych: 👉 https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20000941037/U/D20001037Lj.pdf
Podstawowe informacje o spółce jawnej znajdziecie tutaj:
https://www.biznes.gov.pl/pl/portal/00161
Jeśli nie macie ochoty czytać, a wolicie posłuchać, polecę Wam odcinek mojego podcastu o przyczynach nieporozumień między wspólnikami:
W końcu, możecie przeczytać coś extra: Drivers of and barriers to partner switch in interfirm alliances: a conceptual model (Journal of Business Economics, 2020) – artykuł o tym, dlaczego i jak wspólnicy kończą współpracę oraz jakie mechanizmy temu sprzyjają. SpringerLink
To już jest pozycja naukowa z górnej półki. Podobnie, jak ta: https://link.springer.com/article/10.1007/s11573-019-00965-y?utm_source=chatgpt.com
Zaproszenie do kontaktu
Te uwagi są oczywiście bardzo ogólne. Starałem się pokazać Wam, że możliwości jest naprawdę wiele – o kilku nawet nie wspomniałem. Każdy z tych trybów rządzi się swoimi prawami i może być przeprowadzony na wiele różnych sposobów – w zależności od potrzeb, wyobraźni, możliwości i przebojowości wszystkich zainteresowanych.
Każdy przypadek zakończenia współpracy wspólników jest inny. Naszym zadaniem jest znaleźć rozwiązanie, które ochroni Twój interes – prawnie i finansowo.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
Chcecie przeczytać coś więcej o spółce jawnej? Proszę bardzo, oto kilka moich tekstów:

MEDIACJA RODZINNA A PSYCHOTERAPIA LUB TERAPIA PAR
Wczoraj miałem przyjemność długo rozmawiać z jednym Klientem. Zapytał mnie, czy w ramach mediacji lub negocjacji mógłbym pomóc mu w rozmowach z żoną. Państwo przechodzą przez poważny kryzys relacji. Szybko okazało się, że nie potrzebuje on mojej pomocy, jakiej mógłbym mu udzielić jako adwokat lub mediator. On potrzebował wsparcia na poziomie psychologicznym, terapeutycznym. Jego celem była praca nad uratowaniem tego związku. W pewnym momencie zapytał mnie, czy mediacje rodzinne i terapia par nie są tym samym. To bardzo ważne pytanie, na które postaram się odpowiedzieć również tutaj.
Mediacja i psychoterapia są tym samym?
Mediacja i psychoterapia nie są tym samym. Od tego ważnego stwierdzenia należy zacząć. Są to zupełnie różne „procedury” prowadzone przez kogo innego, w innym celu na podstawie innego warsztatu. Obie mogą skończyć się w ten sposób, że zakończy się kryzys w małżeństwie. Dojdą do tego skutku – o ile tak się stanie – z innego miejsca, inną drogą, za pomocą innych środków. Ta zbieżność będzie niemal… przypadkowa.
Przeczytajcie znacznie więcej tutaj: Mediation and Psychotherapy – Distinguishing the Differences (JB Kelly) – dostęp przez stronę National Criminal Justice Reference Service (NCJRS): „In therapy, conflict itself is explored … in mediation, too much conflict can obstruct progress …” Office of Justice Programs Link: https://www.ojp.gov/ncjrs/virtual-library/abstracts/mediation-and-psychotherapy-distinguishing-differences oraz nieco lżejszy tekst: „Family therapy vs family mediation – what is best for my family?” Herrington Carmichael
Skoro więc mediacja nie jest psychoterapią, to warto zapytać, kim jest mediator.
Czy mediator jest psychologiem?
Mediator może być z wykształcenia psychologiem. Może być też prawnikiem, socjologiem, ekonomistą, filozofem, marketingowcem, operatorem koparki lub kierowcą autobusu. Jego wykształcenie nie ma znaczenia. Owszem, przed mediatorami sądowymi stawia się warunek wyższego wykształcenia, ale nie musi być ono kierunkowe. Ważne jest, by wchodząc w rolę mediatora skupić się na mediacji, a nie próbować wtłoczyć w nią tego, co wiąże się z wykształceniem lub drugim zawodem.
Ja jako adwokat mógłbym mieć naturalną tendencję do tego, żeby przyglądać się sprawom od strony prawnej i udawać sędziego, który mówi, kto ma rację. Byłby to karygodny błąd, bo mediacja nie polega na arbitralnym rozstrzyganiu sprawy, ale na zapewnieniu stronom przestrzeni i warunków do szukania rozwiązania. Tak samo mediator będący psychologiem lub psychoterapeutą nie powinien przysłowiowo kłaść stron na kozetce i zaczynać psychoterapii, ale ma to samo zadanie, co mediator z wykształceniem prawniczym. To zadanie jest jedno i niezmienne – bez względu na wykształcenie mediatora.
Kiedy sprawa nie nadaje się do mediacji, a do terapii?
Są sytuacje, w których sprawa nie nadaje się do mediacji. Jedną z nich są wskazania terapeutyczne. Mam na myśli, że jedna lub dwie osoby pozostające w sporze, powinny najpierw skorzystać z terapii, psychoterapii, terapii par. Dzieje się tak, gdy podłożem problemów nie jest różnica interesów.
Innymi słowy, do mediacji rodzinnej nadają się pary, które np. chcą się rozejść i omówić warunki rozstania: podział majątku, zasady wychowywania wspólnych dzieci, ponoszenie kosztów ich utrzymania, kontakty z nimi, całą logistykę, zasady komunikacji i wymiany informacji między nimi, kwestie władzy rodzicielskiej itp. W pewnym uproszczeniu – jeśli klamka już zapadła i chcemy uporządkować sprawy w nowej rzeczywistości w sposób świadomy, odpowiedzialny i racjonalny.
Natomiast, kiedy para przechodzi kryzys, są emocje, ludzie walczą sami ze sobą szukając odpowiedzi, czy chcą być w tym związku, na jakich zasadach. Zastanawiają się, czy kochają drugą osobę, czy są w stanie jej wybaczyć albo coś zmienić we własnym zachowaniu. Kiedy chcą sięgnąć do sfery uczuć, emocji, zaopiekować się nimi i wykonać pracę nad związkiem – to nie jest w moim odczuciu pole do pracy dla mediatora.
Mediacja i psychoterapia. Czy mediacja może pomóc uratować związek?
Tak, ale niejako „od zewnątrz”, podczas gdy psychoterapia czyni to „od wewnątrz”. Jeśli przyczyny kryzysu były zewnętrzne, mediacja pomagając usunąć tę zewnętrzną przyczynę, może przyczynić się do naprawy relacji. Przykładowo, jeśli przyczyną kryzysu jest podział ról w domu, kiedy to on tylko pracuje, nie ma go w domu, nie ma więzi z nią, ani z dziećmi, a ona tylko „siedzi” (uwielbiam to określenie!) w domu, to kryzys ten można spróbować naprawić w mediacji przez poszukanie rozwiązań, które ten podział zmienią w sposób satysfakcjonujący dla obu stron. Ale nie jest rolą mediatora wchodzenie w buty psychoterapeuty i próba pracy z relacją stron od tej strony.
Jeśli chcecie wiedzieć więcej, przeczytajcie „Mediacja jako forma wsparcia rodziny w budowaniu jej tożsamości” – K. Wojtanowicz-Huryn: „Mediacja jako forma wsparcia rodziny w budowaniu jej tożsamości”. https://monografie.upjp2.edu.pl/catalog/download/51/45/1089?inline=1&utm_source=chatgpt.com
Zdecydowanie polecam również wspaniałą książkę Moore’a – to klasyka gatunku: https://www.naukowa.pl/Ksiazki/mediacje-praktyczne-strategie-rozwiazywania-konfliktow-1227645 — wyd. Wolters Kluwer, rok 2016. naukowa.pl
Polecam Wam również odcinek mojego podcastu o rozwodach: https://open.spotify.com/episode/2tFXWTMd8zYQJUThYxm4M1?si=4dd25008e8cf42c8 oraz mój artykuł o roli adwokata w mediacjach rodzinnych:
Jeśli zastanawiasz się, czy Twoja sytuacja nadaje się do mediacji – napisz lub zadzwoń. Pomogę Ci ocenić, jaka forma wsparcia będzie dla Ciebie najlepsza: mediacja, negocjacje, czy może rozmowa z terapeutą.
📩 kancelaria@jakubieciwspolnicy.pl
📞 536 270 935
P.S. Obrazek ilustrujące wybrałem celowo. Proszę mi nie pisać, że Freud nie był psychoterapeutą. Ani mediatorem 🙂 Wiem o tym.
